Dodaj do ulubionych

Najbardziej jestem zawiedziona...

18.02.11, 14:30
brakiem reakcji na zachowanie mojej córki ze strony osób, które (wydawałoby się) są do tego odpowiednio przygotowane tj. pediatry, pedagogów w przedszkolu, przedszkolnego psychologa czy logopedy.

Ja nie jestem pedagogiem, psychologiem czy lekarzem i mimo, że skończyłam studia humanistyczne, mam prawo nie wiedzieć co to jest Zespół Aspergera i na czym polega CZR czy autyzm.
Gdyby nie fakt, że kiedyś wstrząsnął mną artukuł o ZA i zbiegło się to w czasie, kiedy niepokoiły mnie pewne zachowania mojego chrześniaka, nie wpadłabym na to, że dziwne fobie mojej córki mogą mieć głębsze podłoże. Dalej czekałabym aż "z tego wyrośnie"....

Bo przecież ani logopeda ani psycholog przedszkolny nie zwrócili na to uwagi i moja córka mówiąca głównie echolaljami nie zakwalifikowała się nawet na zajęcia logopedyczne (wszystkie dzieci były obserwowane przez psychologa i "przesłuchiwane" przez logopedę w przedszkolu na początku roku szkolnego).

Kiedy wczoraj poskarżyłam się na to wychowawczyni mojej córki, to ona mi powiedziała, że nauczyciele przedszkolni mają odgórny zakaz sugerowania rodzicom problemów zdrowotnych u ich dzieci!
No to do cholery, kto mi miał zwrócić na to uwagę?

I już nie dziwię się, gdy czytam, że większość dzieci z ZA zostaje "wyłapana" dopiero w wieku szkolnym, kiedy ich problemy z przystosowaniem społecznym stają się ewidentne.
Tylko, że wtedy jest już trochę za późno... :(
Obserwuj wątek
    • marika012 Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 14:59
      Ja też mam straszny żal do przedszkola i to integracyjnego!!! Mój tam był jak zdrowe dziecko i mimo, że wprost pytałam zawsze słyszałam uspokajające odpowiedzi. Widziałam niepokojące sygnały a opinie pań z przedszkola mnie uśpiły. Myślałam że przesadzam skoro w przedszkolu wszystko OK. I do tego pedagogiem jestem tyle że z maluchami nie mam do czynienia. Liczyłam na specjalistki wychowania przedszkolnego. No i się przeliczyłam :/
    • 3-mamuska Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 15:03
      izzzzy napisała:> Kiedy wczoraj poskarżyłam się na to wychowawczyni mojej córki, to ona mi powied
      > ziała, że nauczyciele przedszkolni mają odgórny zakaz sugerowania rodzicom prob
      > lemów zdrowotnych u ich dzieci!
      > No to do cholery, kto mi miał zwrócić na to uwagę?
      Wiesz to samo mielismy ze strszyn synem,mial prywatna nauczycielke uczyla go angielskiego,bo mu szlo ciezko,a mieszkamy w angli wiec trzeba bylo go podciagnac.
      Malo ta babka byla w swojej szkole szkolnym SENCO co oznacza ze ma pod opieka dzieci z problemami,ona widziala ze z ,lodyn jest problem ale nam nicx nie powiedziala,bo nie jest uprawniona.
      Do chorery mysmy jej placili i powiezali dziecko pod opieke ,a ona jako specjalista nic nie powiedziala.
      Dopiero powiedziala znajomym u ktorych tez uczyla i przez ktorych ja poznalismy ,ze podejrzewa go o autyzm,bo nie miala z nim kontakty wzrokowego.
      No wscieklam sie niesamowicie jak to taka osoba uprawniona przez nas do nauki naszego dziecka,a on nie czuje sie uprawniona do tego aby nas poinformowac ze cos jest nie tak.
      W playgrupach na ktore chodzilam z dziecmi ,maja logopede, dietetyka,prawnika,polozna ktorzy pomagaja,ale dopiero jak rodzice zwroca sie o pomoc,wczesniej nie wolno im nic powiedziec ze cos z dzieckiem jest nie tak.

      NOrmalnie paranoja,bo jesli ktos ma 1 dziecko to skad moze wiedziec ze cos sie dzieje,oni jako fachowcy powinni nakierowywac,ale nie chca kogos urazic. Ale czy wtedy dziecko jest pokrzywdzone, a przeciez po to sa zeby pomagac dzieom.

      Sorry ze tak sie rozpisalam ale wiem co czujesz.
      Naszczescie mamy taka pania polke ,ktora man mowi,tyle ze po polsku ,ale nie wolno nam nikomu powiedziec,tylko zgalszamy ze mama sama wypatrzyla.


    • plethora Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 15:52
      Bardzo interesujace to co piszecie, bo mojemu malemu juz od poczatku przedszkola wmawiano autyzm. Ja wtedy bylam taka naiwna, ze myslalam, ze autyzm to bujanie sie w tyl i przod, brak kontaktu wzrokowego i zero kontaktow fizycznych. Tymczasem to akurat bylo w normie.
      Kto to powiedzial, ze paniom nie wolno nic mowic, panie? Skad one to wziely? To dlaczego ja gdziekolwiek z malym nie bylam wszyscy mi wrecz w twarz pluli slowo "autyzm"? Byc moze dzieki temu wczesniej sie nim zajelam, byc moze, choc tez przez to w jaki sposob to bylo "plute" kosztowalo mnie to bardzo duzo nerwow.
      Co mnie osobiscie zalamuje to lekarze, ludzie zwiazani z opieka zdrowotna w ogole. Bo oni wydaja sie nie miec bladego pojecia na ten temat, a wg mnie to wlasnie oni powinni byc tymi, ktorzy wylapuja nieprawidlowosci a do tego kieruja rodzicami. To, ze rodzice sami musza wydrapywac informacje skad sie da jest zenujace. Mozna przeciez sobie latwo wyobrazic ile jest dzieci, ktorych rodzice sa zbyt zabiegani/niekumaci/ubodzy i nie maja mozliwosci finansowych czy tez intelektualnych aby samemu swoim dzieciom pomoc.
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 16:07
      Izzy, mozesz cos wiecej napisac o rozmowie z nauczycielka? Czy ona sie podparla jaims przepisem czy to raczej widzimisie tej konkretnej placowki, czy moze tej konkretnej wychowawczyni? Przedszkole jest prywatne czy publiczne?
      Mnie taki stan rzeczy z jednej strony bulwersuje, a z drugiej doskonale wiem, jak delikatne sa to sprawy i jak rozne moga byc reakcje rodzicow.
      Nie wiem czemu, ale jakos bardzo mi zalezy na tym, by dzieci mialy szanse byc diagnozowane jak najwczesniej. Sama rozpoznalam i nazwalam problem w bardzo wczesnym wieku mlodego, ale co sie nauzeralam ze specjalistami roznego typu, zeby w koncu przyznali, ze jest dokladnie tak, jak podejrzewalam, to moje :-(.
      • izzzzy całościowezaburzeniarozwojowe 18.02.11, 20:42
        Specjalnie dla Ciebie zapytałam dziś o to wychowawczynię, odbierając córkę z przedszkola (publicznego).
        I okazało się, że ten "zakaz" jest narzucony przez dyrekcję przedszkola. Ta wychowawczyni to młoda osoba, która pracuje w tym przedszkolu dopiero od roku i przyznała mi się, że sama tego nie rozumie. Nauczyciele, a szczególnie Ci którzy zaczynają tam pracę, zostali poinstruowani, że nie wolno im stawiać diagnozy co do rozwoju dziecka. Gdy powiedziałam, że nie chodzi mi o diagnozę, a o zwrócenie uwagi na nietypowe czy niepokojące zachowania, ta pani odparła, że mogą mówić tylko o faktach bez ich interpretacji, żeby nie narazić się na faux pas lub żeby nie urazić rodziców.

        Ale dla mnie to jest jakaś paranoja, bo kiedy powiedziałam jej, że wiem co nieco o ZA, bo od jakiegoś czasu podejrzewam mojego chrześniaka (który zresztą uczęszcza do tego przedszkola) o ten typ zaburzeń, to gdy dowiedziała się o kogo chodzi, stwierdziła: "tak tu rzeczywiście są problemy, chłopiec przejawia ewidentne cechy autyzmu".
        Cholera jasna!!! Dlaczego nikt nie zwróci uwagi mojej koleżance, skoro pewnie wszyscy pedagodzy w przedszkolu to widzą!!!
        Ja rozmawiałam z nią o tym kilkakrotnie odkąd mały skończył 2,5 roku, ale ona zachowuje się tak jakby nie widziała problemu mimo, że jest pedagogiem i pracuje w szkole integracyjnej!
        Myślałam, że jak chrześniak pójdzie do przedszkola, to w końcu ktoś jej otworzy oczy, bo ona ma klasyczny syndrom wyparcia, a tu co?
        Po prostu NIC. Wszyscy udają, że nie ma problemu.
        Jestem tym wstrząśnięta, bo potwierdziły się moje obawy, a już myłsłam, że może przesadzam, skoro przedszkole nie reaguje. Szok...

    • madix1 Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 16:26
      Ja, na samym początku drogi diagnostycznej, zostałam zrugana przez lekarkę z przychodni, kiedy chciałam skierowanie na badanie słuchu. Prawie wrzeszczała na mnie, że stesuję dziecko, że wymyślam, że jej syn mówił dopiero, jak skończył 4 lata, a teraz jest lekarzem. I takie tam pierdoły.
      Dziwię się, że przedszkolny logopeda nic nie zauważył. W trakcie studiów autyzm i zaburzenia pokrewne są bardzo szeroko omawiane.
      • andevi Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 19:35
        Mnie tez to zastanawia, dlaczego takim tabu obrastaja problemy malych dzieci. Czy wychodzi sie z zalozenia, ze skoro dziecko jest w wieku rozwojowym, to lepiej rodzicom niczego nie sugerowac? Fakt, mozna sie bardzo pomylic, ludzie sie szybko obrazaja, zwlaszcza, gdy czuli na punkcie dziecka.
        Mysle, ze kazdy rodzic musi miec dany czas, by dojrzec do przyjecia informacji o tym, ze jego dziecko nie jest tak zupelnie normalne. I chyba o to w tym wszystkim chodzi. By nie walic prosto z mostu "pani Iksinska, pani dziecko jest zaburzone/spolecznie niedostosowane/niedorozwiniete/opoznione itp." Sa rodzice, ktorzy to przyjma z pokora, dla wiekszosci jednak bedzie to wielki dramat.
        Z autopsji: zupelnie niedawno nazwalam osrodek dla dzieci ze sprzezona niepelnosprawnoscia i IQ na poziomie imbecylizmu po prostu wariatkowem. Niby ogolnie w spoleczenstwie przyjete okreslenie tego typu placowek, a dotknelo do zywego matke, ktorej dziecko kwalifikuje sie tam na terapie. Nawrzucala mi, oj, ze uszy wiedna!
        Inny przyklad.Gdy moj synek trafil na program obserwacyjny, wiedzielismy juz, ze nie tylko u niego, ale i w rodzinie meza mamy do czynienia z autyzmem. Bylo nam jednak odgornie nakazane, by sie tym terminem nie poslugiwac (w odniesieniu do swojego wlasnego dziecka!) w obecnosci innych rodzicow dzieci uczestniczacych w tym programie. Cos w tym jest...
        • klafuti Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 20:16
          bardzo zawiedziona...wszyscy, ktorzy mogli uśpili moje podejrzenia. najpierw osoba bardzo mi bliska, z wykształcenia psycholog, potem pani pedagog, potem dwie psycholoźki z niepublicznego przedszkola ba, nawet państwowa kolejna psycholog w poradni.do tego od 4 roku życia Wyjątkowy miał wprowadzone SI ( sama je dziecku zaordynowałam) podczas 3 h diagnozowania, psycholog ani pedagog tez nie potwierdziły moich wątpliwości,że to coś więcej niż tylko opóźniony rozwój ruchowy. Nie rozmyślam jednak nad tym,co by było gdyby i gdzie bo takie myslenie zatrzymuje w m-cu, Aspi skończył 8 lat a my dopiero się ogarniamy (ok. rok od diagnozy) i nie uważam,że jest za późno.z pewnością im wcześniejsza diagnostyka tym lepiej to jasne, ale prawda jest też taka,że często ze względu na ogromne możliwości intelektualne Aspich tak trudno przypisac ich ekscentryczność zaburzeniu. pójscie do szkoły i wymagania jakie stawia przed dziećmi sprawiają że ekscentryczność staje sie wiecej niź problematyczna, a dzieciak często wysiada i wtedy ląduje się na diagnozie...
          • lyra_belaqua Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 20:45
            Większość z nas tutaj słyszała, że jest przewrażliwioną matką. Wiele, że wmawiamy dziecku problemy. Absolutna większość odbierała mantrę "kiedyś z tego wyrośnie"...
            Ja pierwszy raz usłyszałam autyzm ... przez telefon. Podczas rozmowy w przedszkolu, do ktorego syn został przyjęty jako 29. dziecko w grupie. W połowie mojej opowieści o dziecku, jego specyficznych zwyczajach i problemach panie zadzwoniły do przedszkolnej psycholog, a ta skierowała nas na diagnozę.
            Potomek poszedł po prywatnego przedszkola, kiedy skończył 3 lata. Diagnozę CZR do obserwacji aspergera uzyskaliśmy po pół roku. Wielokrotnie pytałam o dziecko, przedszkolanki mówiły zawsze, że wszystko ok. A kiedy usłyszały o diagnozie, nagle wyleciały: bo on nadpobudliwy, bo cały dzień bawi się tylko autami, bo ciągle powtarza kilka tych samych zwrotów, bo reaguje krzykiem na hałas, bo ma zaburzenia SI... A potem kazały oczywiście go zabrać.
            Neurolog, pod której opieką syn był od urodzenia, też nic nie widziała. Jej dokumentacja medyczna bardzo pomogła w diagnozie...
            Alergolog też nic się nie zająknęła, potem wygadała się, że niepokoiły ją zachowania młodego. Wie, że mam do niej żal, ale też nauczyła się czegoś - kilkoro znajomych odesłała do specjalistów.
            Obecnie młody jest w przedszkolu państwowym. Wychowawczynie, mimo wiedzy o diagnozie, nieraz przekonywały, że to ADHD. Skończyły po lekturze książek na temat ZA.


            Ja prawie od początku wiedziałam, że z moim dzieckiem jest coś nie halo. Uspokajali mnie wszyscy, mimo że syn nie rozwijał się prawidłowo. Opóźnienie w rozwoju psychoruchowym, a z drugiej strony nagłe skoki (chodzić nauczył się w 2 dni, mówić w kilka tygodni, pieluchy odstawił w tydzień), nadwrażliwość i nadpobudliwość, ataki paniki... Syna widziało wielu lekarzy, NIKOMU nie przeszło przez gardło: idź kobieto zrób diagnozę

            Tak czy siak nie ma co liczyć na innych. Najważniejsza jest intuicja matki. I jeżeli ktoś ma wątpliwości po rozmowie z lekarzem czy psychologiem z przedszkola, lepiej od razu zapisać się do specjalistów.
            • izzzzy Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 20:55
              Do psychologa przedszkolnego jestem zrażona tak bardzo, że zastanawiam się , czy nie odwołać wizyty, którą dziś rano umówiłam na marzec. Bo co to za psycholog, który:
              1. nie widział zaburzeń u chłopca, który w końcu dostał diagnozę ZA (z jego rodzicami skontaktowała mnie pani przedszkolanaka, pracująca w równoległej grupie 3-latków)
              2. nie poinformował mopjejj koleżanki o zaburzeniach jej syna, skoro pedagodzy w tym przedszkolu widzą w nim "ewidentne cechy autyzmu"
              3. nawet nie zwróciła uwagi na moją córkę, która wykazuje zachowania typowe dla ZA i pewnie na wiele innych dzieci z problemami,

              Brak słów. Lepiej od razu udać się do specjalistów.
              • aga_sama Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 22:57
                Spokojnie
                to nie musi być nieporozumienie
                Zamiast rozmawiać z panią o podejrzeniach ZA, o których jak piszesz ona pojęcia nie ma, można ją zapytać o konkretne sytuacje problemowe. Doświadczeni pedagodzy mają swoje sposoby. Rady zawsze można przefiltrować swoim rozumem, cześć może być użyteczna. Czasem takie spojrzenie z boku bardzo pomaga.
        • ald_ona Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 20:23
          To nie jest tabu.
          To oczym wspominasz z autopsji, to błędy w nazewnictwie, bolesne dla osób związanych z tym problemem. Nazwy imbecylizm od wielu lat się nie stosuje - nie tylko dlatego, że jest nienaukowa. Przede wszystkim dlatego, że słowo to stało się inwektywą.
          Wariatkowo z kolei to szpital dla "wariatów" - jak sama naazwa wskazuje. Czyli dla osób z chorobami psychicznymi. Osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie są chore psychicznie. Jako matka chłopca z obniżonymi możliwościami intelektualnymi też czułabym się dotknięta. Większość (?) rodziców jest wrażliwa (przewrażliwiona) na punkcie swoich dzieci i ich trudności. Ja na pewno jestem. I byłoby mi przykro, gdyby mi ktś o moim dziecku powiedział wariat czy imbecyl. Używanie właściwych słów po prostu ułatwia komunikację i wyraża wrażliwość i troskę o rozmówcę. Tak sądzę.

          A w sprawie braku informacji od osób, które się z naszymi dziećmi zawodowo spotykają i nie informują nas o ich problemach, to myślę, że:

          Po pierwsze - to jest niewiedza - lekarze, nauczyciele, psycholodzy nie umieją rozpoznać problemu. Bo się uczyli dawno (patrz: lekarka, której syn został lekarzem), bo na studiach się tego tematu nie omawiało, bo w ZA zachowania mogą przyjmować różną postać lub wyrażać się bardzo subtelnie.

          Po drugie - brak umiejętności informowania rodziców o podejrzeniach nieprawidłowego rozwoju. (Albo walą z grubej rury, albo stękają tak, że do rodzica nie dociera o co chodzi.) A jak nie umieją, to nie mówią.

          Ale jak zrozumieć informację, że nauczycielka w przedszkolu ma zakaz dzielenia się spostrzeżeniami dotyczącymi jakichś trudności czy kłopotów u dziecka?! To mi wygląda na wykręt. Jakie standardy panują w innych krajach nie wiem. Ale w Polsce o takim przepisie nie słyszałam. A nawet, gdyby takie przepisy były, to byłyby wyjątkowo idiotyczne (jak już moi przdpisacze zauważyli).
    • mit-och Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 18.02.11, 21:39
      U nas było inaczej. Sama wpadłam na to ,że młody jest lekko autystyczny a tropem była echolalia... Do przedszkola poszedł bez diagnozy i po pół roku zostałam wezwana przez nauczycielkę prowadzącą grupę, pani zaobserwowała to samo co ja. Napisała opinię i dzięki temu szybko uzyskaliśmy diagnozę. Miałam szczęście do pedagoga :)
    • kasia123m Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 23.02.11, 23:36
      nikt CI wniczym niepomoze..moze tylko wyjatki...ja dokladnie rok temu zawitalam na to forum...pisalam wtedy w styczniu o tym ze przedszkolanki sugeruja ze moje dziecko jest inne dziwne..nieidzie sie znim dogadac..nie ma z nim kontaktu wzrokowego..izoluje sie ,bawi sie sam,nieslyszy jak sie go wola....A w domu normalne dziecko.Nie owiem ze bez problemow, po przejsciach zdrowotnych duzych.Jak zaczynał przedszkole był diagnozowany w kierunku zespolu Aspergera( mil 2 lata 10miesiecy-wiem zaczesnie na taka diagnoze ale pisze ze byl).Oglądał go zespol specjalistow w Krakowie.Autym wykluczono...wpisano zaburzenia rozowju.Dysfunkcje ukladu nerowego.TYle...Dlaczego był na diagnozie? Bo 3 miesiece wczesniej uzywal odwrotnie zimkow..mowił o sobie TY.co dzis robiles z mam....a on BYles na hustawkach i hustales sie...Tak mowil o sobie.J a zapytalam na forum logopedycznym czy to normalne.Odpowiedziala Pani prof Cieszynska niznajac dziecka i przypadku...to zespol ASpergera....panika 3 mieiseczna woczekiwnaniu na diagnoze.NOi poszedl do przedszkola.Plakal 3 miesiece.Niewyraznie mowil-,panie twierdziły ze nierozumieja.U psyhologa poza przedszkolem był.tesry rozowojowe 3lata 8 miesiec a mial wtdy 3.oczyiwscie wszystko ok.A panie zprzedszkola on jest inny nietypowy, moze ma autyzm.Wie Pani co on dzis zrobil...zabawek niepozbierał.itd itd.Nie powiem były mi rzeczy ktore mi niepasowły...wielkie zagubienie na przedstawieniu w listopadzie.Taki jakis wyłaczony.Drazyłam temat u psyhologa-nic mu nie jest.potem w styczniu zawołalam psyholog przedszkolna-obserwowany co dwa tyg.Panie z karteczkami stały i czekaly na psyholog-bo on zabawek niesprzata, bo czasami w oczy niepatrzy, bo sie z dziecmi niebawi...bo zabiera zabawki.Psyholog powiedziala dac mu czas..ze troche zachowuje sie jak zlobkowicz nie przedszkolak..niedojrzale proby kontaktu...zaczepail dzici zabawkami je tracajac...bo niby niewiedzial jak zlapac z nimi kontakt.Ze to ze intelektulanie do przodu mu tego nieulatwialo.Jak zasugerowalam zaburzenia SI na ktore trafiłam dzieki dziewczynom stad to bylo ze napewno nie.Ale ja sie uparlam.Diagnoza w marcu..spore zaburzenia si..podwrazliwosc,zaburzenia koncentracji,duza rozpraszalnosc,zaburzenia rownowagi,zaburzenia priopercepcji itd.zaczelismy terpie...w maju moje dziecko zaczelo sie z dziecmi bawic....jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki plynnosc mowy sie rozwinela...przestały mu sie mieszac zaimki przyimki..bo pewnie poprawiła sie koncentracja...ruszyla nam terpaia logoedyczna.a we wrzesniu grupe przjela noa pani.Ja na pierwszym zebraniu wreczylam jej kartke co to jest si jak sie objawia.Na poczatku szok...potem ze jest problem, ze on odchodzi od zabawy ze sie chowa za czyms tam...musialam tlumaczyc ze potrzebuje sie yciszyc od nadmiaru bodcow( po wakacjjach 3 miesiace przerwy musial sie przystosowac).Potem nowa pani zaczela strudiowac ksiazki o si...przeczytala wiecej niz ja i zalapała.Wziela go sobie za cel.Przstala prosic o osobe do pomocy bo wie ze na samo si nie ma sznas.i Nagle sie okazalo ze dziecko intelektem przewyzsza wszystkie dzieci w grupie razem wziete( tak uslyszalam na zebraniu).Odrazu wiezla sie za grupe, przestaly go dzieci odsuwac od siebie( a odsuwaly-efekt poprzedniego roku i poprzednich pan).Opracowala specjalny program dla niego..robi z nim wiecej prac plastycznych,maprowadza mnie co ja mam domu robic, jak cwiczyc motoryke mała.Zaongazowala Pania roznoszaca jedzenie jesli potrzebuje pomocy.Nie ma sytuacji ze grupa sie bawi a on siedzi bo nie chce( on sie tak wycfanil w pierwszym roku ze jak mu sie nie chcialo to mowil ze nie chcei sobie ogladal jak dzieci cwicza np na gimnastyce).Widac roznice jak syn jest tydzien w przedszkolu jak jest ta pani, a jak jest tydzien jak jest ta z zeszlego roku.Ale wrcajac jeszcze do diagnozy..jest w krakowie centrum slynne specjaliszujace si w zaburzeniach SI...moj syn tam byl jak mial 1,5 roku bo chodzil na szerko rozstawionych nogach..i wtedy wykluczyli jakiekolwiek zaburzenia si...przeciez musil je miec wtedy jezeli w ieku 3,5 lat stwierdzili az takie duze...dobrze mysle?przeciez tego nie nabyl tylko musil je miec.O wszystko trzeba walczyc.CO bedzie z nami dalej nie wiem.Mysle o podstawowce z integracja...zeby byl w klasie gota 20 osobowej...ale ponoc nie ma na samo si integracji....psyholog mowi ze bedzie problem.Ale z tego co mowi Pani Przedszkolanka to w grupie do 16 osob on juz radzi sobie super...powyzej jest zagubiony i rozkojarzony niestety.Teraz od wrzesnia zerowka ale zostaje w tym przedszkolu co jest.A potem znow ja musze cos wymyslic..wykombinowac, bo oczywiscie nikt mi niepomoze.podsumowujac mimo iz to rzedszkole popsuło mi mnustwo nerowo to moze dobrze ze truły...bo inaczej niewpadłbym na to si..a takto szukalam....czy cos nam jeszcze gdzies wyjdzie po drodze..nie wiem..ale teraz jestem juz bardziej czujna i slucham kazdej opinii...
      • kasia123m Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 23.02.11, 23:41
        przepraszam za błedy i literowki...mam stara klawiature i widze ze pomija mi niektore litery mimo silnego uderzania w klawisze...sorki
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 24.02.11, 00:26
          Kasia, musze Ci napisac :-) - chyba Cie myslami sciagnelam ;-). Nie dalej, jak wczoraj, rozwazajac w myslach, czy te panie w przedszkolach powinny sygnalizowac czy nie i na ile byc natretne, przypomnialam sobie dokladnie Twoj przypadek sprzed roku.
          Pamietam, ze z jednej strony bylas rozzalona, ze sie panie uczepily Twojego dziecka, a z drugiej strony szukalas w tym temacie.
          Ciesze sie, ze sie odezwalas i potwierdzilas moje intuicyjne odczucie, ze jednak i panie w przedszkolu powinny d,uchac na zimne. No i ciesze sie, ze to tylko SI :-).
          • jonaska Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 24.02.11, 07:51
            No cóż, Wy przynajmniej nie usłyszałyście w przedszkolu,że może lanie by się tu przydało, że powinnyście się zastanowić w którym więzieniu będzie Wasze dziecko jak dorośnie... ;) Ja to usłyszałam w przedszkolu. Na szczęście pani dyrektor po rozmowie, na której zupełnie nic nie mogłam powiedzieć (tak płakałam rozżalona), mówił mąż - od razu zorganizowała szkolenie o pracy z trudnymi dziećmi, porozmawiała z wychowawczynią itp.
            Powiem Wam,że dobrze współpracowało nam się z psycholog w przedszkolu, wchodziła do grupy, zwracała uwagę (szczególnie wychowawczyni, która syna nie lubiła). Wiedziała,że to nie ADHD, ale nie wiedziała co...ale szukaliśmy.
            I pewnego dnia złapała mnie na korytarzu pani dyrektor - mówiła, że słuchała audycji w radiu o ZA i tak jej mój synek pasuje do tego, żebyśmy podążyli temat. Strzeliła w dziesiątkę.
            Bardzo dobrze wspominam teraz przedszkole, jedną panią, która byłą pomocą i bardzo mnie wspierała, pani dyrektor doceniała, to,ze szukamy...

            Dziewczyny, moim zdaniem dobrze jest poprosić panie w przedszkolu,żeby jedna i druga zupełnie oddzielnie i niezależnie opisały zachowania dziecka. Może podać podpunkty - ulubiona zabawa, czy bawi się w grupie, niepokojące zachowania. U nas to się bardzo sprawdziło, panie zawsze pisały dużo i wyczerpująco. Ale jest ale...tu już wtedy same wiemy,że coś jest nie tak...czyli i tak pierwsze musimy wyłapać problem.
          • kasia123m Re: Najbardziej jestem zawiedziona... 24.02.11, 10:20
            no ja tu w zeszłym roku nieżle sie zaliłam...ale to tez przez to ze bylismy po tych wszystkich diagnozach ze ok a tu nagle sie w przedszkolu zaczeło....
            Psyholog przedszkolna sugerowała ze moze zrezygnowac z przedszkola.Nasza psyholog ze szpitala ze kategorycznie nie.A potem psyholog przedszkolna ze ok....Druga ze ok.A z si to mnie wysmiały a ja sie uparłam.Przeciez jak ja wypełniłam test na stronie integracji sensorycznej to mi sie połowa na czerwono siweciła.On sie ładnie rozkreca w przedszkolu tylko ze wiecznie chory.A powinien chodzic jak najwiecej.Dwa dni temu mi sie dusił i teraz doszło jeszcze podjerzenie astmy.Co chwilke cos.
            Ale wracajac do przedszkola.Mimo uspokajania mnie ze wszystkich stron, ja wiedziałam ze przeciez jakby w przedszkolu nic nie było to by tak niecudowały.Fakt ze niestety w pierwszym roku nie było chętniej Pani do pomocy...a szkoda...bo by wszystko szybciej do przodu poszło.A nie odsuwanie go od grupy, jak nie chce cwiczyc niech sidzi...pytanie sie 3 latka czy ma ochote dzis z nimi zatanczyc.Duzo błedow...ale ja wszystko powiedziałam nowej Pani..ze szczegółami, o wigili gdzie moje dziecko siedziało przyt innym stole...o przyciskaniu mojego dziecka do kibla w trzy osoby( do tej pory nierozumie tej pani jak ona mogła mi to wogole mowic).Dobrze ze nowa Pani zainteresowała sie tym czego nieznała.Mowila ze nie wie nic o SI ze musi sie nauczyc...nauczyc z nim postepowac i nauczyc jego.A po miesiacu jak go poznała to sluchalam tylko samych pochwał.I taki powinien byc nauczyciel..pomagac, nnaprowadzac a nie skarzyc i zostawiac mnie ztym samym.A wiecie co jest najlepsze...ta Pani z pierwszego roku co go tak zle traktowała to ona ponoc pracowała wczesniej w przedszkolu z oddzialami specjalnymi albo integracyjnym.I powinna miec trocjhe wiecej doswiadczenia.
            Fajnie ze o mnie pamietasz..miło..ja tu cały czas zaglądam...bede potrzebowac jeszcze [omocy..chocby jak załatwic ta integracje...
            Znalazłam taki paragraf...zaburzenia zachowania i emocji...musze zapytac psyhologa czym to sie je i czy by na to sie niedało.W zwyklej kasie 30 osobowej on zginie...a jeszcze nasz rocznik 2006 idzie do pierwszej klasy razem z rocznikiem 2005...porazka totalna.
            Przepraszam ze w sumie podczepiłam sie pod watek.
            Do autorki watku....jesli ktos gzies CI cos mowi...sprawdz to....bo 10 osob bedzie siedziec cicho a 11 moze sie odwazy i moze ma racje.I jeszcze jedno..Panie z przedszkola widza cos czego my nie mamy sznas zobaczyc..ja czesto mowie ze mojego dziecko poza przedszkolem noralne a w przedszkolu jakby niemoje dziecko..taki rozkojarzony zagubiony..to jest niesamowite..jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki...trzeba to zobaczyc zeby uwierzyc...i imo tych wszystkich nerwow rok temu ciesze sie ze sie czepiały...bo przynajmniej nie siedze i czekam az mu to minie tylko cos robie by mu pomoc...
            • izzzzy Kasia123m 24.02.11, 12:01
              Dzięki za wyczerpujący opis Waszego przypadku. Twoja wypowiedź dała mi wiele do myślenia. Najbardziej przeraża mnie to, jaki można mieć mętlik w głowie od tych wszystkich diagnoz i opinii "specjalistów" różnej maści. A przecież są opracowane dokładne narzędzia diagnostyczne do wykrywania wad rozwojowych u dzieci. Dlaczego więc Ci wszyscy "specjaliści" badają nasze dzieci metodą prób i błędów? Porażające...

              Naprawdę można ześwirkować od samego słuchania kolejnych "znających się" osób. Ja sama już nie wiem co mam myśleć. Zapisałam córkę na diagnozę, a w międzyczasie uruchomiłam spotkania z logopedą, psychologiem przedszkolnym i fizjoterapeutką od SI.
              Przedwczoraj byłam z małą u logopedki, która zaleciła zajęcia logopedyczne, ale powiedziała mi, że według niej (choć zastrzegła, że nie jest uprawniona do wydawania takich opinii i jest to jej prywatne zdanie oparte na doświadczeniu) moja córka nie ma zaburzeń ze spektrum autyzmu czy ZA, ponieważ ładnie weszła z nią w interakcję (widząc ją pierwszy raz w życiu), wykonywała polecenia i odpowiadała na pytania. Oczywiście zastzregła, ze potrzebna jest konsultacja z psychologiem i wtedy będzie można odkryć źródło zaburzeń mowy i percepcji mojego dziecka.
              Wczoraj natomiast byliśmy prywatnie u fizjoterapeutki od SI z polecenia. Po obserwacji mojego dziecka, pani ta powiedziała, że jej zdaniem niepokojące zachowania córki mają podłoże psychologiczne np. nerwicowe, a nie są wynikiem zaburzeń SI, gdyż duża motoryka jest prawidłowo rozwinięta. Problemy sa z przewrażliwieniem okolic twarzy np. przy myciu zębów czy smarowaniu buzi kremem, ale ona uczciwie mi powiedziała, że jezeli już planuję prywatne zajęcia to lepszy będzie dla mojej córki psycholog, który zna się także na SI, bo ona sama niewiele może pomóc mojemu dziecku. I według niej to raczej nie jest ZA, ale zaburzenia emocjonalne.

              O rany...
              • 3-mamuska Re: Kasia123m 24.02.11, 22:05
                Zapomnailam napisac,ze wlasciwie tu w angli to wlasnie szkola czy przedszkole wola psychologa i ten obserwuje dziecko,ale u nas w szkole my jaki rodzicie bylismy nie informowani,np.moj syn byl obserwowany przez psychologa w pazdzierniku ,a mysmy jako rodzice dowiedzielismy sie pod koniec stycznia.Poprostu trafilismy na taka zakrecona babke,ktora chcial mi wmowic ze problemy syna sa spowodowane przez 2 jezyki.
                Ale wiem ze wszedzie gdzie widza panie jakis problem to rodzice sa wzywani do szkoly i informowani.
                Moja kolezanka ktorej corka jest w 6 klasnie chciala ja zdiagnozowac na dysleksje,poszla do lekarza i powiedzial ze nie moze wyslac jej na diagnoze, bo to musi zrobic szkola.Wszlo na to ze jesli dziecko jest juz obiete przez przedszkole/szkole to juz rodzice samemu nie moga starac sie o diagnoze,tylko szkola jako istytucja.
                Szkola ze byl juz maj, umyla rece i wypchnela dziecko do gimnzjum niech oni sie martwia.

                Tu nauczycialka widzac problem pisze podanie do dyrekcji szkoly/przedszkola o to ze cos z dzieckiem jest nie tak i ona prosi o obserwacje.Tak tez bylo w przypadku moje strszego syna.I to dziecki tej pani z klasy 3 ,syn po 3 latach dostal diagnoze dysleksja i juz do gimnazju poszedl do takiego jaki sobie wybralismy i ma sporo pomocy w szkole.

                Mlodszego to ja na playgrupach "wlasciwy start" zapytala co zrobic ze syn nie mowi,i umowili mnie z logopeda,jak z nia rozmawialam to nie wierzyla ze moze byc cos nie tak.
                I to oni jako istytucja wyslali mu dokumentacje na diagnoze, Ale w miedzy czasie zgubili mu dokumety i sami poszlismy do lekarza i powiedzielsmy co sie stalo,i juz nie musielismy robic nic.
                Bo lekarz skontaktowal sie z logopeda i nie musielsmy powtarzac tych rozmow,co syn umie a co nie.Sam zadzwonil do nas i poinformowal ze dzwonil do osrodka diagnostycznego ze ustalil nam termin.i ze przysla nam jeszcze list z potwierdzeniem kiedy mamy sie stawic.

                Z jednej strony jest to ulatwienie i wylapanie dzieci z tych rodzin co rodzice maja gdzies,i nie staraja sie pomoc dziecku,a z drugiej strony jest ciezej jesli szkola nie reaguje,bo wtedy rodzice maja troche zwiazane rece.

                Oczywiscie do momentu pojscia dziecka do przedszkola w wieku 3 lat,rodzic moze sam zglosic sie do rodzinnego i powiedziec mu o swoich obawach.
                • ald_ona Re: Kasia123m 25.02.11, 09:33
                  >Bo lekarz skontaktowal sie z logopeda i nie musielsmy powtarzac tych rozmow,co syn umie a co nie.Sam >zadzwonil do nas i poinformowal ze dzwonil do osrodka diagnostycznego ze ustalil nam termin.i ze przysla >nam jeszcze list z potwierdzeniem kiedy mamy sie stawic.

                  Tego to zazdroszczę. Przy każdej wizycie spowiedź z całego życia, od jajka. Ciąża, poród,kamienie milowe, rozwój... W ramach jednej instytucji - wszystko wielokrotnie trzeba powtarzać, żaden specjalista nie spojrzy w wywiad zebrany uprzednio przez kogoś innego.

                  A wracając do właściwego tematu:
                  U nas przedszkole zauważało różne nieprawidłowości, nigdy nie było jednak podejrzeń ZA. Wtedy ich koncepcje były kosmiczne, zakładały takie zaburzenia (zaburzenia tożsamości, schizofrenia i inne), że gołym okiem widać było, jak błądzą. To był trudny czas - wszyscy widzieli, że coś nie gra, nikt nie umiał znaleźć rozsądnej diagnozy. Z punktu widzenia rodzica - szczególnie trudna sytuacja - bo kiedy kolejny raz informują cię o MEGAzaburzeniu, które u psychologa spoza placówki jest zdecydowanie wyeliminowywane, to każde słowo ze strony przedszkola w konsekwencji zaczyna być traktowane jak zamach na dziecko. Zaczyna się poddawać w wątpliwość kompetencje psychologa przedszkolnego. Moim zdaniem błędem przdszkola - w tym wypadku - było - zamiast zgromadzenia objawów - doszukiwanie się określonych zaburzeń, co może zrobić klinicysta - i wysyłanie na terapię tych właśnie zaburzeń.
                  Ale teraz ich opis zachowań Pierwszego, skierowany do potencjalnego terapeuty zaburzeń osobowości (trzylatka) jest pięknym opisem dziecka z ZA. Czystym opisem osoby nieznającej zespołu, a tylko opisującej dziecko. Piękny opis symptomów, bardzo pomocny przy retrospekcji.
                  Przy drugim dziecku - to samo przedszkole - nie zauważało żadnych problemów - poza logopedycznymi. A Drugi jest typowym aspim. Mógłby stanąć w Sevre (tak się pisze?) jako wzór :-) Może teraz mają większą wiedzę w zakresie zaburzeń całościowych, nasze przedszkole to jednak kilka lat temu było...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka