Dodaj do ulubionych

nieuczciwy handlarz? jak wybrnac z sytuacji?

28.03.10, 15:02
chcielismy kupic auto. szukamy od pewnego czasu, jezdzilismy po
handlarzach, prywatnych ludziach. wczaraj znalezlismy fajne auto u
andlarza. bardzo nam sie podobalo, ze wszystkim co potrzebujemy, w
bardzo dobrym stanie (ogladalismy nawet pod maska i od spodu).
wszystko wygladalo ladnie pieknie. zrobilismy jazde probna. calosc
trwala przeszlo 2 godziny. mielismy potem troche czasu na podjecie
decyzji. zdecydowalismy sie. maz wplacil 500 euro, podpisal umowe.
auto stalo u handlarza ponoc od zaledwie kilku dni, cena byla na
szybie. maz probowal sie pertraktowac, ale nie chciano nam zejsc z
ceny. maz mial jutro rano odebrac auto i zaplacic reszte.
umowilismy sie, ze zaplacimy 1100 euro mniej bo wezma od nas nasze
stare auto. wieczorem maz przejzal jeszcze kilka ofert, wszedl na
strone tego handlarza i znalazl to auto, ktore prawie kupilismy
winternecie na ich stronie. w internecie byla podana duzo nizsza
cena-nizsza o 1300 euro! wkurzylismy sie niesamowicie, poczulismy
sie oszukani. maz wydrukowal te oferte i stwierdzil, ze jesli nam
nie sprzedadza tego auta za cene, jaka podana byla w internecie, to
anuluje umowe bo nie pozwoli sie naciagnac. mam od wczoraj nerwy bo
zastanawiam sie jak cala sprawa sie potoczy. jak mozna podawac dwie
rozne ceny? rozumiem gdyby roznilca byla 500 euro, ale to grubo
ponad 1000 eoro. dodam, ze handlarz w tym aucie jeszcze nic nie
zrobil-mialo zamian jutro porobic drobnostki. obawiam sie, ze beda
robic trudnosci i jesli maz bedzie chcial sie wycofac, nie beda
chcieli mu zwrocic kasy. maz twierdzi, ze ma prawo do 2 tygodni
zareklamowac dana rzecz i rzadac oddania calej sumy. nie macie
pojecia jak ma wszystkiego dosyc. to nie nasze pierwsze auto,
nieraz kupowalismy u handlarza, ale jeszcze nigdy nie dalismy sie
tak naciagnac....
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: nieuczciwy handlarz? jak wybrnac z sytuacji? 28.03.10, 15:06
      Czy maz jest pewnie, ze to na 100% to samo auto?
      • e-milia1 oczywiscie! 28.03.10, 15:16
        poza tym to byla mazda a mazde kombi mieli tylko jedna. z tego
        powodu cale zamieszanie i moje nerwy. jedyne sie tylko nie zgadza,
        auto mialo 3 wlascicieli a w internecie jest napisane, ze auto z
        drugiej reki jest.... dziwie sie tylko, ze sa tacy glupi, ze nie
        siagneli tego angebotu. moim zdaniem to oszustwo. ale
        prawdopodobnie robia tak czesto. ciekawi mnie, co powiedza mezowi
        jutro, gdy pokaze im ten wydruk z inna cena z internetu. najpierw
        myslelismy, ze moze sie sami pomylily, ale auto wystawione jest na
        kilku stronach internetowych i wszedzie jest wlasnie ta nizsza
        cena...
        • jureek Re: oczywiscie! 28.03.10, 15:31
          Mam nadzieję, że na zaliczkę macie pokwitowanie. Ze zwrotem zaliczki nie powinno
          być problemów, natomiast wątpię, żeby udało Wam się zmusić handlarza do
          sprzedania Wam samochodu za cenę podaną w internecie. Byłoby to sprzeczne z
          ogólną zasadą wolności zawierania umów.
          Jura

          P.S. W sprawie zwrotu zaliczki dzwoniłbym nawet dzisiaj, żeby facet nie zdążył
          ponieść żadnych kosztów związanych z przygotowaniem auta do sprzedaży dla Was.
          Pisałaś bowiem, że coś tam ma być jeszcze zrobione.
          • e-milia1 pokwitowanie zaliczki mamy 28.03.10, 15:40
            w aucie jest tylko olej do wymiany i jeszcze jakas drobnostka. teraz
            nie ma co dzwonic bo numer mamy z biura a w niedziele pewnie ich tam
            nie ma. maz mial przyjechac zaraz z rana i byc obecny podczas tym
            drobnych reparatur. nie mamy zamiaru zmuszac go do niczego. wole
            zostac bez auta (niestety) anizeli w taki oerfidny sposob dac sie
            naciagnac :(
            czyli takie postepowanie jest jak najbardziej legalne? na zasadzie,
            jak sie glupi trafi to mozna go naciagnac?
            • annajustyna Re: pokwitowanie zaliczki mamy 28.03.10, 15:55
              Zaraz, zaraz, ale jak zaliczka 5 stow, to czy auto i tak i tak nie jest
              niesamowicie tanie? W koncu facet Wam spuscil 1100, wiec tak jakby po ofercie
              internetowej Wam sprzedal? Czasem nie warto sie honorem unosic - trzeba myslec o
              swoich zyskach. Poza tym nie wiem, czy zaliczke Wam odda - zawsze moze sie
              powolac, ze w miedzyczasie mial innego chetnego i przez Wasza zmiane decyzji
              stracil okazje roku...
            • jureek Re: pokwitowanie zaliczki mamy 28.03.10, 15:56
              e-milia1 napisała:

              > czyli takie postepowanie jest jak najbardziej legalne? na zasadzie,
              > jak sie glupi trafi to mozna go naciagnac?

              Tak, takie postępowanie jest legalne. Obowiązuje swoboda zawierania umów. Jeżeli
              jesteście gotowi zapłacić taką cenę, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za tę
              cenę sprzedać Wam samochód.
              Jedyne, czego można by się przyczepić, to wprowadzająca w błąd reklama. Ale Wy
              do niego nie pojechaliście przecież zachęceni niską ceną z internetu, bo o tej
              cenie dowiedzieliście się dopiero później.
              Jura
              • annajustyna Re: pokwitowanie zaliczki mamy 28.03.10, 16:10
                Emilia wychodzi z zasady obowiazujacej w prawie polskim, ze podana cena jest w
                jakims sensie wiazaca. Natomiast w systemie niemeickim cena pelni funkcje tzw.
                invitatio ad offerendum.
                • e-milia1 od tego czasu nie mial innych 28.03.10, 17:29
                  klientow. bylismy ostatnimi w sobote, maz bedzie pierwszy w
                  poniedzialek. auto kosztowalo niby 3500 euro, wzialby nasze stare i
                  zaplacilibysmy wtedy za te mazde 2400 euro. w internecie za to auto
                  chcial tylko 2100 euro i to duza roznica. wyszlibysmi niezle na
                  strate, pozbylibysmy sie starego auta plus 300 euro... problem w
                  tym, ze dalismy sie zakrecic. chodzi mi glownie by odzyskac te 500
                  euro bo zostalismy teoretycznie wprowadzeniw blad. w necie napisane
                  jest, ze to auto jest na eksport, bez gwarancji i bez wymiany tego
                  co trzeba (a trzeba tylko olej). u nich zas auto jest za 3500 tez
                  bez gwarancji, z nowym olejem... za auto z gwarancja chcial 3900.
                  dalismy sie wpedzic w maliny i teraz tego zaluje. nie chce od niego
                  tego auta, nawet za te nizsza cene. niech je sprzeda innym, chce
                  tylko kase z powrotem. stawiam to pytanie na forum bo chce wiedziec,
                  czy mamy prawo zwrwac umowe o kupno... maz twierdzi, ze prawo na to
                  pozwala...
                  • annajustyna Re: od tego czasu nie mial innych 28.03.10, 18:17
                    Nie wiem, moze ja sie nie znam, ale jak dla mnie, to Wy to auto juz kupiliscie.
                    A skad maz ma swoja teorie o mozliwosci odzyskania zaliczki?
                    • e-milia1 Re: 28.03.10, 19:04
                      po zakupie danej rzeczy ma sie 2 tygodnie czasu do zwrocenia jej (z
                      podaniem powodu). auto chcemy reklamowac bo wprowadzono nas w blad.
                      ok, teoretycznie sami jestesmy sobie winni. chcemy oprzec sie na
                      cenie podanej w internecie. to ich zagranie nie jest ok i bedziemy
                      zadac wyjasnien, ale najwidoczniej to zgodne z prawem jak piszecie.
                      wiem, ze moze sie nie udac bo pewnie beda sie stawiac i pewnie maja
                      tez doswiadczenie w tej materii, ale sprubujemy. kurde, lep mi
                      peka. dalismy sie niezle wykiwac...
                  • jureek Re: od tego czasu nie mial innych 28.03.10, 19:12
                    Jeśli w internecie była cena na export, to nie ma żadnego oszustwa, bo wiadomo,
                    że cena na eksport jest niższa. Czy może Wy też kupujecie to auto na eksport?
                    Jura
                    • e-milia1 na eksport, czyli bez gwarancji 28.03.10, 19:23
                      mysmy tez kupili bez gwarancji bo z gwarancja chcial 500 euro
                      wiecej.... jaka roznica jest miedzy normalnym kupnem a na eksport?
                      na eksport ida przeciez te auta, ktorych tutaj nikt nie kupi bo sa
                      zbyt drogie w utrzymaniu. w przypadku tego auta jest inaczej.
                      • jureek Re: na eksport, czyli bez gwarancji 28.03.10, 19:42
                        e-milia1 napisała:

                        > mysmy tez kupili bez gwarancji bo z gwarancja chcial 500 euro
                        > wiecej.... jaka roznica jest miedzy normalnym kupnem a na eksport?

                        Cena eksportowa przeważnie jest bez VAT-u. W każdym bądź razie, jeśli w
                        internecie wyraźnie zaznaczono, że cena jest na eksport, a Wy kupowaliście, żeby
                        zarejestrować w Niemczech, to facet się wykpi.
                        Zastanawiam się, o co chodzi Twojemu mężowi z tymi 2 tygodniami na odstąpienie
                        od umowy. Przypuszczam, że chodzi mu o tzw. Haustürgeschäfte, czyli transakcje
                        zawierane w domu z różnymi domokrążcami. Takie umowy faktycznie można unieważnić
                        do 2 tygodni. Wy jednak zawarliście umowę u handlarza, wtedy jest trochę inna
                        sprawa. Macie Rechtschutz?
                        Jura
                        • annajustyna Re: na eksport, czyli bez gwarancji 28.03.10, 19:54
                          Ja tez o tych 2 tygodniach jako generalnej zasadzie nigdy nie slyszalam. Nawet w
                          zakupach przez internet nie obowiazuje. Swoja droga, jak dla ludzi 500 w te czy
                          w tamta przy zakupie samochodu to roznica, to staraja sie chwytac kazdej mozliwosci.
                          • jureek Re: na eksport, czyli bez gwarancji 28.03.10, 20:05
                            Dla mnie te 500 w te czy we wte to żadna różnica, bo nie mam samochodu i w
                            najbliższym czasie kupować nie zamierzam :)
                            Nie muszę się martwić naprawami, cenami paliwa itd. To taka ulga, ufff.
                            Jura

                            P.S. Gdybym jednak miał kupować samochód to targowałbym się nawet o 50 euro, a co.
                            • konrad_dk Re: na eksport, czyli bez gwarancji 29.03.10, 01:42
                              Dwa tygodnie,ktore klient posiada(ale tylko w B2C) to Prawo do
                              Oddania w ciagu tej periody bez podania powodu.
                              Widerrufsbelehrung obowiazuje tak w Niemczech.
                              Powolaj sie na § 355 BGB i nie musisz sie obawiac.
                              Ja mam trudniejszy problem:kupilem online zajebista maszyne do
                              kawy,placac 270 EUR (promocja z 600 EUR) w lipcu zeszlego roku.Padl
                              w niej system. Mam nadzieje,ze otrzymam nowa.Podobny problem
                              wydarzyl mi sie z super kuchenka mikrofalowa,zakupiona w Lidlu.Nagle
                              przestala po niespelna dwoch latach funkcjonowac.Powolalem sie na
                              gwarancje.Po kilku tygodniach dostalem bezposrednio od producenta
                              nowa i lepsza i gratis fantastyczny plecak.
                              No ale to byla jeszcze inna spraw jak widzisz.Twoj przypadek
                              podchodzi pod proste Prawo do Zwrotu.
                              Przepis chronia konsumenta i nie musisz sie obawiac o zwrot kasy.
                              Chyba ze nie kupowalas w opcji B2C tylko B2B to wtedy musisz
                              spojrzec na AGB tego sprzedawcy.
                              • annajustyna Re: na eksport, czyli bez gwarancji 29.03.10, 09:05
                                No tak, tylko po co? Samochod im odpowiadal, przeczytali ogloszenie o sprzedazy
                                na eksport i zle zinterpretowali stan faktyczny etc. Ciekawe, co zrobia. Obraza
                                sie na Händlera i pojda kupic inna mazde za np. 5 tys.?
                                • e-milia1 nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obrazi 29.03.10, 10:14
                                  auto nam sie podobalo, ale bez przesady. majac swiadomosc, ze
                                  wydalismy na to auto o 1300 euro za duzo bardzo by nas bolala. na
                                  auto zberalismy dosyc dlugo, robilismy, odkladalismy kase i
                                  oszczedzalismy jak mozemy. pieniadze nie wysypaly sie z rekawach.
                                  wydajac 3500 euro zrezygnowalibysmy z remontu pokoju dziecka i z
                                  wakacji i innych pierdol. gdy okazalo sie, ze ten sam handlarz chce
                                  to samo auto w internecie za duzo nizsza cene sprzedac, cos w nas
                                  peklo bo poczulismy sie wykorzystani, oszukani, poczulismy niesmak.
                                  nie wiem jakbysmy sie czuli, jezdzac tym autem.... maz jeszcze w
                                  sobote pytal sie czy z cena da sie cos zrobic i handlarz obstawial
                                  przy swoim i mydlil nam oczy. maz byl tam dzis i zerwal umowe. nie
                                  bylo problemu bo odrazu pokazal wydruk z internetu i panowie byli
                                  lekko w szoku i zaczeli sie tlumaczyc. ta cena w internecie to nie
                                  tylko cena na eksport, to auto mozna bylo zameldowac i tutaj, ta
                                  cena to niby bez inspekcji i dodatkowych reperatur. sek w tym taki,
                                  ze to auto jest w tak dobrym stanie, ze zadne reperatury nie sa w
                                  nim konieczne wiec to czyste naciaganie i nic wiecej.
                                  annajustyna. ja jestem ciekawa jak ty bys postapila w takim
                                  przypadku? ja machnelabym moze reka, gdy roznica bylaby o 500 euro,
                                  ale nie 1300....
                                  • annajustyna Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 10:23
                                    No ja przede wszystkim nie kupowalabym samochodu za 3.500 €, bo bym sie bala, ze
                                    mi sie "rozkraczy" za rogiem. No, ale ja bez samochodu zyc moge. Jesli ta nizsza
                                    cena byla takze na rynek wewnetrzny, to faktycznie bylo nie fair. Dobrze w takim
                                    razie, ze maz zerwal. Czy udalo Wam sie odzyskac 500 €? Pozdrawiam.
                                    • e-milia1 dodstal, dostal 29.03.10, 10:30
                                      wiesz, ze auto nie nowka nie oznacza, ze sie zaraz rozsypie :) sa
                                      pewne marki jak audi czy mazda, ktore jesli sie o nie dba, pojezdza
                                      kupe, kupe lat... tym bardziej, ze teraz po abwrackprämie cena
                                      uzywanych aut drastycznie spadla....
                                      • annajustyna Re: dodstal, dostal 29.03.10, 11:00
                                        No nie wiem, czy tak spadla. Ogladalismy z mezem audi w zeszlym tygodniu i te,
                                        coby nas interesowaly, kosztowaly powyzej 20 tys. Planujemy wydac jakies 15 tys.
                                        mniej wiecej, ale chyba musimy zmieknac albo szykuje sie kolejny rok bez
                                        samochodu. A chcialabym sobie w koncu pojezdzic...
                                        • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 11:51
                                          I znowu musiałem się uśmiechnąć. Planujesz zakup auta, ja też, tylko że ja nie
                                          zamierzam wydać więcej niż 1,5 tys. euro.
                                          Przy okazji mam pytanie. Samochód ten zamierzam używać prawie wyłącznie w
                                          Polsce, mam tam dom, trzeba czasami przewieźć jakieś materiały do remontu, poza
                                          tym dom jest na wsi, komunikacja publiczna jest fatalna, a rowerem po polskich
                                          drogach strach jeździć. Auto stałoby więc sobie w Polsce w garażu, a ja
                                          przylatywałbym sobie RyanAirem i na miejscu byłbym mobilny. I teraz sprawa
                                          rejestracji. Czy samochód trzeba zarejestrować w tym kraju, gdzie jest głównie
                                          używany, czy w tym kraju, gdzie przeważnie przebywa właściciel samochodu?
                                          Jura
                                          • annajustyna Re: dodstal, dostal 29.03.10, 11:59
                                            Jakbys uzywal go tylko w PL, to moglbys w PL, czemu nie? A jesli bylby uzywany
                                            tez w Niemczech, to jednak w Niemczech, zeby Cie o oszustwo podatkowe nie scigali.
                                            • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:07
                                              A jak zamelduję w Niemczech, a używać będę prawie wyłącznie w Polsce, to Polacy
                                              nie będą mnie ścigać?
                                              Jura
                                              • annajustyna Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:09
                                                Co Ty, nawet sie nie zdziwia, ze na niemieckich blachach - a jakby co, to
                                                pokazesz niemiecki meldunek i to wystarczy.
                                                • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:13
                                                  annajustyna napisała:

                                                  > Co Ty, nawet sie nie zdziwia, ze na niemieckich blachach - a jakby co, to
                                                  > pokazesz niemiecki meldunek i to wystarczy.

                                                  Czyli polski rząd słabo stara się o to, żeby zarobili polscy ubezpieczyciele.
                                                  Jura
                                            • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:11
                                              Przeczytałem gdzieś, że obowiązek płacenia kfz-steuer w Niemczech powstaje
                                              wtedy, gdy samochód ponad trzy miesiące w roku jest w Niemczech. W moim
                                              przypadku nie wchodzi to w rachubę, co najwyżej raz na jakiś czas jechałbym do
                                              Niemiec tam i z powrotem, żeby przywieźć coś cięźszego, czego nie da się samolotem.
                                              Jura
                                              • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:25
                                                Takie coś znalazłem:
                                                img248.imageshack.us/img248/5892/kraftfahrzeugsteuerase4.jpg
                                                Ciekawa sprawa. Można by zarestrować samochód w Polsce, a w Niemczech zapłacić
                                                za niego kfz-steuer. Wtedy nie byłoby żadnego Steuerhinterziehung.
                                                Jura
                                              • annajustyna Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:32
                                                A jak udowodnisz, ze mniej niz te 3 miesiace?
                                                • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:36
                                                  annajustyna napisała:

                                                  > A jak udowodnisz, ze mniej niz te 3 miesiace?

                                                  Chociażby zeznania sąsiadów z Polski i z Niemiec. Chociaż wydaje mi się, że to
                                                  raczej winę trzeba udowadniać, a nie niewinność.
                                                  Jura
                                                  • annajustyna Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:45
                                                    He, he, jak zycie uczy zazwyczaj jest odwrotnie...
                                                  • jureek Re: dodstal, dostal 29.03.10, 12:59
                                                    annajustyna napisała:

                                                    > He, he, jak zycie uczy zazwyczaj jest odwrotnie...

                                                    Jeśli miałbym w Niemczech ubezpieczać auto używane przeważnie w Polsce, to nie
                                                    będę kupował wcale. Ubezpieczenie w Niemczech jest tak drogie, że za te same
                                                    pieniadze spokojnie wynajmę sobie w Polsce auto z wypożyczalni. I nie będę się
                                                    musiał martwić i naprawy itp.
                                                    Jura
                                          • e-milia1 hmmm. mozna kupic auto za 15 tys 29.03.10, 12:38
                                            i sie wkurzac bo sie ciegle psuc bedzie, mozna i za kilkatysiecy i
                                            sie cieszyc, ze sie nie psuje. my zawsze kupowalismy takie okolo 10-
                                            cioletnie, za kilka tysiecy i bylismy bardzo zadowoleni. oczywiscie
                                            wymienialo sie to i tamto, ale za grosze przy kazdej okazji bedac w
                                            Polsce. ja aktualnie mam audi, 16 lat. mam je juz kilka lat i super
                                            sie sprawuje. poprzednim wlasciecielem byl stary dziadek i krotko
                                            kobieta, teraz my. silnik i cala reszta jest w pieknym stanie. juz
                                            dawno bym sie go pozbyla bo juz dwa razy bylo wlamanie do niego
                                            (ostatnio w zeszlym tygodniu, stad potrzeba zakupienia nowego
                                            auta), ale kazdy mechanik mowi nam zeby tego nie robic bo auto
                                            pojezdzi jeszcze kupe lat. my splacamy mieszkanie. wole wiec te
                                            kilka tysiaczkow rocznie na mieszkanie wplacic niz na nowe autko...
                                            • annajustyna Re: hmmm. mozna kupic auto za 15 tys 29.03.10, 12:50
                                              Tez tak uwazam i dlatego nie kupuje sobie fury za 40 tys., bo po co? A na auto
                                              oszczedzam juz 8 lat.
                                    • jureek Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 11:00
                                      annajustyna napisała:

                                      > No ja przede wszystkim nie kupowalabym samochodu za 3.500 €, bo bym sie b
                                      > ala, ze
                                      > mi sie "rozkraczy" za rogiem.

                                      Hahaha :) Ja w życiu nie zapłaciłem za żaden samochód więcej niż 3.500 euro.
                                      Ostatni mój samochód właśnie tyle kosztował, to był najdroższy, bo wcześniej
                                      miałem tańsze. Tym ostatnim pojeździłem 7 lat i zrobiłem w tym czasie ponad 300
                                      tys. km. Jedyna poważna sprawa, to raz nie zauważyłem, że szczotki prądnicy się
                                      zużyły i akumumulator dostawał za mały prąd ładowania. Skorzystałem z pomocy
                                      ADAC, ale nie zgodziłem się na wymianę całej prądnicy tylko na odholowanie do
                                      domu, kolega mechanik naprawił prądnicę używając szczotek od silnika w
                                      odkurzaczu (drobna różnica - nowa prądnica kosztowałaby mnie 400 euro, a naprawa
                                      starej 20 euro). Naprawiona prądnica wytrzymała spokojnie następne 150 tys. km.
                                      Nie chcę Cię straszyć, ale rozkraczyć może się też całkiem nowiutkie auto. Jak
                                      wiesz, przez ostatnie 2 lata nie mam własnego samochodu, więc jak jedziemy do
                                      Polski biorę auta z wypożyczalni. Przeważnie są to prawie nówki. Raz dostałem
                                      Opla Zafirę z przebiegiem 800 km, czyli dopiero co wyjechał z fabryki. Do Polski
                                      dojechaliśmy bez problemów, ale tam na miejscu gdy jechałem autostradą do
                                      Wrocławia nagle zaczęło coś stukać w silniku, dymić i nie dało się dalej jechać.
                                      Wezwana pomoc drogowa stwierdziła "motortotalschaden". Dobrze, że była to
                                      sieciowa wypożyczalnia obecna także w Polsce, bo od razu dostałem samochód
                                      zastępczy. Mogłem pierwszy raz w życiu poczuć, jak to jest, gdy jedzie się do
                                      Niemiec na polskich numerach :)
                                      Jura
                                      • annajustyna Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 11:02
                                        Pecha mozna miec zawsze! :)
                                        • konrad_dk Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 11:28
                                          Tak jak sugerowalem.Powolaj sie na § 355 BGB.
                                          Dwa tygodnie masz prawo do oddania bez podania powodow.
                                          Zalatwilas cos? Napisz,jak chcesz.
                                          • annajustyna Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 11:34
                                            Przeciez juz dwa razy napisala...
                                          • jureek Re: nie annajustyna. nikt sie na nikogo nie obraz 29.03.10, 11:44
                                            konrad_dk napisał:

                                            > Tak jak sugerowalem.Powolaj sie na § 355 BGB.
                                            > Dwa tygodnie masz prawo do oddania bez podania powodow.

                                            Wiemy już, że wątku nie przeczytałeś. A przeczytałeś chociaż ten pragraf kodeksu
                                            cywilnego, na który się powołujesz?
                                            Jura
                                            • e-milia1 ja mysle, ze jakby sie stawiali 29.03.10, 12:44
                                              i robili problemy to nici z tego bylyby. mozliwe, ze mogli nas
                                              nastraszyc lub porzucach paragrafami i kupilibysmy to auto. w sumie
                                              liczylismy sie z takim obrotem sprawy, ale bez problemu udalo sie
                                              anulowac umowe i po klopocie...
                                          • e-milia1 konradzie, pisalam wyzej 29.03.10, 12:42
                                            zaliczke zwrocili bez problemu, auta nie wzielismy. sprawa
                                            rozegrana zostala bardzo szybko i kulturalne. na odchodne
                                            powiedziano mezowi, ze maja nadzieje, ze zostanie jeszcze kiedys
                                            ich klientem ...
                                            • annajustyna Re: konradzie, pisalam wyzej 29.03.10, 12:51
                                              Ale jesli juz to internetowym ;). A wlasciwie dlaczego nie byli gotowi obnizyc
                                              ceny, skoro w internecie nizsza cena?
                                              • e-milia1 bo pewnie licza, ze jesli mysmy sie 29.03.10, 13:29
                                                dali naciagnac to i pewnie inni zrobia podobnie i maja nadzieje, ze
                                                im sie uda auto opylic za 3500 euro. duzo ludzi, podobnie jak my,
                                                jezdzi po handlarzach i salonach i oglada auta i kupuje. sama nie
                                                wiem jaka maja strategie... co do obnizki-zaproponowali kolejne 200
                                                euro... ale dalej suma daleka jest od tej internetowej.
                                                • annajustyna Re: bo pewnie licza, ze jesli mysmy sie 29.03.10, 13:54
                                                  Czyli ta internetowa oferta to tylko taki wabik? A na miejscu i tak slyszy sie
                                                  inna cene? Prawie jak na rynku mieszkaniowym w Warszawie...
                                                  • e-milia1 parawdopodobnie tak 29.03.10, 14:05
                                                    kazdy orze jak moze....
                                                  • jureek Re: bo pewnie licza, ze jesli mysmy sie 29.03.10, 14:11
                                                    annajustyna napisała:

                                                    > Czyli ta internetowa oferta to tylko taki wabik? A na miejscu i tak slyszy sie
                                                    > inna cene?

                                                    Trudno powiedzieć, bo Emilia akurat trafiła do tego handlarza nie przez
                                                    internet. Może gdyby od razu na wstępie powiedziała mu o cenie znanej jej z
                                                    internetu, inaczej przebiegałyby negocjacje cenowe. Poza tym zanim gdzieś pojadę
                                                    kierując się oferta internetową, najpierw dzwonię do sprzedającego i upewniam
                                                    się co do najważniejszych informacji o samochodzie, żebym daremnie nie jechał.
                                                    Jura
                                                  • konrad_dk Re: bo pewnie licza, ze jesli mysmy sie 29.03.10, 14:57
                                                    Znalazlem chwile czasu;fajnie,ze sie udalo,tak jak
                                                    przypuszczalem.Pytalas o paragraf. Jest to Widerrufsbelehrung,ale
                                                    tylko w odniesieniu do B2C.
                                                  • konrad_dk Re: bo pewnie licza, ze jesli mysmy sie 29.03.10, 15:02
                                                    Dotyczy Widerrufsrecht ale tylko w B2C.Handlarz musi sie do niego
                                                    stosowac.Obowiazuje w NIemczech.
                  • alessia27 Re: od tego czasu nie mial innych 31.03.10, 01:55
                    nie rozumiem twojego problemu.
                    Sprzedajacy w necie chcial 2100 znalazl jelenia na 3500
                    to go przydusil.
                    Nikt ci nie kazal brac tego auta za 3500.
                    Sama je zaliczkowalas czyli zgodzilas sie na 3500.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka