oleg3
03.08.06, 15:46
Marcqizm czyli pożegnanie z rozumem
Publikacja na Aquanecie
Programu NSDAP zaowocowała długaśnym wątkiem, który rychło zmienił się w
mecz Marcq contra
aguanetowa prawica.
Trafnie odgadując moje intencje "Przypuszczam, że cytując "Program" miałeś na
celu wykazanie związków nazizmu z nurtami lewicowymi" Marcq podjął się
wykazania, że Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników to nie
lewica.
To trudne, ba beznadziejne, zadanie <a
href=forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=13&w=45828643&a=45890403>rozpoczął</a> M. od odpowiedniego ustawienia
analizowanego Programu i ewentualnego polemisty. "Punkty 1-3 traktują, jako
podstawowy cel działań nazistów, naród niemiecki, jego interesy i prawa.". I
od razu znalazł fundamentalną różnicę "Mamy zatem pierwszą fundamentalną
różnicę między programem NSDAP a programami lewicy: w programach partii
lewicowych ZAWSZE celem jest dobro KLASY społecznej ("ludu pracującego miast
i wsi") bez względu na narodowość. Tu - odwrotnie."
Odnotujmy pierwszy fałsz adwokata lewicy. Współczesna lewica, określająca się
jako nowoczesna, sens swojego istnienia opiera na obronie praw takich
uciskanych "klas" jak: kobiety, homoseksualiści, mniejszości narodowe czy
rasowe. Skupia się też na obronie " ludu pracującego miast i wsi".
Twierdzenie Marcqa "w programach partii lewicowych ZAWSZE celem jest dobro
KLASY społecznej" jest w oczywisty sposób sprzeczne ze współczesnym
rozumieniem lewicowości. Zresztą Marcq dalej występuje jako żarliwy obrońca
homoseksualistów i feministek. Feministki są "klasą dla siebie" , a
homoseksualiści "klasą w sobie"?
Dalej możemy przeczytać "Naród jako podmiot występuje w
ideologiach prawicy. Chyba, że do lewicy zaliczysz np. Dmowskiego". Odnotujmy
drugi fałsz adwokata lewicy. Sięgnijmy do <a
href=www.konserwatyzm.pl/encyklopedia.php?id=9>Wielomskiego</a>.
Chronologicznie, pierwszą formą nacjonalizmu jest, przyjmując terminologię
przywoływanego P. Altera, „n. Risorgiemento” (jakobiński), którego ojczyzną
jest Francja, a który należy powiązać z wybuchem Wielkiej Rewolucji.. Drugą
fazą n., wedle przywoływanego już P. Altera, jest „n. integralny”. Wiosna
Ludów (1848) jest postrzegana jako przełom w historii n. Mimo że była klęską
n. demokratycznego z jego ideą prawa ludów do samostanowienia o swoich
granicach i formach władzy, to w ciągu kilkunastu lat demokraci o poglądach
n. (liberałowie) doszli do władzy w wielu krajach europejskich. Działo się to
za pomocą obalenia tradycyjnych form władzy (Francja) lub w sojuszu
liberalnych nacjonalistów z monarchią (Niemcy). [...] nowy typ n. – zwący się
sam „integralnym” - ma charakter prawicowy, kontrrewolucyjny i
antydemokratyczny. Został on uformowany przez „wielką czwórkę”
nacjonalistycznej filozofii politycznej: R. Dmowskiego, E. Corradiniego, M.
Barrèsa i Ch. Maurrasa. Dwa skrajne przykłady dwóch nacjonalistów –
Robespierre’a i Maurrasa – pokazują, że n. nie jest określoną ideologią, lecz
unarodowieniem innych ideologii, co powoduje, że n. może się swobodnie
przemieszczać pomiędzy lewicą i prawicą, mieć charakter raz demokratyczny,
innym razem autorytarny; raz liberalny, innym razem socjalny. Widać to także
na przykładzie współczesnego nacjonalizmu: nacjonaliści polscy (Liga Polskich
Rodzin) głosi program socjalny w ekonomii, podczas gdy np. nacjonaliści
francuscy (Front National) są najbardziej wolnorynkowym ugrupowaniem na
francuskiej scenie politycznej. Pamiętać trzeba, że n. narodził się na lewicy
i to skrajnej i nie jest z samej definicji prawicowy, czy skrajnie prawicowy
jak chciałyby tego mass-media zdominowane przez wrogów tak nacjonalizmu, jak
i prawicy.
Socjaliści internacjonaliści, do których zalicza się M., konkurencyjnych
socjalistów narodowych nie zaliczają do lewicowej rodziny. Dotyczy to jednak
tylko Europy. Narodowi socjaliści z innych kontynentów byli i są hołubieni.
Wystarczy przywołać <a href=www.nbportal.pl/do/searchDictionary?
dictionaryKey=SOCJALIZM+ARABSKI&listKey=SOCJALIZM ARABSKI>socjalizm
arabski</a.
Skoro nie ma już przeszkód by, pomimo nacjonalizmu, powitać towarzyszy z
NSDAP w lewicowej rodzinie, zajmijmy się innymi elementami ich programu i
syzyfowym trudem tow. Marcqa. NSDAP nie jest lewicowa bo propaguje solidaryzm
narodowy nie społeczny. Niestety nie rozwija tej myśli i nie dowiedzieliśmy
się na czym polega kolejna fundamentalna różnica. Niczego nie wyjaśnia też
taki dialog:
- oleg: Czytam i podziwiam Twoje intelektualne wygibasy. Potępienie
wszystkich dochodów
poza pracą nie jest lewicą. Brawo.
-marcq: A czy ja twierdzę, że WŁAŚNIE TO żądanie różni NSDAP od lewicy (i to
tej radykalnej)? Wskazuję na różnice rzeczywiste, nie wydumane.
Odnotujmy więc trzeci fałsz w postaci erystyczneo triku, jakoby solidaryzm
społeczny (czytaj socjalizm internacjonalistyczny) był przeciwieństwem
solidaryzmu narodowego (czytaj socjalizmu narodowego).
Tow. M. nie zapomniał jednak o klasach pisząc "Punkt 16 mówi zresztą
pośrednio, jaka klasa ma być głównym beneficjentem przemian gospodarczych:
bynajmniej nie robotnicza.". Inne punkty Programu zaliczył M. do populizmu, a
nie lewicy. Ciekawe dlaczego wzmianka o klasie średniej nie jest populizmem,
zaś karanie lichwiarzy śmiercią jest.
Tow. Marcq dokonał też ordynarnego fałszerstwa na Punkcie 24 Programu , co
pozwoliło mu na taki wywód "Natomiast popieranie chrześcijaństwa (właśnie
jego - nie ateizmu, czy jakiejś namiastki pragermańskiego pogaństwa, jak
twierdzili niektórzy tutaj, na forum) i zwalczanie światopoglądu
materialistycznego jest wręcz sprzeczna z programami lewicy." Teza o
wzajemnym popieraniu się chrześcijaństwa -zwłaszcza Kościoła Katolickiego- i
nazizmu jest głoszona przez Marcqa od dawna. Zajmijmy się tym teraz.
Zacznijmy od <a href="archiwum.wiz.pl/1998/98053900.asp>Wiedzy i
Życia</a>.Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii
chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu
jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana.
Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w
zasadniczy sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był
bezwzględny kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek
przypisywał sobie cechy boskie - nieomylność, wszechmoc - miało z
chrześcijańskiego punktu widzenia jawnie pogańskie korzenie. Działacze
faszystowscy sami zresztą silnie eksponowali swój antyklerykalizm.
W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło
w wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy
fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka.
Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego,
który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując
m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy
starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też
oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji
żydowskiej.
Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec
państwa or