Przy stoisku z warzywami. Dwie Polki przebieraja w woreczkach ze
swiezymi ziolami, szukajac miety (niestety nie wiedza, jak
jest "mieta" po angielsku, a przeciez nietrudno sie domyslic). Nagle
jedna wpada na swietny pomysl: czekaj, ja powacham. I co robi?
Rozrywa torebke, do tego przy uzyciu zebow, o rekami jej nie
wychodzi. No tak, mieta, bierzemy. Ale zeby bylo jeszcze ciekawiej,
zostawia obsliniona, przegryziona torebke, i bierze inna,
nieuszkodzona.
Scenka autentyczna. I ja...