Dodaj do ulubionych

Uczelnie walczą o studenta

IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.09, 08:30
Polskie uczelnie w rankingu swiatowym:

www.arwu.org/rank2008/EN2008.htm. Tylko UW i UJ w pierwszej 400
setce.

Amerykanski egzaminy akredytowane przez uczelnie USA:

www.ets.org
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 08:49
      A my znow stawiamy na ilosc, a nie jakosc. Przeciez tylko gora 10-
      20% populacji ma predyspozycje do ukonczenia studiow wyzszych.
      Walka o studentow musi sie zakonczyc drastycznym obnizeniem poziomu
      studiow
      ...
      • w_u_j_e_k Student - zło konieczne 25.05.09, 09:22
        Dla uczelni państwowych student nie jest dobrem lecz koniecznym
        złem. Proszę popatrzeć na pozycję dydaktyki na uczelniach. Daleko w
        tyle za osobistymi ambicjami kadry naukowej i sobiepaństwem
        administracji uczelni. Pracownicy naukowo-dydaktyczni nie sa
        oceniani za jakość dydaktyki i nie traktują dydaktyki jako
        priorytetowego zadania, czego przecież mozna bysie spodziewać po
        pracownikach uczelni bedącej instytucja edukacyjną. Widoczne
        zabieganie o studentow nie wynika z realnej troski o poziom
        kształcenia i modernizację oferty edukacyjnej lecz z banalnej troski
        o pensum.
        Uczelnie przepełnione sa dziadkami, profesorami w wieku emerytalnym
        trzymajacymi się kurczowo swoich pozycji szefów katedr, zakładów,
        instytutów oraz miejsc w Radach Instytutów, Wydziałów, Senatach itp.
        Feudalny ustrój nauki, na przykład nieszczęsna habilitacja,
        skutecznie umozliwia im blokowanie awansu młodym zdolnym a
        promowanie i forowanie swojaków. Przy zawiłosciach polityki
        personalnej i finansowej na uczelniach dydaktyka jest istotna
        jedynie w kontekscie pensum.
        To fakt, że powstają, jak przysłowiowe grzyby po deszczu, nowe
        kierunki. Jednak na ile stanowią nową jest ofertę kształcenia a nie
        są starą panną w nowej sukience? Analiza siatek studiów jest tu
        kształcaca. Często nawet pobieżna pokazuje wyrażnie cel -
        zapewnienie pensum grupie dziadków wykładających od lat to samo, w
        ten sam sposób i z tego samego pożółkłego już kajetu.
        • Gość: new broom Re: Student - zło konieczne IP: *.ghnet.pl 25.05.09, 10:18
          Oj, jakże się zgadzam. Piszę z perspektywy wykładowcy, młodego wykładowcy,
          lubiącego swoją pracę i swoich studentów. Staram się żeby dobrze się czuli na
          zajęciach ale jednocześnie wymagam - w miłej atmosferze lepiej się im uczy. Ale
          niestety od paru lat bezskutecznie staram się o etat - dostaję tylko zlecenia na
          godziny, bo etaty trzymają właśnie takie dziadki z pożółkłymi kajetami! Sio!
          • Gość: mm Uczelnie same deprecjonuja dyplomy! IP: *.acn.waw.pl 25.05.09, 10:49
            Uczelnie same deprecjonuja dyplomy! Robia to w pogoni za pieniedzmi!
            To skandal!!!!
            Pewno sprytny analfabeta bedzie mogl kupic sobie licencjat!
          • Gość: gosc Re: Student - zło konieczne IP: *.252-81.static-ip.oleane.fr 25.05.09, 13:38
            dlatego tez od lat jestem za wprowadzeniem pelnej odplatnosci w
            odniesieniu do wszystkich kierunkow i trybow studiow. Profesorowie
            otrzymywaliby pensyjke za prace naukowa, a w przypadku dydaktyki
            prowizje od studenta chetnego by uczeszczac na jego zajecia. Proste
            jak w USA, byle poziom pozostal wschodnioeuropejski...I
            wowczas 'szkoly wyzsze' moglyby byc faktycznie konkurencyjne wobec
            uczelni panstwowych, zarowno dla studentow jak i prowadzacych.. A to
            chyba zdrowe :)
            • w_u_j_e_k Re: Student - zło konieczne 25.05.09, 14:55
              Z pewnoscia zdrowsze od tego co mamy obecnie. Jestes pewien, że
              poziom pozostałby, jak piszesz wschodnioeuropejski?
    • Gość: iza Uczelnie walczą o studenta IP: *.enterpol.pl 25.05.09, 09:05
      heh szkoda tylko ze na uczelnie medyczne jest taka ilosc chetnych...te
      uczelnie napewno nie walcza o studenta,tutaj walczy student!
      • w_u_j_e_k Re: Uczelnie walczą o studenta 25.05.09, 09:24
        Walczą inaczej. Popatrz sobie na wysokość czesnego na wieczorowej
        (!?!) medycynie czy stomatologii.
        • Gość: iza Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.enterpol.pl 25.05.09, 09:50
          tak ale chodzi o studia dzienne a na wieczorowe i tak jest masa chetnych!
          • Gość: stud.med Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 10:52
            nie tylko o wieczorowe (bądź co bądź idą tam ludzie, którzy się 'nie dostali' na
            dzienne z różnych powodów). Sama walka studentów owocuje w przyszłości świetną
            grupą naukową, w której wszyscy potrafią i mogą nauczyć się wiele, a to z kolei
            pociąga konsekwencje - wykładowcy mają tak wyśrubowane programy nauczania, że
            zderzenie z tą ilością nauki dla 'przeciętnego studenta' w Polsce to szok. Mój
            brat ukończył informatykę z wyróżnieniem jako jeden z najlepszych na renomowanej
            uczelni wrocławskiej (praca już od trzeciego roku studiów). Jak zobaczył moją
            ilość materiału na egzamin, zakres kształcenia (nie tylko praktyka czyli
            'obsługa pacjenta' taka jak badanie, przeprowadzanie wywiadów, udział - prawie
            bierny, ale zawsze - w operacjach) i do tego opasłe tomy wiedzy, z których nie
            wybiera się poszczególnych elementów, ale właśnie ryje całość, to się po prostu
            załamał. To, jak różny jest to kierunek studiów, widać wyraźnie np ze
            wspomnieniami rodziców - dla nich studia to był czas nauki wtedy kiedy trzeba i
            przede wszystkim rozwoju w 'życiu studenckim' oraz dla ojca ucieczka przed
            wojskiem. Obecnie nie może zrozumieć, że nie chodzę na imprezy 2-3x w miesiącu,
            że do egzaminu uczę się około miesiąca i to bardzo intensywnie, a nie od jednego
            epizodu do drugiego.

            Dlatego wiem, że wszyscy moi koleżanki i koledzy będą świetnymi fachowcami. I za
            to cenię uczelnię, która w przeciwieństwie do innych politechnik i uniwersytetów
            nie postawiła na ilość, lecz na jakość.

            We Wrocławiu na jednego studenta akademii medycznej przypada 'najwięcej' procent
            kadry dydaktycznej, dostęp do prowadzących i profesorów jest jak najbardziej
            możliwy, wystarczy się przespacerować albo wcześniej umówić lub przyjść w
            godzinach urzędowania i dostęp jest. Aż mnie skręca, jak słyszę, że po wpis
            trzeba stać w 3-5 godzinnej kolejce. Co prawda u nas oddaje się indeks i odbiera
            dnia następnego, jednak wielokrotnie zdarzyło mi się w ciągu jednego dnia zebrać
            autografy z przeważającej liczby przedmiotów.

            Grupy studenckie to także ewenement, ludzie potrafią się ze sobą zżyć. Bardziej
            to przypomina system 'klas' z podstawówki niż politechniczne zapisy z obcymi
            ludźmi na kurs. U nas grupa studentów w dużej mierze w gronie w jakim zaczęła
            studia, w takim je najprawdopodobniej skończy. Nie dlatego, że trudno jest
            wylecieć, a właśnie dlatego, że po pierwszym półroczu piekła nie opłaca się już
            rezygnować (no chyba, że rzeczywiście nie trafiło się z kierunkiem i
            zainteresowaniami). Chociaż nauki jest dużo a sesja trwa prawie pół semestru, to
            jednak nie zamieniłbym tych studiów na żadne inne. Ta opinia procentuje - zawsze
            znajdą się chętni...

            pozdrawiam wszystkich żaków
            student akademii medycznej we Wrocławiu
            • Gość: aqq Re: Uczelnie walczą o studenta IP: 91.84.220.* 25.05.09, 12:19
              No i z twojej uczelni najwięcej ludzi radzi sobie z egzaminem usmle -
              i robi potem fantastyczne kariery w Stanach:)
              pozdr
              usmle.strona.pl
            • Gość: studenciak Re: Uczelnie walczą o studenta IP: 80.50.228.* 25.05.09, 15:24
              Ja mogę tylko odradzić biologię na U Wroc - będziecie uczyć się
              niewiele mniej jak na medycynie, łatwo wylecieć (ze 100 zostaje po I
              semestrze ok. 30 ludzi). Opasłe tomy i półroczna sesja to za moich
              czasów norma była i wielu ludzi przechodziło i studiowało z
              powodzeniem medycynę. A biotechnologia jest jeszcze gorsza.
              Najgorszy jest jednak brak perspektyw - nawet w szkole pracy nie
              znajdziesz. Więc to studia tylko dla prawdziwych pasjonatów np.
              entomologii, botaniki, ornitologii. Chyba że ktoś chce być
              rzeczywiście nauczycielem lub naukowcem. Niestety oba te zawody są
              jednymi z najgorzej opłacanych w Polsce. A i tak wiekszość
              absolwentów biologii, żeby rzeczywiście w zawodzie pracować i czegoś
              praktycznego się nauczyć, musi emigrować za granicę. Wykładowcy są
              bardzo różni - chociaż w większości przyjaźni (jeśli się przykładasz
              do nauki).
              Pozdrówka dla biologów i medyków
              • Gość: stud.med Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 16:02
                każdy woli to co lubi. U nas rzeczywiście jest część osób po 'biotechnologii',
                po 'biologii' jeszcze nie spotkałem, ale pewnie są.

                Co do studiów - no nie mów, że jest tak strasznie źle - fakt pierwsze lata są
                porównywalne, ale koniec studiów już dosyć 'lekki'. U nas natomiast ilość
                pochłanianej wiedzy jeszcze wzrasta...
                • Gość: studenciak Re: Uczelnie walczą o studenta IP: 80.50.228.* 25.05.09, 16:49
                  Prawda, na końcu jest luz. Strasznie nie jest, jesli ktoś ma pamięć,
                  zaparcie i umiejętności logicznego myslenia, no i nie da się zgnoić
                  przez niektórych wykładowców. Jednak z tą ilościa wiedzy rosnącą na
                  medycynie to nie wiem - u nas studenci z ostatnich roczików uważani
                  byli za największych imprezowiczów i luzaków (było z nami kilku na
                  roku) i naprawde mieli dużo czasu. Wiem, że ilość nauki na medycynie
                  różni się też w zależności od uczelni - najgorsze ponoć są Katowice
                  i Szczecin. Ale nieważne. Sam żałuję, że nie poszedłem na medycynę
                  ale nie mogłem sobie pozwolić na to i poszedłem do pracy. Potem
                  zacząłem biologię - to dość tanie studia,stare i najlepsze ze
                  wszystkich podręczniki i materiały kosztują grosze. Prawdopodobnie
                  zostanę na uczelni bo nic ciekawego poza tym nie widzę albo wyjadę z
                  kraju (być może tam zacznę studia doktoranckie - wiele uczelni
                  zagranicznych oferuje studia + stypendia i mieszkanie - wiadomo,
                  drenaż mózgów z Polski trwa). Na medycynę iść w wieku 24 lat to juz
                  za późno niestety a z biologii nic mi pewnie nie przepiszą. Trudno.
                  Mogę tylko ostrzec przyszłych studentów nauk przyrodniczych - walcie
                  na medycynę ew. weterynarię, zawsze będzie po tym praca. Jeśli
                  chcecie być naukowcami (jak ja chciałem kiedyś) to uczcie się
                  języków i uciekajcie z Polski) - tu nadal dla rządzących od postępu
                  gospodarczo- naukowego ważniejsze będą walki o stołki.


                  Pozdrawiam raz jeszcze medyków. Powodzenia w sesji.
        • Gość: ooo Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.150.c77.petrotel.pl 25.05.09, 12:40
          20 000 za rok, 10 000 za semestr na kierunku lekarskim!!!
          • Gość: inkwizytor Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 13:44
            Jakby były na medycynie zaoczne o poziomie cenowym i merytorycznym
            jak np. zaoczne prawo to ludzie bali by się chodzić do lekarza.
            • w_u_j_e_k Uczelnie medyczne 25.05.09, 14:58
              Jest faktem, że uczelnie medyczne są wyjatkiem. Nie poddały się tak
              komercjalizacji jak inne kierunki. Może prof. medycyny zarabiają w
              inny sposób niż tłukąc zajęcia na "Sorbonkach"?
              • Gość: stud.med Re: Uczelnie medyczne IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 16:00
                zarabiają na wiele sposobów, ale nigdy kosztem dydaktyki (to, że państwo źle
                opłaca szczególnie akademie medyczne jest powszechnie znane, bo płaci się od
                głowy a nie za jakość, tak więc politechniki przodują i mają zajefajne budynki itd)

                sposoby zarabiania:
                1) publikacja/recenzja wszelkiej maści książek lekarskich
                2) artykuły do gazet - często jako wyniki badań naukowych
                3) opinie ekspertów - w sądach i innych insytucjach
                4) część to konsultanci wojewódzcy i ogólnopolscy z danej dziedziny
                5) honoraria za mowy/przemówienia/wykłady poza uczelnią
                6) spory grant od firm farmaceutycznych za prowadzenie prób klinicznych danego
                leku (bez nacisku tych firm, bo jest to niemożliwe, aby ktoś tak światły jak
                profesor dopuszczał do dystrybucji lek potencjalnie niebezpieczny lub niedziałający)
                7) nagrody/wyróżnienia za osiągnięcia medyczne

                To tylko kilka które naraz przychodzą mi do głowy. Dużo gorzej mają np.
                doktorzy, którzy mają ograniczone pole do popisu, poza rozwojem kariery naukowej
                i w przyszłości zostaniem profesorem...

                Tak czy inaczej, profesor zarabia godnie, ale nikt za darmo nic mu nie daje. Na
                wszystko sobie zapracował.

                Zajęcia na 'Sorbonkach' - czasem zdarzy się tam profesor zwyczajny, jednak
                większość wykładów prowadzona jest raczej przez doktorów i doktorów habilitowanych.
          • afrodyta2307 Re: Uczelnie walczą o studenta 30.08.09, 01:12
            Gość portalu: ooo napisał(a):

            > 20 000 za rok, 10 000 za semestr na kierunku lekarskim!!!

            a do tego jeszcze należy doliczyć wszelkie ksera, książki, które wcale tanie nie
            są... Dobrze że jeszcze jest możliwość wyboru w księgarniach co w jakiś sposób
            obniża koszty ale też nie zawsze. Ja ostatnio kupiłam parę książek w
            medibooks.pl - mieli najtaniej ze wszystkich dostępnych źródeł a i tak
            zapłaciłam majątek. O pracy zapomnij bo studia "wieczorowe' to fikcja, często
            nawet jest się przecież przydzielanym do grupy dziekańskiej tak, że się z
            dziennymi na zajęcia chodzi od 7 rano... Jak ktoś chce wziąć kredyt na studia to
            wychodzi po 6 latach z takim długiem że tylko jechać za granice i stamtąd
            spłacać. Innego wyjścia nie widzę...
    • Gość: angrusz1 Wymagania coraz mniejszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:52
      i coraz niższy poziom .
      Nawet na renomowanych polskich uczelniach .

