Przed chwila otrzymałam telefon z za Wrocławia od kuzynki, że zachciało się im po drodze odwiedzić starszą ciocie w Gliwicach, i nie umieją tego przeżałować. Nie dość że wrypali się w korek wjeżdżając do miasta przed centrum, ciocię uścisnęli niemal przez domofon, i z uzasadnionej obawy jechali dalej. Przy wyjeździe z Gliwic było jeszcze gorzej. Jest mi z tego powodu bardzo głupio, bo to ja ich poniekąd do tego namówiłam, informując o pełnym luzie, ale zaobserwowałam przez pewien czas, zdecyd...