Patrząc na wyniki wyborów do Sejmu oraz na to co mówią poszczególne ugrupowania
dochodzę do wniosku, iż trudno będzie im znaleźć "wspólny język". Może by więc
posłom i senatorom zaproponować język esperanto. Przecież to jest nasze
polskie. Poza tym byłoby coś co te ugrupowania w końcu połączy, a i mówiłby
"jednym językiem".