Dodaj do ulubionych

Ślub bez wesela - poradźcie!

20.06.06, 22:41
Witajcie. Za jakiś czas będziemy brać ślub. Nie widzę jakoś - jeśli o mnie
chodzi - wesela; przerażają mnie duże imprezy, a takie pełne konwenansów i
ceremonii zwłaszcza. Szkoda mi na to pieniędzy i czasu, wolę zainwestować w
dłuższą podróż poślubną. Tak czy inaczej: Co jest alternatywą w takim
przypadku? Może ktoś podziela moje zdanie o weselach i wybrał inną drogę?
Proszę o rady i dziękuję smile Dodam, że jestem z Gdańska.
Obserwuj wątek
    • aniatko Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 20.06.06, 22:43
      Alternatywa to po prostu obiad gdzieś np z rodzicami i świadkami, to wszystko, A
      potem mykacie w podróżsmile
      • zareczona13 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 20.06.06, 22:48
        My takze nie lubimy takich imprez-masa wujkow i ciotek nie widzianych od
        lat...To jest nasz dzien wiec postanowilismy spedzic go z najblizszymi,w sumie
        25 osob-zabieramy do Zakopanego...slub w jakiejs kapliczce a potem malutkie
        przyjatko w pensjonaciesmileDodam ze wracaja sami...my zostajemy na miesiac
        (tydzien miodowy)Pozdrawiam i zycze ciekawych pomyslowsmile
        • malina2006 Dziękuję wszystkim :) 27.06.06, 10:38
          Jestem wzruszona liczbą odpowiedzi smile Macie bardzo fajne pomysły, zwłaszcza
          podoba mi się ten wątek z górami - też to rozważałam... Jeśli ktoś jeszcze
          robił coś w tym guście, dawajcie znać! Dodatkowa kwestia, która się pojawiła:
          przyszły pan młody wesele chce mieć. Ktoś stoczył takie dyskusje i ma patent,
          jak przekonać? Pozdrawiam wszystkich!
      • sloneczkos5 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 14:13
        Ja też bym wolała nie mieć ogromniastego wesela ale niestety presja rodziny
        jest silniejsza, bo jak zwykle pojawia się słowo że tak nie wypada, rodzina się
        obrazi. Wiec będzie wesele, chociaż wolałabym skromny obiad z nabliższą
        rodziną. Szkoda po prostu że tyle pieniędzy pojdzie na balowanie, a mogłoby
        pójść na mieszkanko...
        • mariszka72 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 25.06.06, 10:38
          sloneczkos5 napisała:

          > jak zwykle pojawia się słowo że tak nie wypada

          Najgłupsze określenie, jakie dość często słyszy się w tym kraju. Szkoda, że tak
          wiele osób ulega tej presji zamiast iść za głosem serca i fundować sobie
          dokładnie taką imprezę na jaką ma się ochotę, a nie jakiej się spodziewa
          otoczenie, jaką "wypada" mieć. Właśnie to "nie wypada" hamuje polot fantazji i
          kreatywność. I nie tylko o ślub tu chodzi, ale ogólnie o ŻYCIE też. A może by
          tak wreszcie przestać przejmować się opiniami otoczenia?
        • arieska Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 27.06.06, 00:36
          sloneczkos5 napisała:

          > Ja też bym wolała nie mieć ogromniastego wesela ale niestety presja rodziny
          > jest silniejsza, bo jak zwykle pojawia się słowo że tak nie wypada, rodzina się
          >
          > obrazi.

          I co z tego? Obrazalskich tym bardziej nie chcialabym w tym dniu ogladac. A juz
          na pewno nie wpakowalabym sie w koszty i nie zrobilabym czegos wbrew wlasnym
          przekonaniom "bo sie ktos obrazi". To kiepski powod.

          > Wiec będzie wesele, chociaż wolałabym skromny obiad z nabliższą
          > rodziną. Szkoda po prostu że tyle pieniędzy pojdzie na balowanie, a mogłoby
          > pójść na mieszkanko...

          A czyja to wina? Bo, wybacz, ale robicie to na wlasne zyczenie. Wystarczylo
          powiedziec "nie". Poswiecic mieszkanie, bo rodzinka chce pobalowac? Ja bym ich
          na dyskoteke wyslala,a wesele ma byc takie, jak chca mlodzi.
    • mariszka72 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 20.06.06, 23:37
      Przecież nikt nie mówi, że wesele musi być smile Po ślubie (cywilnym) mieliśmy
      piękny 5-godzinny uroczysty obiad na 19 osób (tylko najbliższa rodzinka i
      przyjaciele) w eleganckiej restauracji, przy świecach i muzyce klasycznej. Z
      tego co wiem, goście byli zachwyceni. A my tym bardziej, bo nie lubimy dużych
      imprez.
    • lanka_cathar Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 00:12
      Ja też jestem przeciwniczką imprez wszelkiego typu, nie tylko wesel. Nie trawię
      tego delikatnie rzeczu ujmując. Ale... miesiąc przed ślubem doszłam dpo
      wniosku,po wizycie w jednym miejscu weselnym, że mój przyszły, uwielbiający
      imprezy, mąż będzie miał wesele. najpierw robimy obiad rodzinny, a potem od
      20:00 imprezę tylko dla znajomych. Żadnych oczepin, innych idiotycznych zabaw,
      żadnych cioć na weselu. tylko młodzi.

