lennon1
16.10.04, 12:42
Do wykorzystania przez redakcję
Przepraszam za moje grafomaństwo ale pozwoliłem sobie na:
Artykuł do poniedziałkowego wydania GW
Wódka zamiast kwiatów
Mietek Cholewa, bramkarz ligi podwórkowej i Ziuta Kiep, poznali się na
wagarach. Chociaż uczyli się w jednej klasie, zaprzyjaźnili się dopiero przed
dyscyplinarny usunięciem ich ze szkoły. Iza wspomina, że Mietek był
najlepszy w podrabianiu podpisów. - Kiedy go poznałam, zaczęłam częściej
chodzić na mecze. Oczywiście kibicuję Legii - śmieje się panna młoda.
Z zaręczyn najbardziej zadowolony był ojciec Ziuty, który również był
piłkarzem. - Tata zakumplował się z Mietkiem. Nie opuszcza żadnego meczu. Mój
ślub wpisze się w rodzinną tradycję (trzy trupy)- opowiada Ziuta.
Suknia ma kolor czarny. Na gorsecie i trenie zdobią ją naboje od kałacha.
Panna młoda wybrała ją sama. - Skompletowałam ją z dwóch ukradzionych z
pobliskich sklepów. Gorset dobrałam do spódnicy i kupiłam bez wahania za
fałszywe pieniądze. Mietkowi zasugerowałam oliwkowy dres z trzema paskami.
Pan młody dowie się, jak wygląda suknia żony dopiero dziś jak wyjdzie na
przepustkę z więzienia. Ślub zacznie się o godz. 20. A od rana Ziutę czeka
wizyta u zaprzyjaźnionej fryzjerki (kok) i profesjonalny makijaż (bordo ze
złotem) kryjący liczne blizny. - Strasznie się denerwuję, czy wszystko
pójdzie zgodnie z planem - wyjawia.
Panna młoda długo nie chciała zgodzić się na zdjęcie do archiwum policyjnego.
Tłumaczyła, że dzień przed ślubem może nie wyglądać ładnie, bo dopiero
wróciła od kosmetyczki. Przekonało ją to, że policyjni fotoreporterzy są
profesjonalistami i na fotografii na pewno będzie wyglądała ślicznie.
Po ślubie młodzi będą się bawić na sali przy ul. Włókienniczej. W menu
znajdzie się m.in. tradycyjny rosół z kury i medaliony, a pierwszy taniec
to "Miłość dresa” w wykonaniu grupy disco z pola.
Zaproszono 140 gości. Na ślubie będzie ich ponad dwustu wszyscy karani lub
poszukiwani. - Zastanawialiśmy się, co zrobimy z tak wielką ilością kwiatów.
Po trzech dniach i tak by zwiędły. I wtedy wpadliśmy na pomysł: zamiast o
kwiaty prosimy o wódkę i zakąskę. Chcemy je podarować izbie wytrzeźwień -
opowiada Ziuta.
- W ten sposób podzielimy się z innymi swoim szczęściem - dodaje Mietek. -
Goście byli mile zaskoczeni, obiecali pomoc.