03.08.06, 15:46
Marcqizm czyli pożegnanie z rozumem

Publikacja na Aquanecie
Programu NSDAP zaowocowała długaśnym wątkiem, który rychło zmienił się w
mecz Marcq contra
aguanetowa prawica.

Trafnie odgadując moje intencje "Przypuszczam, że cytując "Program" miałeś na
celu wykazanie związków nazizmu z nurtami lewicowymi" Marcq podjął się
wykazania, że Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników to nie
lewica.


To trudne, ba beznadziejne, zadanie <a
href=forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=13&w=45828643&a=45890403>rozpoczął</a> M. od odpowiedniego ustawienia
analizowanego Programu i ewentualnego polemisty. "Punkty 1-3 traktują, jako
podstawowy cel działań nazistów, naród niemiecki, jego interesy i prawa.". I
od razu znalazł fundamentalną różnicę "Mamy zatem pierwszą fundamentalną
różnicę między programem NSDAP a programami lewicy: w programach partii
lewicowych ZAWSZE celem jest dobro KLASY społecznej ("ludu pracującego miast
i wsi") bez względu na narodowość. Tu - odwrotnie."

Odnotujmy pierwszy fałsz adwokata lewicy. Współczesna lewica, określająca się
jako nowoczesna, sens swojego istnienia opiera na obronie praw takich
uciskanych "klas" jak: kobiety, homoseksualiści, mniejszości narodowe czy
rasowe. Skupia się też na obronie " ludu pracującego miast i wsi".
Twierdzenie Marcqa "w programach partii lewicowych ZAWSZE celem jest dobro
KLASY społecznej" jest w oczywisty sposób sprzeczne ze współczesnym
rozumieniem lewicowości. Zresztą Marcq dalej występuje jako żarliwy obrońca
homoseksualistów i feministek. Feministki są "klasą dla siebie" , a
homoseksualiści "klasą w sobie"?

Dalej możemy przeczytać "Naród jako podmiot występuje w
ideologiach prawicy. Chyba, że do lewicy zaliczysz np. Dmowskiego". Odnotujmy
drugi fałsz adwokata lewicy. Sięgnijmy do <a
href=www.konserwatyzm.pl/encyklopedia.php?id=9>Wielomskiego</a>.
Chronologicznie, pierwszą formą nacjonalizmu jest, przyjmując terminologię
przywoływanego P. Altera, „n. Risorgiemento” (jakobiński), którego ojczyzną
jest Francja, a który należy powiązać z wybuchem Wielkiej Rewolucji.. Drugą
fazą n., wedle przywoływanego już P. Altera, jest „n. integralny”. Wiosna
Ludów (1848) jest postrzegana jako przełom w historii n. Mimo że była klęską
n. demokratycznego z jego ideą prawa ludów do samostanowienia o swoich
granicach i formach władzy, to w ciągu kilkunastu lat demokraci o poglądach
n. (liberałowie) doszli do władzy w wielu krajach europejskich. Działo się to
za pomocą obalenia tradycyjnych form władzy (Francja) lub w sojuszu
liberalnych nacjonalistów z monarchią (Niemcy). [...] nowy typ n. – zwący się
sam „integralnym” - ma charakter prawicowy, kontrrewolucyjny i
antydemokratyczny. Został on uformowany przez „wielką czwórkę”
nacjonalistycznej filozofii politycznej: R. Dmowskiego, E. Corradiniego, M.
Barrèsa i Ch. Maurrasa. Dwa skrajne przykłady dwóch nacjonalistów –
Robespierre’a i Maurrasa – pokazują, że n. nie jest określoną ideologią, lecz
unarodowieniem innych ideologii, co powoduje, że n. może się swobodnie
przemieszczać pomiędzy lewicą i prawicą, mieć charakter raz demokratyczny,
innym razem autorytarny; raz liberalny, innym razem socjalny. Widać to także
na przykładzie współczesnego nacjonalizmu: nacjonaliści polscy (Liga Polskich
Rodzin) głosi program socjalny w ekonomii, podczas gdy np. nacjonaliści
francuscy (Front National) są najbardziej wolnorynkowym ugrupowaniem na
francuskiej scenie politycznej. Pamiętać trzeba, że n. narodził się na lewicy
i to skrajnej i nie jest z samej definicji prawicowy, czy skrajnie prawicowy
jak chciałyby tego mass-media zdominowane przez wrogów tak nacjonalizmu, jak
i prawicy.


Socjaliści internacjonaliści, do których zalicza się M., konkurencyjnych
socjalistów narodowych nie zaliczają do lewicowej rodziny. Dotyczy to jednak
tylko Europy. Narodowi socjaliści z innych kontynentów byli i są hołubieni.
Wystarczy przywołać <a href=www.nbportal.pl/do/searchDictionary?
dictionaryKey=SOCJALIZM+ARABSKI&listKey=SOCJALIZM ARABSKI>socjalizm
arabski</a.

Skoro nie ma już przeszkód by, pomimo nacjonalizmu, powitać towarzyszy z
NSDAP w lewicowej rodzinie, zajmijmy się innymi elementami ich programu i
syzyfowym trudem tow. Marcqa. NSDAP nie jest lewicowa bo propaguje solidaryzm
narodowy nie społeczny. Niestety nie rozwija tej myśli i nie dowiedzieliśmy
się na czym polega kolejna fundamentalna różnica. Niczego nie wyjaśnia też
taki dialog:
- oleg: Czytam i podziwiam Twoje intelektualne wygibasy. Potępienie
wszystkich dochodów
poza pracą nie jest lewicą. Brawo.
-marcq: A czy ja twierdzę, że WŁAŚNIE TO żądanie różni NSDAP od lewicy (i to
tej radykalnej)? Wskazuję na różnice rzeczywiste, nie wydumane.
Odnotujmy więc trzeci fałsz w postaci erystyczneo triku, jakoby solidaryzm
społeczny (czytaj socjalizm internacjonalistyczny) był przeciwieństwem
solidaryzmu narodowego (czytaj socjalizmu narodowego).

Tow. M. nie zapomniał jednak o klasach pisząc "Punkt 16 mówi zresztą
pośrednio, jaka klasa ma być głównym beneficjentem przemian gospodarczych:
bynajmniej nie robotnicza.". Inne punkty Programu zaliczył M. do populizmu, a
nie lewicy. Ciekawe dlaczego wzmianka o klasie średniej nie jest populizmem,
zaś karanie lichwiarzy śmiercią jest.

Tow. Marcq dokonał też ordynarnego fałszerstwa na Punkcie 24 Programu , co
pozwoliło mu na taki wywód "Natomiast popieranie chrześcijaństwa (właśnie
jego - nie ateizmu, czy jakiejś namiastki pragermańskiego pogaństwa, jak
twierdzili niektórzy tutaj, na forum) i zwalczanie światopoglądu
materialistycznego jest wręcz sprzeczna z programami lewicy." Teza o
wzajemnym popieraniu się chrześcijaństwa -zwłaszcza Kościoła Katolickiego- i
nazizmu jest głoszona przez Marcqa od dawna. Zajmijmy się tym teraz.

Zacznijmy od <a href="archiwum.wiz.pl/1998/98053900.asp>Wiedzy i
Życia</a>.Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii
chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu
jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana.
Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w
zasadniczy sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był
bezwzględny kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek
przypisywał sobie cechy boskie - nieomylność, wszechmoc - miało z
chrześcijańskiego punktu widzenia jawnie pogańskie korzenie. Działacze
faszystowscy sami zresztą silnie eksponowali swój antyklerykalizm.
W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło
w wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy
fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka.
Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego,
który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując
m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy
starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też
oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji
żydowskiej.
Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec
państwa or
Obserwuj wątek
    • oleg3 Re: 11 03.08.06, 15:51

      Publikacja na AquanecieProgramu NSDAP zaowocowała
      długaśnym wątkiem, który rychło zmienił się w mecz Marcq contra aguanetowa
      prawica.

      Trafnie odgadując moje intencje "Przypuszczam, że cytując "Program" miałeś na
      celu wykazanie związków nazizmu z nurtami lewicowymi" Marcq podjął się
      wykazania, że Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników to nie lewica.


      To trudne, ba beznadziejne, zadanie rozpoczął M. od odpowiedniego ustawienia
      analizowanego Programu i ewentualnego polemisty. "Punkty 1-3 traktują, jako
      podstawowy cel działań nazistów, naród niemiecki, jego interesy i prawa.". I od
      razu znalazł fundamentalną różnicę "Mamy zatem pierwszą fundamentalną różnicę
      między programem NSDAP a programami lewicy: w programach partii lewicowych
      ZAWSZE celem jest dobro KLASY społecznej ("ludu pracującego miast i wsi") bez
      względu na narodowość. Tu - odwrotnie."

      Odnotujmy pierwszy fałsz adwokata lewicy. Współczesna lewica, określająca się
      jako nowoczesna, sens swojego istnienia opiera na obronie praw takich
      uciskanych "klas" jak: kobiety, homoseksualiści, mniejszości narodowe czy
      rasowe. Skupia się też na obronie " ludu pracującego miast i wsi". Twierdzenie
      Marcqa "w programach partii lewicowych ZAWSZE celem jest dobro KLASY
      społecznej" jest w oczywisty sposób sprzeczne ze współczesnym rozumieniem
      lewicowości. Zresztą Marcq dalej występuje jako żarliwy obrońca
      homoseksualistów i feministek. Feministki są "klasą dla siebie" , a
      homoseksualiści "klasą w sobie"?

      Dalej możemy przeczytać "Naród jako podmiot występuje w
      ideologiach prawicy. Chyba, że do lewicy zaliczysz np. Dmowskiego". Odnotujmy
      drugi fałsz adwokata lewicy. Sięgnijmy do Wielomskiego.
      Chronologicznie, pierwszą formą nacjonalizmu jest, przyjmując terminologię
      przywoływanego P. Altera, „n. Risorgiemento” (jakobiński), którego ojczyzną
      jest Francja, a który należy powiązać z wybuchem Wielkiej Rewolucji.. Drugą
      fazą n., wedle przywoływanego już P. Altera, jest „n. integralny”. Wiosna Ludów
      (1848) jest postrzegana jako przełom w historii n. Mimo że była klęską n.
      demokratycznego z jego ideą prawa ludów do samostanowienia o swoich granicach i
      formach władzy, to w ciągu kilkunastu lat demokraci o poglądach n.
      (liberałowie) doszli do władzy w wielu krajach europejskich. Działo się to za
      pomocą obalenia tradycyjnych form władzy (Francja) lub w sojuszu liberalnych
      nacjonalistów z monarchią (Niemcy). [...] nowy typ n. – zwący się
      sam „integralnym” - ma charakter prawicowy, kontrrewolucyjny i
      antydemokratyczny. Został on uformowany przez „wielką czwórkę”
      nacjonalistycznej filozofii politycznej: R. Dmowskiego, E. Corradiniego, M.
      Barrèsa i Ch. Maurrasa. Dwa skrajne przykłady dwóch nacjonalistów –
      Robespierre’a i Maurrasa – pokazują, że n. nie jest określoną ideologią, lecz
      unarodowieniem innych ideologii, co powoduje, że n. może się swobodnie
      przemieszczać pomiędzy lewicą i prawicą, mieć charakter raz demokratyczny,
      innym razem autorytarny; raz liberalny, innym razem socjalny. Widać to także na
      przykładzie współczesnego nacjonalizmu: nacjonaliści polscy (Liga Polskich
      Rodzin) głosi program socjalny w ekonomii, podczas gdy np. nacjonaliści
      francuscy (Front National) są najbardziej wolnorynkowym ugrupowaniem na
      francuskiej scenie politycznej. Pamiętać trzeba, że n. narodził się na lewicy i
      to skrajnej i nie jest z samej definicji prawicowy, czy skrajnie prawicowy jak
      chciałyby tego mass-media zdominowane przez wrogów tak nacjonalizmu, jak i
      prawicy.


      Socjaliści internacjonaliści, do których zalicza się M., konkurencyjnych
      socjalistów narodowych nie zaliczają do lewicowej rodziny. Dotyczy to jednak
      tylko Europy. Narodowi socjaliści z innych kontynentów byli i są hołubieni.
      Wystarczy przywołać <a href="www.nbportal.pl/do/searchDictionary?
      dictionaryKey=SOCJALIZM+ARABSKI&listKey=SOCJALIZM ARABSKI">socjalizm
      arabski</a.

      Skoro nie ma już przeszkód by, pomimo nacjonalizmu, powitać towarzyszy z NSDAP
      w lewicowej rodzinie, zajmijmy się innymi elementami ich programu i syzyfowym
      trudem tow. Marcqa. NSDAP nie jest lewicowa bo propaguje solidaryzm narodowy
      nie społeczny. Niestety nie rozwija tej myśli i nie dowiedzieliśmy się na czym
      polega kolejna fundamentalna różnica. Niczego nie wyjaśnia też taki dialog:
      - oleg: Czytam i podziwiam Twoje intelektualne wygibasy. Potępienie wszystkich
      dochodów
      poza pracą nie jest lewicą. Brawo.
      -marcq: A czy ja twierdzę, że WŁAŚNIE TO żądanie różni NSDAP od lewicy (i to
      tej radykalnej)? Wskazuję na różnice rzeczywiste, nie wydumane.
      Odnotujmy więc trzeci fałsz w postaci erystyczneo triku, jakoby solidaryzm
      społeczny (czytaj socjalizm internacjonalistyczny) był przeciwieństwem
      solidaryzmu narodowego (czytaj socjalizmu narodowego).

      Tow. M. nie zapomniał jednak o klasach pisząc "Punkt 16 mówi zresztą pośrednio,
      jaka klasa ma być głównym beneficjentem przemian gospodarczych: bynajmniej nie
      robotnicza.". Inne punkty Programu zaliczył M. do populizmu, a nie lewicy.
      Ciekawe dlaczego wzmianka o klasie średniej nie jest populizmem, zaś karanie
      lichwiarzy śmiercią jest.

      Tow. Marcq dokonał też ordynarnego fałszerstwa na Punkcie 24 Programu , co
      pozwoliło mu na taki wywód "Natomiast popieranie chrześcijaństwa (właśnie
      jego - nie ateizmu, czy jakiejś namiastki pragermańskiego pogaństwa, jak
      twierdzili niektórzy tutaj, na forum) i zwalczanie światopoglądu
      materialistycznego jest wręcz sprzeczna z programami lewicy." Teza o wzajemnym
      popieraniu się chrześcijaństwa -zwłaszcza Kościoła Katolickiego- i nazizmu jest
      głoszona przez Marcqa od dawna. Zajmijmy się tym teraz.

      Zacznijmy od Wiedzy i Życia.Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii
      chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu
      jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana.
      Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w zasadniczy
      sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był bezwzględny
      kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek przypisywał sobie cechy
      boskie - nieomylność, wszechmoc - miało z chrześcijańskiego punktu widzenia
      jawnie pogańskie korzenie. Działacze faszystowscy sami zresztą silnie
      eksponowali swój antyklerykalizm.
      W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło w
      wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy
      fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka.
      Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego,
      który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując
      m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy
      starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też
      oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji
      żydowskiej.
      Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec
      państwa organizacji - np. Akcji Katolickiej - nie mogły być tolerowane w
      państwach totalitarnych, takich jak Włochy i Niemcy. Reżim hitlerowski
      znajdował się w stanie mniej lub bardziej otwartej wojny ideowej z Kościołem,
      który krytykował teorie rasistowskie hitleryzmu. Mimo podpisania konkordatu w
      1933 roku, już w 4 lata później pa
    • oleg3 Re: 11 03.08.06, 15:58
      Publikacja Programu NSDAP zaowocowała długaśnym wątkiem, który rychło zmienił
      się w mecz Marcq contra aguanetowa prawica.

      Trafnie odgadując moje intencje "Przypuszczam, że cytując "Program" miałeś na
      celu wykazanie związków nazizmu z nurtami lewicowymi" Marcq podjął się
      wykazania, że Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników to nie lewica.


      To trudne, ba beznadziejne, zadanie rozpoczął M. od odpowiedniego ustawienia
      analizowanego Programu i ewentualnego polemisty. "Punkty 1-3 traktują, jako
      podstawowy cel działań nazistów, naród niemiecki, jego interesy i prawa.". I od
      razu znalazł fundamentalną różnicę "Mamy zatem pierwszą fundamentalną różnicę
      między programem NSDAP a programami lewicy: w programach partii lewicowych
      ZAWSZE celem jest dobro KLASY społecznej ("ludu pracującego miast i wsi") bez
      względu na narodowość. Tu - odwrotnie."

      Odnotujmy pierwszy fałsz adwokata lewicy. Współczesna lewica, określająca się
      jako nowoczesna, sens swojego istnienia opiera na obronie praw takich
      uciskanych "klas" jak: kobiety, homoseksualiści, mniejszości narodowe czy
      rasowe. Skupia się też na obronie " ludu pracującego miast i wsi". Twierdzenie
      Marcqa "w programach partii lewicowych ZAWSZE celem jest dobro KLASY
      społecznej" jest w oczywisty sposób sprzeczne ze współczesnym rozumieniem
      lewicowości. Zresztą Marcq dalej występuje jako żarliwy obrońca
      homoseksualistów i feministek. Feministki są "klasą dla siebie" , a
      homoseksualiści "klasą w sobie"?

      Dalej możemy przeczytać "Naród jako podmiot występuje w ideologiach prawicy.
      Chyba, że do lewicy zaliczysz np. Dmowskiego". Odnotujmy drugi fałsz adwokata
      lewicy. Sięgnijmy do Wielomskiego. Chronologicznie, pierwszą formą nacjonalizmu jest,
      przyjmując terminologię przywoływanego P. Altera, „n. Risorgiemento”
      (jakobiński), którego ojczyzną jest Francja, a który należy powiązać z wybuchem
      Wielkiej Rewolucji.. Drugą fazą n., wedle przywoływanego już P. Altera,
      jest „n. integralny”. Wiosna Ludów (1848) jest postrzegana jako przełom w
      historii n. Mimo że była klęską n. demokratycznego z jego ideą prawa ludów do
      samostanowienia o swoich granicach i formach władzy, to w ciągu kilkunastu lat
      demokraci o poglądach n. (liberałowie) doszli do władzy w wielu krajach
      europejskich. Działo się to za pomocą obalenia tradycyjnych form władzy
      (Francja) lub w sojuszu liberalnych nacjonalistów z monarchią (Niemcy). [...]
      nowy typ n. – zwący się sam „integralnym” - ma charakter prawicowy,
      kontrrewolucyjny i antydemokratyczny. Został on uformowany przez „wielką
      czwórkę” nacjonalistycznej filozofii politycznej: R. Dmowskiego, E.
      Corradiniego, M. Barrèsa i Ch. Maurrasa. Dwa skrajne przykłady dwóch
      nacjonalistów – Robespierre’a i Maurrasa – pokazują, że n. nie jest określoną
      ideologią, lecz unarodowieniem innych ideologii, co powoduje, że n. może się
      swobodnie przemieszczać pomiędzy lewicą i prawicą, mieć charakter raz
      demokratyczny, innym razem autorytarny; raz liberalny, innym razem socjalny.
      Widać to także na przykładzie współczesnego nacjonalizmu: nacjonaliści polscy
      (Liga Polskich Rodzin) głosi program socjalny w ekonomii, podczas gdy np.
      nacjonaliści francuscy (Front National) są najbardziej wolnorynkowym
      ugrupowaniem na francuskiej scenie politycznej. Pamiętać trzeba, że n. narodził
      się na lewicy i to skrajnej i nie jest z samej definicji prawicowy, czy
      skrajnie prawicowy jak chciałyby tego mass-media zdominowane przez wrogów tak
      nacjonalizmu, jak i prawicy.


      Socjaliści internacjonaliści, do których zalicza się M., konkurencyjnych
      socjalistów narodowych nie zaliczają do lewicowej rodziny. Dotyczy to jednak
      tylko Europy. Narodowi socjaliści z innych kontynentów byli i są hołubieni.
      Wystarczy przywołać <a href="www.nbportal.pl/do/searchDictionary?
      dictionaryKey=SOCJALIZM+ARABSKI&listKey=SOCJALIZM ARABSKI">socjalizm
      arabski</a.

      Skoro nie ma już przeszkód by, pomimo nacjonalizmu, powitać towarzyszy z NSDAP
      w lewicowej rodzinie, zajmijmy się innymi elementami ich programu i syzyfowym
      trudem tow. Marcqa. NSDAP nie jest lewicowa bo propaguje solidaryzm narodowy
      nie społeczny. Niestety nie rozwija tej myśli i nie dowiedzieliśmy się na czym
      polega kolejna fundamentalna różnica. Niczego nie wyjaśnia też taki dialog:
      - oleg: Czytam i podziwiam Twoje intelektualne wygibasy. Potępienie wszystkich
      dochodów
      poza pracą nie jest lewicą. Brawo.
      -marcq: A czy ja twierdzę, że WŁAŚNIE TO żądanie różni NSDAP od lewicy (i to
      tej radykalnej)? Wskazuję na różnice rzeczywiste, nie wydumane.
      Odnotujmy więc trzeci fałsz w postaci erystyczneo triku, jakoby solidaryzm
      społeczny (czytaj socjalizm internacjonalistyczny) był przeciwieństwem
      solidaryzmu narodowego (czytaj socjalizmu narodowego).

      Tow. M. nie zapomniał jednak o klasach pisząc "Punkt 16 mówi zresztą pośrednio,
      jaka klasa ma być głównym beneficjentem przemian gospodarczych: bynajmniej nie
      robotnicza.". Inne punkty Programu zaliczył M. do populizmu, a nie lewicy.
      Ciekawe dlaczego wzmianka o klasie średniej nie jest populizmem, zaś karanie
      lichwiarzy śmiercią jest.

      Tow. Marcq dokonał też ordynarnego fałszerstwa na Punkcie 24 Programu , co
      pozwoliło mu na taki wywód "Natomiast popieranie chrześcijaństwa (właśnie
      jego - nie ateizmu, czy jakiejś namiastki pragermańskiego pogaństwa, jak
      twierdzili niektórzy tutaj, na forum) i zwalczanie światopoglądu
      materialistycznego jest wręcz sprzeczna z programami lewicy." Teza o wzajemnym
      popieraniu się chrześcijaństwa -zwłaszcza Kościoła Katolickiego- i nazizmu jest
      głoszona przez Marcqa od dawna. Zajmijmy się tym teraz.

      Zacznijmy od Wiedzy i Życia.Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii
      chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu
      jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana.
      Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w zasadniczy
      sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był bezwzględny
      kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek przypisywał sobie cechy
      boskie - nieomylność, wszechmoc - miało z chrześcijańskiego punktu widzenia
      jawnie pogańskie korzenie. Działacze faszystowscy sami zresztą silnie
      eksponowali swój antyklerykalizm.
      W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło w
      wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy
      fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka.
      Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego,
      który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując
      m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy
      starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też
      oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji
      żydowskiej.
      Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec
      państwa organizacji - np. Akcji Katolickiej - nie mogły być tolerowane w
      państwach totalitarnych, takich jak Włochy i Niemcy. Reżim hitlerowski
      znajdował się w stanie mniej lub bardziej otwartej wojny ideowej z Kościołem,
      który krytykował teorie rasistowskie hitleryzmu. Mimo podpisania konkordatu w
      1933 roku, już w 4 lata później papież wydał encyklikę Mit brenneder Sorge,
      potępiającą zarówno praktykę, jak i teorię narodowego socjalizmu.

      W 1939 r. Rocznik Rzeszy zarejestrował 3 481 tysięcy Niemców -to jest 5%
      populacji- jako gottglaeubig czyli wyznawców Glaubensbewegung Deutscher
      Christen. Takie "chrześcjaństwo" popierała NSDAP.

      "I cóż
    • oleg3 12 03.08.06, 16:02

      Publikacja Programu NSDAP zaowocowała długaśnym wątkiem, który rychło zmienił
      się w mecz Marcq contra aguanetowa prawica.

      Trafnie odgadując moje intencje "Przypuszczam, że cytując "Program" miałeś na
      celu wykazanie związków nazizmu z nurtami lewicowymi" Marcq podjął się
      wykazania, że Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników to nie lewica.


      To trudne, ba beznadziejne, zadanie rozpoczął M. od odpowiedniego ustawienia
      analizowanego Programu i ewentualnego polemisty. "Punkty 1-3 traktują, jako
      podstawowy cel działań nazistów, naród niemiecki, jego interesy i prawa.". I od
      razu znalazł fundamentalną różnicę "Mamy zatem pierwszą fundamentalną różnicę
      między programem NSDAP a programami lewicy: w programach partii lewicowych
      ZAWSZE celem jest dobro KLASY społecznej ("ludu pracującego miast i wsi") bez
      względu na narodowość. Tu - odwrotnie."

      Odnotujmy pierwszy fałsz adwokata lewicy. Współczesna lewica, określająca się
      jako nowoczesna, sens swojego istnienia opiera na obronie praw takich
      uciskanych "klas" jak: kobiety, homoseksualiści, mniejszości narodowe czy
      rasowe. Skupia się też na obronie " ludu pracującego miast i wsi". Twierdzenie
      Marcqa "w programach partii lewicowych ZAWSZE celem jest dobro KLASY
      społecznej" jest w oczywisty sposób sprzeczne ze współczesnym rozumieniem
      lewicowości. Zresztą Marcq dalej występuje jako żarliwy obrońca
      homoseksualistów i feministek. Feministki są "klasą dla siebie" , a
      homoseksualiści "klasą w sobie"?

      Dalej możemy przeczytać "Naród jako podmiot występuje w ideologiach prawicy.
      Chyba, że do lewicy zaliczysz np. Dmowskiego". Odnotujmy drugi fałsz adwokata
      lewicy. Sięgnijmy do Wielomskiego. Chronologicznie, pierwszą formą nacjonalizmu jest,
      przyjmując terminologię przywoływanego P. Altera, „n. Risorgiemento”
      (jakobiński), którego ojczyzną jest Francja, a który należy powiązać z wybuchem
      Wielkiej Rewolucji.. Drugą fazą n., wedle przywoływanego już P. Altera,
      jest „n. integralny”. Wiosna Ludów (1848) jest postrzegana jako przełom w
      historii n. Mimo że była klęską n. demokratycznego z jego ideą prawa ludów do
      samostanowienia o swoich granicach i formach władzy, to w ciągu kilkunastu lat
      demokraci o poglądach n. (liberałowie) doszli do władzy w wielu krajach
      europejskich. Działo się to za pomocą obalenia tradycyjnych form władzy
      (Francja) lub w sojuszu liberalnych nacjonalistów z monarchią (Niemcy). [...]
      nowy typ n. – zwący się sam „integralnym” - ma charakter prawicowy,
      kontrrewolucyjny i antydemokratyczny. Został on uformowany przez „wielką
      czwórkę” nacjonalistycznej filozofii politycznej: R. Dmowskiego, E.
      Corradiniego, M. Barrèsa i Ch. Maurrasa. Dwa skrajne przykłady dwóch
      nacjonalistów – Robespierre’a i Maurrasa – pokazują, że n. nie jest określoną
      ideologią, lecz unarodowieniem innych ideologii, co powoduje, że n. może się
      swobodnie przemieszczać pomiędzy lewicą i prawicą, mieć charakter raz
      demokratyczny, innym razem autorytarny; raz liberalny, innym razem socjalny.
      Widać to także na przykładzie współczesnego nacjonalizmu: nacjonaliści polscy
      (Liga Polskich Rodzin) głosi program socjalny w ekonomii, podczas gdy np.
      nacjonaliści francuscy (Front National) są najbardziej wolnorynkowym
      ugrupowaniem na francuskiej scenie politycznej. Pamiętać trzeba, że n. narodził
      się na lewicy i to skrajnej i nie jest z samej definicji prawicowy, czy
      skrajnie prawicowy jak chciałyby tego mass-media zdominowane przez wrogów tak
      nacjonalizmu, jak i prawicy.


      Socjaliści internacjonaliści, do których zalicza się M., konkurencyjnych
      socjalistów narodowych nie zaliczają do lewicowej rodziny. Dotyczy to jednak
      tylko Europy. Narodowi socjaliści z innych kontynentów byli i są hołubieni.
      Wystarczy przywołać socjalizm arabski.

      Skoro nie ma już przeszkód by, pomimo nacjonalizmu, powitać towarzyszy z NSDAP
      w lewicowej rodzinie, zajmijmy się innymi elementami ich programu i syzyfowym
      trudem tow. Marcqa. NSDAP nie jest lewicowa bo propaguje solidaryzm narodowy
      nie społeczny. Niestety nie rozwija tej myśli i nie dowiedzieliśmy się na czym
      polega kolejna fundamentalna różnica. Niczego nie wyjaśnia też taki dialog:
      - oleg: Czytam i podziwiam Twoje intelektualne wygibasy. Potępienie wszystkich
      dochodów
      poza pracą nie jest lewicą. Brawo.
      -marcq: A czy ja twierdzę, że WŁAŚNIE TO żądanie różni NSDAP od lewicy (i to
      tej radykalnej)? Wskazuję na różnice rzeczywiste, nie wydumane.
      Odnotujmy więc trzeci fałsz w postaci erystyczneo triku, jakoby solidaryzm
      społeczny (czytaj socjalizm internacjonalistyczny) był przeciwieństwem
      solidaryzmu narodowego (czytaj socjalizmu narodowego).

      Tow. M. nie zapomniał jednak o klasach pisząc "Punkt 16 mówi zresztą pośrednio,
      jaka klasa ma być głównym beneficjentem przemian gospodarczych: bynajmniej nie
      robotnicza.". Inne punkty Programu zaliczył M. do populizmu, a nie lewicy.
      Ciekawe dlaczego wzmianka o klasie średniej nie jest populizmem, zaś karanie
      lichwiarzy śmiercią jest.

      Tow. Marcq dokonał też ordynarnego fałszerstwa na Punkcie 24 Programu , co
      pozwoliło mu na taki wywód "Natomiast popieranie chrześcijaństwa (właśnie
      jego - nie ateizmu, czy jakiejś namiastki pragermańskiego pogaństwa, jak
      twierdzili niektórzy tutaj, na forum) i zwalczanie światopoglądu
      materialistycznego jest wręcz sprzeczna z programami lewicy." Teza o wzajemnym
      popieraniu się chrześcijaństwa -zwłaszcza Kościoła Katolickiego- i nazizmu jest
      głoszona przez Marcqa od dawna. Zajmijmy się tym teraz.

      Zacznijmy od Wiedzy i Życia.Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii
      chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu
      jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana.
      Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w zasadniczy
      sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był bezwzględny
      kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek przypisywał sobie cechy
      boskie - nieomylność, wszechmoc - miało z chrześcijańskiego punktu widzenia
      jawnie pogańskie korzenie. Działacze faszystowscy sami zresztą silnie
      eksponowali swój antyklerykalizm.
      W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło w
      wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy
      fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka.
      Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego,
      który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując
      m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy
      starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też
      oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji
      żydowskiej.
      Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec
      państwa organizacji - np. Akcji Katolickiej - nie mogły być tolerowane w
      państwach totalitarnych, takich jak Włochy i Niemcy. Reżim hitlerowski
      znajdował się w stanie mniej lub bardziej otwartej wojny ideowej z Kościołem,
      który krytykował teorie rasistowskie hitleryzmu. Mimo podpisania konkordatu w
      1933 roku, już w 4 lata później papież wydał encyklikę Mit brenneder Sorge,
      potępiającą zarówno praktykę, jak i teorię narodowego socjalizmu.

      W 1939 r. Rocznik Rzeszy zarejestrował 3 481 tysięcy Niemców -to jest 5%
      populacji- jako gottglaeubig czyli wyznawców Glaubensbewegung Deutscher
      Christen. Takie "chrześcjaństwo" popierała NSDAP.

      "I cóż Ty na to, Olegu? Gdzie Rzym, gdzie Krym? Gdzie NSDAP ze swoim programem,
      a gdzie V.C. czy inni lewicowcy? Prawda?" pyta z dumą Marcq.

      Podsumujmy. W krótkim poście naliczyliśmy 4 fałszers
    • oleg3 a 04.08.06, 11:30
      Nieoczekiwanie okazało się, że tow. z NSDAP byli prekursorami. Walkę klas można
      prowadzić w ramach s o l i d a r y z m u n a r o d o w e g o. Poniżej <a
      href=forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=13&w=45828643&wv.x=2&a=46359291>cytat</a> z Marcqa.

      "Walka klas" nie polega też już na eliminacji "klas posiadających", skupia się
      raczej na eliminowaniu większych napięć i sprzeczności pomiędzy różnymi
      warstwami społecznymi. W związku z czym partie lewicy "różowieją", stając się
      partiami raczej centrolewicowymi, o zasięgu ogólnospołecznym, a nie klasowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka