Lekko kropiło
Posępne olchy plątaniną konarowego cienia, wielopalczastą straszną dłonią obejmowały budynek plebani w świetle krwawej poświaty wschodzącego słońca. Posępne kruki zwabione tym widokiem poprzysiadały na gałęziach kracząc swe chrypliwe wyzwiska powtarzane echem cmentarnych grobowców. Wielkooka sowa nieruchomo, skrycie świadkująca nocnym występkom zahuczała zrywając w powietrze pośród porannej mgły rozbestwione wróble noszące na dziobach – niczym makijaż – krew...