      Może takie rozwiązanie byłoby dla Ciebie dobre i zjadliwe? A jeśli nie, to po
      prostu wsiadaj od razu po ślubie w transport i jedźcie w podróż. Tak trochę po
      amerykańsku, ale przynajmniej nie będziesz się męczyć. smile
      • miss_paradox Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 07:53
        my bierzemy ślub cywilny, w sumie będzie 7-8 osób, po ceremonii idziemy do
        restauracji na obiad, a potem jeszcze do domu posiedzieć i powspominać. A jest
        co, jesteśmy 10 lat razem smile
    • agacciam Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 08:43
      moją alternatywą jest przyjęcie na 20 osób. Rodzice rodzeństwo - świadkowie,
      chrzestni i dziadkowie. i tyle. Pewnie będziemy się bawić całą noc ale
      przyjanmniej całego wesela nie robimy smile)
    • twitti Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 08:50
      moze tak jak my robimysmile czyli obiadek a potem grill do nocysmile swobodna forma
      imprezy, bez sukni balowych i oczepinsmile i bez tancow i zabaw! tak jak my
      lubimysmile i wiecie co, nawet to nas troche przeraza bo bedziemy w centrum uwagi,
      a nie lubimysmile
    • agatha111 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 10:25
      My mamy "wesele" a tak naprawdę przyjęcie dla 50 osób, żadnych oczepin,
      konkursów czy przyśpiewek - tylko dobre jedzenie i muzyka (blues etc...) dla
      chętnych jest również miejsce do tańca.
      Mój kuzyn zorganizaował elegancką kolację dla ok 40 osób która trwała jak się
      potem okazało prawie do białego rana, bo goście się tak bardzo rozimprezowali.
      Inni moi znajomi zrobili kolację dla rodziny a tydzień później na działce
      zorganizaowali wielką imprezę dla znajomych z grillem i ogniskiem.
      Możliwości jest wiele, tylko musisz się zastanowić czego ty sama tak naprawdę
      chcesz - nie rób nic przeciw sobie bo to ma być wasz dzień i macie go dobrze
      wspominać, a nie jako udrękę.
      Pozdrawiam.
    • maya28 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 10:55
      Jeżeli już teraz masz wątpliwości czy robić wesele, to go nie róbcie! Z czasem,
      jak jest coraz więcej szczegółów do załatwienia a dodatkowo goście stawiają
      swoje warunki, obrażają się z 100000 powodów, to mimo ze chciałam początkowo
      przyjęcie na 60 osób( ale nie klasyczne wesele) to teraz zastanawiam sie, czy
      to była dobra decyzja. Za dużo juz zostalo załatwione zeby sie wykręcać teraz,
      na 2 miesiące przed. Więc robię dobrą mine do złej gry, staram sie na pewne
      rzeczy nie zwracać uwagi i cieszyć sie slubem, nie myśląc o przyjęciu. Ale
      gdybym wiedziala kilka miesięcy temu co nas czeka, to byśmy wzieli cichy ślub,
      mala romantyczną kolacje z rodziną najbliższą i pojechalibyśmy sobie na
      wakacje. Nie chce na ślubie żadnyc prezentow ani kopert, co zamierzam po tym co
      usłyszałam powiedzieć wszystkim gościom ( niechcący popełniłam nietakt
      zastanawiania sie nad lista prezentów - obraza stanu), nie załatwiamy
      autokarów, które mialyby ich zawiesc 120 km ( opłacamy za to noclegi wszystkim
      na miejscu), nie chcemy malutkich dzieci ( 8 miesięcznej córeczki kuzynki,
      która ciągle płacze a rodzice ja uciszaja godzinami przy stole) no i o zgrozo
      na stołach będzie wino, a wódka i inne mocniejsze alkohole maja byc w barze
      obok, gdzie barman ma szykować drinki,ale to też jest tragedia dla czesci
      gości, bo czym beda toasty wznosić?? I dlaczego muzyka jest "nie weselna"??? -
      przyniosą płyty i rozkręcą imprezkę bo przy tym swingu zasnąć można ( niechcacy
      puściliśmy płyte demo muzyka którego wynajeliśmy rodzicom i oni uznali ze to
      swing) A wiec postanowiłam ograniczyc czesci sporne do minimum, chca zabierac
      wrzeszczace dzieciaki - niech zabieraja. Będzie wódka na stołach, niech maja co
      chcą ja jakos wytrzymam myśląc o podrózy poślubnej kiedy będziemy już sami ze
      sobą. Nie mam po prostu siły do tych ludzi. Zawsze uważałam, ze jeżeli jest się
      przez kogoś zapraszanym to sie goście dostosowuja. Ale "wesele" rządzi sie
      swoimi prawami. Dlatego jeżeli teraz już, na tym etapie uważasz ze to ne jest
      najlepsza opcja dla Was, to nawet sie nie zastanawiaj tylk zrob obiad w
      restauracji dla najbliższych, mozesz muzyka jakiego zamówić do kolacji i będzie
      pięknie i spokojnie. Powodzenia
      • lanka_cathar Współczuję Ci. 21.06.06, 11:29
        Naprawdę. My zdecydowaliśmy się na wesele miesiąc przed ślubem, (ślub w lipcu),
        wszystko mamy załatwione. Pianista będzie grał klasykę i puszczał od czasu do
        czasu muzykę z płyt, wódka będzie w barze, wino na stołach. Goście nic nie
        mówią, bo są zaskoczeni, że wogóle robimy wesele. Listy prezentów nie ma, bo
        nie chcemy żadnych prezentów. Zapraszamy bez dzieci i nikt nie robi z tego
        problemu, bo każdy zgadza się z nami, ze to jest nasza decyzja. Większośc już
        potwierdziła przybycie. Autentycznie Ci współczuję.
        • maya28 a ja Tobie zazdroszczę 21.06.06, 11:55
          Bo dokładnie myślałam o podobej atmosferze przyjecia jaką Wy planujecie, tylko
          niestety u nas goscie mają swoje plany co do tego wieczoru. I albo wyjdę na
          jedze - policjanta, który rujnuje im szanse na "fajną" zabawe albo bede robila
          dobra mine do zlej gry i liczyla godzin, zeby ta farsa sie jak najszybciej
          skończyła. Tak źle i tak niedobrze. Mam nadzieję, ze jakoś uda mi sie jednak
          cieszyć tym wszystkim, może mam jakies "przesilenie przedślubne"...
          • lanka_cathar Re: a ja Tobie zazdroszczę 21.06.06, 12:11
            Mam nadzieję, że jednak uda Ci sie zrealizować to wszystko, tak jak tego
            chciałaś na początku. My raz usłyszeliśmy, że dlaczego ślub w lipcu, że ktoś
            tam wyjeżdża. A co nas to tak naprawdę obchodzi. Jeśli tej osobie zależy, to
            wyjedzie dzień później. Moja koleżanka wraca dwa dni wcześniej z wyjazdu
            specjalnie na mój ślub i wesele, a druga specjalnie dlatego przylatuje do
            Polski.

            Głowa do góry! Będzie dobrze. Musi być. smile
      • twitti do maya 28 21.06.06, 12:31
        szkoda Maju ze sie poddaliscie, ze nie zrobiliscie po swojemu!ja mysle ze to
        nic trudnego, tylko czasem silnej woli potrzeba!u nas wodki nie bedzie, tancow,
        przyspiewek czyli zero prawdziwego wesela.. nie wiem jak goscie beda sie
        bawili, ale mam nadzieje ze dobrze.. jak nie to trudno, ale wiem ze my nie
        bedziemy sie meczyc.. pozdrawiam i mam nadzieje ze mimo wszystko bedziecie sie
        dobrze bawicsmile
        • wujo_prezio Re: do maya 28 21.06.06, 12:49
          a powiedz mi prosze jak wg Ciebie sie mozna bawic skoro nie bedzie tancow przyspiewek, moze jeszcez muzyki tez nie bedzie??
          • twitti do wujo 21.06.06, 12:57
            to zalezy.. moze nigdy nie byles na innej imprezie.. muzyka bedzie wiec jak
            ktos chce neich tanczy, ale na pewno nie bedzie to typowe wesele taneczne...
            wlasciwie to nie jest wesele, tylko obiad i grill.. wiec nie ma tu tak na
            prawde miejsca na tance..
          • arieska Re: do maya 28 27.06.06, 00:43
            wujo_prezio napisał:

