Może poszukać oszczędności w wydatkach ministerialnych różnorakiej branży, a
przede wszystkim w tych resortach od edukacji? To jest dopiero studnia bez
dna! Oni się, ci urzędnicy, nudzą i wymyślają różnorakie głupstwa, byle tylko
uzasadnić potrzebę stanowiska. A przy okazji pokusić się o likwidację funkcji
rzecznika praw dziecka. To poważnie brzmi (ta funkcja), ale jej dotychczasowe
"osiągnięcia" wołają o pomstę do nieba. Pieniędzy wówczas wystarczy dla
uczniów i studentów z ubogich śr...