adela38
24.06.07, 13:23
Poznalam mezczyzne pol roku temu.Zakochalam sie z wzajemnoscia.Jest w
separacji z zona od 1,5 roku, nie mieszka z nia,ona zlozyla pozew o rozwod 14
mies temu, po czym nie zjawiala sie na kolejnych rozprawach az do kolejnej-3
dni temu.Zjawila sie i...wycofala wniosek mowiac, ze dla dobra dziecka
(dziewczynka 15 lat) chce probowac dalej! A za dzwiami sadu powiedziala
mezowi, ze dostanie od razu rozwod jesli zgodzi sie by caly ich majatek
przeszedl na nia!
Moj ukochany zostawil je w jego mieszkaniu i do tej pory oplacal np wszystkie
oplaty (ok 1400 zl mies), finansuje tez potrzeby dziewczynki typu komputer,
komorka, wyjazdy..
My sie bardzo kochamy.Planujemy wspolna przyszlosc, obecnie staramy sie o
wlasne dzieci..Na szczescie ja jestem wolna i mam np swoj dom i dobra prace..
Te zachowanie ww opisanej pani wprawilo mnie w zdumienie.
W zaistnialej sytuacji polecilam ukochanemu by:znalazl lepszego prawnika,
zlozyl w kosciele wniosek o uniewaznienie malzenstwa, zlozyl wlasny pozew o
rozwod z wskazaniem na wine ww pani,zaprzestal calkowicie finansowanie ww pani
wlaczajac w to corke- jesli cos chce ma sie zwracac bezposrednio do ojca, zas
ewentualne alimenty niech wyznaczy sad, on zas ma calkowiciw zaprzestac
jakichkolwiek kontaktow z ww pania, a jesli ona cos chce to ma sie kontaktowac
z adwokatem i na pismie.On sie na to zgodzil.Mysle. ze to jedyne rozsadne
rozwiazanie.ww pani otwarcie dazy do jego zawalu..
Slub wzieli bo strwierdzila, ze jest w ciazy, po czym w ciazy nie byla-
dziecko urodzilo sie rok po slubie.Zas od 10 lat juz ze soba nie spali..Tzn on
tak mowi, a ja znajac go nie mam powodow by mu nie wierzyc..
Co sadzicie o czyms takim?