izzzzy
18.02.11, 14:30
brakiem reakcji na zachowanie mojej córki ze strony osób, które (wydawałoby się) są do tego odpowiednio przygotowane tj. pediatry, pedagogów w przedszkolu, przedszkolnego psychologa czy logopedy.
Ja nie jestem pedagogiem, psychologiem czy lekarzem i mimo, że skończyłam studia humanistyczne, mam prawo nie wiedzieć co to jest Zespół Aspergera i na czym polega CZR czy autyzm.
Gdyby nie fakt, że kiedyś wstrząsnął mną artukuł o ZA i zbiegło się to w czasie, kiedy niepokoiły mnie pewne zachowania mojego chrześniaka, nie wpadłabym na to, że dziwne fobie mojej córki mogą mieć głębsze podłoże. Dalej czekałabym aż "z tego wyrośnie"....
Bo przecież ani logopeda ani psycholog przedszkolny nie zwrócili na to uwagi i moja córka mówiąca głównie echolaljami nie zakwalifikowała się nawet na zajęcia logopedyczne (wszystkie dzieci były obserwowane przez psychologa i "przesłuchiwane" przez logopedę w przedszkolu na początku roku szkolnego).
Kiedy wczoraj poskarżyłam się na to wychowawczyni mojej córki, to ona mi powiedziała, że nauczyciele przedszkolni mają odgórny zakaz sugerowania rodzicom problemów zdrowotnych u ich dzieci!
No to do cholery, kto mi miał zwrócić na to uwagę?
I już nie dziwię się, gdy czytam, że większość dzieci z ZA zostaje "wyłapana" dopiero w wieku szkolnym, kiedy ich problemy z przystosowaniem społecznym stają się ewidentne.
Tylko, że wtedy jest już trochę za późno... :(