      To oznacza zapaść - poważne problemy dla Polski .

      Bo taka kadra - niedouczona , a jakże , nauczona - ulgowego
      traktowania ale za to bardzo roszczeniowa , będzie rządzić w latach
      2020 2030 .
      Czy wtedy Polska bedzie mieć kłopoty do tego dojdzie wyż
      demograficzny na emeryturze .
      • Gość: 4g63 Re: Wymagania coraz mniejszy IP: 213.77.0.* 25.05.09, 10:34
        tak, a co ta douczona kadra zrobiła do tej pory dla Polski? dziurawe drogi, kościoły co przecznice i najwyższa korupcja, to efekty tego wysokiego poziomu? czy o czym piszesz, bo nie bardzo rozumiem, widać z tych niedouczonych jestem
        • Gość: brednie Re: Wymagania coraz mniejszy IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 13:11
          kto ci powiedział, że to 'wyższa kadra' jest za to odpowiedzialna? Ja tam mgr
          inż przy kładzeniu asfaltu nie widziałem. Robią projekt - to prawda. A potem
          firma budowlana jedna z drugą biorą chłopów po mechaniku czy innym technikum
          jako siłę roboczą. Oni mają pojęcie praktyczne - ma być tak, żeby było 'cacy' i
          nikt się nie przejmuje, że w danym miejscu droga wymaga wzmocnienia, dodatkowego
          utwardzenia itd.
          Wszystko 'leci' jak zawsze, a mgr inż to sobie najwyżej może łopatą na takiej
          budowie pomachać, bo w praktyce i tak nie liczą się z jego zdaniem, bo koszty
          wzrosną. Tym sposobem budową dróg zajmują się spece od 'szybkości' remontu (a
          porządny mgr inż chyba poradziłby sobie z daną przeszkodą o wiele szybciej niż
          robol bez wykształcenia.
          Poza tym ludziom płaci się od godziny a nie od rzeczywistej pracy. W niektórych
          sytuacjach jest to system dobry, ale mnie aż skręca jak widzę 3 roboli, którzy
          palą fajki i jednego kopiącego dół łopatą.

          Przy dobrym i wykształconym szefie na budowie takich cyrków nie ma. Wystarczy
          rzut beretem do niemiec. Tam główny budowniczy musi mieć wykształcenie i musi
          sam pilnować budowy. Często tam zagląda. Inni mu pomagają pilnując robotników,
          żeby czegoś nie spieprzyli. Zwykłe chłopaki po technikum pracują dokładnie tak
          jak sobie mgr inż zażyczy, a nie 'dziura - to sie zasypie piaskiem - i jedziemy
          dalej...
    • Gość: rocznik 84 Idiotyzm, Matolstwo, Kretynizm, Dno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:55
      tylko tyle do powiedzenia sie wysuwa czytajac te wszystkie nowe "atrakcje".

      bedzie coraz gorzej, slabiej, przecietniej...
    • shiin Macdonald's, Biedronka - to po tych studiach. 25.05.09, 10:05
      Bardzo chętnie przyjmą specjalistę od kaszubskiego itp...
    • Gość: agh, uj, etc Uczelnie walczą o studenta IP: 195.205.192.* 25.05.09, 10:41
      Jak było na dobre kierunki techniczne 10 chętnych na miejsce to dziewczyny
      rzeczywiście były za cienkie. na większości naprawdę dobrych kierunkach
      ścisłych jest mniej niż 1 dziewczyna na 10 miejsc. i ta 1 na 10 jest
      rzeczywiście dobra. jak będzie więcej to będzie świadczyło o poziomie
      trudności dostania się. elitarne kierunki zginą w pierwszej kolejności
      śmiercią. Za to może w kolejnym pokoleniu będzie może więcej ścisłowców jak
      się będą mieli z kim rozmnażać. Naturalna równowaga wielopokoleniowa :)
    • Gość: zzz Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.ds8.agh.edu.pl 25.05.09, 11:03
      Światowy ranking
      uczelni
      spojrz jeszcze raz ; )
    • Gość: rekord_świata Moje marzenia Wam zdradzę największe! IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.09, 11:33
      Bycie kolarzem i pływakiem (pobicie rekordów świata). Tyle, że pływć nie umiem
      ani pedałować ;(
      Raz mi kolega opowiadał, że jego dziadka znajomego kolega jak usłyszał, że
      ktoś użył terminu "dewianci psychiczni" wziął to do siebie na początek (ale
      doszedł do wniosku, że jest psychicznym ideałem").
      Natomiast babci sąsiadka od znajomej usłyszała takową opowieść gdy po
      zasłyszeniu w TV/radio (a może na necie przeczytała), że są karłami moralnymi
      (a średnia wzrostu w ich rodzinie wynosiła 217cm). Wtedy na logikę i zdrowy
      rozsądek doszli do wniosku, że to nie o nich jest). Więc kto tu komu robi wodę
      z mózgu i w jakim celu?
      Po co nam ordery, kawior z ciernika czy najwyższe rangi - zamiast omleta z
      karasia to pasta z pangi. Zamiast pić szampany drogie to wino z wilczych jagód
      i dalej w drogę.
      Nie potrzebne nam żadne etykietki, bom my już nie marionetki!
      No nic idę na siłkę poćwiczyć w nowym dresie, zapodać kreatynki + slim fast +
      etopiryna (trza żelastwa podźwigać by osiągnąć swoje BMI marzen (25.4).
    • guru133 Kiedys statut studenta to był coś a dziś 25.05.09, 11:55
      kiedy powstało ileś tam Wyższych Szkół Gotowania na Niskim Gazie nie
      jest on wyższy od statusu gimnazjalisty, bo taki tez jest poziom
      wiekszości tych "uczelni".
      • krishka Re: Kiedys statut studenta to był coś a dziś 25.05.09, 12:38
        No popatrz, a w twojej Wyższej Szkole Gotowania na Niskim Gazie nie nauczyli,
        czym różni się statuT od statuSu?
        • Gość: szmn Re: Kiedys statut studenta to był coś a dziś IP: 94.97.106.* 25.05.09, 15:20
          Krishka, a z Ciebie to prymas w szkole był że hej!
          • krishka Re: Kiedys statut studenta to był coś a dziś 28.05.09, 23:54
            Gość portalu: szmn napisał(a):

            > Krishka, a z Ciebie to prymas w szkole był że hej!

            E tam, raczej zwykły średnik. Sory, że dopiero teraz odpowiadam na post, ale
            zawsze miałam słaby refluks ;)
    • Gość: Biedrona Uczelnie walczą o studenta IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.09, 12:39
      Studiowałem kiedyś prawo na UMCS(dzienne) przez jeden semestr. Za pieniądze
      wpłacone dziekanowi zaliczałem kolokwia mimo, że oddawałem prawie puste
      kartki, przed egzaminem ze wstępu do prawoznawstwa profesor mówił mi jakie
      będą pytania. Zrezygnowałem bo wolę studiować normalnie inny, łatwiejszy
      kierunek. Śmieszą mnie ludzie, którzy biorą udział w wyścigu szczurów, ja wolę
      żyć wygodnie za pieniądze rodziców. Pozdro
    • Gość: podrozny Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.09, 12:50
      Jest rzecza pewna, ze zaczna padac uczelnie prywatne, ktore w wiekszosci nawet
      nie maja poziomu liceum. Pozbawi to czesc wykladowcow z panstwowych uczelni
      intratnych chalturek.
      Czy to wplynie na podniesienie poziomu uczelni panstwowych? Raczej watpliwe. W
      pogoni za studentem dla, utrzymania wlasnych stolkow, bedzie sie stosowac
      najrozniejsze sztuczki, zeby klentow przyciagnac. To nie wrozy podniesienia
      poziomu studiow wyzszych.
      Nie wspomne juz nawet o nadprodukcji politologow, europoznawcow, socjologow
      itp., bo to problem juz istniejacy od lat.
    • Gość: marco Uczelnie walczą o studenta IP: *.rev.masterkom.pl 25.05.09, 12:51
      natworzyli wyższych uczelni i kierunków tylko później dla absolwentów pracy
      nie ma, a te darmozjady co się bogacą kosztem naiwności ludzi, że po studiach
      będą kimś śmieją się. Powinni pozamykać większość takich dziadostw. To samo
      tyczy się tego, że potrzebują inżynierów,ciekawe do czego?Jak dla mnie znaczny
      procent uczelni produkuje tylko bezrobotnych, dlatego powinni je zamknąć.
    • Gość: Runo Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.eimperium.pl 25.05.09, 12:58
      Sa na 400 :( To zart, bo sa na 1000 cos - te uczelnie na masowo nabily punkty za nagrody, publikacje Zydow Polskich ---
    • ludwikowiec Ciekawe ile padnie tych Humorystycznych Uczelni? 25.05.09, 13:10
      Z rocznika 89 bodajże 80% studiuje. To znaczy że ten rocznik jest tak genialny?

      Założenie prywatnej uczelni to do niedawna był świetny interes. Znajdowało się
      pusty budynek, robiło dobrą reklamę, czesne 300zł miesięcznie, a dla zdobycia
      kadry dawało się wykładowcom uniwersyteckim około 2 razy większą stawkę niż
      państwowa. Jeden warunek - "studenci" mają zdawać, bo przecież każdy oblany to
      strata dojnej krowy.
      I w ten sposób wszystkie strony były zadowolone. Wykładowcy - bo dobrze
      zarabiają, studenci - bo nie muszą nic robić a papierek i tak dostaną,
      "derechtor" uczelni - bo kasa sama płynie.

      Trzeba jednak pamiętać, że w najbliższym czasie największym problemem dla tych
      "fabryk licencjatów" NIE BĘDZIE wcale niż demograficzny. Najgorsze dla nich
      jest zawieszenie obowiązkowej służby wojskowej. Iluż to chętnych pchało się w
      ich progi tylko po zaświadczenie do WKU?

      Miejmy nadzieje że w ten sposób skończy się ta farsa. Bo czy do stania na
      promocji w supermarkecie naprawdę potrzebny jest licencjat?
    • Gość: xyz Uczelnie walczą o studenta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 13:12
      Nie wystarczy, że już teraz po tzw. studiach mamy kandydatów, którzy
      nie potrafią sklecić zdania po polsku? Znowu zostaną wyprodukowane,
      za ciężkie pieniądze, rzesze "wyżej wykształconych", którzy wylądują
      w recepcjach gabinetów stomatologicznych.....
      • Gość: gość Re: Uczelnie walczą o studenta IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 16:15
        nie mam nic przeciwko temu, aby pani recepcjonistka była na tyle wykształcona,
        aby znać dwa języki obce, umieć zrozumieć status klienta (biznesmen nie znajdzie
        czasu w środku dnia i koniec, student zaoczny nie może w weekend etc.).
        Do tego wykształcenie da jej również możliwości do obsługi petenta na najwyższym
        poziomie (nie jak do tej pory 'imię, nazwisko, godzina, do kogo' - aż mi się
        odechciewa z taką panią gadać, jak widzę, że to pani mgr bez cienia inteligencji
        na twarzy...)

        co więcej warto przecież się uczyć. Za biurkiem u stomatologa też można się
        rozwijać, można też zmienić pracę. Także ja nie mam nic przeciwko. A kto nie
        chce się uczyć - są takie miejsca pracy, gdzie bez matury też przyjmą i żyje się
        po tym dobrze

        Przykład:
        kolega jest silny (nie sterydowo-silny, tylko naprawdę ma krzepę)
        Znalazł sobie posadkę u mechanika samochodowego (skądinąd pierwszy chyba w moich
        przygodach facet to mechanice z dyplomem, co potrafi rozłożyć nie tylko cały
        silnik ale i cały samochód i złożyć do kupy tak, że jeszcze lepiej będzie
        chodził niż wcześniej).

        Pracuje tam jako pan do wszystkiego - jak trzeba opony rozładować, jak trzeba
        baniaki wody nosić, jak trzeba autko wepchnąć, jak trzeba silnik dobrze
        przytrzymać - słowem niby taki bury osiołek do wszystkiego, ale...

        Wziął się chłopak za siebie, nigdy nie był za bardzo rozgarnięty umysłowo (bo
        też nie trzeba mu było), ale ten pan inż. zaczął mu wszystko tłumaczyć co i jak
        w tym silniku, skrzyni biegów, na przykładach pokazywał stare silniki i
        objaśniał jak działały. Potem mu pokazywał, jak należy wyregulować spalanie, aby
        w danej pojemności samochód był jak najbardziej ekonomiczny (zarówno dynamiczny
        jak i oszczędny). chłopak wieczorami jakiś kurs zaliczył i teraz rozkręcił
        zakład obok tego inżyniera. Nie współzawodniczą a współpracują. Jeden jest od
        silników i prawie wyłącznie od silników, drugi natomiast robi blacharkę, zmienia
        opony, robi autko na przegląd (wymienia to, co trzeba, to śrubkę podkręci, tam
        wyreguluje etc, tarcze hamulcowe wymieni i inne szmery bajery). Żyją sobie
        zgodnie, teraz nawet wspólnymi siłami stawiają jakąś myjnię, z tego co
        zaobserwowałem.
        A chłopak ledwo podstawówkę skończył i to jeszcze z krzyżykiem na drogę...

        Jak chodzi o zarobki to żaden nie protestuje, zarabiają czterocyfrowo i to w
        tych górnych granicach.
    • skr85 Uczelnie walczą o studenta 25.05.09, 13:19
      Absolutnie jestem przeciwny zamykaniu jakiejkolwiek uczelni wyższej.
      Mamy wolny rynek wiec skoro jest popyt to jest też podaż. Wielkimi
      krokami zbliża się niż demograficzny. Wówczas popyt spadnie i chcąc
      niechcąc uczelnie będą padać jedna po drugiej. Inm mniej regulacji
      tym lepiej.
      Przestancie pisać bzdury o tym, że humaniści są niepotrzebni na
      rynku pracy. Kto pisze artykuły na gazeta.pl? Kto przygotowuje
      wydania wiadomości w TV? Kto naucza języków obcych w szkołach?
      Czyżby inżynierownie po polibudzie?
    • Gość: muzyk-anglista Uczelnie walczą o studenta IP: *.zicom.pl 25.05.09, 13:35
      Cos sie chyba komus popierniczylo. Ja jestem po Akademii Muzycznej i potem
      poszlam na anglistyke, a nie odwrotnie, bo odwrotnie sie nie da i tak :)
    • Gość: Kara Uczelnie walczą o studenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 15:51
      Byle jakie szkółki (niby uczelnie) nie padną pomimo niżu
      demograficznego.Wręcz przeciwnie kłopoty z naborem będą miały
      szanujące się uniwersytety, ponieważ na rynku pracy panuje nepotyzm.
      W budżetówce, szczególnie w oświacie nie są ważne umiejętności,
      tylko znajomości i papierek o "studiowaiu".(Dokładnie znam sytuację
      na Dolnym Śląsku).Oczywiście,żeby awansować konieczne jest
      przedstawienie dyplomu określającego wymagane na danym stanowisku
      kwalifikacje,więc utrzymają się te szkółki,w których można taki
      dyplom kupić.Już teraz rektorzy, bądź dziekani upominają
      prowadzących zajęcia,żeby odpuścili "studentom" z wymaganiami,bo
      będą kłopoty z naborem na następne lata.Obecnie studia to jest
      parodia studiów.Nawet "dyslektyk" może zostać polonistą i
      logopedą,więc pytam dlaczego niewidomy nie może zostać chirurgiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka