Dodaj do ulubionych

Kuba Jaworski odszedł na wieczną wwchte

10.07.05, 17:17
Witam!
www.sail-ho.pl/article.php?sid=2140&mode=thread&order=0
Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam!
gg 172 85 85
Obserwuj wątek
    • seaskipper Więcej o Kubie 24.08.05, 05:38

      Ahoj!

      www.pya.org.pl/pzz/page.php?action=aktualnosci&id=38
      Kuba urodził się 17 października 1929 r. w Augustowie, ale nie w tym
      Augustowie, który wszyscy znają, tylko niewiadomo dlaczego w tym koło Brodnicy.
      W dodatku, na chrzcie świętym, bo jest ochrzczony otrzymał imiona Kazimierz,
      Jerzy i Krzysztof. Ale niezbyt długo się niemi cieszył, bo został Kubą i tak
      już jest. W dodatku na początku Drugiej Wojny Światowej został wraz z rodziną
      wysiedlony do Krakowa, gdzie do roku 1961 pozostaje rdzennym Krakusem. Zajmuje
      go także organizacja tamtejszego żeglarstwa: Jest jednym z założycieli
      Klubu "Cracowia", działa w Krakowskim Yacht Klubie LPŻ, organizuje Krakowski
      Okręgowy Związek Żeglarski, którego jest pierwszym prezesem, a następnie szereg
      lat sekretarzem. Potem przenosi się na stałe do Szczecina i tu już osiada. Żeni
      się trzy razy, oczywiście z trzema żonami po kolei. Pierwsza ma na imię Anna, a
      obie późniejsze noszą już imię Elżbiety. Synami, Tomkiem i Markiem obdarzają go
      dwie: pierwsza i jak dotychczas - ostatnia.
      Żeglarstwo zaczyna uprawiać w roku 1945 w Gdyni gdzie też jakiś czas mieszka.
      Tam też uzyskuje pierwsze stopnie żeglarskie, uwieńczone w r. 1961 stopniem
      Jachtowego Kapitana Żeglugi Wielkiej. Przez cały ten czas interesuje się
      głównie regatami: na Omegach i Finnach, na Krakowskich Bagrach, na jeziorach,
      zalewach i zatokach. Ale coraz bardziej wciąga go morze. Skutkiem tego jest
      ośmiokrotny tytuł mistrza Polski i związane z tym puchary i medale w latach
      1968-77.

      Jako wykwalifikowany instruktor bierze także udział w kursach żeglarskich. Jest
      m.in. jednym z twórców znanej z wysokiego poziomu "Szkoły Trzebieskiej".

      Gdzieś około połowy lat sześćdziesiątych rozpoczyna pracę w Szczecińskiej
      Stoczni Jachtowej im. naszego nieżyjącego już wówczas niestety Brata Leonida
      Teligi (9). Jako konstruktor bierze udział w projektowaniu i budowie jachtów
      seryjnych Taurus (prototyp "Ogar"), oraz
      specjalnych "Polonez", "Spaniel", "Spaniel II" i innych. Polonezem podbijał
      świat nasz Brat Krzysztof (3), a spaniele miał zawsze Kuba (23) - i jachty i
      psy. Kiedy już liście laurowe wieńców żeglarskiej chwały zaczęły powoli
      wysychać, Kuba przeszedł na swoje. Wprawdzie nie związane z żeglarstwem, ale za
      to dochodowe przedsiębiorstwa. I dobrze mu to idzie do dziś.

      U zarania wielkich, międzynarodowych sukcesów Kuby powstała legenda, czy
      podanie, a może przekaz zdarzeń prawdziwych. W czasie uczestniczenia w
      regatach, nigdy nie fotografował ani nie pisał. Natomiast zwykł był grywać na
      gitarze. To też zabierał ze sobą odpowiedni sprzęt. Pewnego razu zniszczył
      sobie instrument wylewając nim wodę z zęzy, bo taka była konieczność. No i
      wyciągnął z tego zdarzenia pouczający wszystkich żeglarzy morał: Nie zabierać
      na morze sprzętu luksusowego, ale niezbędny (jak czerpak) ­koniecznie. Z
      biurokracją też był na bakier. Ale przejdźmy do jego tytułów do chwały
      międzynarodowej.


      Jako wielokrotny morski mistrz Polski, w r. 1976 na "Spanielu" (11,50 m),
      bierze udział w międzynarodowych regatach OSTAR na trasie Plymouth - Newport, w
      żegludze samotnej zajmując bardzo wysokie II miejsce w klasie JESTER. W
      punktacji ogólnej jest na mecie trzeci. Wyróżniony przez organizatorów
      ówczesnej Operation Sail udziałem w uroczystościach 200-lecia Stanów
      Zjednoczonych otrzymuje z rąk Majora Chicago honorowe obywatelstwo tego miasta.
      W Polsce zaś honorową nagrodę Głosu Wybrzeża "Rejs Roku 1976" i Srebrny
      Sekstant od Ministra Żeglugi.

