Tego można się było spodziewać, że Morales w propagandzie "demokratycznego"
świata będzie przynajmniej ignorowany, jeśli nie ostro zwalczany. Popełnił
bowiem grzech śmiertelny: zażądał od zachodnich (przede wszystkim
amerykańskich) koncernów dzielenia się dochodami z eksploatacji boliwijskich
bogactw. A takich herezji się tak lekko nie wybacza.
Zarzuty, że nie poradził sobie w ciągu kilku lat z nędzą panującą tam od
zawsze, brzmią faryzejsko. Poprzednicy Moralesa, którzy nie mieli skrup...