Bardzo dobrze, że właśnie w tym momencie przypomniano ów haniebny proces.
Obecnie groźba podobnych paradoksów prawnych już nam grozi. Wystarczy słowo
dowolnego "mohereta" lub niepiśmiennego księdza proboszcza, żeby manipulowany
przez wiadomą partyjkę sąd skazał kogokolwiek z nas za jakąkolwiek opinię.
Partia nieudaczników i jej poplecznicy aż rwą się do działania.