Mam pytanie do jakiegos ekseprta:
czy nie jest prawdą, że "depresja" jest wyodrębnioną chorobą dla jednostki,
w sytuacji, gdy wadzi reszcie spoleczenstwa, i gdy trzeba go podporzadkowac.
Kiedys przeciez ludzie nie chorowali na depresje, a wrecz przeciwnie,
kazdy mial prawo do wlasnego zdania, wlasnych przemyslen, wlasnego stosunku
do otaczajacego go swiata - dodatkowo, na tak głebokim poziomie, jak mu
sie podobalo.
Dzisiaj, gdy wszyscy myślą, że wszystko jest obliczone, zaaproksymowane...