Oboje z mężem jesteśmy lekarzami - ja anestezjologiem, mąż chirurgiem. W
samochodzie mamy zwykłą apteczkę- z gazikiami, plastrami, rękawiczkami itp.
Taką, jaką można skompletować z lekarskiej pensji.
Przypadek nr 1
Jedziemy samochodem, na chodniku tłum ludzi. Zatrzymujemy się. Pacjent ok. 60
lat, siny, bez kontaktu, wymiotuje, jednak nie jest po alkoholu. Po
chwili "siada" krążeniowo. Podejmujemy masaż serca, ale z powodów oczysistych
nie oddychamy. Liczymy, że ilość tlenu zawart...