Zepsuł mi się hyundai - ma prąd i paliwo, a nie chce zapalic. Kolega
zaholował mnie do stacji ASO i mówię głównemu mechanikowi jakie są objawy i
co się dzieje, a raczej nie dzieje. I pan z usmiechem na ustach pyta: To co
ja mam pani na to poradzić? Ręce opadają.
Przydarzyło Wam się też coś takiego? "profesjinalizm" pracowników ASO? Nie
będę pisała w jakim to mieście, bo po prostu wstyd.