Chciałbym przypomnieć tego muzyka. Tej klasy co np. Clapton czy Stevie
Winwood. Zaczynał w grupie THE HERD czyli stado, które nie stało się taką
legendą jak Cream czy Pink Floyd, ale tak naprawdę bliżej im było do Procol
Harum, czyli prekursorów progresji. Potem HUMBLE PIE (razem ze Stevem
Marriottem) i w końcu solo...