Dodaj do ulubionych

Czy kot Was budzi w nocy?

18.05.20, 09:37
Witam. Moje córki (3 lata i 7 lat) pragną mieć kotka. Jestem skłonna przygarnąć jaką kotkę, ale mam pewną obawę. Proszę napiszcie, czy to prawda że wszystkie koty są aktywne w nocy i psocą, budzą w środku nocy(mam lekki sen) albo bardzo wcześnie rano. Moje dziewczyny nie dawały mi się wyspać, młodsza dalej budzi się w nocy lub płacze przez zły sen i gdyby kot robił mi dodatkowe pobudki to chyba bym zwariowała.
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 18.05.20, 18:41
      jesli wezmiesz kociaka, to bedziesz miala w domu male diable, ktore musi sie wyszalec, taka jego natura, bo w koncu jednak dziecko bedzie tongue_out

      poza tym aktywnosc zalezy od kota, sa takie, ktore po wyrosnieciu ze szczeniecych lat beda noc przesypialy spokojnie a kanapa bedzie ich ulubionym sprzetem, a sa takie, ktore przez 24h spokojnie nie usiedza

      jesli juz, to raczej kot dorosly, z domu tymczasowego/fundacji, gdzie beda wiedziec jaki jest

      no i musisz pamietac o kilku rzeczach:

      1. kot to nie zabawka, to zywe zwierze, czujace, bol takze
      2.ma pazury, ostre i zeby tez ostre, jak corki przegna z zabawa to spodziewaj sie obrony i kot tu nie bedzie winny
      3.musi jesc i miec kuwete, czasami bywaja problemy, a to rzygnie czasami a to nie trafi do kuwety
      4. kotke trzeba WYSTERYLIZOWAC! kota WYKASTROWAC!
      5. nie wypuszczac samopas!
    • mamtrzykotyidwa Re: Czy kot Was budzi w nocy? 19.05.20, 11:55
      Budzenie w nocy, to nie jest najważniejsza sprawa, nad jaką powinnaś się zastanowić.
      Dzieci 3 i 7 lat, to nie jest odpowiednie towarzystwo dla żadnego kota. Dzieciom się wydaje, że to będzie zabawka, przytulanka, z która będą robiły, co im się akurat umyśli, a tak nie jest. To kot będzie decydował o tym, co mogą z nim w danym momencie zrobić. Pierwsza odmowa w postaci pacnięcia pazurami i będzie płacz, a może strach przed kotem.
      Weźmiesz kociaka, to będzie drapanie, skakanie, gryzienie, bo kociak potrzebuje się bawić, a jak się bawi, to tak jak z innymi kociakami: skacze, drapie i gryzie... - dzieci się wystraszą, będą podrapane - chcesz tego? Weźmiesz dwa kociaki, to będą się gryzły miedzy sobą, ale wtedy dzieci niewielki pożytek będą miały z kota. Małym kotem trzeba się zajmować w szczególny sposób, aby wychować na go na przyjazne i spokojne zwierzę, trzeba mu bardzo dużo czasu poświęcać, masz tyle czasu i chęci, żeby kolejne dziecko przez rok niańczyć? Jeśli kot tylko będzie w domu i dzieci go będą ganiać, to wyrośnie na dzikusa. Weźmiesz dorosłego kota, to też nie będzie to zabawka, może w ogóle nie pozwolić się dotknąć dzieciom, a swoje niezadowolenie może okazać w zdecydowany sposób, gryząc lub drapiąc. odpowiedni wiek dziecka na branie do domu kota, to co najmniej 10 lat. Wcześniej, tylko przy założeniu, że to ty bardzo chcesz opiekować się kotem, wiec będziesz chronić kota przed dziećmi i dzieci przed kotem.
    • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 28.08.20, 23:05
      Pierwszego kota wzięłam pod pretekstem drugich urodzin młodszego syna, starszy miał cztery lata. Było to 36 lat temu. Nigdy koty nie budziły mnie w nocy. Dzieci naliczone, ze kot nie zabawką nie robiły mu krzywdy stały się jego " braciszkamu" i był do nich bardzo przywiązany do końca życia. Moje kociaste czasem urządzają sobie harce nad ranem ale tylko wtedy gdy ja nie śpię, gdy śpię to w domu jest cisza nocna , tym bardziej, ze niektóre lub wszystkie mi towarzyszą
      • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 28.08.20, 23:18
        Ps. Nie zgadzam się z mamtrzykotyidwapsy kota nie trzeba specjalnie wychowywać czystość koty mają we krwi i genach, wychowywane w rodzinie szybko z obserwacji uczą się takich zachowań by nie kopiować z resztą stada. Maluchy lubią się bawić ale nie są głupie, choć oczywiście zawsze może się trafić osobnik odbierający od normy. Początkowo moje koty były wychodzące, co niestety wpłyeało na długość ich życia. Zanim dzieci dorosły przewinęło się przez nasz dom 8 kotów i 3 psy. Nigdy nie było problemów wychowawczych z kotami A zawsze trafiały do nas za młodu.. od tygodniowego, którego całą rodziną z pomocą wilczycy wykarmilismy i wychowałysmy po 2 miesięcznika, który był u nas na tym czasie , większość 6 tygodni
        • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 28.08.20, 23:25
          Ps2 spisób na odliczenie małego kota drapanie i zgryzienia, co jest w tym wieku naturalne : sporą ilość jakiegoś kremu, łyżeczka chili, wymieszać i wysmarować ręce po łokcie , wcześniej dobrze jest wmasować w skórę trochę oliwy, by nie szczypało. Dać kotu niech gryzie. Zazwyczaj po drugiej próbie przechodzi mu raz na zawsze
          • mamtrzykotyidwa Re: Czy kot Was budzi w nocy? 04.11.20, 22:12
            No to już wiem, dlaczego się ze mną nie zgadzasz.
            Ty nie masz zielonego pojęcia ani o kotach, ani o tym, jak głęboka może być więź kota z człowiekiem, ani o tym, jak mądre są koty, ani o tym , jak można z kotami się porozumiewać.
            Ty tylko pozwalasz dzikim kotom pomieszkiwać u siebie przez jakiś czas i może dajesz im jeść, pewnie karmę typu whiskas.
            Współczuję tym kotom, które do ciebie trafiały. Marne miały życie i marnie skończyły.
            • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 02:37
              Kochanie, ze zwierzętami mam do czynienia od niemowlęctwa, we własnym domu od 34 lat, trochę się tego przewinęło, przeważnie przygarnięte bo mieszkam na skraju miasta, gdzie niestety wyrzuca się niechciane , kilka z decyzji i kilka z fundacji, które zanim kota oddały przeprowadzał dokładny wywiad zanim podpisałam papiery adopcyjne. Od czasu gdy zrobił się przy moim domy zbyt duży ruch koty są niewychodzące, większość odżyła kilkunastu lat najstarsza obecna moja Kota ma 17,5 i nowy wet się zdziwił, ze tyle bo nie wygląda ale jak to stary kot ma problemy z tarczycą więc jest na lekach. Wisła to dla mnie g.. no więc moje tego nie dostają, taniej wychodzi świeże mięsko mielone w razie "W" , zazwyczaj dostają Felicja lub shebę ale wolą chrupki puriny lub prefekt fit. Okresowo dostają wątróbkę siekaną i żółtka choć jedzą bez entuzjazmu, bo 2 z 3 to znajduj, które mają ograniczone gusta i ciężko je udokumentować dietą, nawet do surowego sparzonego mięsa musiałam przyzwyczajać. Nie mogą jeść ryb bo 2 szt mają zawyżone wyniki tarczycowe i muszą być na lekach . Najmłodsza czasem dostaje trochę ale muszę pilnować by starszaki się nie dorwały
            • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 03:06
              Ps. Dwa z moich kotów z obserwacji nauczyło się korzystać z ludzkiego wc, obecna najstarsza kota też próbowała, jednego nakryłam jak próbował spuścić wodę ale miał za słabą łapkę. Bywało, ze w nocy musiałam stać w kolejce 😹
              • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 03:28
                Ps2. Gdy znalazła mnie najmłodsza kotka miałam przy sobie przypadkiem puszkę posledniej karmy, którą kupił mój nieogarnięty mąż. Znajomy znalazł w lesie miot małych kotków ale nie mogł ich wziac do siebie, bo miał już kilka domowych i z 10 dokarmianych. Dałam mu te puszki, by się dołączyć ale kociaki zniknęły i gość mi jedną oddał. Mała podobno dała się całą noc, widziałam jadąc do pracy w nocy martwego kota przy drodze, może to była jej mama. Rano ja ją usłyszałam zrobiłam prowizoryczną miseczkę i nakarmiłam tym co miałam. Wciągnęła 2 porcje ale kątem morski cały czas się dała, potem poszła w chaszcze, myślałam, ze znajdzie mamę. Drugiej nocy wróciła już na parking w mojej firmie .. i się dała. Karma była bydle jaką ale życie uratowała, drugiego dnia dostała jeszcze mleczko, bo była malutka A po godzinie wylądowała w moim samochodzie i jest do dziś mój maleńtas, teraz jest kluska ale do wysyłki dążyła 2,5 kilo i wyglądała jak kilkumiesięczny kociak, jest najlepszą koleżanką syberyjskiego Pusiola 8 kg, który wcześniej nie lubił żadnych kotów
                  • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 04:30
                    Ps3 syn, którego urodziny były pretekstem by wziąć pierwszego, mojego ukochanego Kubusia jest teraz zagorzałym kociarza. Pracownicy nazywają go," zaklinacz kotów " nosi przy sobie zawsze saszetkę na wypadek gdyby spotkał kocią bidę, ma swojego kota, kilu miał na tym czasie i znalazł im dom. Nie wierzę, ze pod tym kontem dobiera załogę ale wszyscy to też kociarze , ostatnio ratowali malucha, który im się przyszwendał gdy zaczęły się przymrozki. Dzieciom dobrze robi kontakt z istotami innego gatunku, uczy empatii i odpowiedzialność za kogoś słabszego
                    • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 05:03
                      Ps 4 moje koty mają 3, 9 i 17,5 roku ale piza 9latkiem wychowane od kociaka, choć najstarsza studiowała z synem przez 2 lata ale na wszelkie przerwy w nauce była u mnie i gdy dostał miejsce w akademiku została na zawsze
            • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 12.12.20, 01:59
              Miałam Ci nie odpowiadać bo to nie mój poziom rozmowy. Nie ma to jak tekst na zasadzie " jak mały Jasio sobie wyobraża" czytałam twoje wpisy na tym forum i miałam nawet spory szacunek ale mi przeszło . Ciekawe dlaczego? Życie to nie jest bajka, koty pojawiają się w różny sposób czasem same nas wybierają, czasem pozwalają się wybrać, pidobnie z psami, choć tych miałam w domu mniej. Nauczyłam moje dzieci i wnuki miłości i szacunku do braci mniejszych. Życzę Ci byś mogła powiedzieć to samo o sobie
    • igge Re: Czy kot Was budzi w nocy? 05.10.20, 20:12
      rady dziewczyn poczytaj sensowne i zastanów się
      Nie zgadzam się chyba tylko z tym co nick babcia pisze
      Czy koty budzą w nocy?
      Zależy na jakiego trafisz.
      Teraz mam trzy ( 11 lat, 2, 2 lata) kotki.
      Te młodsze, szczególnie jedna konkretnie, poyrafią budzić ale nie w nocy tylko nad ranem. Pinokio lubi łomot i hałas, około 4 rano jest wyspana ( sypiają dwie młode z moim dzieckiem w pokoju zamknięte) i wtedy metodycznie zwala encyklopedie i inne tomiszcza poezji z półek po kolei dla zabawy, przedmioty większe i mniejsze, budzik, miskę z wodą z parapetu. Celowo.
      Może już ciut głodna robi się nad ranem po trzeciej godzinie?
      Nie jest przyzwyczajona do bycia karmioną broń Boże rano czy nad ranem. Natomiast przed zaśnięciem dziecka dziecko zawsze musi kotki nakarmić, wtedy grzecznie zasypiają.
      Jak w nocy napchamy miskę - ewentualnie może Pinokio byłaby łaskawa pospać dłużej, nie wiem. Ale nie robimy tego, nie chcemy.
      Dziecko przez sen wstaje i nad ranem wypuszcza od siebie koty i śpi dalej po prostu.
      Także jakiekolwiek najcichsze wstanie w nocy któregokolwiek domownika ( np do wc) w innej części domu - powoduje, że młodsze kotki budzą się i wstają natychmiast i chcą wyjść z dziecka pokoju, nie ma rady na to.
      (Tylko ewentualnie to mega żarcie - ale nie chcemy kotów grubasów).
      Starsza kotka, ta 11 letnia zawsze i od zawsze przesypia noce chyba, że jakiś obcy kot zajrzy do naszego ogrodu - wtedy rzuca się na okno i robi na szybie dżihad, tego trudno nie usłyszeć.
      Ale jak zasypia lekko/ mocniej głodna ( wszystkie nasze koty są ekstremalnie łakome)


      • igge Re: Czy kot Was budzi w nocy? 05.10.20, 20:22
        Cd
        Jak zasypia głodna, wtedy czasami też upierdliwie drepcze nam z mężem po głowach, zanim wreszcie położy się.
        No i zdarza się jej najedzonej ale mieć noce kiedy tak mocno wtula nam się w gołe nogi pod kołdrą i mruczy szczęśliwa, że z tego szczęścia wbija pazurki w nogę bo jakby chce ugniatać - to mnie budzi. Kota przeganiam, kot wraca po chwili i od nowa zabawa. Rzadko ale w ten sposób zdarza jej się zafundować nam zarwaną noc, bo kilka pobudek z tym wbijaniem lekkim, dokuczliwym pazurków bywa. Nie mówiąc o tym, że mruczy jak traktor głośno i to też słychać mocno.
        Ta starsza sypia w dorosłej sypialni.
        Większość nocy jest ok. Szczególnie, że jak zdarza jej się umęczyć i obudzić kogoś, to zawsze męża w pierwszej kolejności wybiera, kocha go. Ja śpię spokojnie obok.
        • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 11.12.20, 02:21
          Moje koty suche chrupki mają cały czas do dyspozycji tak jak wodę bywa, ze w okresie zimowym nabierają ciała ale na wiosnę robią sobie nawet kilkudniowe głodówki i wszystko wraca do normy . Przez ponad 30 lat żaden kot mnie w nocy nie budził śpią jak zabite ze mną lub na " swoich" miejscach, nawet kot syna gdy jest na przechowaniu ma od kocięctwa swoje stale miejsce na jednym z foteli
    • horpyna4 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 10.12.20, 20:55
      Z moich doświadczeń wynika, że jeden kot, zwłaszcza młody, może bardzo rozrabiać, bo zwyczajnie się nudzi. Wtedy z kotem trzeba dużo się bawić, a dzieciom może szybko przejść entuzjazm. Poza tym dzieci powinny być nauczone, że kot nie jest zabawką i trzeba bawić się z nim tak, jak on lubi, a nie człowiek.

      Wydaje mi się, że najlepiej jest wziąć dwa koty z jednego miotu. Są do siebie przyzwyczajone i dużo bawią się z sobą, co znacznie zmniejsza demolowanie mieszkania i nie wymaga dużo czasu na zajmowanie się nimi. No a jak się zmęczą zabawą, to lepiej potem śpią.
      • babcia47 Re: Czy kot Was budzi w nocy? 11.12.20, 03:42
        100% racji. U mnie albo pies i kot na początku, kochające się i bawiące A od jakiegoś czasu 2 a nawrt 3 sztuki plus jakieś psy z tym, ze mam dom ponad 300m plus kawałek ogródka ale to ostatnie dotyczy psów, bo koty niewychodzące
    • dar61 Do czasu 19.01.21, 16:14
      O, na koniec porady w punkt - kot samotny się nudzi nie tylko w deszcz.
      Kot z psem nudziłby sie tylko w nocy, a z czasem przestawiłby się na zywot dzienny. Para[+] kotów wręcz przeciwpołożnie.

      Są dwie szkoły dla nocą znudzonych kotów - jedna [A] dla ponowoczesnych kociarzy miejsko-stołecznych jest herezją, bo preferują drugą [B].
      A. Otóż pierwsza polega na daniu kotom stałego wychodnego poprzez system klapek drzwiowych/ okiennych/ nabalkonnych, czasem przez mury [śróddomowe!] ku piwnicznym/ garażowym oknom. My, bezsierściuchy, jesteśmy wtedy dodatkiem drugorzędnym, jeśli kot jest np. wzięty jako [pół]zdziczały.
      Czy wtedy można podyktować kotu, by nam na głowę nocą [!], oblepiony np. śniegiem lub z mokrą łapą zadnio-przednią nie wycierał się w pościel?
      Można, ale z wolna, grzecznie i z ostrożna.
      Np. zmuszamy kota/ kotkę [to różne, odrębne czasem taktyki i strategie] do zejścia nam z głowy, ale najłatwiej jest, by miał gdzie. Czyli by obok miał swe leże i nie przyzwyczajał się do zaboru leża naszego.
      To temat na dłuższy wywód, są w nim czasem inkrustacje na temat, cóż, przemocy - np. okładanie [pod naszą za dnia nieobecność] naszego leża narzutą z [zimnej, brrr...- miau!] folii albo [...]

      Kot/-ka z czasem musi zauważyć, że jego/ jej nocą nas drażnienie, drapanie, miętoszenie, okapywanie śliną z pyszczka/ z topniejących łap, murmurando terroryzujące nas przymilnością [...] nie zadziała i pan/ pani/ paniątka się nie obudzą.
      A tyle jest nocnych atrakcji za oknem, czemu się ten-ta-to gołoskór/-a/-e nie ruszy!

      B. Metodyka druga [czyli kotom za okno wara] sprawdza się najlepiej, jeśli - jw. - kot ma domowe towarzystwo 2. [3. etc.] zwierza, ma dom na swe podwoje otwarty od piwnic aż po strych [u nas ma - 3 klapki po drodze, a 2 w zapasie], nawet na balkon. Ma swoje naścienne/ naszafne szlaki wędrówek. W odwodach [ponocnych] zapas ruszających się zabawek, co na byle trącenie zgłębiają kurze pod szafą.

      W wariancie B zamiast wizyt nocą (nam na głowach) mamy stukoty, bieganinę i kocią frajdę.
      Wariant A też ma stukot jw. plus stukot klapek za drzwi. Co jakiś czas.
      Bo kot/-ka ma biologiczną potrzebę przeglądu swej ostoi tak co 3-5 godzin - i tego się nie pozbędzie, bo inaczej strefą jego/ jej zawładnie konkurent/-ka. Kocur ma strefę nieco głębszą [zawsze - a kotka, jeśli jest kotna, przy przychówku].

      Oba warianty zagładza czas. Bo z czasem kot się starzeje, obrasta sadełkiem czasem, a nawet uczy się, że ten [człowiek], jakiego toleruje u siebie [boć to kot jest głównym rezydentem], nie jest wart, by go nocą ciągnąć z sobą na przegląd włości. Ani ptaka nie dosięgnie, ani nie znaczy terenu należycie...
      • babcia47 Re: Do czasu 21.04.21, 18:26
        Pisałam wyżej, ze większosc mouch kotów wychowywanych było od kocięctwa... i naprawdę nigdy nie miałam nocnych hałasów. Moje kociarstwo od zawsze wstaje razem z namio dopiero wtwdy zaczynają się najpuerw prosby o sniadanie a potem " patataje" . Czasem wręcz zastanawiałam się skąd wzięło się przekonanie o tym, ze koty prowadzą nocny tryb życia. W nocy to się u mnie robi przytulaski a wstaje tylko wtedy gdy ktoś z rodziny po domu wędrował. Zaraz potem znów zalegała cisza nocna
        • dar61 Do czasu pierwospów 22.04.21, 10:50
          '...skąd wzięło się przekonanie o tym, że koty prowadzą nocny tryb życia...'

          Jak się mieszka na skraju lasu, a właściwie na polanie - jak my onego czasu - wtedy koty pokazują prawdziwą swą nocną stronę.
          Gryzonie tam, te dzikie, skrajoleśno-ogródkowe wprawdzie mają aktywność całodobową*, ale koty nasze i sąsiadów (póki ich my nie zaczęliśmy karmić i nie odeszły od sąsiadów) wolą je pałaszować właśnie nocą.
          Z początku, nim to odkryliśmy, objawem tego był tylko cokilkugodzinny stukot kociej klapki w drzwiach na korytarz - i tej drugiej, z korytarza na błonia. A potem - dzikie uganianie się kotki za przyniesioną półżywą zdobyczą [kocury były tu inne, egoistyczne, nawet leniwe - więcej im smakowała nasza karma niż ta spod lasu]. Gdzie się uganiała? Ano w korytarzu, za nornicą, myszą lub chronioną ryjówką. A raz w domu )mysz ugrzęzła pod szafą i musieliśmy [...].
          Ta ostatnia przeważyła szalę - był na to tylko jeden sposób. Trzeba było zacząć więzić koty, zamykając im klapkę drzwiową wieczorem, odmykając rano. Kot i kotka wtedy przeżywały katusze, wysiadując na parapecie pół nocy i stękając z niesmakiem. A jako że poza zimą nie wystawialiśmy im kuwet [i tak wolały ogródek i nie korzystały], dochodziły i problemy ... fizjologiczne.

          Z czasem kociarnia doszła do wniosku, że nie ma co nas karmić, że sobie radzimy. Nawet inaczej - gdy przywoziłem im sklepowe świeżutkie podroby mięsne, od razu na progu koty były nimi częstowane i chyba zrozumiały, że wracamy z ... polowania. Przebojem były płocie świeże, zimą odmrażane. Ależ była wyżerka, mreeeuuu...

          Ta opowieść ma swą drugą stronę. Kocury się tam u nas wtedy nie bały w las wnikać, ale dwie kotki - po nich następne - miały opory co do nocnego szwendania się poza naszą polaną śródleśną.
          Z przyczyny innego tam króla i władcy - kuny.
          Ona miała nad nami swe leże, gniazdo na strychu, w narożu właściwie niedostępnym ludziom. Odkryłem je szukając przecieków dachówek, zlikwidowałem - przy okazji wybierając stamtąd ze dwa wiadra odchodów, już mocno zeschłych i niezbyt na szczęście wonnych. Do kompletu wystarczyło tylko wyciąć przyścienne drzewko - trasę wspinaczkową na dach domu i naprawić oddolnie podokapówkę. Wtedy sąsiad - mieszkający tam obok od półwiecza - dopytał się, czy my słyszymy śródnocne po strychu grzechoty, kun właśnie... zameldowałem że nie.
          Słowem, wszystko razem dało info, dlaczego kotki wolały tylko z nami wychodzić głębiej w las.

          W drugiej naszej lokalizacji, w śródmiejskim anturażu, wywieziona tam ta sama kotka z głębi lasu nabrała ogłady towarzyskiej. Bo tam w lesie nie miała towarzystwa innego niż konkurentka od sąsiadów, a w mieście całe multum.
          Nocne jej wizyty do ogródka (przez klapki i okna piwniczne) jednak zakończyły się, bo okoliczne kocury potrafiły nawet przez klapkę do nas do domu za nią nocą wnikać - co skończyło się żałosnym jej nawoływaniem mojej pomocy po północy, w pierwospy.
          Ależ wtedy pogoniłem [obcemu] kotu kota, aż kłaki fruwały.
          Kocur już nie przyszedł ponownie, ale na dworze/ na dworzu kotka nocą nie miała lekkiego życia. Skończyło się u niej ciężkim urazem oka i blizną na rogówce... Polubiła domowe życie i wylegiwanie się na parapecie nad cieeeepluuutkim kaloryferem.
          Ale miała całe lato otwierane balkonowe drzwi na taras, jaki opasuje dom z trzech stron i uwielbiała tam obserwować całą okolicę. A z czasem opanowała wspinaczkę na ten balkon z wierzchołka obok rosnącej sporej wiśni.
          Dziś wiśnia uschła [zaraza drzew pestkowych], a kotka bryka na Polach Elizejskich, bo [...]. Ale to pomińmy, bo żal ściska.

          .
          */ Siedzi sobie człek czy kobita na foteliku w ogrodzie naszym podleśnym, tuż za płotem dyskretny kompostownik, cisza, spokój, 276. strona lektury - a tu pod nogami, obok buta [!] ciemny minikształt pomyka przez trawkę. I drugi. Bez, oczywiście, paniki obserwujemy, nogą nie wierzgamy, cóż to? Nornica. I druga...
          Ale to potem zmieniła i nasza kotka, a przed nią wygrzewający się na ciemnej, nagrzanej plandece wśród truskawek zaskroniec, ten na metr pięćdziesiąt bez mała cm długi. Jemu też nie przeszkadzaliśmy, jak zalegał w czworokącie kompostownika. Niech się naje.
          Mają swe uroki sadyby śródleśne...
          • babcia47 Re: Do czasu pierwospów 22.04.21, 19:04
            Mój wpis pod tytułem nie wiem skąd wzięło się przekonanie o nocnym trybie życia kociastycg powinno być ujęte w cudzysłów bo aż tak naiwna nie jestem by nie znać obyczajów kociastycg. Raczej wiąże się to z obyczajami mojego stada na przestrzeni 30 lat. Po przeprowadzce do nowego domu kot był wychodzący... ale w nocy grzecznie zaległł ze mną w łózku i nie miał ochoty na zabawy czy wychodzenie. Korzystał z wc lub swojej kuwety. Rano po śniadaniu (!!!!) Wychodził na dwór i bardzo musiałam uważać gdy " dzwonił" do drzwi bo nie tylko przynosił mi gryzonie w prezencie ale dodatkowo niedobite bym miała radochę z polowania . Największy zaskroniec był wielkosci sporej sznurówki i grzecznie wygrzewał się na sporym krzaku lobelii za to nocą szalały w ogrodzie jeże. Nie wiem czemu moje kociasty wolą w nocy spać i czekać aż kiedyś my a teraz ją wstanę. Z różnych powodów głównie związanych z lekami czasem trwa to do południa.. inna rzecz, ze od młodości prowadzę gdy mogę nocny tryb życia gdy tylko mam taką możliwość z tym że kociarstwo i tak nie szaleje . Po zmianie leków spałam z małymi przerwami m.in na karmienie 3 dni non stop. Syn, który mnie nawiedzał stwierdził, ze mój sybirak śpi ze mną i obejmuje jak kochanek. Morska wcisnięta w policzek a szyja obłapiona łapkami. Tak samo spał kiedyś ze mną mój ukochany pierwszy Kubuś a gdy chciałam wstać do wc to zamiast się budzić jeszcze bardziej zaciskał łapki wokół szyji . I spróbuj takiego nie kochać ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka