Wyobraźcie sobie:
Naprawdę dobre europejskie kino, bez śladu kretyństw rodem zza oceanu. Wątki
ładnie poprzeplatane i dociągnięte do końca, szczypta dobrego humoru zawsze
wysokich lotów. Praca operatorska zapiera dech w piersiach (nie ma mowy o
jakiejś rozdygotanej bez ładu i składu kamerze), narracja przemyślana a z
ekranu bije dorosłość i doświadczenie twórców. Budapeszt, w którym wszystko
się rozgrywa, pokazano w tak magiczny sposób że każdy po wyjściu z kina
odkrywa nagle, że...