Dziewczyny, czy któraś z Was robiła dziecku lewatywy z czosnku?
Jeśli tak, to czy mogłybyście się podzielić wskazówkami, jak to
zrobić.
Moja 10-miesięczna córeczka ma lamblie, candidę ++ i na
biorezonansie wyszły owsiki (zresztą po objawach widać, że je ma, bo
np. nie jest w stanie wysiedzieć ani w wózeczku, ani w foteliku do
karmienia, do tego w nocy przez sen zaciska nóżki i stęka, często
się budzi z płaczem).
Leczymy się od ponad miesiąca. Mała jest po Pyrantelum, Huaji,
Furazolidonie, teraz bierze Huaji a kolejna seria Pyrantelum będzie
dopiero w poniedziałek. Po Pyrantelum była poprawa, ale prężenie się
i zaciskanie nóżek nie przeszło do końca. Od trzech dni znowu mamy
koszmar (pewnie nowe pokolenie owsików się wylęgło). Lekarka
powiedziała, żeby dokończyć Huaji i tak jak było zaplanowane,
dopiero w poniedziałek dać 2. serię Pyrantelum. No i że możemy
zrobić lewatywę z czosnku. Nie mogę patrzeć jak mała się męczy, więc
spróbuję zrobić tę lewatywę.
Moje pytania są następujące:
1) jakiego roztworu używałyście (z 6 ząbków czosnku gotowanych przez
5 minut w 1 litrze wody? czy jakiegoś innego?)
2) jak dużo trzeba tego wlać? (gdzieś czytałam, że niemowlakom robi
się lewatywy ze 100ml roztworu)
3) czy dziecko bardzo się przy tym szarpie? (my mamy problem nawet z
zaaplikowaniem czopka

)
4) co było potem? Wypróżnienie (po jakim czasie)?
5) czy powtarzałyście lewatywy? Jeśli tak, to jak często?
6) czy takie lewatywy są bezpieczne dla niemowlaka?
7) czy mogę kankę gruszki posmarować zamiast wazeliną kosmetyczną
linomagiem?
Za wszelkie rady będę bardzo wdzięczna...