Dodaj do ulubionych

Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii

11.03.08, 12:57
Piosenka wybrana. Napisala ja Dana International, a wykona ja
zwyciezca izraelskiego idola ("Kochav Nolad") Boaz Moad:
www.youtube.com/watch?v=55wCCUfFJVs
Moim zdaniem jest to slaby wybor.

Ja bym wyslal Ninet:
www.youtube.com/watch?v=9bd-DMXoiSI


A tutaj izraelskie sukcesy na Eurowizji sprzed lat:

Rok 1979, Gali Atari i Milk & Honey:
www.youtube.com/watch?v=eTi2KwixNjg&feature=related

Rok 1983, Ofra Haza:
www.youtube.com/watch?v=25pu-EBSWO8
Rok 1998, Dana International:
www.youtube.com/watch?v=Fv83u7-mNWQ
Obserwuj wątek
    • dana33 Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 11.03.08, 13:29
      w ostatnich latach wogole posylamy bardzo slabe piosenki na
      eurowizje. wg mnie to system wyboru jest idiotyczny.... nu, ale jak
      zwykle, nikt sie mnie o zdanie nie pyta... smile))))
      • off_nick Przypuszczalnie 11.03.08, 14:02
        sama chciałabyś zaśpiewać na tym festiwalu i wtedy byłby to
        najlepszy wybórwink))
        Jesteście tacy sami jak Polacy,na wszystkim się znaciewink))


        dana33 >
        • dana33 Re: Przypuszczalnie 12.03.08, 09:29
          hahahahaha....... cos ty offnickowa.... jak ja bym zaspiewala, to
          by mnie serbowie od razu oskarzyli o "zbrodnie przeciwko
          ludzkosci"... smile))))
          ale przeciez nasz wielki spiewak sie meczy strasznie, nie slyszysz
          tego?? smile))
          wg mnie piosenki na takie imprezy powinny wpadac w ucho natychmiast i
          kazdemu, nawet jak nie rozumie sie slow.... gdzie te czasy abby z
          ich fantastycznym waterloo, gdzie puppet on the string, gdzie save
          your kisses for me...... poziom coraz gorszy.... nu, zobaczymy jak
          bedzie w tym roku... smile))
          www.youtube.com/watch?v=pGnAVl2L79o
    • vitalia Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:14
      Yyyyyyy...Piosenka bardzo ladna, ale nie na eurowizje !!!!!!
      zadnych znamion przeboju >>>>> nic..
      • absztyfikant Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:20
        Ano wlasnie, nic. Nawet kiczowata nie jest. Reklamowalem juz jakis czas temu
        aktualne hiciory izraelskie w tym watku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47618&w=75155966&a=75155966
        Na ten tandetny festiwal wyslalbym Eyal Golan, pasuja jak ulal:
        pl.youtube.com/watch?v=_rBbFBSyZf0
        אייל גולן-הוזה אותך מולי

        I mysle, ze mieliby jakies szanse.
        • absztyfikant Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:23
          Eyal w ogole bardzo eurowizyjny jest, dlaczego nie wyslano wlasnie tego "artysty"?
          pl.youtube.com/watch?v=RLC8-cDTEA4&feature=related
          • dawida1 Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:28
            absztyfikant napisał:

            > Eyal w ogole bardzo eurowizyjny jest, dlaczego nie wyslano
            wlasnie tego "artyst
            > y"?
            > pl.youtube.com/watch?v=RLC8-cDTEA4&feature=related

            Ta piosenka mialaaby duza szanse,(rytmiczna,melodia wpadajaca w
            ucho....)
          • vitalia Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:42
            absztyfikant napisał:

            > Eyal w ogole bardzo eurowizyjny jest, dlaczego nie wyslano wlasnie tego "artyst
            > y"?
            > pl.youtube.com/watch?v=RLC8-cDTEA4&feature=related

            hahahaha...to takie disco isro ????
            cos jak u nas disco polo ? smile))))))))
        • vitalia Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:40
          absztyfikant napisał:

          > Ano wlasnie, nic. Nawet kiczowata nie jest. Reklamowalem juz jakis czas temu
          > aktualne hiciory izraelskie w tym watku:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47618&w=75155966&a=75155966
          > Na ten tandetny festiwal wyslalbym Eyal Golan, pasuja jak ulal:
          > pl.youtube.com/watch?v=_rBbFBSyZf0
          > אייל גולן-הוז
          > ה אותך מולי
          >
          > I mysle, ze mieliby jakies szanse.
          >
          no wlasnie,, to ten co...zajezdza nie moge go sluchac sad((
          • absztyfikant Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 00:50
            No czym, no czym?smile

            Jak w dezertej Arabiji
            Złotosiejny wzrok Febowy
            Niesie skwarem śmierć liliji,
            Aż nakłoni białej głowy;
            A zebrana na błękicie
            Płodorodna kropla rosy
            Wraca zwiędłej nowe życie
            I unosi pod niebiosy
            • vitalia Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 12.03.08, 01:16
              absztyfikant napisał:

              > No czym, no czym?smile
              >
              > Jak w dezertej Arabiji
              > Złotosiejny wzrok Febowy
              > Niesie skwarem śmierć liliji,
              > Aż nakłoni białej głowy;
              > A zebrana na błękicie
              > Płodorodna kropla rosy
              > Wraca zwiędłej nowe życie
              > I unosi pod niebiosy
              >
              Wlasnie tym
              arabskim desertem smile)))
              • absztyfikant Na pocieszenie dla Dany:( 12.03.08, 10:19
                Twoje mocarstwo poslalo przynajmniej swojego obywatela...

                Amerykanka Isis Gee z piosenką „For Life” będzie reprezentowała
                Polskę w 53. finale Eurowizji, który odbędzie się 24 maja w
                Belgradzie w Serbii:
                www.youtube.com/watch?v=tEpTcjtbN-U
                Ale badzieeeeeeeewie...

                A kiedys bylo tak pieknie. W 1994 roku Polska zajela drugie miejsce.
                Slowa napisal Jacek Cygan (aczkolwiek z pochodzenia zupelnie nie
                Cygan, tylko.. hehehe), a zaspiewala ja Edyta Gorniak, cudo:
                www.youtube.com/watch?v=lXmcCj3kX44&feature=related
    • absztyfikant 1 19.03.08, 11:07
      Franek: Panie Szczepanie jestem dziś wyjątkowo zadowolony, że możemy
      sobie porozmawiać o startach Izraela na Konkursie Piosenki Eurowizji!
      Szczepan: Lubisz Franku piosenki z Izraela.
      Franek: Zawsze uważałem, że starty tego kraju pokazują jak daleko
      sięga Eurowizja.
      Szczepan: Dzisiejszy tekst opisuje historię Izraela na Eurowizji do
      1983 roku.
      Franek: Tak, Ofra Haza to dopiero była piosenkarka. Wyprzedzała
      swoją epokę. Jej piosenka "Hi" tak znacząca wyróżniała się wśród
      innych podczas Eurowizji w Monachium, że nikt nie przypuszczał, że
      może wygrać kto inny.
      Szczepan: Zwycięstwo Izraela w Niemczech miałoby wtedy dwa wymiary.
      Franek: Panie Szczepanie Ja wtedy byłem taki zły, że chciałem
      pogryźć rudego kota mojej sąsiadki, który wciąż łaził podczas
      transmisji na moim parapecie czatował na ptaki! Luksemburg miał
      ładną piosenkę, ale nie zasługiwał na wygraną.
      Szczepan: Jednak Ofra Haza zrobiła później karierę. Do dziś jest
      bardzo znana chociaż już nie żyje.
      Franek: Wspaniałą piosenką jest też "A-Ba-Ni-Bi". Nuciłem ten utwór
      cały rok, a za rok wpadło mi do głowy znowu dźwięczne "Halleluyah".
      Izrael dostarczał przebojów rok po roku.
      Szczepan: Franku aż tak różowo nie było. W Sztokholmie w 1975 roku
      Izrael zajął tylko 11. miejsce niezbyt ciekawym utworem.
      Franek: O w 1975 roku wystąpiła moja ulubiona piosenkarka Joy
      Fleming!
      Szczepan: Tak zauważyłem, że w Twoim domu jedna ściana jest
      wyklejona plakatami Joy ze starych niemieckich gazet.
      Franek: Wracając do Izraela, to należy w tym miejscu przypomnieć, że
      większość Europy nie rozumiała dlaczego tak odległy kraj stratuje w
      Eurowizji. Jak wygrali w 1978 roku, to nikt nie mógł sobie nawet
      wyobrazić organizacji Konkursu Piosenki Eurowizji w tamtej części
      Świata.
      Szczepan: Ale chyba wszystko poszło dobrze.
      Franek: Eurowizja w Izraelu w 1979 roku była wspaniała, ale nie dla
      Polaków.
      Szczepan: A dlaczego?
      Franek: Telewizja Polska nie pokazała tego Konkursu. Zdecydowały
      wtedy względy polityczne.
      Szczepan: Więc tego Konkursu na żywo nie obejrzałeś?
      Franek: Niestety nie. Dostałem kasetę VHS 18 lat później od mojego
      znajomego z Zielonej Góry.
      Szczepan: To musiało być dla Ciebie przeżycie. Obejrzeć Eurowizję 18
      lat po transmisji.
      Franek: To był szczególny dzień. Kolega przyjechał do mnie razem ze
      swoim starym magnetowidem sprowadzonym z Niemiec. Ucztą było dla
      mnie obejrzenie tego na moim telewizorze, który z winy politycznych
      decydentów nie mógł mi pokazać w 1979 roku relacji.
      Szczepan: W jakiej wersji było to nagranie?
      Franek: W angielskiej z BBC.
      Szczepan: Całe szczęście, że teraz nie ma takich sytuacji.
      Franek: Jak to nie ma! Przypomnij sobie 12 maja 2004r. Telewizja
      Polska nie nadała półfinału.
      Szczepan: Całe szczęście, że żyjemy w erze satelitów i nie ma
      problemów aby sobie wybrać obcojęzyczną stację i obejrzeć Konkurs na
      żywo!
      Franek: Zapraszamy na Felieton.

      Tak naprawdę nie sposób stwierdzić, kiedy te słowa padły po raz
      pierwszy w czasie Konkursu Piosenki Eurowizji. Fakt pozostaje
      faktem, że pierwszym krajem nie należącym geograficznie do Europy,
      który wziął udział w konkursie, jest Izrael. Stało się to dokładnie
      7. kwietnia 1973 roku w Théâtre Nouveau w Luksemburgu, gdy jako
      ostatnia, 17 uczestniczka pojawiła się na scenie Ilanit. Występ ten
      był wyjątkowy z wielu względów. Przede wszystkim, po raz pierwszy w
      historii ESC za pulpitem dyrygenckim stanęła kobieta − Nurit Hirsh.
      Co ciekawsze jednak, Ilanit była najprawdopodobnie jedyną
      uczestniczką ESC, która w czasie swojego występu miała na sobie
      kamizelkę kuloodporną. Na kilka dni przed konkursem palestyńska
      organizacja „Czarny Wrzesień” (odpowiedziałna za porwanie i
      zamordowanie izraelskich sportowców w czasie Igrzysk Olimpijskich w
      Monachium rok wcześniej) zagroziła piosenkarce śmiercią, o ile nie
      wycofa się z rywalizacji. Na szczęście groźby nie urzeczywistniono,
      a debiut Izraela w ESC okazał się bardzo udany − piosenka „Ey-sham”
      („Gdzieś”wink zdobyła uznanie jurorów zgromadzonych w Luksemburgu i
      ostatecznie uplasowała się na doskonałym 4. miejscu.

      Aż do 1978 roku artyści reprezentujący ten bliskowschodni kraj byli
      odgórnie nominowani przez telewizję IBA. W słynnym 1974 roku w
      Brighton izraelskich barw bronił ogromnie wtedy popularny w Izraelu
      zespół Kaveret z utworem „Natati la khayay” („Dałem jej swe życie”wink.
      Ponieważ grupa była siedmioosobowa, a nie chciano, by któryś z jej
      członków musiał zostać w kraju, zdecydowano, iż jeden z nich
      zostanie w Brighton dyrygentem. Mimo tych zabiegów nie poprawiono
      rezultatu sprzed roku − grupa zajęła 7.miejsce. Rok później w
      Sztokholmie Izrael reprezentował Shlomo Artzi z piosenką „At ve-ani”
      („Ty i ja”wink. Tutaj także nie było spektakularnego sukcesu
      (11.miejsce), ale jak miała pokazać historia, Izrael stał się szybko
      jednym z „prymusów” Konkursu Piosenki Eurowizji. W 1976 roku do Hagi
      wysłano żeńskie trio pod dość specyficzną nazwą Chocolate Menta
      Mastik. Piosenka „’Emor shalom” („Powiedz cześć”wink był przedsmakiem
      tego, co Izrael zamierzał serwować europejskiej widowni w kolejnych
      latach. Świetny występ nagrodzony przez jurorów wysokim 6.miejscem
      był jednocześnie narodzinami jednej z największych gwiazd
      izraelskiej piosenki − Yardeny Arazi.

      W 1977 roku IBA ponownie zdecydowała się postawić na Ilanit.
      Londyński występ tej piosenkarki był niestety o wiele mniej udany
      niż ten sprzed 4 lat. Być może wpłynęła na to decyzja IBA, by ze
      względów finansowych nie wysyłać do Londynu chórku, w związku z czym
      piękny utwór „Ahavah hi shir lishna’ayim” („Miłość jest pioseką dla
      dwojga”wink był wspierany przez chórek brytyjski, co brzmiało dosyć
      egzotycznie... Jednak tego, co miało stać się rok później, nie
      spodziewał się chyba nikt. Przede wszystkim, po raz pierwszy w
      historii do wyłonienia reprezentanta Izraela ESC użyto Festiwalu
      Piosenki Izraelskiej. Miał on bardzo zacięty przebieg − głosowanie
      zakończyło się remisem. Po podliczeniu wszystkich dwunastek bilet do
      Paryża otrzymał Izhar Cohen z grupą Alphabeta. We Francji izraelska
      piosenka „A-Ba-Ni-Bi” nie była uważana za faworytkę, a mimo to w
      głosowaniu szybko objęła prowadzenie zostawiając − jak się wydawało
      przed samym konkursem - murowane kandydatki do Grand Prix:
      hiszpański duet Baccara w barwach Luksemburga. Z paryskim
      zwycięstwem Izraela wiąże się bardzo ciekawa anegdota. Konkurs
      Piosenki Eurowizji był wtedy transmitowany także do wrogiej
      Izraelowi Jordanii. Gdy okazało się, że zwycięstwo Izhara Cohena
      jest nieuniknione, jordańska telewizja przerwała transmisję,
      natomiast nazajutrz wszystkie jordańskie dzienniki informowały o
      triumfalnym zwycięstwie... Belgii, która − jak wiadomo − zajęła w
      Paryżu drugie miejsce!

      • absztyfikant 2 19.03.08, 11:08
        W 1979 roku telewizja IBA stanęła przed bardzo odpowiedzialnym
        zadaniem zorganizowania 24. Konkursu Piosenki Eurowizji. Na Bliskim
        Wschodzie był to okres szczególnie napięty − dobiegał koniec
        izraelskiej okupacji Półwyspu Synaj, w nie tak dalekim Iranie doszło
        do rewolucji islamskiej. Izraelczycy nie mieli jednak zamiaru się
        poddać i 31.marca 1979 roku do jerozolimskiej hali Binyaney Ha-Umah
        zawitali artyści z 19 krajów. Zwiększone środki bezpieczeństwa były
        widoczne na każdym kroku, jednak jerozolimski konkurs do dziś uważa
        się za jeden z najlepiej zorganizowanych w historii. Gospodarzami
        wieczoru byli znany izraelski dziennikarz − Daniel Pe’er i
        wspomniana już Yardena Arazi. Jak przystało na ESC, dramaturgia
        głosowania nie ustępowała najlepszym kryminałom Agathy Christie.
        Zgodnie z kolejnością występów, ostatnim krajem, który miał
        przekazać swoje głosy była Hiszpania. Nie byłoby w tym nic dziwnego,
        gdyby nie fakt, że w tym momencie na szczycie tabeli punktowej
        znajdowała się właśnie ona, a punkt mniej miał Izrael reprezentowany
        przez Gali Atari i zespół Milk & Honey. Teoria spiskowa głosi, iż
        Hiszpanie przerażeni perspektywą organizacji kolejnej edycji
        konkursu przyznali Izraelczykom 10 punktów, co sprawiło, iż Izrael
        zwyciężył w konkursie drugi rok z rzędu! Utwór „Halleluyah” stał się
        przebojem w wielu krajach i do dziś jest uznawany przez samych
        Izraelczyków za izraelską piosenkę wszechczasów.

        To, co się udało telewizji IBA w 1979 roku, spaliło na panewce w
        roku 1980. Mimo szumnych deklaracji o organizacji kolejnego ESC w
        starożytnym amfiteatrze w Cezarei Nadmorskiej, telewizja izraelska z
        powodów finansowych zrzekła się praw do realizacji konkursu.
        Ponieważ oficjalne zawiadomienie trafiło do Genewy bardzo późno los
        ESC 1980 wisiał do końca na włosku i tylko szybka reakcja
        holenderskiego nadawcy publicznego (NOS) uratowała konkurs przed
        odwołaniem. Izrael − jako zwycięzca sprzed roku - nie zamierzał
        jednak rezygnować z udziału w konkursie. W wyniku eliminacji wybrano
        piosenkę „Pizmon khozer” zespołu Ha-ahim Ve-Ha-ahayot, której
        niestety nie było dane zabrzmieć w Hadze. Telewizja holenderska
        wybrała termin konkursu, który kolidował z izraelskim Dniem
        Holocaustu i w ten sposób Izrael musiał wycofać swe uczestnictwo.

        W 1981 roku izraelskie eliminacje do Konkursu Piosenki Eurowizji
        zostają przemianowane na znany do dziś Kdam, który to właśnie w
        latach 80-tych przeżywał swój rozkwit. Pierwszy w historii Kdam
        rozstrzygnął, iż do Dublina zostanie oddelegowana grupa Hakol Over
        Habibi z utworem „Ha-laylah” („Dziś wieczór”wink. Żywiołowy utwór
        spodobał się w Irlandii i uplasował się na 7.miejscu. Nie wiadomo
        tylko jak na wynik wpłynął fakt, iż wokalistka grupy − Shlomit
        Aharon w czasie występu była w 9.miesiącu ciąży... Począwszy od 1982
        roku Izrael zaczyna wysyłać na konkurs piosenki, które słynny
        komentator BBC − Terry Wogan ochrzcił wyjątkowo wdzięcznym
        terminem ”sing-along”. W angielskim Harrogate Avi Toledano zapewnił
        Izraelowi kolejną medalową pozycję utworem „Hora” („Tańcz”wink. Jednak
        dopiero rok później na eurowizyjnej scenie miała stanąć jedna z
        największych, jeśli nie największa gwiazda izraelskiej piosenki −
        Ofra Haza. Po niezwykle emocjonującym Kdamie, w którym Ofra
        zwyciężyła ze swoją największą rywalką − Yardeną Arazi - jedynie
        jednym punktem, Izrael miał apetyt na trzecie zwycięstwo w ESC.
        Piosenka „Hay” („Żyje”wink była utworem - jak mało który - skrojonym na
        eurowizyjna modłę. I wszystko przebiegało po myśli Izraelczyków aż
        do głosowania jury...izraelskiego. Zgromadzeni w Jerozolimie jurorzy
        lekka ręką przyznali najwyższą notę Corinne Hčrmés z Luksemburga, co
        niestety spowodowało, iż Ofra Haza nie była już w stanie prześcignąć
        konkurentki do Grand Prix i ukończyła rywalizację na 2.miejscu. Nie
        przeszkodziło jej to jednak w zrobieniu światowej kariery − jej
        hit „’Im nin ?alu” w 1988 roku przez wiele tygodni utrzymywał się na
        listach przebojów na całym świecie. Niespodziewana śmierć Ofry w
        2000 roku była dla Izraelczyków wielkim szokiem.
        • absztyfikant 3 19.03.08, 11:09
          Franek: Nareszcie mamy drugą część niezwykle interesującego
          felietonu o historii startów Izraela na Konkursie Piosenki
          Eurowizji.
          Szczepan: Po 1983 roku historia ta była niezwykle ciekawa.
          Franek: Ciekawe były ich niektóre propozycje.
          Szczepan: Mi osobiście przypadła do gustu propozycja z 1992 roku.
          Była inna, szybsza, bardziej popowa.
          Franek: Chciałeś powiedzieć mniej izraelska?!
          Szczepan: To chyba dobrze, że trochę zmieniali style.
          Franek: Prawie w ogóle nie zmieniali styli. Występ tego kraju to
          przez lata permanentny chórek i ten sam makabryczny układ taneczny.
          Karmili go nas − widzów aż do roku 2001.
          Szczepan: Jednak Franku musisz przyznać, że Izrael jednak miał
          zawsze inne, różniące się od pozostałości propozycje.
          Franek: Do końca się nie zgodzę. W 1993 roku rzeczywiście Izrael się
          wyróżniał w Millstreet.
          Szczepan: Ale czym?
          Franek: Beznadziejnie nudną piosenką. Tak charakterystyczną dla tego
          kraju, że cała Europa w końcu powiedziała NIE!
          Szczepan: W 1994 roku nie wystąpili, ale to już będzie temat
          następnej części.
          Franek: W 1987 roku w Brukseli rozśmieszyli mnie bardzo swoją
          humorystyczną piosenką o leniach. Tak bardzo wsłuchałem się w tego
          gniota, że rozleniwiłem się i nie poszedłem zrobić sobie kawy, choć
          na ich piosence chciałem to uczynić.
          Szczepan: Sugerujesz, że Europa na piosenkach z Izraela robi sobie
          przerwę na kawę?!
          Franek: Nic nie sugeruję! Gdyby tak było, to musiałbym sądzić, że w
          1998 roku był problem z kawą!
          Szczepan: Franku bądź poprawny, mówimy o latach 1984-1993.
          Franek: W 1984 roku nie było Izraela. Powiedzieli, że RTL złośliwie
          wybrał datę Konkursu w taki sposób, aby wypadało ich święto.
          Szczepan: Rzeczywiście w 1984 roku powtórzyła się historia z 1980
          roku.
          Franek: Zresztą w 1984 roku Konkurs Piosenki Eurowizji był jednym z
          najnudniejszych, tak więc czy Izrael by tam wystąpił czy nie nic by
          to nie zmieniło. Po raz pierwszy podczas oglądania Eurowizji w
          tamtym roku tak się wynudziłem, że już podczas transmisji zacząłem
          robić pranie.
          Szczepan: Nie ciekawił Cię wynik końcowy.
          Franek: Owszem - modliłem się, aby nie wygrała Szwecja!
          Szczepan: Franku Ty zawsze masz dziwny gust.
          Franek: Czytelnicy poznają mój dziwny gust w następnym odcinku o
          Izraelu.
          Szczepan: Tak wiemy, że nie lubisz grupy Ping Pong!
          Franek: Nie chodzi tylko o nich. W 1999 roku jak ujrzałem
          reprezentację Izraela to sięgnąłem po Nitroglicerynę. Oczywiście po
          tabletki, nie zamierzałem nikogo wysadzać w powietrze. Izrael 1999
          to była makabra!
          Szczepan: O tym w następnym odcinku o Izraelu. Zapraszamy na
          Felieton.

          Po fantastycznym występie Ofry Hazy w Monachium nikt nie miał raczej
          wątpliwości, że zdobycie przez Izrael kolejnego Grand Prix Eurowizji
          jest wyłącznie kwestią czasu. Zupełnie nieoczekiwanie szyki te
          pokrzyżował luksemburski nadawca RTL - gospodarz Konkursu Piosenki
          Eurowizji 1984, który wyznaczył datę tej imprezy na 6. maja, co
          kolidowało z izraelskim Dniem Holocaustu. Podobnie jak 4 lata
          wcześniej telewizja IBA zmuszona została do wycofania się z
          uczestnictwa w konkursie, co nie powstrzymało plotek, jakoby wybrano
          rezerwową piosenkę pt. „Balalaikah” w wykonaniu Ilanit. Utwór ten
          miał być zaprezentowany w Luksemburgu w razie, gdyby organizatorzy
          zdecydowali się przełożyć imprezę o tydzień. Tak się mimo wszystko
          nie stało i Izraelczycy swojego kolejnego reprezentanta ujrzeli
          dopiero rok później w Göteborgu. Był nim nikt inny jak zwycięzca ESC
          1978 - Izhar Cohen, który wygrał bilet do Szwecji podczas Kdamu 1985
          po zaciętej walce z niezmordowaną Yardeną Arazi dopiero w ostatnim
          głosowaniu. Yardena miała wtedy podobno poprzysiąc, że już nigdy jej
          noga nie postanie na scenie Kdamu (zmieniła zdanie ledwo 2 lata
          później), a Izhar po żywiołowym wykonaniu piosenki „Olé, olé” w
          göteborskim Scadinavium mógł się cieszyć bardzo przyzwoitym jak na
          eurowizyjne warunki piątym miejscem.

          Rok 1986 zapisał się w historii występów Izraela dość niefortunnie -
          a to przede wszystkim za sprawą piosenki, która ostatecznie
          zwyciężyła Kdam. Utwór „Yavoh yom” („Nadchodzi dzień”wink w wykonaniu
          duetu Sarai Tzuriel i Moti Giladi był bez wątpienia najgorszą
          propozycją, jaką zaprezentowano na deskach Teatru Narodowego w
          Jerozolimie, a mimo to w niewytłumaczalny sposób zyskał przychylność
          regionalnych jury. Publiczność i media izraelskie były zdegustowane
          takim obrotem spraw. Za moralną zwyciężczynię Kdamu uznały
          młodziutką piosenkarkę Ritę Kleinstein, której piosenka „Shv’il ha-
          brichah”, mimo że zajęła dopiero 4. miejsce, stała się z dnia na
          dzień hitem. Kilka tygodni później w norweskim Bergen okazało się,
          że krytyka była nieprzypadkowa - nieszczęsny duet przepadł w
          głosowaniu i został sklasyfikowany na przedostatnim, 19. miejscu.
          Był to jak do tej pory najgorszy rezultat Izraela w historii ESC.

          Nikt nie mógł się chyba jednak spodziewać tego, co miało stać się
          rok później. Rezultat Kdamu poruszył już nie tylko publiczność i
          media - spowodował zawirowania na izraelskiej scenie politycznej.
          Decyzją jury do Brukseli oddelegowani zostali dwaj izraelscy komicy -
          Datner i Kushnir z utworem o dosyć specyficznym tytule „Shir ha-
          batlanim” („Piosenka o leniach”wink. Dowiedziawszy się o tym, minister
          kultury Izraela najpierw zagroził dymisją, a następnie zaczął
          naciskać na telewizję IBA, by wycofała się z konkursu w Brukseli,
          uznając, iż występ ten nie tylko zakończy się klęską ale i
          przyniesie całemu krajowi hańbę i wstyd. Decydenci IBA pozostali
          jednak głusi na nawoływania ministra i uznali rezultat Kdamu za
          ostateczny. Postąpili chyba słusznie, ponieważ występ Datnera i
          Kushnira wcale hańby nie przyniósł, a pan minister zaciskając zęby
          przekonał się, iż Europejczykom izraelski humor spodobał się na
          tyle, że nagrodzili go 8.miejscem.

          W 1988 roku postanowiono zmienić zasady wyłaniania izraelskiej
          piosenki na Eurowizję. Plan zakładał wybór jednego artysty, który
          bez jakiejkolwiek konkurencji wykona podczas Kdamu kilka piosenek, a
          następnie publiczność zadecyduje, która z nich zabrzmi w Dublinie.
          Reprezentantkę znaleziono bardzo szybko i nie ulegało żadnej
          wątpliwości, iż wybór był trafny. Yardena Arazi, która posiadała w
          tamtym okresie patent na drugie miejsca w Kdamie (82, 83, 85) lekko
          się wahała, gdy otrzymała tak intratną propozycję od IBA, ale w
          końcu zdecydowała się pojechać do Irlandii. Wykonała tam wzorowaną
          na cygańskim folklorze piosenkę „Ben-Adam” („Syn człowieka”wink.
          Chociaż przed samym konkursem bukmacherzy zaliczali ją do grona
          faworytów, rywalizację ukończyła na miejscu siódmym. Gwoli ścisłości
          należy wspomnieć, iż podczas ESC 1988 różnice między miejscami 3-7
          były co najwyżej dwupunktowe.

          Izraelska piosenka na Konkurs Piosenki Eurowizji 1989 - „Derech ha-
          melech” („Droga króla”wink przebrzmiała bez echa (12. miejsce), miała
          jednak reperkusje w regulaminie konkursu. Izraelczycy wystawili
          wtedy do konkursu niejakiego Gili’ego, który podczas występu w
          Lozannie miał zaledwie 12 lat. EBU, pomna wydarzeń z 1986 roku, gdy
          konkurs wygrała również 12-letnia Sandra Kim z Belgii, uznała, iż
          miarka się przebrała i już rok później do regulaminu konkursu
          wprowadzono zapis, iż wykonawca musi mieć ukończone 16 lat.

          Rok 1990 w eurowizyjnej historii Izraela to rok szczególny. Tym
          razem postanowiono naprawić błąd sprzed 4 lat i zaproponowano wyjazd
          do Zagrzebia wtedy już wielkiej gwieździe izraelskiej sceny
          muzycznej - Ricie Kleinstein. Rita przystała na propozycję, pod
          warunkiem, że telewizja IBA da jej wolną rękę co do doboru piosenki
          i przygotowania występu. Utwór „Sharah ba-rechovot” („Śpiewając na
          ulicach”wink był utworem dość ryzykownym jeśli chodzi o Konkurs
          Piosenki Eurowizji - w żaden spos
          • absztyfikant 4 19.03.08, 11:10
            W 1991 roku powrócono do formuły Kdamu. Jego niekwestionowanym
            zwycięzcą został duet (a prywatnie małżeństwo) Orna & Moshe Datz.
            Ich bardzo patriotyczna piosenka „Ka’an” („Tutaj”wink w warstwie
            tekstowej stanowiła o miłości i przywiązaniu do ziemi ojczystej, a
            że był to okres wojny w Zatoce Perskiej, gdy na Izrael codziennie
            spadały irackie rakiety, nikt się raczej nie zdziwił, gdy jurorzy
            właśnie ten utwór postanowili wysłać do Rzymu. A we włoskiej stolicy
            państwo Datz o mało nie sprawili niespodzianki w postaci kolejnego
            Grand Prix Eurowizji dla Izraela, gdy prawie do samego końca
            znajdowali się na szczycie tabeli punktowej, z którego to różnicą 7
            punktów zepchnęła ich Szwedka - Carola Häggkvist-Sögaard.

            Kdam 1992 zapamiętano jako jeden wielki skandal. Jurorzy byli
            wyjątkowo niezdecydowani, kto najbardziej zasłużył na bilet do Malmö
            i w rezultacie piosenki, które zajęły pierwsze 3 miejsca dzieliły
            różnice zaledwie jednopunktowe. Kdam wygrała Dafna Dekel z
            utworem „Ze rak sport” („To tylko sport”wink. Po kilku dniach okazało
            się jednak, że zwycięska piosenka przekraczała 3 minuty, co było
            niezgodne z regulaminem ESC. Tutaj swoją szansę na rewanż upatrzyła
            niejaka Anat Atzmon, która w Kdamie zajęła 2. miejsce. Zagroziła
            telewizji IBA procesem sądowym o złamanie reguł konkursu, jeśli
            Dafna Dekel nie zostanie zdyskwalifikowana. Ten krok nie przysporzył
            jej jednak poparcia ze strony izraelskiej publiczności, ponieważ jej
            postawa zakończyłaby się całkowitym wykluczeniem Izraela z ESC 1992.
            Anat w końcu zrezygnowała z roszczeń, a Dafna Dekel (która 7 lat
            później miała powrócić do konkursu - tym razem jako prowadząca) ze
            skróconą o 17 sekund piosenką zajęła w Malmö wysokie 6. miejsce.

            W 1993 roku Izrael doświadczył jednej z największych porażek w
            Konkursie Piosenki Eurowizji. Kdam, ku przerażeniu wielu widzów,
            zwyciężyła nie najmłodsza już Sara’le Sharon, która w Izraelu znana
            była bardziej z występów podczas tradycyjnych żydowskich ślubów, niż
            z zamiłowania do muzyki rozrywkowej. Jej występ w irlandzkim
            Millstreet wyglądał na tyle komicznie, że Terry Wogan nazwał Sara’le
            i towarzyszącą jej grupę Shiru „grupą uciekinierów”. Piosenka
            zdobyła marne 4 punkty co oznaczało nie tylko 24. miejsce -
            oznaczało, iż po raz pierwszy nie z własnej woli Izrael nie będzie
            mógł uczestniczyć w kolejnej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji.
            • absztyfikant 5 19.03.08, 11:11
              Franek: Znowu Izrael!!!
              Szczepan: Franku nie marudź. To jest 3 część historii startów tego
              kraju na Konkursie Piosenki Eurowizji.
              Franek: Ostatnia dekada była dla tego kraju łaskawa. Wygrali w 1998
              roku i powinni być z tego zadowoleni.
              Szczepan: Patrząc na ich dokonania w w latach 1993 i 1995 można było
              sądzić, że do Birmingham przyjadą z równie nieciekawym gniotem.
              Franek: Pamiętam, ten rok. To była ciepła majowa sobota. Większość
              telewidzów nuciła sobie "to takie proste wygrać eurowizję".
              Szczepan: Zespół "Sixteen" miał być lekiem na nasze nieudane starty
              w Eurowizji.
              Franek: Po transmisji wszyscy mogli sobie zaśpiewać "to takie
              proste - zakończyć karierę" W 3 minuty nadzieje prysły.
              Szczepan: I wygrała Dana International.
              Franek: Autor felietonu wspomina, że Izrael bardzo liczył wtedy na
              wygraną.
              Szczepan: Popularność Konkursu Piosenki Eurowizji w tamtych latach w
              Izraelu spadła do zera.
              Franek: Zerem byli dla mnie reprezentanci tego kraju w 1999 i 2000
              roku. Ten kraj robił sobie kpiny.
              Szczepan: Ja też Franku myślę, że występy Izraela w latach 70-tych
              były ciekawsze.
              Franek: Patrząc na ostatni ich występ w Stambule można dojść do
              wniosku, że pomysł tego kraju na dalsze ich występy się skończył.
              Potrzeba świeżego powiewu powietrza, inaczej Europa będzie zasypiała
              przy ich utworach jak przy utworach fińskich i portugalskich.
              Szczepan: Jestem bardzo ciekawy co wybiorą do Kijowa.
              Franek: Nawet jakby w prawie całym kraju wyłączyliby prąd to i tak
              widzowie by nie zauważyli, że leci KDAM. Zabrakło tam reklamy
              Konkursu w ostatnich latach i takie są efekty.
              Szczepan: Ufam, że w Kijowie usłyszymy wyjątkowo ciekawą propozycję
              Izraela.
              Franek: Ja bym nie był tego taki pewien.
              Szczepan: Podsumowując występy Izraela na Konkursie Piosenki
              Eurowizji nasuwa mi się jedno, albo dwa słowa...
              Franek: NUDA ?!
              Szczepan: Nie!!! Ofra Haza - to była najlepsza piosenka, moim
              zdaniem.
              Franek: Zgadzam się. Zdarzały się perełki w tle śpiewających chórków
              i kobiet duszących kota.
              Szczepan: Zapraszamy wszystkich na felieton.

              Za sprawą niefortunnego występu Sarale Sharon i jej grupy Shiru w
              Millstreet Izrael nie mógł wystawić swojego reprezentanta do
              Konkursu Piosenki Eurowizji Dublin 1994. Przymusowa przerwa w
              udziale niestety wyraźnie przełożyła się na spadek popularności tej
              imprezy wśród izraelskiej widowni. I gdy rok później telewizja IBA
              po raz kolejny organizowała Kdam, zapewne nikt by się tym faktem nie
              przejął, gdyby nie zaproszenie do udziału w nim kontrowersyjnej Dany
              International. Dana - zarazem kochana jak i znienawidzona przez
              Izraelczyków - uznała, iż wyjazd do Dublina przysporzy jej tylko
              większej popularności. Jak się jednak miała przekonać jej występ w
              Kdamie okazał się falstartem. Piosenka „Layla tov Eropa, choć
              niewątpliwie robiła wrażenie, została sklasyfikowana przez jurorów
              dopiero na 2.miejscu. Mieli oni bowiem całkiem inny pomysł, kogo
              wysłać do Dublina. Pojechała tam niejaka Liora Fadlon z
              piosenką „Amen, skomponowaną nota bene przez Moshe Datza (ESC91). O
              ile wystawienie Dany International byłoby posunięciem dość
              ryzykownym, o tyle Liora doskonale wpasowała się w stylistykę ESC i
              wywiozła z Dublina całkiem zadowalające 8.miejsce.

              W 1996 roku, w związku ze zmianą regulaminu Konkursu Piosenki
              Eurowizji, który przewidywał tzw. audio preselekcję, Izrael do końca
              nie mógł być pewien miejsca w finale w Oslo. Kdam 1996 (który
              zresztą został przesunięty o tydzień w związku z groźbami
              palestyńskich ataków terrorystycznych) wygrała nikomu nieznana
              Gallit Bell, oficer Izraelskich Sił Zbrojnych z utworem „Shalom
              olam, który - trzeba to podkreślił - bardzo wyrółniał się na tle
              bardzo słabej konkurencji. Kilka tygodni później do Jerozolimy
              dotarły niestety hiobowe wieści - Izrael znalazł się wśród 7 krajów
              nie zakwalifikowanych do finału Konkursu Piosenki Eurowizji. Pośród
              29 pretendentów do finału, Gallit zajęła przedostatnie, 28.miejsce,
              wyprzedzając tylko Rumunię. Tym samym po dwóch latach Izrael po raz
              kolejny nie mógł wziąć czynnego udziału w ESC.

              Słabe rezultaty i nieregularne uczestnictwo pogrążały Konkurs
              Piosenki Eurowizji w oczach izraelskiej widowni. Wydarzenia roku
              1997 miały tę zapaść tylko pogłębić. Gdy irlandzka telewizja RTÉ
              ogłosiła, iż konkurs odbędzie się 3.maja, po raz trzeci w historii
              okazało się, że ze względu na przypadający wtedy Dzień Holocaustu,
              Izrael będzie musiał zrzec się swojego pewnego finałowego miejsca na
              rzecz Bośni i Hercegowiny. Temat uważano za zamknięty, gdy
              niespodziewanie dla wszystkich izraelski parlament - Knesset
              ustanowił, że począwszy od tego roku Dzień Holocaustu, o ile
              przypada w sobotą (w tradycji żydowskiej dzień święty), zostaje ze
              względów religijnych automatycznie przesunięty na poniedziałek.
              Telewizja IBA postanowiła działać szybko - po pierwsze wysłała do
              Genewy delegację, której zadaniem było „odzyskanie miejsca w finale
              ESC97, po drugie zaś zwróciła się do Dany International o
              przygotowanie piosenki na konkurs. Mimo natychmiastowej reakcji plan
              spalił na panewce - EBU odmówiła zmian na liście startowej konkursu
              i drugi rok z rzędu izraelska flaga nie pojawiła się na tablicy
              punktowej. Konkurs stracił w Izraelu jakiekolwiek znaczenie.
              • absztyfikant Re: 5 19.03.08, 11:12
                Nadszedł w końcu pamiętny rok 1998. Wypadki potoczyły się wtedy
                bardzo szybko. IBA zorganizowała wewnętrzną preselekcję, z której
                bez najmniejszych problemów zwycięsko wyszła Dana International z
                utworem „Diva znanej w Izraelu spółki autorskiej Tzvika Pik/ Yoav
                Ginay. Protesty ortodoksyjnych Żydów na nic się zdały, Dana
                poleciała do Birmingham, gdzie po szumie medialnym jaki wokół siebie
                stworzyła i po jednym z najbardziej emocjonujących głosowań w
                historii ESC zapewniła Izraelowi 3 zwycięstwo w historii konkursu.
                Na pożegnanie przywdziana w kreację samego Jean-Paul Gautiera
                zawołała „See you next year in Jerusalem, co na izraelskich ulicach
                wywołało euforię porównywalną do zdobycia mistrzostwa świata w piłce
                nożnej.

                I choć jej słowa miały się sprawdzić - Konkurs Piosenki Eurowizji
                powrócił dokładnie po 20 latach do jerozolimskiej hali Binyaney Ha-
                umah - nie było to od razu takie oczywiste. Najwięksi pesymiści
                sądzili, iż ze względu na napiętą sytuację polityczną Izrael w ogóle
                zrzeknie się organizacji ESC, inni sądzili, że konkurs powinien
                odbyć się w Tel-Awiwie, a były też kontrowersyjne pomysły jak np.
                organizacja imprezy w izraelskim kurorcie Ejlat nad Morzem Czerwonym
                (proponował to ówczesny prezydent Izraela - Ezer Weizmann). Mimo
                trudności Konkurs Piosenki Eurowizji 1999 okazał się wielkim
                sukcesem telewizji IBA. Swój udział mieli w tym m.in. świetni
                prowadzący - Yigal Ravid, Sigal Shachmon i Dafna Dekel (ESC92).
                Reprezentująca Izrael grupa Eden również nie zawiodła gospodarzy
                zajmując wysokie 5.miejsce.

                A już rok później - jak na Izrael przystało - nie obeszło się bez
                skandalu. Kdam po raz kolejny odwołano a „specjalna komisja
                otrzymała zadanie wybrania spośród 82 zgłoszonych piosenek tę, która
                zabrzmi w sztokholmskim Globen Arena. Werdykt okazał się jeszcze
                bardziej ryzykowny niż Dana International 3 lata wcześniej i
                brzmiał: nikomu nieznany kwartet Ping-Pong z piosenką „Sameakh
                („Szczęśliwy) jedzie do Szwecji. Była to decyzja, której telewizja
                IBA żałuje do dzisiaj. Nie dość, że grupa traktowała występ na ESC
                jako swoisty żart, to została wybrana w wyjątkowo niejasnych
                okolicznościach. Jak się okazało, kilka osób z komisji było
                znajomymi kompozytorów piosenki i od każdej z nich grupa Ping-Pong
                otrzymała maksymalne noty. W Sztokholmie członkowie grupy
                postanowili jeszcze bardziej narazić się izraelskiej publiczności i
                w czasie swojego występu zaczęli wymachiwać na scenie na przemian
                flagami izraelskimi i syryjskimi. Jak twierdzili po konkursie,
                chcieli w ten specyficzny sposób nakłonić Syrię do pokoju z
                Izraelem... To karkołomne zadanie im się jednak nie powiodło, tak
                samo jak nie powiodło im się zbieranie punktów w czasie konkursu. 3.
                miejsce od końca i marne 7 punktów chyba wyraźnie oddawały
                beznadziejność tego, co grupa Ping-Pong zaprezentowała.

                Wypadki sprzed roku spowodowały, że 2001 roku po pięciu latach
                niebytu na antenę IBA powrócił Kdam. Chciano w ten sposób oczyścić
                się z podejrzeń o nieprzejrzyste zasady wyboru izraelskich piosenek
                na ESC. Kdam 2001 nie przypominał już jednak programów z lat 80-
                tych, gdzie o palmę pierwszeństwa rywalizowały największe gwiazdy
                piosenki izraelskiej. Przepustkę do Kopenhagi zdobył niejaki Tal
                Sondak z piosenką „Ein davar („Nie szkodzi). Po Kdamie pojawiły się
                spekulacje, że zwycięstwo ułatwił mu fakt, iż słowa do piosenki
                napisała autorka zwycięskiego utworu z ESC79 „Halleluyah - Shimrit
                Or. W Danii nikt nie dawał piosence izraelskiej szans na wyższe
                miejsca w tabeli punktowej i tak też się stało. Nieciekawy występ,
                podczas którego chórek był lepiej słyszalny niż sam Tal, przekonał
                jedynie garstkę telewidzów w całej Europie i skołczyło się na słabym
                16.miejscu. Nowe zasady Konkursu Piosenki Eurowizji obowi1zuj1ce od
                2002 roku stanowi3y, iż w kolejnych edycjach udział weźmie tylko 15
                najwyżej notowanych krajów z poprzedniej edycji oraz kraje
                pauzujące. Izrael zająwszy w Kopenhadze miejsce poza czołową
                pietnastką został więc wykluczony z konkursu w Tallinie. Jak sie
                jednak okazało, w myśl nowych zasad w Tallinie pojawiłyby się tylko
                22 kraje. Telewizja IBA przeszła wiec do kontrofensywy i po kilku
                wizytach w Genewie triumfalnie ogłosiła, iż w Estonii zabrzmi także
                piosenka izraelska. Po raz kolejny zrezygnowano z organizacji Kdamu
                i odgórnie nominowano izraelską gwiazdę Sarit Hadad prosząc ją
                jednocześnie o przygotowanie 4 piosenek, spośród których kilka
                miesiecy poźniej specjalna komisja wybrała ballade "Bo`u ve-nadlik
                beyachad ner (Zapalmy wspólnie świece). Bardzo profesjonalny wystep
                Sarit w Saku Suurhall został nagrodzony 12. miejscem - najlepszym,
                jakie udało się osiagnąć Izraelowi w nowym wieku.

                Rok 2003 to kolejny krok w tył w historii izraelskiego udziału w
                ESC. Tym razem komisja IBA nominowała Liora Narkisa, który w czasie
                swojego mini-Kdamu zaprezentował 4 przecietne - żeby nie powiedzieć
                żałosne - piosenki-kandydatki. Publiczność izraelska nie mając
                innego wyboru wybrała mniejsze zło - utwór Milim la-ahavah (Słowa
                dla miłości). W Rydze wystep Liora przeszedł prawie niezauważony i
                po raz kolejny Izrael znalazł się na szarym końcu tabeli punktowej.

                W związku z kolejnymi zmianami regulaminu ESC, piosenka izraelska w
                Stambule musiała walczyć o prawo uczestnictwa w finale. Do tego
                ambitnego zadania wybrano Davida D`ora, który próbował już swoich
                sił podczas Kdamu 1993. Piosenka Le`ha`amin (Wierzyć), choć nie była
                typowana jako faworytka, z pewnością zacierała złe wrażenie, jakie
                Izrael pozostawił po sobie rok wcześniej w Rydze. Mimo tego próba
                awansu do koncertu finałowego zakończyła się porażką - tym bardziej
                dotkliwą, że do miejsca premiowanego zabrakło zaledwie 14 punktów.

                www.eurowizja.org/08_txt.php?num=31
    • absztyfikant Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 03.05.08, 08:54
      www.thedestinlog.com/articles/decades_4486___article.html/fascinating_hallelujah.html

      Ciekawy tekstsmile
      • dawida1 Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 03.05.08, 10:27
        HALLELUJAH הללויה (hebrew version)

        ie.youtube.com/watch?v=LwqUV0xFlCQ
        smile)
      • dawida1 Re: Izrael jedzie na Eurowizje do Serbii 03.05.08, 10:35
        Hallelujah - Gali Atari and Milk & Honey - 1979 Jerusalem

        ie.youtube.com/watch?v=CMCcKmDF5mE&feature=related
    • absztyfikant Boaz w finale! 21.05.08, 14:22
      www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3545908,00.html
      • dawida1 Re: Boaz w finale! 21.05.08, 15:28
        Eurovision 2008: Israel rehearsal - Boaz Mauda
        ie.youtube.com/watch?v=CxylIpAt_CA&feature=related


        • dawida1 Re: Boaz w finale! 21.05.08, 15:29

          >jeszcze raz>

          Eurovision 2008: Israel rehearsal - Boaz Mauda
          ie.youtube.com/watch?v=CxylIpAt_CA&feature=related

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka