Dodaj do ulubionych

Merde! rok w Paryzu....

04.10.12, 15:46
To pierwsza z serii ksiazek o Francuzach?... nie, nie o Francuzach, o Paryzu i Paryzanach - bo to jednak nie to samo...
Ksiazka napisana "z jajem" z punktu widzenia Anglika, czyli obcokrajowca.
Jak wynika z tego co pisze, kazdy kto nie jest Paryzaninem - jest obcy - Paryzaninem trzeba potrafic byc...

Wroce do tematu, po powrocie z Francji - kiedy to nazbieram doswiadczen z innych regionow niz Paryz smile
Obserwuj wątek
    • al-szamanka Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:05
      Są tacy obcokrajowcy, co to tylko na krześle w Paryżu usiądą, a od razu im się wydaje, że mogą się czuć jak paryżanie...a właściwie od razu już się tak czują big_grin wink
      • m.maska Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:33
        Moze dobrze byloby poczytac wrazenia o kontaktach z Paryzanami, widziane z punktu widzenia takiego wlasnie siedzenia...
        • al-szamanka Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:48
          Kontakt przez siedzenie.....ciekawe wink
          • m.maska Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:55
            Ale z punktu "takiego siedzenia", ma sie od razu paryski punkt widzenia... big_grin
    • m.maska Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:47
      Jednym z kolejnych tytulow tego autora(Stephen Clark) jest: "Jak rozmawiac ze Ślimakiem" i odnosi sie to m.in. do "slimaczego tempa" jakim charakteryzuja sie urzednicy.... przypuszczam, ze mnie przyzwyczajona do sprawnej obslugi, juz by cos trafilo tak jak trafialo mnie w Paryzu na poczcie...

      Pamietam, jak w ubieglym roku, na Montmartre weszlysmy do urzedu pocztowego, zeby kupic znaczki na kartki... Boooooooooosz...ile to trwalo - panienka, ktora na kazdym palcu miala ogromny pierscionek, przewracala skoroszyt ze znaczkami we wszystkie strony, zagladala do komputera zeby sie upewnic jakie to znaczki ma nam sprzedac na kartki w obrebie Europy, potem z kims telefonowala i upewniala sie, czy na pewno te, potem znowu przewracala skoroszyt, w koncu chciala nam sprzedac caly karnet 10 znaczkow, ktore nie byly nam wtedy potrzebne, a kiedy nie chcialysmy tego karnetu tylko 6 znaczkow, znowu przewracala na wszystkie strony ten skoroszyt ze znaczkami, sprawdzajac jak nam tu utrudnic, zebysmy sie jednak zdecydowaly na ten karnet... po pol godzinie, w koncu dostalysmy tych 6 znaczkow....
      • al-szamanka Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 19:59
        Pamiętam to doskonale. Panienka nie mogla zrozumieć, że nie chcemy karnetu, bo przecież był tańszy niż gdyby kupić 10 znaczków pojedynczo....my chciałyśmy 6
        Poza tym zagadywała kolegę dwa okienka dalej, ta rozmowa była dla niej o wiele bardziej interesująca niż obsługa klientek.
        • m.maska Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 20:06
          To bylo na poczcie... a pamietasz w sklepie przy kasie? kolejka byla potezna, a panienka poszla do kolezanki obok i opowiadaly sobie cos - nic to, ze ludzie stoja i czekaja - to chyba tam norma jest....
          • al-szamanka Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 20:21
            jakim morderczym wzrokiem spoglądały na niecierpliwych klientów, w tym nas
            • m.maska Re: Merde! rok w Paryzu.... 04.10.12, 20:35
              Ale sadzac po tym, co pisze autor ksiazek, to jest to norma a nie wyjatek, w koncu S.Clark mieszka w Paryzu od wielu lat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka