sakada
17.09.10, 22:03
Witam.
Mój syn Igor ma obecnie 4 lata i od półtora roku zdiagnozowany autyzm. Do około 2 lat rozwijał się normalnie, nazywał zwierzęta w książce, dobrze się komunikował, wszystko było "ok". Potem regres. Robalek (tak go pieszczotliwie nazywam bo drobny, długi i chudy jak dżdżownica;) zapomniał jak się co nazywa. Zaczęły się echolalie i patrzenie kątem. Pierwsze kroki skierowałam do okulisty (myślałam, że nie łapie fokusa albo niedowidzi na jedno oko), potem kolejno pediatra -> neurolog -> psycholog -> poradnia -> diagnoza. Po diagnozie zdecydowałam się studiować zaocznie pedagogikę (wiadomo ile się czeka na jakiekolwiek leczenie - 2,3 lata) W międzyczasie zaczął się koszmar. Wyrzucono go z przedszkola a my tłukliśmy 2 godziny dziennie pseudo terapii mojego pomysłu. Nie miałam skąd czerpać informacji - nikt niczego mi nie mówił, lekarz pediatra miała minimalną wiedzę o tej chorobie, psychologowie i lekarze ograniczali się do stwierdzania faktów (autyzm, eeg w normie, tk mózgu w normie, zapisany nootropil,). Nikt nie potrafił mi powiedzieć co ja powinnam robić jako matka. A czas uciekał. Sami Państwo wiecie ile czasu ucieka na kolejnych wizytach co kilka tygodni, komisjach, konsultacjach, dostarczaniu kolejnych papierów. A tu mija dzień za dniem. A każdy jest na wagę złota. Więc robiłam co tylko mogłam, materiałów i pomocy szukałam dzwoniąc po fundacjach (polecam Dom Rainmana w Sopocie) i oczywiście w Internecie. Nie znalazłam tego za dużo, ale założyłam zeszyt i zaplanowałam "zajęcia". (Codziennie kolory, czynności, figury, motoryka, potem liczby i litery. Teraz wiem jak nieporadne i nieprofesjonalne były moje starania, ale mam jeden duuuuży sukces. Igor mówi. Proste zdania. Chcę siku, chcę jeść, chcę pić. A od terapeutki wiem (teraz wiem), że to bardzo wiele. Jest też niezły w grafomotoryce i w kontaktach społecznych.) Piszę to wszystko dlatego, że czuję się wyobcowana. Zawitałam na kilka forów dla rodziców autików w poszukiwaniu informacji i co znalazłam? Chelację, odtruwanie ze szczepionek, homeopatię i szeptuchy. Głównie. Zadałam jakieś pytanie - co robić, jak robić - radzono mi po pierwsze podać dziecku te cukrowe kuleczki. Radzono mi też testy na candydozę (zrobiłam, nic), jakieś dziwne terapie Dan, suplementy i homeo oczywiście. Oczywiście grzecznie podziękowałam, ale też przeczytałam na ten temat wszystko co się dało i... No nie mogłam tego zastosować. Uznałam to za szarlatanerię pierwszej wody. Shit and sugar. Dietę nawet stosowałam (bezmleczną i bezgutenową). Efekt? Mocno wkurzone i głodne dziecko nie mające ochoty jeść tych wynalazków (a wcześniej jadł normalnie). Dałam sobie spokój. Moje pytanie - dlaczego na forach nie mogłam znaleźć informacji o terapiach, pomocach naukowych tylko adresy i telefony tych oszustów? Pomoce znalazłam w końcu na chomiku - jakieś nauczycielki, terapeutki zamieszczały (jak ktoś chce to mogę wysłać). Rodzice autików (nie mówię, że wszyscy, ale na forach to przytłaczająca większość) mam wrażenie orbitują w innych galaktykach. Rozumiem, że to nieuleczalna choroba, że się robi co może. Że rodzice się czepiają każdej nadziei. Ale na autyzm nie ma lekarstwa (tych specyfików homeo nawet nie warto lekami nazywać) i trzeba działać a nie tracić czas (i kasę) na głupoty. Tak więc reasumując znalazłam to forum niedawno i chciałam się przywitać :) I zarazem zapytać czy tu mogę swobodnie rozmawiać na temat terapii czy zostanę odesłana do kolejnego wcielenia Kaszpirowskiego:)
Pozdrawiam
Joanna