Gość: dobry znajomy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.12.06, 18:08
Drodzy państwo,
na temat Szkoły Sióstr Felicjanek w Wawrze zostalo już powiedziane wiele.
Wiele za dużo. Mój post nie jest zwykłym postem, próbą wchodzena w polemikę z
dokonującymi bezprzykładnego werbalnego gwałtu na Szkolę, bez obrazy,
impertynenckimi młokosami.(Z lokajami się nie rozmawia, tylko się do nich
mówi). Jest jedynie chęcią ukazania prawdy. Co jak co, ale to prawda nas
zbawi, czy raczej wybawi z tarapatow Siostry Felicjanki.
Gentelman zawsze przychodzi kobietom, a w szczególnosci zakonnym z pomocą, co
wyjaśnia, skąd się tutaj znalazłem, no i Tam, znaczy w Szkole.
Posłannictwo w długiej i pięknej historii Szkoły zawsze opierało się na
krzewieniu postaw patriotycznych i religijnych od zarania swego istnienia.
Bez wględu na czas i okoliczności, represje, rzucane kłody pod nogi, próby
likwidacji placówki przez zaborców, okupantów, władze komunistyczne, SLD
(była realna obawa, że gdy Kwaśniewski zostanie prezydentem, zlikwiduje
Szkołę), nauczyciele nigdy nie ugieli się pod pręgierzem, nie przystawali na
zyskowne propozycje kolaboracji, wstępowania do partii, donoszenia (zdarzało
się, że w zamian proponowano luksusowy samochód produkowany w Czechosłowacji,
mieszkanie w świetnej lokalizacji na Gocławiu), lecz zawsze znakomicie
nauczali i wychowywali w duchu miłości i poszanowania bliźniego. Tak po dziś
dzień.
Każdy dzień rozpoczyna się o 8.20 wpólnym spotkaniem nauczycieli z uczniami
pogrupowanymi w grupy wiekowe, na apelu. Apel prowadzony jest przez osoby
duchowe, ale również przez nauczycieli świeckich (no może prócz nauczyciela
wf). Stanowi wspaniałą okazję dla uczniów do wysłuchania przypowieści, na
chwilę zadumy, refleksji nad światem, ale przede wszystkim nad sobą samym, do
wyznaniem winy. Na apelu poruszane są zagadnienia z dziedziny
metafizycznej,ale nie tylko. Młodzi słuchacze zostają też obdarowani próbką
współczesnej publicystyki, wykładanej świetnym stylem. Mogą się dzięki temu
sporo dowiedzieć o aktualnej polityce, jej nieprawidłowościach i kłamstwach
tam panujących - stanowi to swego rodzaju wstęp do świata polityki, w którym
wielu absolwentów będzie w przyszłości uczesniczyć. Tworzy ich kręgosup
moralny, który pozwoli im zawsze kroczyć drogą prawdy. Poruszane są również
tematy związane z przekrętami w biznesie i pieniądzem- skierowane do tych, u
których można dostrzec zwichrowany charakter oraz chciwość, aby ustzec ich
przed wsąpieniem na drogę zła.
Uczniowie wysłuchują apel z wielkim zainteresowaniem i podziwem dla
prowadzącego. Zdarzają się oczywiście sporadycznie, jednostki zbuntowane, bez
obycia i należytych manier, którym słoma z butów wychodzi, którzy
przeszkadzają, rozmową, gestem, śmiechem. Jest znakomita bardzo prosta metoda
poradzenia sobie z takim delikwentem, nie doceniającym bogactwa i mądrości
treści przekazywanych przez nauczyciela. Wystarczy poprosić takiego na
środek. Tak, w jednym momencie role się odwracają i to on ma teraz
poprowaqdzić apel, skoro jego zdaniem to takie proste, nie wymagające
doskonałego wykształcenia i wysokiej kultury osobistej. Stanąwszy na środku w
jednej chwili traci całą swoją elekwencję i nie wie co powiedzieć. Stoi ze
spuszczonym łbem, jak chciałoby się rzec, słup soli. Jego sytuacji nie
zmienia, nawet pomocna próba nauczyciela, kiedy prosi go, żeby wyjawił
wszystkim, to co skwitował tak głośnym wybuchem śmiechu, tak żeby apel stał
się zabawny, jak zapewne by tego pragnął i wszyscy mogli się pośmiać, a nie
tylko on. Stoi tak w zażenowaniu i milczeniu, czując presję wpatrzonego w
niego zgromadzenia, które zasadnie oczekuje otrzymać "Słowo na dzień pracy".
Nic z tego, uczeń się nie odezwie, choćby go łamać kołem. Może ustąpic ze
środka, dopiero wtedy, gdy wykarze szczerą i autentyczną skruchę, przyzna się
do winy, przeprosi za swoje haniebne zachowanie, przede wszystkim nauczyciela
ale również całe zgromadzenie, do którego przynależał, a któremu tak bardzo
przeszkadzał, chcąc się wyłamać.
Aby ograniczyć ilość takich uczniów, którzy się nie nadają do Szkoły
(naprawdę nikt nie zmusza do uczęszczania do tej instytucji, ma ona taki
prestiż, że na każde miejsce, króre w danym momencie może zajmować taki
niereformowalny delikwent, jest kolejka pokornych, chętnych, służacych
gratyfikacją finansową rodzicow chcących zapisać swoje dziecko, aby otrzymało
najlepszą edukację), prowadzona jest rozmowa kwalifikacyjna. Nad czym trochę
ubolewam to to, że prowadzona jest wyłącznie przez siostry, bez wpsarcia
nauczycieli świeckich przedmiotow ścisłych, służących Siostrom dobrą radą i
pomagającym je ustrzec przed ewentualnym złym wyborem. (Siostry często
wykazują bezradną naiwność i ślepą wiarę we wszystko co obiecują zdesperowani
rodzice, że niby czego to oni nie zrobią. A sala fizyczna (pojęcie mocno nad
wyraz)jak nie wyposażona w nowoczene siłomierze, tak nie wyposarzona. I to od
lat.)
Rozmowa kwalifikacyjna ma dokonać prawidłową selekcję, z tym zgodzą się
wszyscy z państwa. Nie oznacza to, że do Szkoły uczęszczają wyłącznie dzieci
z rodzin wpływowych, majętnych o znaczącym nazwisku. Gwoli prawdy wspólpraca
na lini nauczyciel-uczeń w przypadku dzieci z takich dobrych domów układa się
doskonale. Wyjątkowo łatwo nawiązać kontakt interpersonalny z takim uczniem,
który w pełni rozumie co się do niego mówi. Przyzwyczajony jest bowiem do
elokwencji i stylu wykwintnego. To dla takiego młodego człowieka - chciałoby
się rzec- żadna nowość. Doprawdy, smoking/mundurek dobrze leży dopiero w
trzecim pokoleniu.
Do Szkoły uczęszczają również dzieci z rodzin ubogich. Co więcej traktowane
są w taki sam sposób jak wszystkie pozostałe dzieci. A często nawet lepiej.
To w ich kierunku wyciągana jest pomocna dłoń nauczyciela Zakonnicy. Ggy np.
organizowana jest wycieczka szkolna, i takiego ucznia nie byłoby stać na
uiszczeniu opłaty u Siostry sekretarki, Siostra nauczycielka porusza tą
kwestię na forum klasy proponując, aby pozostali uczniowie przekazali, w
dobrowolnym akcie miłosierdzia, część własnych kieszonkowych na rzecz
ubogiego ucznia. Zakonnica tym samym zdejmuje z ucznia brzemię potwornego
osamotnienia własną biedą. Nie jest już sam, nie musi więcej ukrywać własnego
ubóstwa. Może liczyć na pomoc, łagodniejsze traktowanie ze strony uczniów z
dobrych domów oraz ich miłosierdzie i litość. Nie wszyscy pozostali uczniowie
od razu reagują prawidłowo na tego rodzaju wolentariat, zdarza się że
wyszydzają, sprzeciwiają się bądź atakują w rodzaju "chcesz mieć darmową
wycieczkę, to przejdź się po dziale mięsnym Geanta". Dzieci potrafią być
okrutne. Ma to również i pozytywny efekt. Taki uczeń na początku się
denerwuje,aby po pewnym czasie nauczyć się w ogóle nie reagować, tak jakby
poważnieje i przestaje niepotrzebnie zabierać głos, odzywa się tylko wtedy
gdy zostanie wywołany do odpowiedzi przez Siostrę nauczycielkę. Milczenie
jest złotem. Stanowi wzór dla pozostałych dzieci. Uczy się również zawczasu
wiele na temat życia. Co w przypadku takiego ucznia jest bardzo potrzebne,
gdyż życie nigdy nie będzie go rozpieszczać.
Jeśli chodzi o samą strukturę Szkoły, to musicie panstwo wiedzieć, że
znajdowało się w niej kiedyś liceum. Siostry, te złote istotki, zapragnęły
czegoś więcej niż posiadanie Szkoły podstawowej i otworzyły Liceum. Nie
wiedziały jednak, bądź nie chciały wiedzieć (nigdy nie zwróciły się
bezpośrednio o radę do kogoś o bogatym doświadczeniu, w prowadzeniu szkoły
średniej, nota bene klasującej się w rankigu najlepszych szkół, organizowanym
przez znany periodyk, na bardzo wysokim miejscu, co najwyżej "podpytywały")
jaki to ciężki kawałek chleba. Czy zgubił Je grzech pychy, własna
niekompetencja, czy może podstęp kogoś komu bardzo ufały, nie mnie głośno
wypowiadać. Jest natomiast powszechnie znana historia, która mowią, wyjaśnia
tajmnicę nagłego zamknięcia Szkoły średniej Siótr Felicjanek w Marysinie
Wawerski