Jestem młodą (ale nie wiekiem, tylko stażem)mężatką. Wiem, że organizacja
zarówno ślubu, jak i przyjęcia to sporo pracy, myślenia itd., ale nie można
dać się zwariować!. Przeraża mnie zdegradowanie tego wydarzenia do rangi
pokazu mody (panny młode w niezwykle seksownych sukniach w kościele budzą we
mnie niesmak), spotkania towarzyskiego, imprezy. Przyszli małżonkowie
bardziej interesują się przystrojeniem siebie niż ołtarza (no, chyba że
zatrudniają agencje dekoracyjne, a te dbają...