Pamietam z poczatku lat szesdziesiatych, kiedy to za "bajtla" wkradalem sie
czesto do wagonikow koleji gorniczej, dowozacej gornikow z Miechowic do
kopalni "Rokitnica". I tak jezdzilem zawsze w poludnie z gornikami jadacymi
na szychte "od polednia" a wracalem z tymi po szychcie "od rana". Rozbawieni
gornicy posadzali mnie zawsze kolo okna bym mogl sobie poogladac krajobraz.
Podroz nie trwala dlugo, do kopalni byly zaledwie 3 km, ale dla mnie "malego
spika" byla to iscie daleka pod...