Klasyczna koncepcja uzależnienia alkoholowego, sprowadza je do kilku etapów
prowadzących do punku ostatecznego jakim jest śmierć. Koncepcja ta przypomina
spiralę czy równię pochyłą - uzależnienie narasta krok po kroku. Co prawda
zawsze istnieje droga powrotu (abstynencja i trzeźwe życie), ale im później
tym więcej strat. Zastanawiam się na ile ten klasyczny model jest adekwatny.
Czy alkoholizm nie może przybierać również innych faz "rozwojowych"?
Niekoniecznie mniej szkodliwych al...