Toskania to kraj łaski. Krajobraz jej jest tak pięknie zarysowany, że spojrzenie ślizga się po wzgórzach i dolinach nie potykając się o żaden kamień. Pełen wdzięku rytm sfałdowanych zielonych wzgórz, strzelistych cyprysów, tarasów kształtowanych przez całe pokolenia, które ze zręcznością i miłością wypieściły te skały, pola, ułożone symetrycznie, jak gdyby nakreślone kredką rysownika, z myślą nie tylko o zysku, lecz i o pięknie; na wzgórzach blanki zamków z wysokimi szaroniebieskimi i złocisto-piaskowymi wieżami, wznoszącymi się pośród lasów. Powietrze jest tu tak przejrzyste, że widać dokładnie każdy skrawek ziemi. Niżej dojrzewa na polach lipcowa pszenica i owies, fasola i buraki. Po obu stronach drogi, uginając się pod ciężarem gron, winorośl formuje szpaler wśród poziomych gałęzi szarozielonych oliwek i tworzą razem przedziwne splątane sady, poezje koronkowego listowia, zapowiadając obfitość wina i oliwy.
Irving Stone – „Udreka i ekstaza”
obficie obrodziły oliwki, na drzewku które stało przy drodze w Sienie