yasemin
10.09.07, 10:35
Robi się coraz zimniej, a ja w związku z tym, jak co roku, mam coraz
większe opory przed porannym prysznicem. Wolałabym raczej brać
wieczorem porządną kąpiel w pachnącym płynie albo olejkach
zapachowych, a rano tylko się podmyć- no wiecie, pod pachami i w
sferze intymnej +dezodorant antyperspiracyjny, balsam pachnący do
ciała. Zresztą do pracy mam na 7. 30, więc zyskałabym na czasie. Nie
wiem tylko, czy koledze, obok którego siedzę przy biurku, nie będzie
to przeszkadzało, bo on ma takie wymagania wobec kobiet, że aż głowa
boli. Opowiadał niedawno, że kiedyś pracował z taką laską, która b.
szybko się pociła i strasznie od niej śmierdziało i że od tamtego
czasu on jest b. wyczulony na zapach otaczających go ludzi. Ja się
tak szybko nie pocę i o higienę pod pachami, jak już pisałam, dbam,
ale skoro on jest aż tak przewrażliwiony, to nie wiem, czy ja też
czasem dla niego nie śmierdzę, jeśli nie umyję rano CAŁEGO ciała. Bo
ja osobiście nie czuję takiej potrzeby, żeby się dwa razy na dzień
od stóp do głów myć, nie wydaje mi się też, żebym przez noc się
specjalnie zasmrodziła, skoro śpię pod przewiewną kołdrą i w czystej
piżamie. Co o tym myślicie, jak to jest w ogóle u Was?