            > a powiedz mi prosze jak wg Ciebie sie mozna bawic skoro nie bedzie tancow przys
            > piewek, moze jeszcez muzyki tez nie bedzie??

            Jesli ktos nie umie sie bawic bez skakania po parkiecie i intonowania ludowych
            przyspiewek to szczerze wspolczuje.
        • maya28 Lenka i Twitti 21.06.06, 14:06
          W sumie śmiesznie wyszło, bo my zorganizowaliśmy w sumie wszystko tak jak
          planowaliśmy , muzyk ten który nam gral na naszym pierwszym Sylwestrze i przy
          którym przetańczyliśmy cała noc, nasz muzyk, który odwolał nawet wczasy
          zagraniczne zeby zagrać u nas na weselu i jedzie aż z gor na wesele nad
          Bugiemsmile Zamówiliśmy specjalnie barmana na to przyjęcie, który miałby robić
          drinki dla wszsytkich, po prostu nie chcemy wznoszenia taostow wodką, polewania
          do kieliszków przez panów i zmuszania wszystkich do "słodzenia wódki". Wszystko
          miało być tak jak sobie to zaplanowaliśmy. I zaczeło się wypytywanie przez
          rodzine jak to będzie. Powiedzieliśmy i sie okazalo, ze oni mają inną wizję
          przyjęcia. Więc trudno, nie ma kapeli weselnej, ale przyniosą płyty i "rozkręcą
          imprezkę", wódki nie ma na stole? no to sobie przyniesiemy z baru i "skołujemy
          kieliszki". I teraz serio nie wiem jak sie zachować. Przecież nie będę w takim
          dniu pilnować jak sie ludzie zachowują, a sami już zapowiedzieli co chcą
          zeobić. Niektórzy nawet zapowiedzieli, ze zabierają ze sobą do pałacyku
          zwierzeta, bo nie mają gdzie ich zostawic na jedną noc. Na szczęście w pałacu
          nie wyrazili zgody na pozostawienie zwierząt w pokojach bez opieki i poza
          klatką. No i teraz rodzinka "psy wiesza" na pałacyk. Zawsze byłam wychowywana w
          nastawieniu, aby dbać o samopoczucie gosci. Ale teraz stoję przed wyborem albo
          wola częsci gości ( bo niektórym jednak odpowiada nasza wizja przyjęcia) albo
          udawać, ze sie dobrze bawie na wlanym weselu, które wygląda jakby było w
          remizie w latach 80-tych. Dodatkowo doszło jeszcze kilka spraw, np. bratowa
          która jest zdziwiona ze "wywyższam" swoją siostrę, którę chce posadzić przy
          stole młodych, mimo ze nie jest świadkiem, a czemu ona jest gorsza? właśnie
          transport na wesele i wiele wiele innych drobnych pretensji, ze nie dbamy o
          naszych gości... i jakos tak mi sie smutno zrobiło, ze mi sie całej imprezy
          odechciało, a mój M. powiedział mi dziś, ze jestem taka smutna, ze uważa, ze ja
          nie chce tego ślubu. Wiec teraz jeszcze musze mu jakos wytłumaczyć, ze nie
          slubu, tylko wesela sad Żebym chociaz mogła na kilka dni odpuścić sobie
          przygotowania i nie słyszec żadnych uwag od "rodzinki", odetchnąć po prostu. A
          tu zostały 2 miesiace i tyle do załatwienia jeszcze.. Mam nadzieję, ze mi
          przejdzie i ze jeszcze będę się cieszyła przygotowaniami do tego dnia. NA razie
          mam właśnie chyba "przesilenie".
          • twitti Re: Lenka i Twitti 21.06.06, 20:44
            nie wiem co ci poradzicsad chyba jedynie cieszyc sie waszym dniem i liczyc ze
            wszystko bedzie dobrze!trzymam kciuki zeby wszystko bylo jak najlepiej!i nie
            smuc sie bo to tylko wesele!
            • maya28 Re: Lenka i Twitti 22.06.06, 09:56
              Dzięki Twitti smile Mam nadzieję, ze jak mi przejdzie przesilenie przedślubne, to
              przestane sie marudzącymi gośćmi przejmować. Będa też na szczeście mili goście,
              nasi przyjaciele, więc moze nawet tych marud nie zauważe. Tej wersji sie
              trzymamsmile
    • mrowka05052007 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 12:18
      Chyba rozumiem te "finansowe" rozterki.
      ja jednak nie wyobrażam sobie ślubu bez wesela (podobnie narzeczony) - dlatego
      jego planowanie rozpoczęliśmy tak wcześnie. Głowny powód: rozłożenie kosztów w
      czasie i "uzbieranie" na pozostałe.
      Ale może w innnej sytuacji też szukałabym innego rozwiązania: podoba mi się
      pomysł z uroczystym obiadem a później wspólne grillowanie.

      Wszystkim nam (tym z weselem i tym bez) życze wszystkiego najlepszego!
    • erka80 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 12:38
      Ja też kompletnie nie widziałam swojego ślubu z weselem. Na początku miał być
      uroczysty obiad dla 20 osób ale niestety część rodziny nie mogła pojąć jak
      jednych zaprosić a drugich nie. W ostateczności postanowiliśmy zrobić coś
      zupełnie innego. W sierpniu jedziemy na Dominikanę wziąść ślub, zupełnie sami.
      Podoba mi się ten pomysł! W dodatku nie wszyscy wiedzą, ze taki mamy plan, więc
      po fakcie będą mieli nie złą niespodzianke smile
      • twitti Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 12:44
        niezle oryginalnewink najwazniejsze zeby rodzice wiedzielismile pozdrawiam
        • erka80 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 12:53
          twitti napisała:

          > niezle oryginalnewink najwazniejsze zeby rodzice wiedzielismile pozdrawiam


          Rodzice wiedzą ! Moi to jak najbardziej popierają a narzeczonego niestety nie.
          Pozdrawiam
      • rzymianka3 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 13:32
        polecam,ja wzielam na Mauritusie:tez tylko w dwojke.Extra wspomienia,super
        fotki.My mielismy na plazy...moje marzenie.Bezstresowo i bajecznie.Powodzenia!
    • rzymianka3 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 13:27
      moja siostra wyjechalal na "wakacje" do australii i przyslala nam smsm ze za 2
      dni bierze slub..na plazy,sliczne fotki.Byli tylko w 2.JA zrobilam ten sam
      numer ale na Mauritusie..tez we dwojke..ale teraz robimy koscielny..no i bedzie
      przyjecie ale bez wydziwian(ze stony pana mlodego tylko 3 osobysmile) To robimy
      tylko dla rodzicow..nam by wystarczyl cywilny...na ktorym bylismy:Ja i on,on i
      ja smile)
      • eve26 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 18:44
        A jak to zalatwiliscie czy przez jakas firme, napisz cos wiecej prosze
        • rzymianka3 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 19:16
          przez biuro podrozy.Ale wystarczy poszukac w necie,sa hotele ktore sie rekaluja
          urzadzaniem slubow.I to oni sie wszystkim zajmuja.Z 2 miesiace przed trzeba im
          wyslac dokumenty.Sam slub nie kosztowal duzo,ale pobyt sporo.Ale oczywiscie
          mozna zostac krocejsmile) Jak chcesz to pdaj mi emaila to przesle jakies fotki
          • erka80 Do rzymianka3 !!!! 21.06.06, 20:28
            Bardzo proszę prześlij mi na adres gazetowy parę informacji związanych ze
            ślubem i jak możesz to jakieś fotki. Ja mam wziąść ślub na Dominikanie ale
            przed chwilą biuro podróży zaczeło stwarzać mi problemy i nie wiem czy nie
            będziemy musieli załatwiać czegoś innego, Pozdrawiam
          • eve26 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 21:41
            badzo bym byla wdziczna za info na gaztowgo
    • olaimikolaj Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 21.06.06, 20:25
      malina2006 napisała:

      > Witajcie. Za jakiś czas będziemy brać ślub. Nie widzę jakoś - jeśli o mnie
      > chodzi - wesela; przerażają mnie duże imprezy, a takie pełne konwenansów i
      > ceremonii zwłaszcza. Szkoda mi na to pieniędzy i czasu, wolę zainwestować w
      > dłuższą podróż poślubną. Tak czy inaczej: Co jest alternatywą w takim
      > przypadku? Może ktoś podziela moje zdanie o weselach i wybrał inną drogę?
      > Proszę o rady i dziękuję smile Dodam, że jestem z Gdańska.

      Wzielismy cichy slub cywilny w ubieglym roku, po nim obiad dla najblizszych i
      powiem Ci ze to nie to. Dlatego za miesiac i 4 tygodnieodbedzie sie slub
      koscielny z weselem. Ostatnio w jakims miejscu publicznym czekajac w kolejce
      uslyszalam przypadkiem rozmowe, i zgadzam sie z wypowiedzia, taki slub+wesele
      mozesz miec tylko raz w zyciu. Podsluchana rozmowa dotyczyla pary, ktora
      wybrala sie do Vegas i wziela slub w bardzo kameralnym gronie a ostatnio byla
      zaproszona do kogos na weselei bardzo zalowala, ze ja to ominelo. Taki dzien
      mozna przezyc tylko raz w zyciu, ja chce go przezyc z cala rodzina i bawic sie
      z nimi na weselu. Podrozowalam juz wiele i wiele jeszcze przed nami wypraw, ta
      pierwsza ktora nastapi zaraz po slubie, nawet jesli to nie bedzie w krotkim
      okresie czasu i tak moze byc ta "poslubna podroza". A wesela nie zrobisz kiedys
      pozniej. To tylko moje zdanie. Mam do niego prawo, tak samoa jak kazdy kto chce
      zbojkotowac wlasne wesele.

      Pozdrowienia gorace.
      • fasolka1980 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 22.06.06, 08:58
        olaimikołaj, zgadzam sie z Tobą! Też wcześniej mysleliśmy o obiedzie dla
        rodziny, ale ja byłam wcześniej na czymś taki i....przypominało to troche stypę:
        ( Smutno jakos...My slubujemy dopiero w przyszłym roku i am nadzieje ze uda nam
        się jakos wypośrodkować pomiędzy kameralna uroczystością a fajna zabawą.

        pozdrawiam i życze powodzenia!!!!
      • ameraa Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 25.06.06, 14:52
        Trującego grzyba też teoretycznie można zjeść jeden raz, ale jakoś nikt sie
        specjalnie nie kwapi, żeby go próbować. Uzasadnienie, że wesela ma się raz w
        życiu (co zreszta wcale nie musi byc prawdą bo jak ktoś ma ochotę, może
        wyprawiać sobie wesele co roku, odnawiając przysięgę małżeńską) jest
        bezsensowne. Jeśli ktoś nie akceptuje tego typu imprez, wcale nie musi się
        męczyć tylko dlatego, że rzekomo później nie będzie już miał takiej szansy.
        Jeżeli ktoś lubi w ten sposób sie bawić- to ajk najbardziej, proszę bardzo. Ale
        nie można wciskać ludzi w jakieś głupie konwenanse, tylko dlatego, że wypada
        mieć wesele.
        • olaimikolaj Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 02:25
          ameraa napisała:

          > Trującego grzyba też teoretycznie można zjeść jeden raz, ale jakoś nikt sie
          > specjalnie nie kwapi, żeby go próbować. Uzasadnienie, że wesela ma się raz w
          > życiu (co zreszta wcale nie musi byc prawdą bo jak ktoś ma ochotę, może
          > wyprawiać sobie wesele co roku, odnawiając przysięgę małżeńską) jest
          > bezsensowne. Jeśli ktoś nie akceptuje tego typu imprez, wcale nie musi się
          > męczyć tylko dlatego, że rzekomo później nie będzie już miał takiej szansy.
          > Jeżeli ktoś lubi w ten sposób sie bawić- to ajk najbardziej, proszę bardzo.
          Ale
          > nie można wciskać ludzi w jakieś głupie konwenanse, tylko dlatego, że wypada
          > mieć wesele.


          Nie twierdze, ze "wypada miec wesele". Bede miala wesele, bo juz mialam cichy
          slub i chce w tym dniu bawic sie z cala moja rodzina. I nie widze w tym nic
          zlego.
          A nie zrozumialam Twojego argumentu o tym, iz wesele mozna powtarzac co roku.
          Nie spotkalam sie z tym, by ktos co roku zakladal biala suknie z welonem i
          wyprawial wesele.
          Masz prawo do swojego zdania, i ja je mam. Uwazam ze wesele w bialej suni z
          welonem mozna miec TYLKO RAZ w zyciu.
          • ameraa Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 10:07
            Oczywiście, ze masz prawo urządzać wesele!!! Jak najbardziej!!! Przecież o tym
            właśnie napisałam- jeżeli ktoś lubi tego typu imprezy, to wesele jak najbardziej
            wskazane. Ale bezsensu jest tłumaczyć komuś kto nie widzi się w roli wodzireja
            na własnym weselu, że takie wydarzenie zdarza sie tylko raz w życiu. Chyba
            lepiej znaleźć mu jakąś alternatywę, a niżeli przekonywać do swojej racji.
            A w kwestii "wielokrotności" ślubów i wesel. Nie napisałam też, że takowe ma się
            co roku, a jedynie, że można mieć. I uwierz mi, że wiem co piszę.
            Pozdrawiam
    • leeloo2002 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 25.06.06, 00:59
      hmm, wiadomo ze pieniadze na wesele mozna wydac inaczej (ciekawiej), ale sa
      pewne koszty w zyciu, ktorych nie da sie uniknac wink
      Ostatnio bylam na slubie - panstwo mlodzi nie zrobili wesela tylko obiad dla
      rodziny, ale wyslali okolo 100 zaproszen w cala Polske na slub. Dla mnie to
      troche bez sensu ciagnac ludzi przez pol kraju a pozniej nie dac im nawet
      herbaty...
    • ba_ba_ja_ga Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 25.06.06, 14:33
      Przeczytałam wszystkie wasze posty i czuję się pocieszona.
      Moja rodzina uznała mnie za wariatkę gdy dowiedzieli sie, że
      nie chcemy wesela. Już myślałam, że jestem jakimś strasznym
      przypadkiem, a tu się okazuje, że nie jestem sama smile
      A wesela nie chcemy, bo zwyczajnie nie lubimy takich imprez,
      zresztą gdybyśmy się na nie zdecydowali, nasze rodziny na pewno
      nie dałyby nam tego zorganizować po swojemu. Dlatego wesela
      nie będzie, koniec i kropka!
      • euna Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 08:14
        A czy ktoś organizował "bankiet" - mini przyjęcie ? Taki szwedzki stół z
        poczestunkiem, tortem i szampanem dla wszystkich, którzy przyszli na
        uroczystość ślubu? Bezpośrednio po ceremonii ?
        • magdalenow Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 14:55
          Hej, ja biore slub za rok i zaklepałam juz kościólek z małą salką przykościelna
          w ktrej bede mogla zrobic maly poczestunek dla gosci...ksiądz sie zgodzil na
          szampana, kawke tort itp. Beda na to zaproszeni wszyscy przybyli goscie. Potem
          mam zamiar pojechac z najbliższa rodzina -10 osób do malej restauracji na
          obiadek a potem na lotnisko i fruuuuu gdzies gdzie cieplosmile pozdrawiam:0
    • monika1238 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 16:06
      Miło się robi jak człowiek poczyta, że nie jest sam, że inni też mają podobne
      przemyślenia w takiej sytuacji...
      Mój ślub będzie za miesiąc. Od początku nie planowaliśmy wesela, bo PM nie lubi
      tańczyć ani bawić się po nocy, a cóż to za wesele z niechętnym Panem Młodym?
      Zadecydowaliśmy jednak, że ponieważ moja rodzina jest bardzo zżyta ze sobą-
      ciocie, wujki itd, to chcemy ich ugościć obiadem. Zamówiliśmy restaurację gdzie
      będzie obiad, lody, tort, do tego winko na toast. Całość potrwać ma kilka
      godzin. W tle miła muzyczka, wsumie ok 40 osób w tym większość z mojej strony.
      Moi trochę pokrzywili nosami bo tańczyć uwielbiają, ale stwierdzili mądrze że
      to nasz dzień i zrobimy jak chcemy bylebyśmy byli zadowoleni. Jego oczywiście
      byli przeciw bo chcą potańczyć, ale ostatnio przeszli samych siebie...rodzina
      Młodego zaczęła się nagle wtrącać z tym co wypada, a co nie wypada. Wtrącać to
      mało powiedziane - wykrzyczeli na niego co myślą, że on "tak nie może" że-moje
      ulubione słowo-"nie wypada", że on "musi" lub chociaż "powinen". A co? Otóż ja
      jak śmiem iść nie w białej sukni a w kompleciku, toż to "TYLKO komplecik i nikt
      nie rozpozna panny młodej", on mnie na pewno do tego zmusił i mi zabronił
      kupować bo ma węża w kieszeni a sam to NA PEWNO idzie w TANIM bylejakm
      garniturze. I dowiedziałam się że siostra Młodego NIE MOŻE przeze mnie iść w
      tej sukni co zaplanowała bo będzie wyglądała "lepiej niż ja" (z samego powodu
      że to suknia). Zaczęli kombinować krawcową, albo lepiej-oni zaprojektują i
      uszyją mi suknię żebym wstydu nie przyniosłą "ludziom". Pytanie, jakim ludziom,
      bo będą oni i moja rodzina? I się dowiedziałam, że ja musze tam pójść-do nich i
      mnie przegadają. Acha i jeszcze się za auto nasłuchał, bo jak można jechać
      takim zwykłym a nie limuzyną. I ciągle było - "bo wypada","kto to
      widział", "wstyd!" "jak tak można?". Powiedziano także w czasie tej awantury,
      że po co zapraszamy w ogóle gości skoro "nawet się nie chcamy stosownie
      ubrać?". Ja to wszystko wiem z jego relacji, przyjechał zmartwiony i mi
      opowiadał. W ogóle go nie słuchali, tylko krzyczeli jeden przez drugiego...
      Został miesiąc do ślubu i ja wiem teraz jedno -nic ale to nic nie zmienię! Nie
      będą mi wyktować co mam robić! Dla mnie najważniejsza jest ceremonia, że
      będziemy sobie ślubować, że powiemy że nigdy się nie opuścimy. Planuję ,odlitwę
      wiernych, którą chcę sama ułożyć, czytania wybrać...A nie ejst dla mnie
      najważniejsza suknia, garnitur, samochód.
      Pamiętajcie Panny Młode - oni mieli swoje śluby, mogli robić tak, jak chcieli,
      a to nasz ślub i my tu się liczymy! I nikt nie może nam dyrygować co nam da
      szczęście a co nie, bo nie można siedzieć na włąsnym przyjęciu i bawić sie
      okropnie, bo to MY jesteśmy tu gospodarzami. A jak się komuś nie podoba to nie
      musi przychodzić! Goście mają się cieszyć z młodymi a nie nimi rządzić.
      A Młodemu powiedziałam, że nie ide ubrana jak dziwka żeby to było niestosowne;
      limuzynę mogę wynająć dla nich jak chcą-my jedziemy swoim autem dlatego, że je
      lubię i mi się podoba. A jego rodzina nie chce nawet poznać mojej, ale to
      przecież my nie wiemy jak się zachować -oni są nieskazitelni. No i
      wiecie, "muszę przyjechać to mnie przegadają". Ach, grunt to asertywność!!!
      Ale powiem jeszcze na koniec, że gdyby nie oparcie i poparcie mojej rodziny to
      byłoby mi starsznie ciężko, bo to bardzo, bardzo przykre...Nie powinno tak być,
      że ktoś psuje uroczystość swoim widzimisię. Nie wiem jak to będzie, czy w ogóle
      przyjdą na błogosławieństwo...bo nie ważny ślub, nie ważni Młodzi-ważne pozory,
      wygląd i samochód. Mnie te argumenty nie przekonują i będę obstawać przy swoim,
      jeszcze miesiąc, mam andzieję że wytrzymamy. I ciekawe czy się obrażą...
    • karrat30 Re: Ślub bez wesela - poradźcie! 26.06.06, 18:06
      Ani ja ani moj maz nie przepadamy za takimi imprezami - a bycie w centrum
      zainteresowania kilkudziesieciu osob przez kilkanascie godzin dla mnie byloby
      nie do przejscia. Nasz slub byl slubem cywilnym (ja mialam oliwkowozlota
      suknie) potem obiad na 19 osob i nastepnego ranka wyjechalismy w podroz
      poslubna. Polecam taki wariant bardzo. Dodam tylko, ze my sami wszystko
      organizowalismy i za wszystko placilismy. Mieszkalismy juz razem przed slubem
      (oboje jestesmy po 30., pracujemy i zarabiamy na siebie) i proby ingerencji
      rodzicow w cokolwiek konczyly sie z naszej strony stwierdzeniem "hmm... czy nam
      ten slub jest potrzebny - przeciez to nic nam nie zmienia". Szczegolnie moja
      mama wolala juz z dwojga zlego slub (o zgrozo tylko cywilny)na naszych
      warunkach niz dotychczasowa sytuacje smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka