-
Ja nie przegrałem! Mam bujne życie towarzyskie, pełno kumpli i koleżanek,
pełno panienek ze mną śpi, całą chata tętni życiem, każdy mnie dowiedza i
zaprasza do siebie, a sylwester, urodziny iimieniny to dla mnie nie lada
imprezy! Nigdy sie nie nudzę, w wolnym czadsie jak nie ma szkoły ani pracy to
ZAWSZE mam z kim spędzić czas! Jestem pzrez wszystkich uwielbiany, każdy
zabeiga o moje towarzystwo! Jeżdżę luksusowym Ferrari, znam 10 języków obcych,
każdy błaga o moje towarzystwo! Każdy mn...
-
tydzien temu zerwalam z chlopakiem-zabojczo inteligentnym,oczytanym,pelnym
pomyslow...(pisalam o tym tydzien temu..)
nie ubiera sie modnie,wyglada jak tak,ze od razu kazdy prawdziwy 'mezczyzna'
chce go pobic i czesto to robi...
na poczatku naszego zwiazku(2,5roku)nie bylo sielanki,trzeba bylo do Niego
dochodzic,zglebiac,starac sie,byc cierpliwym..oplacilo sie..okazalo sie,ze to
cudowny chlopak,ktory potrafi kochac,a gdy pozna kogos nowego,jest w stanie
oddac cale woje zycie...
dl...
-
hmm,chyba coś w tym jest IMO, jak sądzicie?
-
Ponieważ wątek 'przegrałem zycie" jest dośc dlugi i moj post może zginąć w
powodzi innych wpisow, pozwoliłam sobie 'przegranemu' odpowiedziec w drugim
wątku.
Opowiem Ci taka historię, autentyczną, dotyczy dobrze mi znanych osób.
W bardzo zgodnym, szczęsliwym małżeństwie po ilus latach (15-20) mężowi
przytrafia się choroba Alzhaimera. Żona - cudowna osoba zajmuje się,
opiekuje, pielęgnuje chorego męża w sposob idealny, z pełnym poświeceniem,
tym większym im większe postepy czy...
-
ostatnie stadium choroby?
Czytałem gdzieś, że samobójca to bankrut, który przegrał życie a jego ostateczny krok to protest w myśl zasady - nie dają żyć jak się chce ale można chociaż pięknie umrzeć. Z drugiej strony, czytałem gdzie indziej, że chorzy np. na depresję popełniają samobójstwo by już nie cierpieć. Jak uważacie, czy można znaleźć wspólny mianownik dla tak desperackiego kroku?
-
Mam 28 lat. Od małego mama okazywała mi duzo miłości i chowała na "grzeczną
dziewczynkę" Mama sama miała problemy,chorowała na nerwice,leczyła się.Miała
cięzki dzieciństwo.Mam 28 lat,pomimo,że jestem niby bardzo ladną
kobietą,brakuje mi ciągle pewności siebie,wciąż czuje się gorsza i boję się
odpowiedzialności. Jestem za dobra,grzeczna,miła..W pracy wykorzystują to
często,staję się kozłem ofiarnym.Często nie potrafię powiezieć tego co
czuję,obronić się.Nigdy nie nauczyłam się pły...
-
nie jest w stanie zmienic!Ten świat
nie jest dla takich osób jak ja.
Musiałam to glosno powiedzieć, tylko to.
-
Moge powiedziec, ze w trakcie mojego krotkiego i co tu duzo pisac
beznadziejnego zycia bylem moze z max 3 razy naprawde zadowolony z siebie.
Mam 20 lat. 20 lat samotnosci, poczucia pustki i zalu(do rodzicow, a w
szczegolnosci do siebie) o to, ze jest jak jest. Nigdy nikogo nie mialem i
chyba miec nie bede bo kto chcialby byc z kolesiem z takimi kompleksami i
zwichrowanym umyslem. Przez 20 lat zadna kobieta nawet na mnie nie splunela.
Nie mam zadnych kolezanek, a ostatnio z kobieta...
-
Muszę, po prostu muszę się wygadać.
Nie mam szczęścia do ludzi.
Nie mam przyjaciół, bo ludzie których tak nazywałam mnie zawiedli.
Przestałam być potrzebna.
cóż, nie ma ludzi niezastąpionych.
Mam rodzinę, z którą nic mnie nie łączy, zero więzi emocjonalnych.
Nie mamy nawet o czym ze sobą rozmawiać, są tylko wzajemne żale, pretensje
i skakanie do oczu. Jedyne, co łączy mnie z mężem, to dziecko. Wszystko inne
już dawno się skończyło.
Żyję wspomnieniami. Kiedyś sie zakochałam, ...
-
Duża rodzina; brak uczuć między mną a mężem; brak wiary w sens
rozwodu; nie chę dzielic męża i dzieci;samam nie odejdę bo będę
wówczas tą "złą".
A chciałabym..jak bohaterka "domu nad rozlewskiem"..
uciec, poszukać szczęścia od nowa..
Tak chciałąbym kogos dotknąć..
głód uczucia
głód dotyku..
dzieci i pies nie wystarczają.
--
przegrana
-
wystepuje o uniewanienie mojego amerykanskiego obywatelstwa. Zreszta ...
moim marzeniem jest byc bezpanstwowcem. Bez imienia, bez przeszlosci,
bez jutra. A wy jak ? Nie macie egzystencjalnych odlezyn ?
Mozecie mnie zwac Nobody od dzisiaj.
Imagine.
-
Tak, w wieku 46 lat doszłam do wniosku, że przegrałam życie.Patrząc się
wstecz,doszłam do wniosku, że takiego nieudacznika jak ja, ziemia chyba nie
nosiła.
Nie potrafiłam wykorzystać okazji, które mogły zmienić moje życie,dać mi
poczucie własnej wartości i perspektywy.To się strasznie teraz mści.Brak
asretywności, dosłownie zero!!, brak umiejętności podejmowania decyzji, brak
chocby odrobiny egoizmu, takiego dla siebie, spowodowało , i to logiczne, że
całe życie dałam się wykorz...
-
swój zwiazek. Nie pierwszy w życiu, ale bardzo mi na nim zależało. Początkowo
był fascynujący, mimo ogromnych problemów ktore oboje mieliśmy w swoich
rodzinach (zasadniczo bez związku z tym związkiem) było nam dobrze razem.
Kiedy już wszystko sie ułożyło, miedzy nami wszystko sie teraz rozsypuje.
Trudno pogodzić mi się z tym że tak wygląda teraz cos, co dobrze się kiedys
zapowiadało.
-
Zainspirowal mnie temat o rodzinie i pokombinowalem sobie tak:
1. Rodziny sobie nie wybieramy
2. Wybieramy sobie przyjaciol
3. Swojego partnera (czyli przyszla rodzine) wybieramy sobie jak najbardziej (a za jakis czas
zremy sie tak samo, jak z rodzicami...)
No i zastanawiam sie, czy jesli rodzine potraktujemy jako zbior ludzi - to czy ci ludzie nie sa
osobnikami patologicznymi (skoro tworza komorke patologiczna). No ale ci sami ludzie
poza rodzina nie wygladaja na jednostki pato...
-
To prawda uniwersalna, gdy wrog chce zostac twoim przyjacielem, znaczy, ze
czuje sie przegrany. Prosta teoria gier, klasyka.
Druga prawde przekazal mi ktos bardzo bliski, kiedy bylam dzieckiem:
zakladaj, ze rozmowca jest madrzejszy, lub na tym samym poziomie (nie zawsze
oczywiscie), bo pozytywne zaskoczenia bywaja przyjemniejsze.
To prawda, sa przyjemniejsze:)