Dodaj do ulubionych

w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:08
Drodzy państwo,
na temat Szkoły Sióstr Felicjanek w Wawrze zostalo już powiedziane wiele.
Wiele za dużo. Mój post nie jest zwykłym postem, próbą wchodzena w polemikę z
dokonującymi bezprzykładnego werbalnego gwałtu na Szkolę, bez obrazy,
impertynenckimi młokosami.(Z lokajami się nie rozmawia, tylko się do nich
mówi). Jest jedynie chęcią ukazania prawdy. Co jak co, ale to prawda nas
zbawi, czy raczej wybawi z tarapatow Siostry Felicjanki.
Gentelman zawsze przychodzi kobietom, a w szczególnosci zakonnym z pomocą, co
wyjaśnia, skąd się tutaj znalazłem, no i Tam, znaczy w Szkole.
Posłannictwo w długiej i pięknej historii Szkoły zawsze opierało się na
krzewieniu postaw patriotycznych i religijnych od zarania swego istnienia.
Bez wględu na czas i okoliczności, represje, rzucane kłody pod nogi, próby
likwidacji placówki przez zaborców, okupantów, władze komunistyczne, SLD
(była realna obawa, że gdy Kwaśniewski zostanie prezydentem, zlikwiduje
Szkołę), nauczyciele nigdy nie ugieli się pod pręgierzem, nie przystawali na
zyskowne propozycje kolaboracji, wstępowania do partii, donoszenia (zdarzało
się, że w zamian proponowano luksusowy samochód produkowany w Czechosłowacji,
mieszkanie w świetnej lokalizacji na Gocławiu), lecz zawsze znakomicie
nauczali i wychowywali w duchu miłości i poszanowania bliźniego. Tak po dziś
dzień.
Każdy dzień rozpoczyna się o 8.20 wpólnym spotkaniem nauczycieli z uczniami
pogrupowanymi w grupy wiekowe, na apelu. Apel prowadzony jest przez osoby
duchowe, ale również przez nauczycieli świeckich (no może prócz nauczyciela
wf). Stanowi wspaniałą okazję dla uczniów do wysłuchania przypowieści, na
chwilę zadumy, refleksji nad światem, ale przede wszystkim nad sobą samym, do
wyznaniem winy. Na apelu poruszane są zagadnienia z dziedziny
metafizycznej,ale nie tylko. Młodzi słuchacze zostają też obdarowani próbką
współczesnej publicystyki, wykładanej świetnym stylem. Mogą się dzięki temu
sporo dowiedzieć o aktualnej polityce, jej nieprawidłowościach i kłamstwach
tam panujących - stanowi to swego rodzaju wstęp do świata polityki, w którym
wielu absolwentów będzie w przyszłości uczesniczyć. Tworzy ich kręgosup
moralny, który pozwoli im zawsze kroczyć drogą prawdy. Poruszane są również
tematy związane z przekrętami w biznesie i pieniądzem- skierowane do tych, u
których można dostrzec zwichrowany charakter oraz chciwość, aby ustzec ich
przed wsąpieniem na drogę zła.
Uczniowie wysłuchują apel z wielkim zainteresowaniem i podziwem dla
prowadzącego. Zdarzają się oczywiście sporadycznie, jednostki zbuntowane, bez
obycia i należytych manier, którym słoma z butów wychodzi, którzy
przeszkadzają, rozmową, gestem, śmiechem. Jest znakomita bardzo prosta metoda
poradzenia sobie z takim delikwentem, nie doceniającym bogactwa i mądrości
treści przekazywanych przez nauczyciela. Wystarczy poprosić takiego na
środek. Tak, w jednym momencie role się odwracają i to on ma teraz
poprowaqdzić apel, skoro jego zdaniem to takie proste, nie wymagające
doskonałego wykształcenia i wysokiej kultury osobistej. Stanąwszy na środku w
jednej chwili traci całą swoją elekwencję i nie wie co powiedzieć. Stoi ze
spuszczonym łbem, jak chciałoby się rzec, słup soli. Jego sytuacji nie
zmienia, nawet pomocna próba nauczyciela, kiedy prosi go, żeby wyjawił
wszystkim, to co skwitował tak głośnym wybuchem śmiechu, tak żeby apel stał
się zabawny, jak zapewne by tego pragnął i wszyscy mogli się pośmiać, a nie
tylko on. Stoi tak w zażenowaniu i milczeniu, czując presję wpatrzonego w
niego zgromadzenia, które zasadnie oczekuje otrzymać "Słowo na dzień pracy".
Nic z tego, uczeń się nie odezwie, choćby go łamać kołem. Może ustąpic ze
środka, dopiero wtedy, gdy wykarze szczerą i autentyczną skruchę, przyzna się
do winy, przeprosi za swoje haniebne zachowanie, przede wszystkim nauczyciela
ale również całe zgromadzenie, do którego przynależał, a któremu tak bardzo
przeszkadzał, chcąc się wyłamać.
Aby ograniczyć ilość takich uczniów, którzy się nie nadają do Szkoły
(naprawdę nikt nie zmusza do uczęszczania do tej instytucji, ma ona taki
prestiż, że na każde miejsce, króre w danym momencie może zajmować taki
niereformowalny delikwent, jest kolejka pokornych, chętnych, służacych
gratyfikacją finansową rodzicow chcących zapisać swoje dziecko, aby otrzymało
najlepszą edukację), prowadzona jest rozmowa kwalifikacyjna. Nad czym trochę
ubolewam to to, że prowadzona jest wyłącznie przez siostry, bez wpsarcia
nauczycieli świeckich przedmiotow ścisłych, służących Siostrom dobrą radą i
pomagającym je ustrzec przed ewentualnym złym wyborem. (Siostry często
wykazują bezradną naiwność i ślepą wiarę we wszystko co obiecują zdesperowani
rodzice, że niby czego to oni nie zrobią. A sala fizyczna (pojęcie mocno nad
wyraz)jak nie wyposażona w nowoczene siłomierze, tak nie wyposarzona. I to od
lat.)
Rozmowa kwalifikacyjna ma dokonać prawidłową selekcję, z tym zgodzą się
wszyscy z państwa. Nie oznacza to, że do Szkoły uczęszczają wyłącznie dzieci
z rodzin wpływowych, majętnych o znaczącym nazwisku. Gwoli prawdy wspólpraca
na lini nauczyciel-uczeń w przypadku dzieci z takich dobrych domów układa się
doskonale. Wyjątkowo łatwo nawiązać kontakt interpersonalny z takim uczniem,
który w pełni rozumie co się do niego mówi. Przyzwyczajony jest bowiem do
elokwencji i stylu wykwintnego. To dla takiego młodego człowieka - chciałoby
się rzec- żadna nowość. Doprawdy, smoking/mundurek dobrze leży dopiero w
trzecim pokoleniu.
Do Szkoły uczęszczają również dzieci z rodzin ubogich. Co więcej traktowane
są w taki sam sposób jak wszystkie pozostałe dzieci. A często nawet lepiej.
To w ich kierunku wyciągana jest pomocna dłoń nauczyciela Zakonnicy. Ggy np.
organizowana jest wycieczka szkolna, i takiego ucznia nie byłoby stać na
uiszczeniu opłaty u Siostry sekretarki, Siostra nauczycielka porusza tą
kwestię na forum klasy proponując, aby pozostali uczniowie przekazali, w
dobrowolnym akcie miłosierdzia, część własnych kieszonkowych na rzecz
ubogiego ucznia. Zakonnica tym samym zdejmuje z ucznia brzemię potwornego
osamotnienia własną biedą. Nie jest już sam, nie musi więcej ukrywać własnego
ubóstwa. Może liczyć na pomoc, łagodniejsze traktowanie ze strony uczniów z
dobrych domów oraz ich miłosierdzie i litość. Nie wszyscy pozostali uczniowie
od razu reagują prawidłowo na tego rodzaju wolentariat, zdarza się że
wyszydzają, sprzeciwiają się bądź atakują w rodzaju "chcesz mieć darmową
wycieczkę, to przejdź się po dziale mięsnym Geanta". Dzieci potrafią być
okrutne. Ma to również i pozytywny efekt. Taki uczeń na początku się
denerwuje,aby po pewnym czasie nauczyć się w ogóle nie reagować, tak jakby
poważnieje i przestaje niepotrzebnie zabierać głos, odzywa się tylko wtedy
gdy zostanie wywołany do odpowiedzi przez Siostrę nauczycielkę. Milczenie
jest złotem. Stanowi wzór dla pozostałych dzieci. Uczy się również zawczasu
wiele na temat życia. Co w przypadku takiego ucznia jest bardzo potrzebne,
gdyż życie nigdy nie będzie go rozpieszczać.
Jeśli chodzi o samą strukturę Szkoły, to musicie panstwo wiedzieć, że
znajdowało się w niej kiedyś liceum. Siostry, te złote istotki, zapragnęły
czegoś więcej niż posiadanie Szkoły podstawowej i otworzyły Liceum. Nie
wiedziały jednak, bądź nie chciały wiedzieć (nigdy nie zwróciły się
bezpośrednio o radę do kogoś o bogatym doświadczeniu, w prowadzeniu szkoły
średniej, nota bene klasującej się w rankigu najlepszych szkół, organizowanym
przez znany periodyk, na bardzo wysokim miejscu, co najwyżej "podpytywały")
jaki to ciężki kawałek chleba. Czy zgubił Je grzech pychy, własna
niekompetencja, czy może podstęp kogoś komu bardzo ufały, nie mnie głośno
wypowiadać. Jest natomiast powszechnie znana historia, która mowią, wyjaśnia
tajmnicę nagłego zamknięcia Szkoły średniej Siótr Felicjanek w Marysinie
Wawerski
Obserwuj wątek
    • Gość: dobry znajomy Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:11
      C.D.
      Proszę posłuchać: Był siarczysty grudniowy wieczór, pełnia księżyca a śnieg
      pruszył mocno, pokrywając rozoorany seledynowy piach przyszkolnego boiska
      białym puchem. (Mili państwo, tyle jeśli chodzi o angielską poezję. Teraz będę
      mówił, jak przystało na umysł ścisły, na czym znam się nie mniej): widziano
      biegnącą Siostrę zakonną nauczycielkę, przez podwórką szkolnę w strone
      ogrodzenia łączącego teren Szkoły z terenem kościoła.
      Pewno myślą sobie państwo, nic nadzwyczajnego. To co powiecie na to: bięgły za
      nią dwa rozwścieczone bulteriery.
      Gdyby nie znaleziony w kieszeni różaniec i szybkie przebieranie nogami, mogłoby
      się to naprawdę źle skonczyć.
      Jest wiele najdziwniejszych wersji, co do tego zajścia. Do tej pory nie zostało
      wyjaśnione co w/w Siostra Zakonna robiła tak późno w Szkole (było zdrowo po 23,
      a tłumaczenie o rzekomym udoskonalaniu wiszących na korytarzu girlanad nikogo
      nie przekonało), kto wypuścił psy, dlaczego furtka była zamknięta (siostra
      musiała przez nią przeskakiwać, tak że psy zdąrzyły uszczknąć kawałek habitu) i
      wreszcie jaki związek z całą sprawą mieli uczniowie, już wspomnianego liceum?
      Wielu, moich ilustres confreres, twierdziło, nie bez słuszności, że psy same z
      łancucha się nie urwałwały tylko ktoś celowo je spuścił.
      Faktem jest, że niedługo po wspomnianym incydencie liceum zostało zamknięte,
      uczniowie posłani, tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a cała sprawa w celu nie
      robienia niezdrowej sensacji wyciszona.
      To pokazało jedną rzecz: zarządzanie liceum wymaga olbrzymiej wiedzy, nie tylko
      z zakresu ekonomicznego, ale również z innych dziedzin, takich jak: Fizyka,
      psychologia, erystyka. (Samo powieszenie tabliczki nad portalem nie tworzy od
      razu szkoły). Siostry wolały, czy to z nadszarpniętej dumy, czy to z pustej
      ambicji zamknąć Szkołę, niż powierzyć kierownictwo osobie świeckiej, ale
      świetnie wykfalifikowanej, o wieloletnim doświadczeniu w tym zakresie, znacznym
      obyciu, która miała w przeszłości okazję wykazać się licznymi błyskotliwymi
      posunięciami w prowadzeniu szkoły średniej (The right man in the riht place).
      Jeśli chodzi o aktualny poziom nauki, to tak jak mówiłem przedmioty ścisłe (jak
      np. Fizyka) prowadzone są na bardzo wysokim poziomie. Gorzej rzecz się
      przedstwia w przypadku przedmiotów humanistycznych. Na jęz. polski popełniane
      są wciąż, tak już od lat, kardynalne błedy w nauczaniu (samo puszczenie filmu
      z Mauricem Josephem Micklewhitem nie zastępuje elokwentnego wykładu), nie da
      się również dostzrec na tym przedmiocie korelacji z innymi naukami np.
      ścisłymi.
      Nad czym jeszcze ubolewam, to informatyka. Komputer jest wciąż postrzegany
      przez Siostry jako źródło zła. Nawet komputer w gabinecie Siostry dyrektor, to
      bardziej martwy rekwizyt, bądź bezużyteczny element wystroju wnętrza, a nie
      urządzenie służące do pracy i wymiany plików i opini z innymi użytkownikami
      sieci Web.
      Poza tym, gwoli uczciwości, Szkoła wbrew nazwie nie jest Szkołą wyłącznie
      Sióstr Felicjanek, ale i to w przeważającej mierze tworzoną przez świetnie
      wykształconych nauczycieli świeckich. To oni tworzą trzon Szkoły. Same siostry
      nauczają głównie na poziomie podstawowym, ucząc dzieciaki abecadła i liczydła
      (niestety nawet na tym poziomie popełniają fatalne błędy, tak że cały ciężar
      nauczania spada na nauczyciela przedmiotów ścisłych, który musi za Siostry od
      nowa nauczyć podstaw. Niemniej co trzeba oddać prawdzie siostry nauczają z
      olbrzymią determinacją i zaangażowaniem, poza tym to one rządzą, więc wybacza
      się im więcej niż nauczycielom świeckim).
      Mili państwo, mam nadzieję, że przybliżyłem trochę obraz Szkoły Sióstr
      Felicjanek na Azaliowej, tak, że ci ktorzy nas nie znali nie będu już na nas
      patrzeć wilkiem, ale z życzliwością i szacunkiem, a ci którzy nas znają (mam
      namyśli rodziców i was drodzy absolwenci)skonfrontują swoje zamglone
      wspomnienia z przeczytanym tekstem i powiedzą tylko: Jak zwykle ma Pan racje.

      • Gość: Romuś Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 11:56
        naprawdę piękne świadectwo.
        Jak chodziłem do gimnazjum to tak było. Ja i moi rodzice nadal wspominają
        felicjanki z nostalgią...było mineło
      • przechera.maruszewicz ??? 10.12.06, 05:35
        Co to za bełkot?! Odrzuciwszy fatalną stylistykę i równie tragiczną ortografię
        wynika z tekstu, że ta "szkoła" to jakaś anachroniczna "amatorszczyzna".

        Felicjanki były dobre w 20-leciu międzywojennym, ale dziś to kompletny
        anachronizm, wpajający przez pół otwarte furty zakonne katolickie dogmaty,
        wrażliwym na indoktrynację dzieciom.

        Zainteresowałem się tym wątkiem, bo znam tę "szkołę" od wielu lat i nic dobrego
        o jej wychowankach powiedzieć nie mogę... no, może poza naiwnością życiową,
        bywającą czasem mylnie interpretowaną, jako dobroć i sprawiedliwość, a z którymi
        to pojęciami nie mającą nic wspólnego - niestety.

        Wszelkim indoktrynującym instytucjom należy się jednoznacznie przeciwstawić.
        Niech człowiek, będąc już świadomym wyborów (dorosłym) zadecyduje sam. Jedyna oś
        moralna to uniwersalny dekalog, jaki w sposób niedogmatyczny powinni kierować
        się rodzice wobec swoich dzieci. Cała reszta to ułuda, blichtr i utopia.

        PM
        • Gość: dobry znajomy Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.06, 12:01
          Szanowny panie, bądź pani
          (podpisujesz się jako on, piszesz jako ona)
          Gdybyś uczęszczał/a do tej elitarnej placówki to byś przynajmniej nie miał/a
          tendencji do przebierania się w kobiece ciuszki, będąc chłopem, bądź odwrotnie
          (wiem powiesz, że teraz taka moda, ale dla mnie to po prostu brak charakeru).
          Czcigodne Siostry wiedzą jak radzić sobie z takimi delikwenatami. O tak, na tym
          to się znają jak szewc na szyciu.
          W pierwszej kolejności posłałyby ciebie na przyszkolne pole, abyś w ramach
          kary, plewił/a chwasty, wyplewił(a)byś tym samym własnego chwasta rozdwojenia,
          zdał/a sobie sprawę, kim jesteś (małym rolnikiem/czką).
          Druga karą byłoby posłanie ciebie, w ramach religii, do znajdującego się na
          terenie instytucji dydaktyczno-duchowej Felicjanek, chlewu, gdzie po dłuższej
          chwili przebywania ze świniakami i brodzenia w ich błotku zrozumiał(a)byś czym
          jest twoja moralność.
          W ostateczności Siostry dałyby tobie "wilczy bilet" i byłby święty spokój.
          Jak już powiedziałem, kto nie miał styczności z tą świętą instytucją, której
          wszyscy uczniowie i w szczególności nauczyciele będą w przyszłości
          beatyfikowani, ten (bądź ta) lepiej zrobi gdy zamilknie po wszystkie czasy.
          • Gość: czytelnik wątku Re: ??? IP: *.aster.pl 10.12.06, 12:41
            Czytając ten wątek (w tym także wpis osoby oskarżanej o tendencję do
            rozdwojenia jaźni, czego w wypowiedzi... nie ma, widocznie "dobry znajomy" ma
            problemy ze wzrokiem lub też widzi to, przed czym sam ucieka), odnoszę
            wrażenie, że to, co miało być ripostą w obronie tej szkoły, stało się de facto
            jej oskarżeniem.
            Jak można usprawiedliwiać niekompetencję sióstr-nauczycielek tym, że są dobre,
            jak można tłumaczyć awersję do nowoczesnych środków komunikacji
            przywyczajeniami w dobie budowy społeczeństwa informacyjnego w Europie i
            gospodarki opartej na wiedzy?
            Jaki efekt wychowawczy można osiągnąć wysyłając kogoś do pielenia chwastów,
            potem do chlewu (i to w ramach religii!!!), a na końcu dając "wilczy bilet",
            tylko dlatego, że ma inne zdanie? Co to ma wspólnego z przesłaniem Ewangelii?
            Nazwywanie szkoły (jakiejkolwiek) "świętą instytucją", chęć beatyfikowania
            nauczycieli i uczniów to albo efekt wieloletniego prania mózgu na skutek
            indoktrynacji, albo z powodu wrodzonej głupoty.
            Coraz częściej odnoszę wrażenie, że ludzie powiązani z kościołem
            instytucjonalnym, bądź go tworzące (jako osoby duchowne) swoim postępowaniem i
            traktowaniem ludzi dają antyświadectwo wierze, którą próbują budować swój
            autorytet. Pogarda, którą darzą wszystkich wokół była obca zarówno Chrystusowi,
            jak i Jego uczniom.
            • Gość: dobry znajomy Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.06, 19:41
              Well, well, well teraz to już mi się mieni w oczach, bo widzę już trzech
              autorów piszących tak samo: "przechera", "-em", "czytelnik wątku". Prawdziwadza
              trójca tworząca jedność.
              Ciekawe skąd się bierze wasza nienawiść do Szkoły?
              Może po prostu stąd, że zazdrościcie tym którzy tam uczęszczali, bądź dostali
              posadę członka personelu szkoły czy grona pedagogicznego.
              Wypowiadacie opinie pomimo, że nie mogliście nawet widzieć Szkoły, gdyż
              otoczona jest wysokim murem, zakończonym ostrymi grotami, tak że każda próba
              przeskoczenia mogła by się dla was skończyć skaleczeniem. Przyjmując nawet, że
              by się wam udało przedostać na teren Szkoły, to od razu zostalibyście
              namierzeni, ponieważ cały teren jest monitorowany. Na ogrodzeniu, na ścianach
              na zewnątrz i wewnątrz budynku umieszczone są kamery, które wszystko rejestrują
              i wypatrzą każdego intruza. Pieczę nad monitoringiem sprawuje pani Jadzia,
              która bystrym okiem wszystko kontroluje, jak również sprawdza kto wchodzi do
              Szkoły: dla każdego ucznia ma zawsze ciepłe słowo i życzliwy uśmiech.
              Ogólnie w Szkole panuje atmosfera zgodna z hasłami wiszącymi na ścianach.
              Poza tym, jak powiedział jedna z moich przedmówczyń, lepsza krowa, która dużo
              buczy a daje mleko.
              • Gość: absolwent Re: ??? IP: *.chello.pl 10.12.06, 23:48
                Drogi czytelniku wątku! Zasmuca mnie to, że nie widzisz światła Prawdy Bożej w
                słowach dobrego znajomego, lecz wszędzie węszysz fałsz i obłudę. Świadczy to o
                tym, że bardzo oddaliłeś się od Pana. Nie trać jednakoż nadziei, gdyż Pan kocha
                wszystkich, nawet tych, którzy Go odtrącają. Taka też zawsze była Siostra
                Dyrektor - prawdziwa oblubienica Pana.
                • Gość: grr Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 17:21
                  Wg.mnie Szkoła prawidłowo wychowuje w duchu prawicy, co się chwali...
      • Gość: Sławek Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 13:56
        hehehehe, czyż "dobry znajomy" to nie Pan J.J. - którego do dzisiaj bardzo miło
        wpsominam, świetny pedagog, przyjaciel młodzieży i przedewszystkim wielka
        osobowość SS Felicjanek.
        Albo się nawrócił, albo zwariował, że napisał w końcu prawdę.
        BRAWA!!!
    • Gość: absolwent Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.chello.pl 04.12.06, 19:18
      Nic dodać, nic ująć:):):)
      P.S. To nadal nie ma siłomierzy:)?! Jak 9 lat temu kończyłam, też nie było!
      • Gość: gucia Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.06, 01:38
        skonczylam te szkole jako pierwszy rocznik i bardzo sie ciesze ze ja zamkneli
        cnotki niewydymki truszkowskie;/
        ot co/pozdrawiam:)
        • Gość: lopek Re: w obronie Szkoły Sióstr Felicjanek Wawerskich IP: *.aster.pl 30.12.06, 21:53
          Czy takie cnotki? tego bym nie powiedział.Fajne dziewczynki,bardzo fajne.One
          też potrzebóją.Areszta to moja słodka tajemnica.
    • Gość: Jakubek Merry Christmest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 13:05
      Very Merry Christmas siostrzyczki!
      • Gość: Król Jakubek Re: New Jork IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 12:24
        Szczęśliwego nowego roku sisterS!!
    • Gość: Patriota Modlitwa za Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 16:00
      Ze zdumienieniem i swoistą grozą przeczytałem dzisiaj historię opisywanej tutaj
      szkoły felicjanki.edu.pl/index.php?idstrona=7 .
      Siostry CHWALĄ się na niej że wraz z uczniami modliły się za STALINA cytuję "z
      pamięcią o jego duszy zmówię z młodzieżą modlitwę". PO PROSTU OKROPNE!
      • Gość: Joasia Re: Modlitwa za Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 14:53
        czytałem, siostry nie wiedzą co piszą. W tamtych latach żaden patriota nie
        modlił się za STALINA, o co chodzi??? nadal mają go w sercu?? (podobno Stalin
        przyuczał się na księdza)!
        • Gość: niewierząca Re: Modlitwa za Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 13:03
          Uwielbiam katolików nie mających pojęcia o chrześcijaństwie. Jak dorośniesz do
          tej religii, to może coś zrozumiesz, na razie polecam Islam. Podkreślam, jestem
          niewierząca.
      • Gość: swiadek czasow Re: Modlitwa za Stalina IP: *.localnetwork.pl 05.01.07, 15:46
        Tak było w istocie, wiem z relacji "współmodlących się". Warty przy obrazku też
        były i prawdziwe łzy.

        Ta "szkółka" to najgorsze miejsce, do którego można by wysłać dzieci po naukę.

        • Gość: mateusz Re: Modlitwa za Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 17:23
          potwierdzam!!!
      • Gość: Radzio Re: Modlitwa za Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 16:52
        WSTYD, PO PROSTU WSTYD SIOSTRY!
    • Gość: Bernadetta Zdjęcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 18:47
      Zapraszam serdecznie do obejrzenia naszych zdjęć.
      www.felicjanki.edu.pl/galeria.php?idgaleria=18
      WIGILIA PERSONELU SZKOŁY

      Na zdjęciach m.in. Pan Janusz (Członek Personelu Konserwacji i Budowy -CPKiB),
      Pan Waszkiewicz (Członek Personelu Pionu Kształcenia Ręcznego (CPPKR), Skądinąd
      Szanowny Pan Jakubicz, Pani Jadwiga (Członek Personelu Ochrony Szkoły -CPOS),
      Pani Perdzyńska (Członek Personelu Pionu Nauczania Humanistycznego -CPPNH.

      ZAPRASZAMY WAS DO NASZEJ SZKOŁY!
      OTWÓRZCZCIE DRZWI WASZYCH SERC!
      • Gość: mario Koszmar z ulicy Azaliowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 14:53
        w poprzednim poście użytkownik Bernadeta umieśiła linka do fotogalerii z
        felicjańskiej zamkniętej imprezy "przy kotlecie" dla członków personelu szkoły.
        Wszystko ładnie, pięknie, panie wcinają co im się nawinie, ponowie już lekko
        się kołyszą. Na zdjęciu 6 pan Janusz się nawet modli.
        Aż miło patrzeć na tę zgraną pakę.
        Idę dalej, otwieram obrazek 9 i co widzę... nauczyciela ZPT Waszkiewicza (to
        ten z szelmowskim uśmiechem no i bródką) w towarzystwie dwóch uroczych i
        wyzywających dam. Nic się nie zmienił i co więcej, jak widać na zdjęciu ma się
        świetnie stary wyga.
        Choć, o czym warto wspomnieć nie zawsze był taki szarmancki. Zdarzały mu się
        chwile słabości, kiedy był szczery do bólu, klnął jak marynarz i gotów był
        roznieść swoją pracownię w proch.
        Kiedyś wybrał jednego z najniższych i najsłabszych uczniów z grupy, wręczył mu
        klucz i kazał odkręcić śrubę od kaloryfera, gdy ten po kilku próbach
        stwierdził, że nie może i oddał klucz nauczycielowi Waszkiewiczowi, ten
        pokiwał łbem, schwycił klucz i zakrzyknął tylko do grupy "patrzcie", podbiegł
        do kaloryfera, na początku trzyma klucz jedną ręką eleganko (w końcu to wielkie
        i potężne chłopisko), ale śruba nic, próbuje drugi raz ale znowu nic, trzeci
        nic, twarz cała spocona i czerwona (wyglądał jak istny Lucyfer) czwarty raz
        śruba ani drgnie. W końcu nie wyrabia podnosi klucz do góry, zamachuje się
        jakby chciał zdzielić ucznia przez łeb, ostatecznie rzuca klucz z całą siłą o
        kaloryfer. Rozlega się potężny huk. Wszyscy stoją znieruchomiali, nikt się nie
        odzywa. Patrzy spode łba, kiwa, rozgląda się, wreszcie zawiesza swój wzrok na
        wspomnianym uczniu, wrzeszczy: "psia mać, ku.., bracie ocipiałeś", ponownie
        podbiega do kaloryfera i próbuje odkręcić, ale znowu mu się nie udaje, teraz
        klnie pod nosem, jakby się miał za chwilę rozpłakać "ku.., ale za..,
        pie..ny".
        (śruba w rzeczywistości się zapiekła dlatego wacha nie mógł jej odkręcić).
        Do wszystkich siostrzyczek, co teraz cichutko chichoczą po kontach, że niby jak
        to Waszkiewicz dopiekł uczniowi. Zdarzało mu się, w chwilach wylewności, że
        mówił i o was: "bo wiecie w różnych miejscach się było, i w kościele i
        burdelu, jedno mnie nie zepsuło, drugie nie naprawiło, a sami wiecie jakie są
        siostrzyczki, cnotki co mało wiedzą o życiu, dla nich wszystko, co poniżej
        stołu, to istne porno."
        Jeszcze jedno siostrzyczki: nie podkręcajcia zbytnio ogrzewania, bo waszej
        szkólki już kompletnie nie da się odróżnić od piekiełka.



        • Gość: świadek dziejów Re: Koszmar z ulicy Azaliowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 16:32
          pamiętam, również potwierdzam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka