Mój kotek ma świerzb w uszach. Weterynarz zaaplikował mu jakiś środek w skórę
na karku i zalecił przyjść po miesiącu na powtórkę. Minęło 10 dni i nie ma
żadnej poprawy. Zastanawiam się, po co powtarzać coś, co nie działa i gdzie
szukać ratunku.
Jakieś 20 lat temu, kiedy kiedy moja kotka perska przyniosła świerzbowca od
narzeczonego też miałam wielki problem, bo nie było wówczas w Polsce
skutecznego lekarstwa. Zaprzyjaźniona lekarka weterynarii i zarazem
miłośniczka kotów poratowała na...