m.maska
14.08.11, 09:45
Jak juz pisalam – przejrzalam nader pobieznie posty Sonii, nie znam calosci Misogino i jak wiadomo nie mozna dzisiaj juz przeczytac tego co bylo – bo watek zniknal. Wnioski jakie mi sie w zwiazku z tym nasunely opisalam na sasiednim watku.
Wlasciwie moge sie odniesc tylko do Naszych doswiadczen na forum – na Misogino, kazdy wnioski wysnuwal sam dla siebie – efektem bylo to, ze Mirka twierdzila, ze AL i ja trolowalysmy tam... zabawne? Nie dla AL i nie dla mnie i mimo, ze potem sama przekonala sie, ze to zadna z nas, nasze IP(a to widziala) zawsze pokazuje odpowiednio Austrie i Niemcy – to jednak nigdy nie uznala za stosowne oficjalnie zrewidowac swojego stanowiska. Do tego trzeba odwagi, rzucac oskarzenia bezpodstawne moze byle tchorz.
Po tych kilku latach na forum, przekonalam sie, ze ludzie wcale nie chca dowodow, nie chca prawdy, wola wierzyc we wlasne wyobrazenia i chca w nie wierzyc, za wszelka cene, nawet jesli dowody sa i swiadcza o czyms zupelnie innym. Wtedy musieliby sami przed soba przyznac sie, ze dali sie zrobic w balona. Nawet jesli kazdego dnia widza, ze ktos komu wierza i stworzyli sobie jego „nieskazitelny” obraz, to osoba absolutnie niewiarygodna, ktora gdzies tam na prywatnych laczach, da „solenne” slowo honoru(nawet wojskowe), ktorego ktos taki w ogole nie ma – wiec tez i slowem takim moze sobie szastac. Sa osoby, ktore wrecz bronia sie przed przyjeciem do wiadomosci oczywistych faktow, ktore dla wszystkich sa widoczne, ze ta niby „swietlana postac” to zwykly oszust...ale udalo mu sie stworzyc obraz owiany nimbem szlachetnosci, sam sobie wystawil pomnik z wysokosci ktorego spoglada na maluczkich i tak trwa ta zabawa, a frajerzy spogladaja w gore i chyla czola przed jego wspanialoscia... prawda w necie wcale nie jest w cenie. Ludzie przychodza tutaj, zeby pokazac sie lepszymi niz sa w rzeczywistosci – bo czy bedziemy przejmowac sie kazda zaslyszana wiadomoscia o smierci obcej osoby? NIE...ludzie umieraja kazdego dnia, nikogo to nie ominie – jak latwo rozgrywa sie tego rodzaju emocje, wzbudza wspolczucie, zal.
Masz racje, na Misogino nieustannie ukazywaly sie kolejne wiadomosci o zgonach – wygladalo to juz troche jak hospicjum w matrixie – latwo jest manipulowac ludzmi odczuwajacymi smutek i zal. Problem polega na tym, ze nawet spotkanie jednej czy dwoch osob w realu, wcale nie daje gwarancji, ze ow X nie kreuje kilkunastu innych postaci, w stanie agonalnym.
Tak jak juz wczesniej wspominalam: dopiero pilna obserwacja osoby X, tego co pisze i jak postepuje, czy jego posty sa spojne, czy jego obietnice sa obietnicami realnymi, czy tylko na uzytek forum, nawet jesli chodzi o obietnice napisania czegos... to wszystko sklada sie na obraz osoby.
Osobiscie oceniam ludzi wg siebie, sama jesli cos obiecam, na pewno slowa dotrzymam, tego samego oczekuje od innych.
Ale obserwacja stylu pisania tez wiele daje... styl pisania Sonii na Interii byl zupelnie inny, niz ten jakim pisala na Misogino i tutaj byla calkowita sprzecznosc. Poczatkowo swietnie radzila sobie z jezykiem polskim i nagle tak jakby zaczela miec problemy. Nie obserwowalam Misogino na tyle dokladnie – ale mysle, ze gdyby mozliwe bylo przesledzic posty tych wloskich „przyjaciol” okazaloby sie szybko, ze pisala to jedna i ta sama osoba – styl to czlowiek. Amico di Sonia i Sonie – charakteryzuje zadziwiajaco bardzo podobny styl pisania.
Jest tutaj na Kalejdoskopie tlumaczenie pewnego artykulu: forum.gazeta.pl/forum/w,101385,127570541,127570541,Tajemnica_deszyfranta_podprogowych_przekazow_jezyk.html
Do tego nie trzeba zadnego szkolenia, wszyscy w jakis sposob obserwowalismy te wydarzenia – my na Podworku, Wy na Misogino i wczesniej czy pozniej pojawiaja sie pewne slowa, zwroty, ktory pojawiaja sie tylko u jednej osoby... i nagle to samo robi troll, czy inny dodatkowy nick. Sonia plynnie uzywala trudnych dla obcokrajowca polskich form jezykowych, natomiast wrzucala slowa, ktore kazdy, nawet nie znajacy wloskiego, moze odnalezc w necie w slowniku albo i tak je zna. W ten sposob moglabym napisac post wrzucajac slowa z jezyka hiszpanskiego, ktorego nie znam.
Potrafie ocenic mozliwosci jakimi dysponuje ktos urodzony poza granicami, bo nader czesto mam do czynienia wlasnie z takimi mlodymi ludzmi – Moj syn, dzieci znajomych i przyjaciol – mimo, ze kazdego roku po wiele miesiecy przebywaly w kraju, jednak popelniaja bledy skladniowe i gramatyczne, Sonia operowala zbyt plynnie jezykiem polskim.