Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi płakałam

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.04, 19:38
    ...od 2,5 lat pracuję w 1 z banków. Możnaby pomyśleć, że to idealne miejsce
    pracy-w końcu te marmury,kolumny + tyle wykształconych, inteligentnych ludzi
    na poziomie...A tak naprawdę to kłebowisko żmij-biurokratycznych urzędasów
    knujących i zasłaniających się jeden przed drugim regulaminami i
    instrukcjami służbowymi.
    Po raz 1 w życiu doświadczyłam tam tyle niesprawiedliwości i chamstwa, że aż
    się sobie dziwię jak ja to wszystko znoszę.
    Najpierw moja własna szefowa urządzała na mnie krucjatę-łącznie z
    opieprzaniem mnie przy klientach i in.pracownikach (apropos-nikt nie zwrócił
    jej uwagi). Wracałam do domu i ryczałam, ale to moja 1 praca i tak długo jej
    szukałam, że jak ją dostałam to byłam wniebowzięta. Nie chcąc znów siedzieć
    w domu postanowiłam przez to wszystko przejść i najgorsze się skończyło,ale
    i do dzisiaj przy najmniejszym błędzie szefowa potrafi mi zrobic scenę.
    Dzisiaj za to inna wiedźma się na mnie uwzięła. Wrzeszcząc na mnie nawet nie
    dawała mi dojść do głosu. Wszelkie argumenty były zbędne-po prostu się na
    mnie uwzięła. Nawet to,że inny pracownik nie dostarczył mi pewnych
    dokumentów było dla niej dowodem mojej porażki,że nie umiałam go dopilnować
    (dosł.)
    Nigdy nie poszłam do dyrekcji na skargę. Zresztą dyrektorzy to znajomi pow.
    Pań-razem jeżdżą na delegacje, na narty. Co taki żuczek jak ja może zdziałać?
    Dzisiaj jednak jestem tak zdesperowana, że poprzysięgłam sobie, że nie
    popuszczę- i pójdę w poniedziałek do dyrekcji.Nawet jesli nic nie zdziałam
    (a na pewno nic)to chociaż coś powiem, zasygnalizuję, że pewnych zachowań w
    pracy nie toleruję.
    Jak zrobiłam kiedyś błąd w literówce i się pod tym podpisałam to usłyszałam,
    że nie szanuje własnego nazwiska skoro podpisuję się pod czymś czego nie
    sprawdziłam.-nawet jak to piszę to chce mi się ryczeć z tej bezsilności.
    Powiedzcie - czy tak jest wszędzie? Czy to ja trafiłam na jakiś dom wariatów?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Zaskee Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.presto.pl 17.01.04, 09:36
        Noooo a nawet gorzej. Naaaprawdę czasem trzeba zacisnąć zęby i zgrywać
        twardziela. To trudne ale jest tak że w warunkach bojowych nikt nie liczy się
        ze słabym - pewność siebie i umiejętności negocjacyjne to w pracy podstawa.
        Mnie chociaż jestem facetem też zdarzyło się "popłakać z żalu i bezsilności" -
        może poprostu za wcześnie znalazłem sobie "poważną pracę" byłem wtedy na
        pierwszym roku studiów i zaciągnąłem się do roboty w agencji reklamowej. Po
        pierwszym starciu z "dyrektorem" praktycznie rozkleiłem się - po raz pierwszy
        ktoś potraktował mnie jak śmiecia i to na dobrą sprawę z wyjątkowo błachego
        powodu. Po ośmiu latach pracy i kilku miejscach zartudnienia choć nie jestem
        typem awanturnika z zasady nie daje sobie jeździć po głowie. Poza tym unikam
        rozmów na tematy związane z życiem prywatnym staram się być specem a nie
        milusim koleżką. Ludzie bywają różni a gdy dochodzi do sporów kompetencyjnych
        potrafią bronić swojego terytorium wszelkimi metodami - głównie nieetycznymi,
        więc im mniej o tobie wiedzą tym lepiej.

        Bądź silna nam "mięczkom" też coś się od życia należy. Jeśli zaś masz zamiar
        iść do dyrekcji z zażaleniem to najperw przemyśl to co zamierzasz powiedzieć.
        Do Prezesa, Szefa działu HR nie trafią argumenty że twa szefowa krzyczy na
        Ciebie. Musisz mieć:
        a) dowód na to że osłabia zespół i w ten sposób spada wydajnośc
        b) rozwiązanie problemu - conajmniej trzy propozycje

        W zarządzaniu ludźmi istnieje nawet taka strategia polegająca na zastraszeniu w
        celu uzyskania lepszej motywacji do pracy.

        Good Luck
      • Gość: Brni Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 10:15
        Szkoda ze mnie tam nie bylo :/

        Zdarzyla mi sie taka sytuacja w banku wlasnie - jako klientowi. Siedze sobie,
        rozmawiam z mila, mloda dziewczyna. Nagle wlazi jakas jedza i zaczyna ja
        opieprzac i to tak ze az mnie ciary przeszly. Sam nie wiem co we mnie wstapilo
        tego pieknego dnia. Ale zjebalem (za przeproszeniem) to babsko jak bura suke
        (przepraszam raz jeszcze). Przejechalem sie po niej straszliwie i zazadalem
        rozmowy z dyrektorem, ktorego tez zjebalem jak psa. Nastepnie zliwkidowalem
        konta i lokaty i poslalem maila do centrali banku - nie wiem czy cos to
        zmienilo ale mialem straszna satysfakcje - bo tej babie wstretnej az szczenka
        do podlogi spadla i chyba sie bardzo, ale to bardzo zdziwila :)))))
        • Gość: marcel Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.janet.waw.pl 18.05.04, 01:04
          stary!
          masz jaja jak kokosy, podziwiam Cię. Rodacy, więcej odwagi cywilnej - jak widać
          można.
        • gdotb Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła 01.06.04, 05:19
          A!
          wiec mam cie!

          To ty nakrzyczales strasznie na moja kochana mamusie?!?! znajde cie i zniszcze!

          LOL :))
          a tak na powaznie, to ekstra: tepic chamstwo za wszelka cene. tez pracowalem w
          firmie, niemieckiej, gdzie bylem traktowany jak pieprzony 'gastarbeiter' i
          tylko moglem sobie w duchu poprzeklinac, zeby pracy nie stracic...

          pozdrawiam!
          Grzegorz

        • Gość: gaga Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.mofnet.gov.pl 07.06.04, 13:02
          brawo stary. Dziś ją opieprzyła jakś jędza a jutro nas. Patrząc na to
          (szczególnie jako klienci np. banku) nie musimy się godzić na ogladanie tak
          upokarzających scen
        • agamarta Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła 07.06.04, 15:04
          BRAWO!! Zazwyczaj ludzie w takiej sytuacji nic nie mówią, udają, że niczego nie
          zauważyli. Oby więcej takich nieobojętnych
        • im13 do Brni 27.08.04, 15:07
          Brawo! NIe byłam pracownicą oddziału banku, ale wiem, co one przeżywają (byłam
          szeregowym pracownikiem centrali). Naprawdę biurowm się to należy. Do nich
          gadać, to tłuc grochem o ścianę. A Ty zrobiłeś cudnie - dyrektor też oberwał i
          centrala zostałą poinformowana. ROTFL!!!! BRAWOOOO!!!
      • Gość: Clerk Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.04, 17:03
        TAK JEST WSZĘDZIE - przynajmniej w Polsce. I tak będzie dopóki bezrobocie
        znacząco nie spadnie.
      • kokosia Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła 17.01.04, 17:42
        mój szef kiedy jest w pracy to tak jakby był w domu , jest u siebie. I płaci mi
        z własnej kieszeni, jestem dla niego nikim innym jak utrzymanką, darmozjadem,
        gdyby nie on nie miałabym" co żreć". Kiedy chce ubliża mi, powtarza, że jestem
        nikim, ubliża mojemu mężowi itd Kiedy ma ochotę na zabawę cudzym poczuciem
        wartości wzywa mnie do siebie pod jakimś pretekstem i ubliża, zadaje pytania,
        na które nie ma odpowiedzi, oskarża o zgubienie nigdy nie widzianych przez mnie
        dokumentów. Kiedy indziej podsłuchuje przez telefon, podgląda kamerą i kiedy
        na chwilę wyjdę z pokoju wzywa mnie do siebie i odpytuje, dlaczego się
        op...dalam.Upatrzył sobie mnie. Jako jedyna osoba w firmie mam b.dobre
        wykształcenie renomowanej uczelni, dalej się kształcę, nie klnę, pielęgnuje w
        sobie kulturę osobistą, nie biorę "pensji w kopercie"jak inni i staram się nie
        dać zastraszyć. Ale jestem także młodą matką, potrzebuję zarówno tych marnych
        groszy jak i doświadczenia, boję się o przyszłość córeczki.
        Ja też często płaczę, dlatego też goszczę często na tym forum. Ale nie dam sie
        złamać. Ta praca to dla mnie wielka lekcja pokory, zbyt wielka.
        Dużo ludzi tak ma, wielu z nas jest poniżanych i szkalowanych w pracy. Bo
        tutaj jest Polska. Gdzież Polak dowartoścuje się lepiej jak na stanowisku szefa
        pomiatając ludźmi , którzy walczą o normalność, kawalerkę w wieżowcu ,
        hypoalergiczne mleko dla dziecka czy czesne na szkołę.
        Ale dla mnie to czas na odejście,bo trzeba szukać . Może i ty spróbuj poszukać
        czegoś nowego ?
      • leniuch102 jedna pani drugiej pani 17.01.04, 20:03
        tak to jest, mobbing najczęściej występuje w środowiskach sfeminizowanych.
        Jeszcze jeden argument za tym, żeby babki wyjątkowo ostro selekcjonować przed
        powierzeniem funkcji kierowniczych. Pani Karino, nie sądzę, żeby wizyta w
        dyrekcji dużo pomogła. Szefowa znęca się nad panią, bo widzi, że Pani się
        przejmuje. Jeśli podejdzie Pani do tego na luzie, potraktuje wrzaski przełożonej
        objawowo, to jej samej się odechce. Po prostu obserwujemy grzecznie krzyczącą
        osobę i myślimy o czymś miłym. Cóż, zarabiać trzeba, wiąże się to z
        niedogodnościami. Just business, nothing personal.
        • Gość: Karina Re: jedna pani drugiej pani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 20:57
          Witam,
          Wiecie-naprawdę nie rozumiem jak dochodzi do takich sytuacji, że pracując w
          końcu w cywilizowanym kraju mamy do czynienia z takimi zachowaniami. To
          wygląda co najmniej na pole bitwy, na którym sięga się po ostateczne
          rozwiązania, a mówimy przecież o normalnej urzędniczej robocie za grosze.
          Zastanawiajace jest dla mnie to, że ci sami ludzie, którzy w pracy maltretują
          psychicznie innych, po południu jadą do swoich domów, spotykają się ze
          znajomymi, są nawet lubiani!
          Ze zgrozą obserwuję czasem moją szefową. Rozwódka, mieszka sama, ale ma wielu
          znajomych, jest zapraszana.
          Swój ton głosu potrafi zmienić w ciągu 1 sekundy - do mnie opryskliwie, z
          pogardą, a gdy wpadnie jakaś jej koleżaneczka- no-babka dosłownie - do rany
          przyłóż-doradzi, pocieszy, pośmieje się.
          Jak widzę tą obłudę to aż mnie ściska! Przecież ten fałsz aż razi z oddali-jak
          ci jej znajomi tego nie dostrzegają?
          Gdybym ja zauważyła takie zachowanie u którejś z moich przyjaciółek to
          powiedziałabym jej, żeby się leczyła albo przynajmniej wzięła sobie urlop!
          • Gość: aaa Re: jedna pani drugiej pani IP: *.acn.waw.pl 20.01.04, 11:07
            > ... że pracując w
            > końcu w cywilizowanym kraju ....

            Miałem okazję legalnie pracować na Zachodzie przez pewien czas i wiem, co to
            jest cywilizowany kraj, a co nim nie jest.
          • im13 Re: jedna pani drugiej pani 27.08.04, 15:14
            I jeszcze tytułem skojarzeń. Dla mnie idolem jest jeden z moich szefów -
            obcokrajowiec. jego kultura osobista w stosunku do każdego współpracownika, od
            dyrektora departamentu po kierowcę oraz panią do sprzątania, pokazała mi w
            praktyce, co znaczy pozytywne motywowanie ludzi do pracy. Klasa sama sobie, a
            tym nieszczęsnym burkom-polskim szefciom i szefowom kij w głowę. Założyłam
            fanklub tego szefa. Szkoda, że już wrócił do siebie :)
      • Gość: Marek Kochanie każdy mój dzień to jak bitwa IP: *.net.pl / *.realestate.net.pl 27.01.04, 23:02
        pracuję w firmie produkcyjnej, jestem otoczony idiotami i wyzyskiwaczami. Gdy
        wracam do domu to rozmyślam co bym zrobił temu czy tamtemu gdybym mógł.
        • compan74 Re: Kochanie każdy mój dzień to jak bitwa 19.05.04, 13:12
          Moi Drodzy każdy może sie bronić, nie wiedziec czemu mnie rowniez w pracy
          boja sie pracownicy. Zabawne bo różnica wiekowa jest minimalna. Zawsze
          dziwni mnie sytuacja kiedy pracownica sie czerwieni i trzesa sie Jej ręce
          kiedy stoje obok niej....Ale co tam ja też mam przelozona....i wiecie co mi
          soatnio pwoiedziala ....ze barzo dobrze zna jezyk francuski.. po czym dodała
          wrecz wywalajac jezyk ....ten praktyczny, mrugnela okiem. potrafi tez
          zaczaic sie z tylu, przyblizac nos do szyi i chwilac nowa
          wode po goleniu. Mile to ale przyzanm z lekka dziwne.
      • Gość: Przyjaciel tak zgadza się w srodowiskach gdzie jest dużo IP: *.net.pl / *.realestate.net.pl 27.01.04, 23:09
        kobiet, mobing to rzecz powszechna. Moja żonka to kochanie i rozkosz w domku a
        w robocie to niezła .... Jest szefową działu w pewnej instytucji panstwowej,
        podwładne same kobiety bez wykształcenia, wiek 40-50, dzeci na utrzymaniu,
        miasto prowincjonalne, bezrobocie duże. Może je mobowac do woli. Przez jakiś
        czas była mobowana przez główną księgową.
        • conena Re: tak zgadza się w srodowiskach gdzie jest dużo 29.01.04, 20:26
          Gość portalu: Przyjaciel napisał(a):

          Moja żonka to kochanie i rozkosz w domku a
          > w robocie to niezła ....
          schizofrenia???


          Jest szefową działu w pewnej instytucji panstwowej,
          > podwładne same kobiety bez wykształcenia, wiek 40-50, dzeci na utrzymaniu,
          > miasto prowincjonalne, bezrobocie duże. Może je mobowac do woli.
          JAKIM PRAWEM!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!

          Przez jakiś
          > czas była mobowana przez główną księgową.
          powiem ci tak - do koścółka biegasz co niedzielę? podajesz sie za katolika?
          twoja żona pewnie też? a o czyms takim jak przebaczenie słyszałeś? albo o tym,
          że jak w ciebie kamlotem to ty chlebem?
          zastanów się nad pewnymi sprawami...
          niech wszystkie możliwe siły chronią nas przed takimi "przyjacielami"
          • Gość: Mariusz I w najlepszych firmach..... IP: 80.241.130.* 20.05.04, 15:11
            Jestem pracownikiem firmy konsultingowej z amerykanskim rodowodem. Jest tak
            zle, ze jak na korytarz wychodzi jedna z szefowych to drzwi do pokoi sie
            zamykaja. Ja z nia nie rozmawiam i prawie nie mowimy sobie Dzien Dobry (ona
            nawet juz nie odpowiada). O co poszlo? O jej egoizm i brak poszanowania dla
            ludzi. Mam nadzieje, ze dowie sie, ze ma raka, maz ja zdradza, corka sie
            puszcza albo synek kogos potracil samochodem. Niech zgnije w pierdlu za to, co
            robi innym!!! Manipuluje wszystkimi i mysli, ze oni tego nie widza, ze tylko
            ona jest taka inteligentna. Przeciez inni po prostu nie chca sprowokowac takiej
            awantury, po ktorej zostanie juz tylko zamknac za soba drzwi. Miedzynarodowy
            management ma nas w dupie. Ja szukam pracy. Pieklo! Wrzeszczec tez potrafi,
            najczesciej jak ktos nie chce wykonac pracy za nia. Jej maz tez jest niezlym
            chujem. Jest szefem calkiej sporej firmy niemieckiej.
            Zycze im tak zle, jak tylko mozna!!!
            • Gość: ZASADZA Re: I w najlepszych firmach..... IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 21.05.04, 17:27
              Czy mi się zdaje, czy w większości kobitki mają takie zacięcie do gnębienia
              podwładnych? A kobitki jako współpracownicy też knują i spiskują?Pracuję w
              firmie, gdzie ta teoria znajduje swoje odzwierciedlenie: faceci się zawsze
              dogadują, jak jest sytuacja stresowa albo tzw bez wyjścia, to jeden drugiemu
              (drugiej) pomoże, a kobity...pomogą jak im się zachce, albo jeszcze podkablują
              i dokopią.
              • cipcip Re: I w najlepszych firmach..... 27.07.04, 14:57
                a u mnie dyr to kobieta: piękna mądra bogata i bardzo przyjazna, natomiast to z
                kolegą z pracy są problemy-jak mu się odmówi załatwienia jego prywatnej sprawy
                to zaczyna robić wymówki i grozić że się wyleci- ale wszyscy na niego leją więc
                i ja się nie przejuję
      • Gość: Apsik Wprost niezwykłe podobieństwo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 11:34
        Przejrzycie rozmowę M.Gadzińskiego z prof.P.Zimbardo "Tortury w Abu Ghraib" z
        23-05-2004. Pasuje jak ulał. Kochani moi - jesteście w tym układzie więźniami.
        Ale kto do k...nędzy buduje skrzynki, w których psują się "dobre" jabłka.
        • Gość: Apsik Re: Wprost niezwykłe podobieństwo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 11:54
          Częściową odpowiedź znajdziecie w równoległum wątku:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=5666706&a=10237742
      • jerry.uk Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła 30.05.04, 14:44
        Na Forum trafilem przypadkiem. Ale czytam te wypowiedzi i widze od czego udalo
        mi sie uciec z Polski. W Anglii nikt nie poniza pracownika i to nie dlatego ze
        bezrobocie jest niskie, ale taka kultura. Pamietam ze w Polsce musialem brac
        duzo "shitu" bo managerowie po prostu uwazali ze tak sie traktuje pracownika.
        Mysle ze jedno pokolenie to bedzie za malo, zeby to zmienic.
        A Tobie Karina powiem, ze jesli na Ciebie krzycza ale nie zwalniaja to znaczy
        ze Cie chyba potrzebuja w tym banku. Rzuc pogloske, ze napisalas na probe kilka
        ofert pracy w biurach w Anglii i dostalas dwie odpowiedzi i ze sie zastanawiasz
        nad wyjazdem. Ale jesli Cie ktos o to zapyta, to blefuj dalej ze "byc moze" a
        nie zaprzeczaj.
        Jesli zostaniesz w Polsce to obawiam sie tylko ze za 10 lat Ty sama bedziesz
        dawac "shit" ludziom.
        Jerry
      • Gość: miloka Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.04, 19:45
        Karina,

        Dobrze Cię rozumiem, ja też pracowałam kiedyś z (przykro,że muszę to napisać o
        kobiecie) maksymalnie wredną suką! Pracowałam na recepcji a ta "pani"
        traktowała mnie po prostu jak śmiecia, od pierwszego dnia pracy. Zatrudniła
        mnie ona sama, bo była office managerem. Przeżyłam piekło - i płakałam po
        wyjściu z pracy CODZIENNIE.
        Do dziś nie potrafię znaleźć żanego innego wytłumaczenia, niż to, że była po
        prostu chora na głowę. Wytwarzała takie napięcie jak wchodziła do biura, że
        można było zwariować. W pokoju pracowała z dwoma osobami i nikt nie miał prawa
        się ODEZWAĆ DO NIEJ NIEPYTANY - a gdy ona rozmawiała przez telefon, musiała
        panować śmiertelna cisza. Co ja wycierpiałam przez ten miesiąc (bo tyle
        wytrzymałam codziennych ochrzanów typu, że gazeta była krzywo położona na jej
        biurku, albo ksero za ciemno odbiło jakąś notatkę) wiem tylko ja.
        Na szczęście uciekłam stamtąd i mam teraz fajną pracą z fajną szefową, która
        może nie daje się klepać po ramieniu, ale jest sprawiedliwa.

        To co mogę Ci poradzić - zmień pracę, to naprawdę jest możliwe i nie ma co
        słuchać frustratów, którzy twierdzą, że trudny rynek pracy uniemożliwia Ci
        jakikolwiek ruch. Musisz tylko spróbować. A na odprężenie i odreagowanie
        polecam Ci książkę "Diabeł ubiera się u Prady".
        z życia wzięte o innej walniętej szefowej.

        powodzenia,

        miloka
      • Gość: la rochelle Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 05.06.04, 11:43
        Wiesz co ? A może wcale nie jest źle, tylko dramatyzujesz, bo to Twoja pierwsza
        praca ? I spodziewasz się, że wszysct będąz tego powodu dawaćCi fory i
        traktować łagodniej ? Może piszę o sotro, ale po prostu opieram się na własnym
        doświadczeniu. Też w pierwszej pracy potrafiłam płakać, bo ta czy inna szefowa
        mnie ochrzaniła, bo skrzyczała, bo na lunchu kazała stać w kolejce na pocztę
        wysyłać jej prywatne listy.... Z perspektywy czasu widzę, że i tak było tam
        fajnie. Są gorsze miejsca. A teraz sama jestem szefową- i choć na początku
        postanowiłam sobie, że ja nigdy nie krzyknę na podwładnego - czasem mi się
        zdarza, choć bardzo rzadko. Po prostu, niektórzy najzwyczajniej wychodzą z
        założenia, że w pracy siedzimy po to by miło spędzić czas, a nie pracować. A
        niestety, moja droga, praktyka wygląda tak, że wszystko czaego nie zrobi
        podwładny, musi za niego dokończyć szef. Nie ma sięco dziwić, że może być
        czasem poirytowany (a). Bo wiesz, jeśli ja wiem, że pracujęz inteligentnymi
        ludźmi, to wychodzę z założenia, że jeśli im powiem raz że coś trzeba zrobić -
        to im wystarczy. Okazuje się, że niekoniecznie. I co mam zrobićw sytuacji, gdy
        w kulminacyjnym momencie koazuje się, ze robota leży, a nikt nie raczy ł
        przyjść i powiedzieć " wiesz, nie wyrobię się z tym czy tym"... albo "nie wiem
        jak to zrobić, wytłumacz mi jeszcze raz..." - to przecież takie proste, a
        zaoszczędza wiele nerwów.
        Oczywiście, nie dotyczy to wszystko zakompleksionych, nerwowych babusów
        (dziadów) którzy w pracy jako szefowie siępo prostu wyżywają - ale uwierz, nie
        każdy krzyk (choćnie jest właściwą metodą ) to od razu wyżywanie się. Spróbuj
        popatrzeć na szefową jak na pracownika, który pewnie zarabia więcej od ciebie,
        ale ma też więcej obowiązków i większą odpowiedzialność.

        Piszesz :
        Nawet to,że inny pracownik nie dostarczył mi pewnych
        > dokumentów było dla niej dowodem mojej porażki,że nie umiałam go dopilnować
        > (dosł.)

        W pewnym sensie miała rację. Może trzeba było jej zgłosić przed czasem, że masz
        problemy z wyegzekwowaniem od niego jakichś spraw ? ...

        • Gość: michał Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 22:13
          taaa, pracowałem kiedyś w firmie angielskiej w wawie. sami studenci, mieliśmy
          dzwonić do Wlk. Bryt. i przekonywać ludzi do zmiany kredytu hipotecznego.
          ustawione były normy - co najmniej 4 klientów na tydzień. jak widzieli, że nie
          miałeś efektów to były rozmowy i teksty, że jak obie nie poradzisz to wylecisz.
          oczekiwali głupole, że to kogoś zmotywuje. jak mi jeden menago raz tak
          powiedział, to ja mu wywaliłem prawdę o tej wspaniałej firmie - że to zwykłe
          komiwojażerstwo przez telefon, a on żeby nie podskakiwał bo nie jest szefem z
          prawdziwego zdarzenia tylko zwykłym kapo (nadzorował kilka pomieszczeń z
          dzwoniącymi) :)) I się zwolniłem. niech mnie w d... pocałują:))
      • Gość: Greg Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 17:26
        Karina,
        Dom wariatów mniejszy czy większy zawsze może się zdarzyć. Miałem kilka
        przypadków szefów, i to jeszcze w czasach, kiedy nie było takich problemów z
        pracą jak teraz, gdy trzeba było się bronić, a i tak zwane słowa latały w
        powietrzu - najłagodniejsze to było "ty idioto". Ostatnia firma - oddział
        szwedzkiej firmy w Polsce, ale jedyny Szwed to dyrektor naczelny - reszta
        Polacy. Mój szef, gdy wszystko było dobrze, to do rany przyłóż, ale gdy coś się
        działo, to potrafił przypisywać mi nie tylko moje przewinienia. Broniłem się,
        co doprowadzało go do szału. Niewinne pytanie: Jak ja, szeregowy pracownik,
        mogę zmusić do czegoś kierownika innego działu ? powodowało tylko jedną
        odpowiedź: Nie będę tego komentować. Ton możecie sobie wyobrazić. Zgłaszanie mu
        tego typu problemów dawało podobną reakcję.
        Oczywiście awantury narastały, bo ja się ciągle broniłem. Tak było do momentu,
        w ktorym sam się przekonał, że mówię prawdę. Ale na "przepraszam" się nie
        zdobył. Mój wniosek: bronić się trzeba, bo brak obrony powoduje narastanie
        ataków.
        Trzymaj się i jeżeli możesz, to wiej stamtąd. Mina szefa, gdy mu się kładzie
        wypowiedzenie na biurko, wynagradza wszystkie cierpienia.
      • mojave Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła 25.08.04, 12:33
        współczuje Karina, naprawdę.
        Nie spotkała mnie jeszcze nigdy podobna sytuacja i na prawde nie wiem jak bym
        zareagowała jakby ktos podniósł na mnie głos w pracy albo mnie przezywał. mam
        nadzieje, że się nigdy nie przekonam, ale znając mój charakter to pewnie byłaby
        afera starszliwa.
        • Gość: ninja Re: Właśnie przyszłam z pracy-przez pół drogi pła IP: *.sympatico.ca 08.09.04, 02:51
          hehe,no coz !!! Moj ojciec pracowal w urzedzie kontroli skarbowej i podobno
          tez byl pod tym wzgledem niezly sajgon. Mojego ojca nikt sie nie czepial bo
          potrafil sie tak odszczeknac ,ze potem go sami przepraszali, ale inni to
          podobno plakali nawet w pracy. Co ciekawsze niektorzy z tych najwiekszyl
          oszolomow ladowali w.....szpitalach psychiatrycznych. fakt !!!!! Dowodzi to
          jeszcze tego ,ze w polskiej skarbowce naprawde pracuja prawdziwi wariaci. AZ
          plakac sie chce czlowiekowi

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka