Witajcie,
Mój doktor stwierdził że przyczyną mojego poronienia była cytomegalia.
Zrobiłam to badanie nie długo po łyżeczkowniu i wynik na przeciwciała jest
dosyć duży, co znaczy że niedawno musiłam chorować. Przyczyny nie trzeba
daleko szukać mam psa w domu, częste kontakty z kotami no i na jesieni zwykle
z myszami. Co teraz pytam go? Odpowiedział że muszę zachować 100% higieny
(????) oczywiście w kontaktach z moim pupilkiem, ale to jest wręcz nie
możliwe.
Jak myślicie czy mając przeciwciała ten wirus może zaszkodzić moiemu dziecku?
Poza tym zrobiliśmy z mężem badanie nasionek, no i tu też nie jest
satysfakcjonujący wynik. Jest płodny ale około 50 % plemników jest
stożkowatych (powinny być okrągłe), no i jet ich w polu widzenia trochę mało
18 mln. a norma przewiduje około 20 mln. Lekarz się tym bardzo nie przejoł
zapisał mojego mężą do androloga na lekkie podreperowanie.
Mój mąż nie pali, ale pracuje w dużym stresie (policjant ruchu) no i te
spaliny, to podał za główne przyczyny takiego wyniku. Ale kto teraz nie żyje
w stresie?? I tak od maja zaczynam strania

)))
Jeszcze tylko homrmonki muszę pooglądać no i do dzieła.
Ale wam się napisałam. Róbcie badania to wiele wyjaśnia, mówię wam. Łatwo mi
mówić bo lęczę się prywatnie ale mój doktor przyjmuje również w szpitalu i
tam się leczę.
Pozdrawiam Patrycja
Aniołek (14.01.2004)