huann
22.11.06, 07:59
na zmywaku w prowincjonalnej części anglii.
dwa razy próbuję się dodzwonić w ciągu ostatniego tygodnia, żeby dostać się
tylko i wyłącznie po receptę do specjalisty, bo inaczej mi nie sprzedadzą
lekarstwa w aptece, mimo, że chcę zapłacić pełną rynkową jego cenę i biorę
pełną odpowiedzialność za jego zażywanie.
próbuję się dodzwonić dwa poranki, w zeszłą środę i ostatni poniedziałek, bo
tylko w te dni przyjmuje lekarz w tygodniu. przyjmuje po 15:30.
rejestracja o 7:00.
gdy dzwonię do rejestracji pierwszego dnia między 7:00, a 8:00 - cały czas
zajęte.
gdy dodzwaniam się drugiego dnia w końcu po 8:00 - miejsc nie ma.
muszę więc jechać tam osobiście na 7:00.
nie śpię całą noc, by nie przegapić 7:00 nad ranem.
jestem na miejscu o 6:40 w nocy (ciemno), staję w kolejce ponad dwudziestu
osób. w rejestracji o 7:00 nadal ciemno. w końcu się zapala jarzeniówa i
ruszają się muchy w smole. po pierwszych pięciu osobach i łącznie 40 minutach
stania komunikat brzmi: miejsc do specjalisty dziś (środa) już nie ma.
specjalista będzie w poniedziałek.
pojadę na miasto w niedzielę, posiedzę do 4:00 w pubie. może wtedy zdążę, może
wtedy mnie przyjmą po 15:30 w poniedziałek.
a może nie, wtedy w nocy z wtorku na środę podłożę im wszystkim corhydron
zawiadamiając jednocześnie łódzkie pogotowie.
*pisząc w tytule 'biały personel' mam na myśli całość owej zgrai