Czy tylko nieśmiałość...?

24.01.13, 12:34
Synek prawie 3,5 l. od września chodzi do przedszkola. Niepokoi mnie jego nieśmiałość i zahamowanie w stosunku do innych dzieci, nawet tych, które zna już z przedszkola te 5 miesięcy. Nie wiem, czy to już jakiś problem, czy on może z tego wyrośnie, z tej niesmiałosci, trochę takiego lęku, sztywności jak jest jakies dziecko w pobliżu...W przedszkolu na początku wolał siedzieć na krzesełku blisko pań, wyraźnie lękał się innych dzieci. I to trwało dosć długo. Teraz podobno ( z opisu pań, i opowiadań samego dziecka) zaczyna powolutku włączać się do zabaw z dziećmi, ale wybiera raczej dziecko najspokojniejsze, najcichsze z grupy. Na moje pytanie z kim się dziś bawił: odpowiada, że nie lubi się bawić w przedszkolu i sobie chodzi lub siedzi na krzesełku. Poznawczo wszystko ok, mowa też ładna, ale te kontakty z dziećmi-jakby zawsze w obecności dzieci był sztywny, spięty-wiem że lubi dzieci-ale zabawa spontaniczna z nimi sprawia mu kłopot. Dodam, że chodzi tylko o przedszkole. Z dziećmi z rodziny i z siostrą bawi się super-zabawa symboliczna na bardzo wysokim poziomie. A w przedszkolu to taki Profesorek i Stary Maluśki...Czy to może być tylko nieśmiałość, może trzeba dać mu czas?
    • halogen75 Re: Czy tylko nieśmiałość...? 25.01.13, 13:16
      Uważam, że trzeba mu dać czas:) Jeśli miałby trudności z kontaktami społecznymi wynikającymi z autyzmu czulibyście to również w domu i w kontaktach ze znajomymi dziećmi. Czasem adaptacja dzieci w przedszkolu trwa naprawdę długo. Mojej chrześnicy zajęło to równy rok, bo też jest bardzo nieśmiała. A jak zachowuje się inicjowany przez innych do zabawy np przez panie? Włącza się do zabaw grupowych?
    • zablakanaowieczka Re: Czy tylko nieśmiałość...? 25.01.13, 14:19
      Mój syn trafił do klubu malucha jak miał 2 lata. Tam właśnie ciocie zaczęły zwracać naszą uwagę, że coś jest na rzeczy, bo - dokładnie tak jak opisujesz - bał się dzieci, nie chciał się z nimi bawić, nie wchodził w reakcje. Było to dla nas o tyle szokiem, że w domu nigdy analogicznych problemów nie rejestrowaliśmy. Czas pomógł jedynie w minimalnym stopniu - z tymi dzieciakami, które lepiej znał, pozwalał sobie na jakieś tam reakcje, ale ciągle w bardzo niewielkim stopniu. Niechęć do kontaktów była jednym z powodów dla których diagnozowaliśmy go pod kątem ZA. ZA nie ma, przy okazji wyszła kwestia integracji sensorycznej. I tu właśnie był pies pogrzebany - ze względu na problemy sensoryczne (nadwrażliwość dotykowa, problemy z czuciem głębokim, z równowagą) on zwyczajnie bał się dzieci, bo nie był w stanie przewidzieć co się stanie - czy któreś go niespodziewanie nie zajdzie od tyłu, nie dotknie, nie popchnie. Z dziećmi które znał lepiej - albo w mniejszej grupie - problem był mniejszy, bo wszystko było bardziej przewidywalne. Teraz, pół roku pod diagnozie SI, po cotygodniowej terapii, w nowym przedszkolu dokazuje dokładnie tak samo jak inne dzieciaki, problemów społecznych czy nieśmiałości już nie notujemy :-)
    • yula Re: Czy tylko nieśmiałość...? 25.01.13, 17:53
      Być może czas, być może zmiana opiekuna. Ja mam taką córkę co w nowym otoczeniu musi sie oswoić, opatrzeć. W przedszkolu było w porządku. Natomiast w zerówce przez cały rok stała obok grupy. W pierwszej klasie - zmiana pani i nie to dziecko.
      • ifaka78 Re: Czy tylko nieśmiałość...? 25.01.13, 19:37
        Bierze udział w zabawach grupowych tzn. tanecznych, rytmika, naśladownictwo (zabawa, że jestem pieskiem, wężem itp. robi to co inne dzieci) ale w sposób bardzo ostrożny i zachowawczy tzn. jak dzieci podnoszą rączki do góry to on delikatnie, ledwo co itp. jak klaszczą to on cichutko, jak śpiewa to też ledwo słyszalnym głosem jakby się bał że ktoś go zauważy. Jak go ktoś wyciągnie do zabawy to pójdzie, zrobi, ale tak jakby z musu. Sam od siebie spontanicznie - raczej nie. Na tańcach ma taką dziewczynkę w parze, która dominuje-on robi to co ona chce, urabia go jak ciasto :) Jest mało spontaniczny, bojaźliwy, taki typ lub coś jest na rzeczy. Z drugiej strony, jak przyjdą goście, rodzina to potrafi się popisywać, że ho ho. Nie zauważyłam też nadwrażliwości dotykowej i np. w tańcu na występach w przedszkolu trzyma się za rączki w kółeczku i w parze-ale może dlatego, że pani tak kazała a on się bardzo pań słucha :)
        • halogen75 Re: Czy tylko nieśmiałość...? 25.01.13, 19:41
          Dlatego właśnie ifaka, myślę, że należy jeszcze troszkę poczekać:) Ale to moje zdanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja