magda1217
25.08.06, 20:12
..zwłaszcza w stosunku do męża. Jesteśmy 7 lat po ślubie (nie mamy dzieci),
mąż jest w porządku facetem (oczywiście posiada własne wady, których nie
znoszę, ale nie wydaje mi się, żeby to był powód mojego zachowania w stosunku
do niego). Agresja o takiej sile narosła we mnie ostatnio, chociaż zawsze
miałam skonności do tzw. wyładowywania się na kimś, to teraz nastąpiło
apogeum. Każde "nie takie" wg. mnie zachowanie męża doprowadza mnie do szału
i spirala się rozkręca, potrafię wypomnieć dużo i ranić mocno. Do tej pory
mąż jakoś to znosił, ale dziś stwierdził, że ma dość, że traktuję go
jako "chłopca do bicia" i psychicznie tego już nie wytrzymuje. Najgorsze jest
to, że ja po każdej takiej sytucji obiecuję sobie, że nigdy więcej,
ale..wiadomo co się dzieje :( My nawet przestaliśmy sie "normalnie" kłócić,
każda kłótnia wynika z mojego wybuchu. Tak się zastanawiam, że może moim
zachowaniem chcę ukarać go za własne niepowodzenia lub za to jaki nie jest, a
powinien być według mnie. Nie wiem. Pogubiłam się w tym kompletnie. Może ktoś
doradzi mi od czego zacząć...