Tak moja babcia nieodmiennie odpowiadała na pytanie "Babciu, co dzisiaj na
obiad?" Mnie się natomiast to przypomniało, jak ogarnęłam wzrokiem moje
mieszkanie, które własnie przygotowuję do malowania.
Generalnie jestem jak Teresa z Lucyną "sprzątam, sprzątam, i nic nie ubywa".
Spakowałam jakies sto milionów książek, rózne bibeloty i fintifluszki, a tu
jak bibry z mamrami były, tak są.
A jak pomysle, co będzie jutro i pojutrze, zanim chwycę torbę i ruszę schować
się przed malarzami...