12.03.20, 21:32

Nie chodziłem kilka miesięcy do kościoła. Cięższa deprecha mnie złapała i sobie odpuściłem.
Dzisiaj powiedziałem mamie, że chyba wreszcie ponownie zacznę i… spojrzała na mnie jakbym chciał celowo przywlec śmiercionośnego wirusa do domu wink
Mnie tam zarażenie powiewa, spokojnie mógłbym przejść przez chorobę (może nawet bym przeżył wink ale żeby nie myślała, że się o nią nie troszczę, to chyba faktycznie z tym powrotem na razie poczekam.

Gdybym złapał go w sklepie, czy gdziekolwiek indziej, i przypadkiem zszedł z tego świata – zero pretensji do Pana Boga. Wręcz odwrotnie, miałbym poczucie ulgi.


Obserwuj wątek
    • tomek.150 Re: . 12.03.20, 22:06

      Spojrzała jak spojrzała, ale z pretensjami do mnie, że ludzie już w Polsce umierają, a mi się nagle zmieniło. Ona nigdy głęboko wierząca nie była, od zawsze w jej postawie więcej przyzwyczajenia niż wiary. I tak Bogu dziękować, że przynajmniej nie jest wrogiem Kościoła.


    • tomek.150 Re: . 13.03.20, 14:14

      >Gdybym złapał go w sklepie, czy gdziekolwiek indziej, i przypadkiem zszedł z tego świata – zero pretensji do Pana Boga. Wręcz odwrotnie, miałbym poczucie ulgi.



      Pisałem to na jakimś odstresowującym piwku, stąd ta odrobina gorzkiego humoru.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka