Poszłam z Amber do fryzjera i wróciłam z .....pudlem.
Niestety z powodu mojej sklerozy (nie umówiłam się odpowiednio wcześnie do stałej fryzjerki) musiałam iść do fryzjera z najbliższym wolnym terminem. W sumie to trochę moja wina, bo nie powiedziałam konkretnie jak chcę mieć obciętego psa. Łapki jak u pudla, pazury na wierzchu (podobno to dla jej dobra), jakaś dziwna grzywka i i wcale nie przypomina mojej słodkiej Amber. Z okrągłego słodkiego łebka, zrobił się prostokąt. NIe mam nic do pudl...