Dodaj do ulubionych

strata bliskiej osoby

03.11.13, 08:56
Dzień Dobry Wszystkim

Święta listopadowe nastrajają...
Jak powiedzieć dziecku o przemijaniu, o śmierci. Jak przygotować do nieuchronnej straty bliskich. Wielu bliskich nam w rodzinie jest już w podeszłym wieku...

Dziecię na cmentarzu bezrtosko zdmuchiwao świece i wspinało się na groby. Krótko mówiąc miało dobrą zabawę. Wiadomo, że to tylko dziecko, ale niebawem to miejsce nabierze dla niego innego wymiaru. Jak na to wszystko przygotować małego autystę?

Będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniem.
Obserwuj wątek
    • jak-nie-ja-to-kto Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 09:21
      Po pierwsze już teraz nie pozwalać na takie zachowania na cmentarzu.... A "klimat" tego miejsca z czasem sam się wyklaruje. Inie wiem ile lat ma dziecko. Mój pięciolatek zachowuje się odpowiednio na cmentarzu, ale o śmierci jeszcze z nim nie rozmawiam.
      • anias2000 Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 10:10
        Dzieć jeszcze młodziutki - ma 2,5 lat. Niby przygotowaliśmy się do wizyty na cmentarzu, obrazki , piktogramy, ale niestety, jak młodzian zobaczył znicze, to chęć dmuchania okazała sie silniejsza. Ewakuowaliśmy sie szybciutko, żeby nie urażać odczuć innych.

        O śmierci również nie rozmawiałam jeszcze, ale niestety rodzice już oboje po 80 - mieszkamy razem... Może na zapas się martwię.
        • tijgertje Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 11:19
          Mysle, ze nie mozesz zbyt wiele wymagac os 2,5-latka. Moj tesc zmarl, gdy mial 76 lat, w Mikolajki, 2 miesiace przed 4. urodzinami syna. nie wiem, jak mlody zareagowalby na smierc ukochanego dziadka rok wczesniej, wtedy zupelnie mnie zaskoczyl. Nie mielismy zadnych watpliwosci, ze musi byc na pogrzebie, ale problemem bylo wystawienie ciala i za rada pana z zakladu pogrzebowego, ktory niejedno dziecko na pogrzebie juz widzial, po prostu powiedzialam co i jak zostawiajac decyzje mlodemu. Dzieci z natuury nie boja sie smierci, to dorosli przelewaja na nie swoje obawy, zaszczepiaja strach. U dzieci do 7-8 lat smierc wywoluje przede wszystkim ciekawosc. Z Kasprem wczesniej rozmawialismy, w przedszkolu (od 2-2,5 lat) rozmawiano z dziecmi zarowno o smierci jak i przemijaniu, wykorzystujac do tego glownie pory roku. Kasprowi nieraz tlumaczylismy, ze wszystko, jak sie uzywa, to sie starzeje i zuzywa. Wiedzial, ze ponad 70-letni dziadkowie nie beda sie z nim po drabinkach wspinac, bo ich ciala sa juz bardzo zuzyte i jak sie calkiem zuzyja, to sie zepsuja tak, ze ich sie juz naprawic nie da, czyli umra. na przykladzie zabawek i roslin mozna wiele wytlumaczyc. Tak jak ludzie choruja, tak zabawki sie psuja, ale czasem wystarczy tylko dokrecic srubke, dziecku dac syropek i wszystko jest ok. Czasem jednak cos zepsuje sie tak bardzo, ze naprawic juz sie nie da. Nie tlumaczylam mu, ze ktos umierajac odchodzi, bo na pewno padne wczesniej czy pozniej pytanie "a kiedy wroci?". smierc jest definitywna i uwazam, ze wlasnie tak trzeba ja dziecku przedstawiac, bez oszukiwania. Z autysta jest problem, bo na smierc moze sie zdawac reagowac zupelnie obojetnie. Przyjmuje zdarzenie do wiadomosci, stalo sie, idziemy dalej. Czesto nie wiaze z tym emocji, zwlaszcza majac kilka lat i trzeba to tlumaczyc. Tak samo, jak dziecko zgubi czy zepsuje ukochana zabawke i jest smutne, tak samo ludzie sie smuca, gdy traca ukochana osobe.
          Poniewaz my jestesmy wierzacy, pomoglo mi to przygotowac syna do pogrzebu. Porownalam cialo czlowieka do balonika. Jak sie kupuje nowy balonik, jest on maly, plaski i lelawy, w sumie do niczego. Dopiero jak sie go nadmucha powietrzem, staje sie ogragly, lekki, mozna sie nim bawic. Jednak jesli upadnie na cos ostrego i peknie, to powietrze z niego ulatuje, zostaje flak zupelnie niepodobny do okraglego balonika. Choc wiadomo, ze to ten sam balonik, to jednak wyglada zupelnie inaczej. Tak samo jest z czlowiekiem: kiedy dziecko przychodzi na swiat, Bog daje mu dusze, ktora tak jak powietrze w baloniku sprawia, ze moze sie ruszac i bawic. Kiedy jednak czlowiek umiera, dusza, tak jak powietrze dla nas niewidoczna, wraca do Boga, i zostaje tylko cialo, ktore bez duszy juz nie jest takie samo. wiadomo, ze dziadek w trumnie, to ten sam dziadek, ktory czytal ksiazeczki i sie wyglupial, ale bez duszy wyglada po prostu troche inaczej, jak balonik bez powietrza. Kasper dopytal potem co sie dzieje z cialem po pogrzebie, wyjasnilismy zgodnie z prawda, podkreslajac, ze cialo to tylko otoczka, bo tak naprawde to, co sprawialo, ze dziadek byl dzadkiem to dusza, ktora sie cieszy, ze nigdzie juz nie jest wcisnieta ;) Cmentarz to po prostu miejsce, ktore nam, zywym pozwala pamietac o zmarlych, gdzie mozemy ich odwiedzac, bo duszy w niebie sie nie da, ale jak przychodzimy na cmentarz, to dusze dziadka i babci nas widza i sie ciesza. Kasper wlozyl dziadkowi do trumny swoja ukochana maskotke, bez ktorej nie byl w stanie spac, bo Dudus musial dziadkowi towarzystwa dotrzymac, zeby mu smutno nie bylo. pod choinke dostal rezerwowego Dudusia, ale mimo poczatkowej radosci dosc szybko znalazl inne ukochane maskotki do spania, bo prawdziwy Dudus lezy w dziadka trumnie. jak przychodzimy na cmentarz zawsze pyta dziadka jak sie Dudus sprawuje, opowiada ostatnie zdarzenia. Jak mial niecale 6 lat byl na pogrzebie wujka mojego meza, rowniez widzial go w trumnie, na pogrzebie zachowywal sie modelowo i wszystkim tlumaczyl, jak to z ta dusza jest ;) Dziadka pamieta, teskni, nieraz z tej teskoty placze, ale znacznie czesciej wspomina co razem wyprawiali gdy dziadek zyl. Nieraz w szoku jestesmy jakie drobiazgi pamieta, w kocu byl calkiem malym berbeciem. Przy dziecku z autyzmem musisz byc przygotowana jedynie na to, ze w razie czego moze reagowac zupelnie nieadekwatnie do sytuacji. Ja pamietam, jak majac 6 lat bylam na pogrzebie jakiegos maminego wujka, ktorego w ogole nie kojarzylam, wiec jego strata nie wywolywala we mnie zadnych emocji, nie rozumialam emocji innych, a pogrzeb byl dla mnie czyms nowym, arcyciekawym i traktowalam go bardziej jak wycieczke krajoznawcza, majac ogromne pretensje do mamy, ze nie pozwolila mi z dziadkiem wejsc do grobowca i zbadac go od wewnatrz. inna smierc kilka lat pozniej przezylam bardzo mocno, ale pisalam o tym niedawno na blogu.
          • aniaurszula Re: strata bliskiej osoby 04.11.13, 18:20
            pomysl z balonikiem mi sie podoba, starsza corka stracila dziadkow jak miala 6 i 7,5 lat tez bardzo przezyla strate i chyba nadal teskni za dziadkami, oczywiscie bylo odpowiednie tlumaczenie typu anilki czekajace na dziadka az odejdziemy od grobu a zeby dziadkowi nie bylo smutno ma specjalna lampke i wlasnorecznie wykonana laurke od wnuczki. mlodsza chodzi na cmentarz wie ze tam sa dziadkowie, niestety corka nie mowi wiec nie wiem na ile jest swiadoma sytuacji
    • myszewa Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 12:19
      Ja bym nie oczekiwała zbyt wiele po 2,5 latku - obojętnie czy autystycznym czy nie. Mój ma 6 lat, autyzm, funkcjonuje średnio. W ciągu ostatniego roku stracił babcię i dziadka. Na pogrzebie nie był, nie był gotowy, chcieliśmy też mieć możliwość przeżywania uroczystości w spokoju, a trudno było przewidzieć jak się zachowa. Nie wiem czy brałabym zdrowego pięciolatka na pogrzeb. Na cmentarzu bywamy regularnie, oczywiście nie ma mowy o bieganiu po grobach, zresztą on już nie ma takich pomysłów, ale nie oczekuję od niego nie wiadomo jakiej refleksji czy powagi - przynosimy dziadkom kwiaty, ma radość z zapalania świeczek, a ostatnio chętnie pomagał w sprzątaniu, pokazuje dziadków na zdjęciach, po czym stwierdza, że mu się nudzi i wracamy. Myślę, że dziadkowie osobiście nie czuliby się obrażeni, że młody przy ich grobie śmieje się czy śpiewa, tym bardziej nie powinno oburzać to innych. Co do rozumienia całej sytuacji, bałam się, że dla młodego określenia umarł, śmierć będą dość abstrakcyjne, ale dość łatwo przyswoił sobie. Z babcią było trudniej, mówił, że babcia nie żyje, nie ma babci, ale za każdym razem gdy szliśmy odwiedzić dziadka mówił "idziemy do babci i dziadka" dopiero po kilku miesiącach przyzwyczaił się, że w domu jest tylko dziadek. Dziadek zmarł 9 miesięcy później, była to nagła śmierć, o 14 był u nas na kawie i bawił się z wnukiem, a dwie godziny potem zasłabł we własnym domu, mimo to dość szybko odnalazł się w danej sytuacji. Myślę, że mocno przeżywał śmierć dziadka, ale okazywał to w zupełnie inny sposób, silnym pobudzeniem, huśtawkami nastroju, zwiększeniem stereotypii, widać było, że śmierć dziadka wprowadziła chaos, zachwiała poczuciem bezpieczeństwa, choć pewnie dla kogoś z zewnątrz te zachowania byłyby nieadekwatne. W wakacje odszedł pies moich rodziców, mały był związany i dopiero przy tej okazji zrozumiałam, że śmierć ma dla niego określone znaczenie, nie jest pustym słowem. Powiedziałam mu, że Sonia umarła, on z kamienną twarzą powiedział - Sonia umarła, po czym dodał jakby nigdy nic - idziemy na rower. Myślałam, że to nadal puste słowo i ani razu nie wracaliśmy do tego tematu, jednak kiedy pojechaliśmy na weekend do dziadków ani razu nie zapytał o Sonię, ani razu jej nie szukał (a zwykle pytał już na wejściu), a kiedy podczas spaceru zobaczyliśmy innego owczarka niemieckiego i powiedziałam do niego "patrz, wygląda jak nasza Sonia" odpowiedział krótko "Sonia umarła, nie ma Soni"
      • myszewa Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 12:27
        Dodam jeszcze wracając do samego cmentarza, w zeszłym roku święto zmarłych go przerosło - tłumy, zapachy, hałas, ciotki które widział pierwszy raz w życiu które bacznie mu się przyglądały, dostał ataku śmiechu, a potem zaczął piszczeć, musieliśmy się ewakuować. W tym roku było dobrze, widziałam po nim jak kilka razy rośnie napięcie, ale potrafił to opanować. Co do odczuć innych osób - cóż, to mógłby być szerszy temat, prawa do korzystania z przestrzeni publicznej osób niepełnosprawnych - zwłaszcza takie miejsca jak kościół czy cmentarz będą budzić tu emocje. Gdyby jeździł na wózku nikt nie oczekiwałby od niego, że nagle wstanie, uklęknie kiedy trzeba itd. dlaczego od autysty nagle wymagamy, że nie będzie zachowywał się jak autysta. Dziadkom nie przeszkadzałoby jego zachowanie na cmentarzu, rozumieli jego ograniczenia, nie powinno przeszkadzać tez innym, takie moje zdanie
    • blekitnalaguna123 Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 19:59
      Litości, nie wymagajmy od naprawdę małych dzieciaczków rzeczy niemożliwych. 2,5-latek nie zrzumie teoretycznych rozmów o śmierci. Obawiam się, że nie da się przygotować dziecka na śmierć bliskich osób, jego dziadków jak rozumiem, tymbardziej że nie mamy pojęcia, kiedy to nastąpi, bo mogą pożyć przecież jeszcze i 15 lat. Myślę, że z młodszymi dziećmi, tak do 10 rż, trudno przerabiać takie tematy, dlatego moim zdaniem wystarczy, gdy bliska osoba zachoruje poważnie, wytłumaczyć, że może to skończyć się śmiercią, czyli odejściem na zawsze. Idąc na cmentarz, wystarczy powiedzieć, że idziemy na groby postawić kwiaty i zapalić znicze, by pozostawić znak, że pamiętamy o bliskich, którzy zmarli.
      • anias2000 Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 20:05
        Dziękuję za konkretne podpowiedzi, uwagi i chęć podzielenia się doświadczeniami. To dla mnie bardzo cenne.
        Sama przeżyłam śmierć babci kiedy miałam niecałe 3 lata. Nie rozumiałam, ale czułam ciężar emocji w rodzinie i strasznie tęskniłam. Mój mały świat zawalił się wtedy.
        Nie chciałabym, aby synek przeżywał to samo. Mam nadzieję, że pisane nam jeszcze wiele wspólnych lat.
      • tijgertje Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 23:10
        blekitnalaguna123 napisała:
        Myślę, że z młodszymi dziećmi, tak do 10 rż, trudno przerabiać takie tema
        > ty, dlatego moim zdaniem wystarczy, gdy bliska osoba zachoruje poważnie, wytłum
        > aczyć, że może to skończyć się śmiercią, czyli odejściem na zawsze.

        Ja mysle, ze temat smierci w Polsce jest w ogole nadal tematem tabu, stad takie problemy z rozmawianiem z dziecmi o smierci. Jesli smierc traktuje sie jako "naturalne zjawisko atmosferyczne", normalna kolej rzeczy, dotyczaca calej przyrody, nie tylko ukochanych osob, to rowniez z maluchami mozna i wedlug mnie wrecz trzeba o niej rozmawiac. Omijajac temat, zbywajac polslowkami tworzymy wokol smierci otoczke tajemnicy, malo tego, strasznej tajemnicy.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: strata bliskiej osoby 03.11.13, 20:27
      2,5 latka zostawiłabym w spokoju. U starszego dziecka omawiałabym w razie potrzeby, bez wyprzedzania faktów. Mój 8 - latek wiadomość o śmierci dziadków przyjmował jak fakt, emocji nie okazywał. O pogrzebie nawet nie chciał słyszeć - stwierdził, że już był na pogrzebie prababci i wie jak to wygląda. Chodzimy tylko zapalać znicze - robi wszystko, by z cmentarza zwiać. Ale rozumie, że jak ktoś umarł, to już nie wróci.
    • aniaurszula Re: strata bliskiej osoby 04.11.13, 18:07
      moja 3 latka CZR od urodzenia miala kontakt z cmentarzem, zwlaszcza ze moj tato zmarl jak miala 3 mce a drugi dziadek jak miala 22mce, na drugim pogrzebie byla. wie ze idzie do dziadkow palic znicze, sprzatac itp., podobnie jak starsza siostra wie ze cmentarz to nie plac zabaw, ale to niestety trzeba mowic od poczatku anie w pozwalac biegac po grobach a potem zakazac a dziecko juz tego nie zrozumie nie zaleznie czy chore czy zdrowe
      • gepardzica_z_mlodymi Re: strata bliskiej osoby 04.11.13, 20:32
        Hm, pewnie wiele zależy od tego jak bardzo dziecko jest zaburzone. W wieku 2,5 lat z moim młodzieńcem nie było kontaktu, który potwierdzał, że cokolwiek rozumie. Wtedy unikałam takich miejsc. Teraz też, bo nam ucieka i zapada się ciągle pod ziemię.
        • aniaurszula Re: strata bliskiej osoby 04.11.13, 20:54
          nie wiem ile rozumie moja corka, nie mowi wiec i kontakt utrudniony. wiem jedno wie ze nacmentarzu pali sie znicze, bo jak pada slowo cmentarz pokazuje gest zapalania zapalek. tez musze pilnowac bo znika z pola widzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka