Gość edziecko: tst
IP: *.stacje.agora.pl
04.03.03, 10:02
>Kaska w pierwszym poście pytała "czy lepiej oddać do adopcji", myśmy odpowiedziały jednym głosem "gorzej"
Aluc, po raz pierwszy pozwolę sobie częściowo nie zgodzić się z Tobą ( koniec świata, mam w jakiejś kwestii zdanie nieco odmienne od Aluc

)
Otóż ja się w tym "jednym głosie" nie mieszczę. Nie twierdzę co prawda , że lepiej w tej sytuacji oddać ( bo po prostu nie wiem), nie uważam jednak że gorzej. Paru rzeczy za to jestem pewna : Lepiej by zostało u swoich rodziców dlatego ,że oni tego chcą niż dlatego że rodzice ugięli się pod presją otoczenia. Lepiej żeby Kaska kochała swoje dziecko niż miała udawać troskliwą mamuśkę ze strachu przed potępieniem na forum, wśród sąsiadów czy gdziekolwiek indziej. Lepiej by dziecko było w rodzinie, która go chce, choćby i adopcyjnej niż w biologicznej, która go nie akceptuje. Lepiej by zostało oddane do adopcji niż bujało się po domach dziecka , bo mama przez całe lata nie może się zdecydować na zrzeczenie się praw rodzicielskich.
Siedzę już na tym forum dość długo, a na dodatek żyję dość długo i przeróżne rzeczy widziałam i słyszałam. Pamiętam na przykład zeszłoroczne posty niejakiej Anki posty w których pisała że nie kocha swojego dziecka , wtedy czteroletniego. Dziecko wychowywała sama, ojciec go nie zaakceptował, a ona żyła rozdarta pomiędzy poczuciem obowiązku a uczuciem odrzucenia. Dramat matki i dziecka.
Pamiętam program Ewy Drzyzgi pt. "Nie kocham swojego dziecka". Wiele kobiet , które wcale nie rozczulały się nad maleńkimi paluszkami, ale wlokły się przez życie z macierzyństwem , któremu nie umiały podołać. Dramaty matek i dzieci.
Pamiętam dyskusje nt. depresji poporodowej i stwierdzenia jak ważne jest wsparcie ojca dziecka w tym okresie. Kaska raczej nie będzie mieć wsparcia, a już teraz jest idealna kandydatką na depresję. Dramat matki i dziecka.
Z doświadczenia swojego, swojej siostry i wielu znajomych wiem , że istnieje jakiś związek pomiędzy akceptacją ciąży, dziecka, relacjami małżeńskimi w trakcie ciąży , a tym czy urodzi się dziecko spokojne i pogodne czy niespokojne i nerwowe; wychowywanie niespokojnego wymaga zaś dodatkowych pokładów cierpliwości i miłości. A co jeśli ich nie ma? Dramat matki i dziecka.
Nie wszystkie dzieci są ładniutkie po urodzeniu. Moje drugie było okropnie brzydkie. Nie wszystkie matki stają się "lwicami" po porodzie. Ja gratulacje z okazji urodzin skwitowałam " a bo to jest czego gratulować?" I co więcej, musiałam na głos wyrażać wszystkie negatywne uczucia, dla mnie to było jak oczyszczenie. Stąd może wiem ,że ktoś może też potrzebować wyrzucić z siebie gniew, odrzucenie itp. Nawet nie umiem tego dokładnie opisać, ale ja musiałam prze jakiś czas prowokować, wręcz obnosić się z tym. A najbardziej na moje uczucia do dziecka wpływał stan moich relacji z mężem w tym okresie.
Podsumowując: każda z nas może odpowiedzieć tylko co by było lepsze dla niej i jej. dziecka . Dla jednych z nas: burzliwy rozwód i samotne macierzyństwo. Dla innych oddanie dziecka do adopcji. Pozostaje jeszcze nadzieja, że nagle rodzice doznają przemiany świadomości i takich wyborów nie trzeba będzie dokonywać. Dla Kaśki jednak najlepsza, ba, w ogóle jedyna wchodząca w rachubę decyzja to decyzja WŁASNA. Kaska, to nie Twój mąż, nie twoje koleżanki, nie znajome z forum Adopcja, nie znajome z Forum emama, nie inne osoby, to Ty podejmiesz decyzje i poniesiesz ich konsekwencje. Nie daj się nikomu zaszczuć i oby czynnikiem decydującym nie stało się "a bo co ludzie powiedzą" . Bo wtedy dramat matki i dziecka murowany.