Obłudna, prymitywna minchnikowszczyzna w czystym wydaniu dla półgłówków
rozkochanych w twórczości GW. Najpierw towarzysz Michnik (my władzę, wy
biznes) piórem swoich dziennikarzy pokroju Daszczyńskiego zbeształ Zyzaka, że
śmiał cokolwiek napisać o szczającym do kropielnicy Wałęsie, że niesmaczne, że
nic nie wnoszące, że tfu tfu. A teraz Ci sami dziennikarze tej samej
michnikowej wymiotnej gazeciny obruszają się na kondycję polskiej wolności
słowa, która nie wczas odkryła prawdę o naszym...