Gość: al
IP: *.proxy.aol.com
01.09.02, 06:54
Nie wiem czy to moze byc prawda, ale opowiadano mi, ze jeden facet (rodak),
ktorego nie bylo stac na dziewczyne leciutkich obyczajow (w Paryzu), poszedl
na duzo tanszy numer z kura. Otoz w pomieszczeniu byl namalowany na scianie
wizerunek pisi z otworem. Po drugiej stronie sciany byla kura, ktorej rura
byla na wprost tej dziury. Gdy gosc wstrzelil sie w ten przedluzony otwor, na
kurza glowe spadala gilotynka, powodujac u klienta niezapomniane wrazenia.
A teraz bywalcy przybytkow rozladunku - spotkaliscie sie z podobnymi
pomyslami? W sumie nie jest to glupe, bo mozna w ten sposob kurzy burdel
polaczyc np. Kentucky Fried Chicken.