Witam!
W dzieciństwie chorowałem na astmę, i przez wiele lat leczyłem się w sanatorium przy
ulicy Borowej (chyba dobrze pamiętam) - drewniane baraki w lesie sosnowym. W pobliżu
była górka, zwana Meranem. Pamiętam też dobrze drewniany budynek, stojący w lesie,
który w założeniu miał być teatrem, ale nigdy nie grano tam żadnych przedstawień, oraz
kaplicę z czerwonej cegły, gdzie chodziłem na msze. Od kuzyna, który z Otwocka
wyemigrował kilka lat temu, wiem, że placówka już nie istn...