eightwonder
02.02.06, 16:46
Witam Szanownych Sąsiadów,
wprowadziłam się na osiedle B-P tak na dobre we wrześniu 2005, od kilku
tygodni obsewuję to forum. Z coraz większym niepokojem, który momentami
przechodzi w przerażenie, obserwuję to, co dzieje się nie na osiedlu, ale w
głowach jego mieszkańców. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, ale
większości poruszanych tu problemów nie dostrzegam. Być może wynika to z
faktu, że większość czasu spędzam poza domem i nie mam możliwości ciągłego
obserwowania życia współmieszkańców, którzy podobno sikają z balkonów,
wyprowadzają psy wprost pod moje okna, urządzają ćwiczenia gry na różnych
instrumentach w godzinach nocnych, dziwnym trafem nie utknęłam jeszcze w
zaspie śniegu, z powodu zupełnego braku odśnieżania przez administrujących
osiedlem, nie wybiłam sobie zębów, z powodu braku solenia alejek, wstyd
przyznać, ale nie udało mi się zaobserwować podejrzanych typów notorycznie
wpuszczanych przez ochronę na nasze osiedle. Najgorsze z tego wszystkiego
jest jednak to, że nie mam zarzutów wobec rozliczeń czynszu i opłat
eksploatacyjnych, które w porównaniu z opłatami moich znajomych mieszkających
na przykład na Bemowie są dość niskie. Kilka dni temu znalazłam w swojej
skrzynce porażające doniesienia o konieczności powołania wspólnoty
administrującej naszym osiedlem, ponieważ Bemowo-Park nie posiada niezbędnej
licencji, co stwierdził na jakimś spotkaniu "nasz specjalista od tych spraw".
Nawiasem mówiąc uwielbiam tak precyzyjne i rzetelne określenia w różnorodnych
pismach. Przyznam, że na dzień dzisiejszy mało mnie interesuje, czy Bemowo-
Park posiada czy nie posiada licencji, ponieważ to oni mają problem prowadząc
działalnośc nie posiadając uprawnień, a nie ja. Na spotkaniu 8 lutego
oczywiście zjawię się i bardzo prosiłabym aby organizatorzy przygotowali się
i precyzyjnie wyjaśnili, jakie istnieją bezpośrednie zagrożenia dla
mieszkańców, spowodowane utrzymaniem dotychczasowego administratora. Mógłby
się nawet zjawić "specjalista od tych spraw", pod warunkiem, że będzie miał
jakieś dowody swojej specjalności a przynajmniej imię i nazwisko. Wracając do
problemów współżycia w społeczności mieszkańców, chciałabym pozdrowić
zwłaszcza autorów wypowiedzi, którzy oburzają się na to, że zwierzęta
załatwiają swoje potrzeby na ich osiedlu, udzielając cennych wskazówek, aby
wyprowadzać czworonogi poza teren osiedla. Rozumiem, że mieszkańcom innych
osiedli możemy z czystym sumieniem zafundować kupy pod oknami? Brawo.
Czytając większość wypowiedzi nasuwa mi się jedno pytanie: skąd Wy się
wzięliście Kochani Sąsiedzi, z jakich osiedli sprowadziliście się tu? Czy aby
nie z apartamentowców na Manhattanie? W celu jeszcze większego podniesienia
adrenaliny proponuję najaktywniejszym społecznie mieszkańcom przemyslenie
następujących propozycji:
1. Wyłowienie wszystkich zwierząt z osiedla i ostateczne unicestwienie ich
(wywiezienie poza teren, np. do schroniska na Paluchu czy w Celestynowie, lub
też uśpienie)
2. Ogrodzenie osiedla specjalnym murem pod napięciem, umożliwi to
wyeliminowanie osób zbliżających się bezprawnie do naszych domów.
3. Wyśledzenie i publiczne napiętnowanie osób, które choć raz postawiły auto
na parkingu podziemnym, a nie zapłaciły za garaż.
Jeśli przyjdą mi do głowy dalsze postulaty, nie omieszkam Wam podsunąć, Mili
Sąsiedzi.
Z gorącymi pozdrowieniami
Eightwonder:))))