Dodaj do ulubionych

Wielki Piątek

25.03.16, 12:18
Wielki Piątek w Niemczech jest Swietem wyjatkowym - szczegolnie uroczyscie obchodza go ewangelicy.
I znowu jak co roku slysze za oknami kolatki. To zwykle dziewczeta chodza z kolatkami, ktorego tego dnia zastepuja milczace dzwony koscielne...
Dzisiaj pogoda nie jest sprzyjajaca - pada deszcz i jest chlodno, a jednak nie zniecheca to mlodziezy do uroczystego obchodzenia tego dnia.
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Wielki Piątek 25.03.16, 12:21
      Tak wygladalo przed moimi oknami w Wielki Piatek 2011...

      https://fs5.directupload.net/images/user/160325/ef6g8zht.jpg
      • leziox Re: Wielki Piątek 25.03.16, 13:25
        W B-W nigdy nie widzialem, u Szwabów z tym nie biegają. Ale co land to obyczaj.
        A tu też brzydko siąpi, przygotowania do lanego poniedziałku idą całą parą i to przyrodniczo.
        • m.maska Re: Wielki Piątek 25.03.16, 13:55
          leziox napisał:

          > W B-W nigdy nie widzialem, u Szwabów z tym nie biegają. Ale co land to obyczaj.
          > A tu też brzydko siąpi, przygotowania do lanego poniedziałku idą całą parą i to
          > przyrodniczo.

          A bo siedzisz w tym swoim ogrodku... hehehe i nie wystawiasz nosa na ulice wink
          • leziox Re: Wielki Piątek 25.03.16, 14:08
            Wystawiam wystawiam, kołatkuff ci tutaj ni mo.
            • m.maska Re: Wielki Piątek 25.03.16, 14:20
              A no bo one co jakis czas tylko chodza i wolaja glosno "Ave Maria" - strach pomyslec, czy te dziewczeta po calym takim dniu w Swieta Wielkanocne jeszcze mowic beda mogly... a poza tym ja mieszkam w wiosce to i zwyczaje inne moze - w kazdym razie w B-W tradycja na prowincji tez jeszcze nie zanikla wink
    • rena-ta49 Re: Wielki Piątek na Kalwarii 25.03.16, 13:42
      Droga krzyżowa
      https://pbs.twimg.com/media/CeZMtYUW4AEITcE.jpg
      • m.maska Re: Wielki Piątek na Kalwarii 25.03.16, 14:21
        Zapewne niejeden Francuz czy Belg zdziwilby sie na tak wielkie skupisko przedstawiicieli bialej rasy...
        • al-szamanka Re: Wielki Piątek na Kalwarii 25.03.16, 20:07
          m.maska napisała:

          > Zapewne niejeden Francuz czy Belg zdziwilby sie na tak wielkie skupisko przedst
          > awiicieli bialej rasy...
          >

          A dla mnie taki widok jest bardzo swojski i nie chcialabym aby kiedyś zniknął z europejskiej rzeczywistości... zastąpiony być może dywanikami i wypiętymi na nich ku niebu tyłkami.
    • a74-7 Re: Wielki Piątek 25.03.16, 20:36
      I niech mi ktos powie, ze Polska to nie katolicki kraj smile
    • m.maska „Uwolnić Jezusa, ukrzyżować Barabasza” 25.03.16, 22:46
      Chcę w Polsce usłyszeć: „Uwolnić Jezusa, ukrzyżować Barabasza”!
      posted by MatkaKurka on pt., 2016-03-25 19:34

      W czasie świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy na forach internetowych pojawiają się zwyczajowe złośliwości i ostrzejsze wymiany zdań między wierzącymi i ateistami. Jedną z takich złośliwości ze strony wierzących jest pytanie: „A co ty będziesz robił w święta ateisto”. Od lat odpowiadam tak samo, w zależności od świąt, będę się z rodziną dzielił opłatkiem, będę się z rodziną dzielił jajkiem. No, ale to złośliwość i odpowiedź dla ciała, dla ducha mam inne zadanie. Czy tego chcę, czy nie, jak każdy Polak w tym szczególnym czasie odbieram religijne przesłania, które na swój sposób przetwarzam. Nie należę do tego gatunku ateistów, którzy przeczą własnemu jestestwu, poprzez gotowanie piekła wierzącym. Wcale mnie nie śmieszną prostackie „żarty” z katolików i wiary katolickiej, bo katolicy mnie wychowali i uczyli pierwszych prawd. W życiu dorosłym nie dokonałem żadnego przewartościowania, kulturowo i duchowo bliżej mi do polskiego katolicyzmu niż do jakiejkolwiek oświeceniowej myśli. Mój ateizm nie wynika z wojny religijnej, z fanatycznej pogardy, którą większość ateistów żywi wobec wierzących, mój ateizm jest brakiem odpowiedzi na pytanie skąd się wzięliśmy i co z nami będzie. W pewien sposób zazdroszczę katolikom poukładanego przez Biblię świata i życia, ale byłbym nieuczciwy wobec siebie gdybym uznał dogmat katolickiej wiary, co wiąże się z uznaniem rozwiązania zagadki istnienia, a tego we własnym sumieniu i rozumie przyjąć nie mogę. Wszystko to jednak są tak naprawdę zindywidualizowane niuanse, które w żaden sposób nie wpływają na ocenę prawd uniwersalnych. Chrześcijaństwo jest prawdziwą kopalnią intelektualną i aksjologiczną, a archetypy ludzkich postaw pozostają nieśmiertelne nawet dla ateisty.

      W Wielki Piątek przypominane jest jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze dla katolików wydarzenie – droga krzyżowa Jezusa Chrystusa. Wielkim znawcą Pisma Świętego nie jestem dlatego nie porywam się na tak gigantyczny temat, ale chciałbym napisać parę słów o wątku i bohaterach drugoplanowych. Historia Barabasza i Piłata jawi się w moich oczach jako kompletna metafora naszego życia społecznego, politycznego i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Sędzią w sprawie Jezusa był człowiek z zewnątrz, rzymski prefekt Poncjusz Piłat. Według wielu przekazów tak religijnych, jak i świeckich ten urzędnik nie przejawiał wielkiej ochoty, aby posłać na męczeńską śmierć człowieka, którego uważał za nieszkodliwego utopistę. Zmienił zdanie pod wpływem presji wewnętrznej i obawy przed konsekwencjami ze strony Rzymu. Żydowska hierarchia i elita zmusiła Piłata do zastosowania wobec heretyka, bo tak ortodoksyjni żydzi traktowali Jezusa, najsurowszych tortur i upokorzenia, co zakończyło się niewyobrażalną kaźnią. Być może nie do końca zepsuty polityk, jakim był Piłat, zląkł się wpływów Sanhedrynu, zląkł się fałszywego przedstawienia sprawy w Rzymie, który każdy przejaw niepokoju społecznego traktował jako zagrożenia dla trwałości Imperium. Pozostała Piłatowi ostatnia instancja. Starym zwyczajem zwrócił się rzymski namiestnik do ludu, aby ten zdecydował, którego ze skazanych uwolnić. Tłum podżegany przez ludzi Sanhedrynu wskazał na mordercę Barabasza. W tym krótkim opisie zawiera się cały dramat ludzkości, człowiek odważny i wyjątkowy, ginie w mękach na krzyżu, bo polityk, hierarchia, elity i ogłupiałe masy zlękły się własnej małości.

      Szara ludzka masa uczyniła barbarzyńcę bohaterem, aby nie musieć się zmierzyć z nieosiągalną wielkością samotnego człowieka. Takich obrazów widzimy współcześnie całe morze, naturalnie należy zachować proporcje, niemniej uniwersalizm męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa i wszystkich okoliczności z nią związanych paraliżuje swoją dosłownością i powtarzalnością. Do tysiąca historii ludzkich upadków, które każdy z nas zna z życia publicznego i prywatnego niemal intuicyjnie, bez głębszej wiedzy, same przypisują się postaci. Ilu znamy Barabaszów uwolnionych przez dyspozycyjnych Piłatów? Ile razy słyszeliśmy motłoch, który domagał się ochrony dla kłamstwa i zakatowania prawdy? Brakuje śmiałości, by wymienić postaci symbolizujące swoją postawą niezłomność Chrystusa, ale trzymając się metafory, nie analogii, łatwo i takich bohaterów wskazać. Mnie jako pierwszy przychodzi do głowy rotmistrz Pilecki. Można wierzyć lub nie wierzyć w dogmat, ale nie sposób pozostać człowiekiem po odrzuceniu wiary w prawdę i po zaprzedaniu się kłamstwu, dotyczy to w równym stopniu wierzących i ateistów. Wierzę, że doczekam w Polsce takiej chwili, w której usłyszę: „Uwolnić Jezusa, ukrzyżować Barabasza”!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka