Gość: andrzej
IP: *.chello.pl
04.04.06, 20:24
kto ?
panie zakonnice.
-----------------
następny artykuł >>
Dziś
2006-04-03
Głodziły, biły, znęcały się
Drugie życie klasztoru
Matka Karolina (Zofia J., 55 l.), przełożona klasztoru Sióstr Bernardynek w
Brzezinach k. Łodzi, zgotowała swoim podopiecznym prawdziwe piekło.
Przez 7 lat lat wraz z dwiema swoimi pomocnicami w habitach: siostrą Barbarą
(Danuta K., 47 l.) i siostrą Łucją (Mirosława G., 47 l.), biła inne zakonnice,
głodziła je, wyzywała, zamykała w celach. Dziś za znęcanie się fizyczne i
psychiczne te trzy kobiety stoją przed sądem.
Wczoraj odbyła się kolejna rozprawa tego szokującego procesu, utrzymywanego w
tajemnicy przez władze kościelne. Nam udało się dotrzeć do poszkodowanych i
świadków dantejskich scen, które przez 7 lat rozgrywały się w klasztorze
położonym w centrum Brzezin (Łódzkie).
Szok w miasteczku
Mieszkańcy przeżyli szok, kiedy pobite, zdesperowane bernardynki (kobiety w
podeszłym wieku) zaczęły uciekać z klasztoru, a na ulicy przy klasztorze
słychać było krzyki maltretowanych zakonnic i wyzwiska pod ich adresem.
- To był straszny widok, kiedy pobita siostra Bernadeta po ratunek wybiegła na
ulicę. Miała na sobie jedynie podartą halkę i jedną skarpetkę. Początkowo nie
poznałam jej. Był koniec września, zimno - opowiada nam naoczny świadek tych
wydarzeń.
Z bernardynkami z klasztoru, mieszkańcy od lat byli zżyci. Zakonnice z
oddaniem opiekowały się pensjonariuszami miejscowego domu opieki społecznej,
szyły kołdry, uczyły katechezy. Były lubiane i szanowane przez miejscowych.
Klasztorna banda
- Spokój był, dopóki s. Karolina nie została nową matką przełożoną. Dorwała
się do władzy i rozpoczęła swój diabelski taniec - mówi nasza informatorka,
zakonnica.
- Postanowiła wykończyć "starą gwardię", te siostry, które przed nią były w
klasztorze. Słowo sprzeciwu czy oznaka niezadowolenia, a już dostawała szału i
atakowała: szarpała, zdzierała ubranie, wykręcała ręce, wyzywała... Pomagały
jej w tym, ślepo w nią wpatrzone s. Barbara i s. Łucja.
- Potwory w habitach. Klasztorna banda. Podłe i okrutne - tak mieszkańcy mówią
o trzech oskarżonych.
Zmowa milczenia
Nasze informatorki obwiniają je o przedwczesną śmierć Serafiny, poprzedniej
matki przełożonej, s. Bogumiły i s. Cherubiny.
- Nie czuję się winna! - powiedziała nam w sądzie Zofia J. (oskarżona s.
Karolina, matka przełożona), prezentując w serdecznym uśmiechu garnitur
białych zębów. - Zabroniono nam rozmawiać na ten temat. Dla dobra Kościoła! -
podkreśla.
Od roku (od kiedy toczy się proces) trzy oskarżone bernardynki już nie
mieszkają w Brzezinach. Zostały rozdzielone i umieszczone w trzech innych
klasztorach. Poza s. Barbarą, która wczoraj do sądu przyjechała w habicie, s.
Łucja i s. Karolina - stawiły się w "cywilnych" ubraniach.
Wszystkie są zszokowane obecnością "Super Expressu" w sądzie. - Ten proces
dotyczy wiary i to skandal, że tu jest prasa! - wykrzykiwała przed salą
rozpraw jakaś kobieta. Nazwiska nie chciała podać.
Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami.
Co się działo za klasztornym murem?
O siostrach, które odeszły przedwcześnie - czytaj jutro.
autor: Małgorzata Janczewska drukuj
prześlij artykuł