      Ponownie Honorową nagrodę Głosu Wybrzeża "Rejs Roku 1977" i srebrny sekstant, a
      więc najwyższe wyróżnienie w polskim żeglarstwie otrzymuje Kuba za zajęcie II
      miejsca w regatach MINI - TARS 1977. Tym razem płynie pod banderą francuską,
      na "Spanielku" (6,50 m.). Międzynarodowa stawka zawodników jest bardzo wysoka,
      zaś zawody zdecydowanie prestiżowe. Trasa wiedzie z Penzance (GB), przez
      Teneryfę (Wyspy Kanaryjskie) na Antiguę (West India). Jak na żeglugę samotną
      też wymagająca.

      W latach 1978-79 jest chiefem na r/v "Mazurka", zbudowanym w Polsce jachcie
      zaprzyjaźnionego z Polakami przez żonę milionera Johnsona, dowodzonym przez
      dziś już naszego brata Andrzeja Drapellę (89).Wszystko w rodzinie. Kuba bierze
      udział w dwóch rejsach "Mazurki" z Florydy na Morze Śródziemne, do portów
      Włoch, Grecji, Turcji, Francji, Monaco, Hiszpanii i Maroka.

      I jeszcze raz otrzymuje nagrodę Głosu Wybrzeża - "Rejs Roku 80", za zajęcie VI
      miejsca na mecie w regatach OSTAR 80, na siedemnastometrowym "Spanielu II'
      oczywiście znów w regatach samotników. Trasę przebywa w ciągu mniej niż 20 dni,
      co było wówczas najlepszym czasem jednokadłubowców. Na mecie jest przed Kubą
      tylko pięć wielkich katamaranów i trimaranów, ze zwycięzcą na czele.

      W roku 1981 zaproszony do udziału w polsko - włoskiej załodze jako skiper
      regatowy jachtu "Stormvogel" potwierdza swoją klasę odnosząc kolejny sukces:
      bije ustanowiony przez "American Eagle" rekord trasy, w regatach dookoła Malty.

      Nawet ostatni z większych wyczynów Kuby był swego rodzaju wartym odnotowania
      sukcesem: Oto w roku 1985 Agencja Morska powierza mu przeprowadzenie z Las
      Palmas na Wyspach Kanaryjskich, przez Wyspy Zielonego Przylądka i Antyle
      Holenderskie do Freeport na Bahamach, a więc przez cały Atlantyk
      m/v "Nostalgie". Duński, drewniany kabotażowiec długości ok. 40 m. zbudowany w
      roku 1942. Kupiony na złomowisku i oddany do remontu w Polsce. Z trzema
      masztami i barem na 48 osób. Ze Szczecina do Las Palmas doprowadziło go kolejno
      czterech kapitanów. Każdy, wraz ze swoją załogą uciekał nie czekając na
      wynagrodzenie w pierwszym porcie do którego udało mu się zajść. Jacht
      pozostawał w coraz gorszym stanie, praktycznie bez map i pomocy nawigacyjnych.
      Z niepewnymi kompasami, popsutymi radarami i baz logu.

      Jedynym prawdziwym opiekunem tego wraku był jego mechanik. Pozbierał swoich
      znajomków po miejscowych dyskotekach, opróżnili zęzy (a było co pompować -
      średnio 8 ton na dobę) i ruszyli na podbój Oceanu. Byli i tacy co chcieli już
      na oceanie uciekać na tratwach ratunkowych, ale okazało się, że to tylko rdza i
      dziury. Więc dopłynęli. Nawet w planowanym czasie. Tyle, że armator wydawał się
      tym rozczarowany. Statek był dziwnie wysoko ubezpieczony.

      I to było rozstanie Kuby z wielką wodą. Pozostały puchary, dyplomy, medale oraz
      trzy białe i dwie czerwone gwiazdy Bractwa Wybrzeża. Teraz dojdzie jeszcze
      wyraz pamięci żeglarskiej społeczności - Kaperski Topór Bojowy.


      na podstawie wcześniejszej redakcji Brata Leszka Sołtysika (79), opracował
      Bolesław K. Kowalski (1)

      Wydane książki:

      Nakładem Wydawnictwa Literackiego w Krakowie (1980) wydana została książka
      Kazimierza Jaworskiego p.t. "11,40 GMT Newport".

      Redakcja "Morza i Ziemi" w Szczecinie wydala książkę - podręcznik "Sam żegluj",
      dla młodzieży.

      Otrzymane odznaczenia i wyróżnienia:

      Oficerski Krzyż Orderu Odrodzenia Polski

      Złota odznaka "Zasłużony Pracownik Morza"

      " " "Zasłużony Działacz Żeglarstwa Polskiego

      " " Gryfa Pomorskiego

      " " im. Janka Krasickiego

      Zloty Medal za Wybitne Osiągnięcia Sportowe

      Srebrny Medal za Wybitne Osiągnięcia Sportowe

      I Nagroda Rejs Roku 1976 i Srebrny Sekstant

      I Nagroda Rejs Roku 1977 i Srebrny Sekstant

      II Nagroda Rejs Roku 1980

      Medal "Mistrz Sportu

      Medal Bractwa Wybrzeża

      Medal za Szczególne Zasługi dla Żeglarstwa Polskiego

      Medal "Honorary Citizen of Chicago City"

      2 czerwone gwiazdy Bractwa Wybrzeża

      3 białe gwiazdy Bractwa Wybrzeża

      Zredagował: Brat Leszek Sołtysik
      Dan w Szczecinie 8.06.2003

      Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
      Żeglarstwo morskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka